Na wyjeździe

23 czerwca 2013 09:39 / 1 osobie podoba się ten post
Byłam wczoraj na festiwalu szkockiego folkloru :) Ale było fajnie! Szczególnie, jak pewien pan w spodnicy, wskoczył nam na stół i zaczął grać na dudach! :D Czad :D
23 czerwca 2013 09:42 / 5 osobom podoba się ten post
To ja się też pochwalę. Jestem drugi raz na wyjeździe i oba miejsca są super. Teraz do szczęścia brakuje mi tylko tanich rozmów na stacjonarne i rowera, bo okolice są tu cudne, jest gdzie pojeździc. Jestem pierwszą opiekunką w tej rodzinie więc organizacja jeszcze trwa. Dziadek jest w miarę do pogadania, rozwijam się przy nim językowo, absolutnie niewymagający, Mam w domu mnóstwo wolnego czasu, wychodne 2razy po 4 godziny i 5 razy po 2 godziny. Noce przespane, dziadek wstaje o 8.00 sama robię zakupy,do sklepów mam 2 minutki, gotuję co chcę. Można trafić w dobre miejsce, czego wszystkim wam życzę.
23 czerwca 2013 09:55
giunta

Byłam wczoraj na festiwalu szkockiego folkloru :) Ale było fajnie! Szczególnie, jak pewien pan w spodnicy, wskoczył nam na stół i zaczął grać na dudach! :D Czad :D

Dzien dobry wszystkim państwu !! Moja kochana a widok chociaż mialaś? Co sie pod spódniczką kryje? :))
23 czerwca 2013 10:01
No kochani Wroclaw wstyd nam przyniósl...http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/927039,nocny-wroclaw-polmaraton-2013-odwolany-tlum-spontanicznie,id,t.html?cookie=1#czytaj_dalej
Mieszkam koło stadionu olimpijskiego. Musze popytac Mana czy było głosno. No totalna kompromitacja, no.
23 czerwca 2013 10:04
Witajcie z pochmurnej Westfalii :)
Niedługo wybieram się na dłuuuugi spacer do sąsiedniego miasta na piechotkę:)Mam nadzieję,że deszcz mi nie przeszkodzi.
Wczoraj podżwigałam Corni i dziś napiernicza mnie kręgosłup w dolnej części.
23 czerwca 2013 10:05
Asik

Dzien dobry wszystkim państwu !! Moja kochana a widok chociaż mialaś? Co sie pod spódniczką kryje? :))

Tak sprytnie podrygiwał, że mimo usilnych starań, nie udało się podejrzeć ;)
23 czerwca 2013 10:20 / 1 osobie podoba się ten post
giunta

Byłam wczoraj na festiwalu szkockiego folkloru :) Ale było fajnie! Szczególnie, jak pewien pan w spodnicy, wskoczył nam na stół i zaczął grać na dudach! :D Czad :D

A miał coś pod kraciastą spódnczką ?? Bo prawdziwy Szkot nic nie powinien mieć, myślę oczywiście o bieliźnie. Bo reszta powinna jak u porządnego górala wyglądać ..... hahaha. Oj cholera, wygłodzona jestem czy co ??
23 czerwca 2013 10:23 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

A miał coś pod kraciastą spódnczką ?? Bo prawdziwy Szkot nic nie powinien mieć, myślę oczywiście o bieliźnie. Bo reszta powinna jak u porządnego górala wyglądać ..... hahaha. Oj cholera, wygłodzona jestem czy co ??

No właśnie byłam tego ciekawa, ale nie dało się zobaczyć a nie chciałam tak niedyskretnie ;)
 
23 czerwca 2013 10:58
A do mnie wróciło słoneczko. Deszczyk podlał truskawki i sobie poszedł. Chyba się dzisiaj poopalam, bo babcia pewnie pośpi w dzień aby móc w nocy liczyć stare rachunki - Scroodge !! Eee, nie !! On to chyba nowe liczył ;-))
23 czerwca 2013 12:24 / 3 osobom podoba się ten post
Wyjeżdżam dwa tygodnie wcześniej niż obiacałam babci, mam jej dość jestem wykończona, juz się żaliłam to się nie będę powtarzać. Podpowiedzcie co powiedzieć babci i rodzinie. Nie będe na jej urodzinach a ona tak liczy na to. Wie cały czas że przyjedzie moja zmienniczka a tu cala wiocha trąbi że moja LIDECZKA ma jej dośc po 4tygodniach i tez jej nie będzie, i będzie ktoś inny. A ja liczyłam że rodzina mnie zrozumie i trochę pomoże , a że mają mnie w d... to uciekam stąd.
23 czerwca 2013 13:03
ania, za odwagę masz ode mnie plusika. tak trzymaj.
23 czerwca 2013 13:10
Ania - kuleczko moja wzywam Cię na skype i cisza :(
Jesteś ????
23 czerwca 2013 13:11 / 7 osobom podoba się ten post
A ja wczoraj miałam ciekawy dzień . Byłyśmy z Babcią i jej córką niedaleko Stuttgartu, tam w domu starców mieszka Jej siostra z mężem. Córka Babci chciała Jej zrobić niespodziankę i zorganizowała wyjazd. Oczywiście główną rolą córki była jazda samochodem, a na mojej głowie było przygotowanie Babci do spotkania. Co ja wczoraj przeżyłam. W sumie zaczęłyśmy się pakować dzień wcześniej i dzień wcześniej wszystkie tabletki były już posegregowane, nawet zapas tabletek był przygotowany, a jak zapytałam Babci, po co Jej ten zapas, to usłyszałam : " A co będzie, jak jedna tabletka wypadnie mi z ręki w samochodzie i nie będe umiała jej znaleźć? " Tylko pokiwałam głową. Dodatkowo zabrałyśmy wodę do picia, komórkę, (nienaładowaną, bo Babcia jej nie używała nigdy, no ale na wszelki wypadek ), ciastka, wielką paczkę chusteczek, woreczki, jakby Babci się zrobiło niedobrze w samochodzie, zdjecia (pół szuflady), cukier z magnezem, jakby się poczuła słabo, kropelki, łyżeczki, rureczki do picia, książkę teleadresową (nie wiem po co), ale jak zaczęła mi pakować jeszcze lupę do torby, to już nie wytrzymałam, zapytałam Jej po co to jest Jej potrzebne, przecież ja mogę Jej przeczytać ... Co 5 minut pytała, czy zjadła już tabletki, a ja cierpliwie odpowiadałam , że wszystkie co do jednej i żadna, nie spadła na dywan.... W końcu jak, za X razem zapytała, czy połknęła tabletki, to odpowiedziałam, że tego to nie wiem, musi otworzyć buzię i ja zobaczę..... Od tej pory miałam spokój z tabletkami . Dodam, ze cała podróż z pobytem tam trwała 3 godziny....
23 czerwca 2013 13:19
Anniko, to się nazywa logistyka. Uśmiałam się serdecznie, choć rozumiem, że Tobie do śmiechu niekoniecznie było.
23 czerwca 2013 13:31
Anniko, jak zaczęłam to czytać, myślałam, że na tydzień tam jedziecie, hehehe ;)