na razie szukam kobiet, jestem w kompozytorkach, XX wieku w ogóle nie ruszam, bo to ponad 800 nazwisk, zapoznam się tylko niektórymi. W kolejce czekają malarki i pisarki, w tym trubadurki (były takie, oczywiście średniowiecze, pokażę Wam kiedyś kawałek wiersza Contessy de Diaz, bardzo współcześnie brzmiącego żalu porzuconej kochanki) oraz śliczne, włoskie i hiszpańskie sonety (renesans i barok). Ogarniam tylko Europę i z doskoku inne kontynenty, dziękując Bogu za jako taką znajomość angielskiego, bo bez tego nic bym nie zrobiła. Najbardziej o kobiety-artystki dbają Amerykanie, piszą ich biografie i artykuły, zawsze ich kochałam, bo są do przodu w wielu dziedzinach, choć dręczą wojnami biedne kraje, ale to inna bajka. Amerykanie zrobili dużo dla promocji kobiet-artystek, dziwi mnie brak Niemców, bo mieli sporo cudownych dziewczynek, grających trudne rzeczy w wieku 7-8 lat i pracowitych twórczyń potem, jednak może piszą po niemiecku, a nie po angielsku i dlatego trudno mi do nich trafić. Cieszę się, że przynajmniej część z Was nie ma dość.Opowiem Wam jutro dlaczego Kassia nie chciała zostać cesarzową Konstantynopola, ale za to w kościele prawosławnym śpiewa się do tej pory jej pieśni, które mają ponad 1200 lat.