Na wyjeździe

05 marca 2012 16:36
Sylwunia - nie to jest straszne, że jeszce miesiąc będziesz zarabiać, ale to Twoje nastawienie i oczekiwanie i gotowość do wyjazdu - a tu kicha. Jeśli masz w umowie termin, to można przedłużyć Ci pobyt tylko za Twoją zgodą. Przemyśl i podejmij decyzję - piłka jest na Twojej stronie boiska.

Justa - ja wyszłam z założenia, że jak już tu jestem, to będę dobrą opiekunką, a czas tu spędzony wykorzystam na naukę języka. "Nic nie jest warte zachodu, ale wszystko, co robimy jest warte, aby to czynić doskonale" - i tego w życiu się trzymam. Ja korzystałam tutaj ze swojego studenckiego podręcznika, który jest kompedium języka niemieckiego. Cała gramatyka i dużo ćwiczeń. To przepracowałam. Po czym wzięłam książkę, a tu długość zdań wielokrotnie złożonych i złożoność niektórych wyrazów mnie powaliła. Pokornie szukam jakiejś metody. Warto znać język perfekt. Powodzenia.
05 marca 2012 18:08
Benita said:
Gosh -W domu codziennie nad jezioro chodzę z psem na spacer..............

. Do nauki niemieckiego zabrakło mi książek. To, co miałam, przerobiłm i pewnie gramatykę teoretycznie znam lepiej niż niejeden Niemiec, który na moje pytanie, dlaczego tak a nie inaczej - odpowiada, że nie wie dlaczego, ale tak się mówi i pisze i już. Przerobiłam dostępne testy ze stron agencji - wszystkie na 100%, czyli podstawy opanowane, ale co z tego, jak czytać książek jeszcze nie potrafię i w TV nie wszystko rozumiem - i tego ugryźć nie potrafię. Nie wiem, jak się do tego zabrać. Jak i od czego zacząć. Może ktoś z Was już wyważal te drzwi ???

Benita bedac tak dlugo w de.korzystalam z kursow jez,niem organizowanych przy Volksschule ,dla cudzoziemcow.Rodziny sa za ,zajecia odbywaja sie wieczorami i kosztuja 50 euro za pol roku.Jesli masz podstawy wazna jest konwersacja,Dlatego staraj sie przebywac wsrod ludzi gdzie mozesz konwersowac,najlepiej zaprzyjaznic sie z sasiadka /Niemka/ i przy kawce konwersowac. o ile jest taka mozliwosc!

05 marca 2012 18:23
Andrea od 15 lutego i rodzina podpisała umowę do 13 marca ( dziadek mi pokazywał).
05 marca 2012 18:43
Gosh - tu gdzie jestem to małe miasteczko i nawet do głowy mi nie przyszło, że być może są gdzieś organizowane jakieś kursy dla obcokrajowców. Porozglądam się. Dzięki za podpowiedź. Ta opcja z sąsiadką brzmi fajnie, ale póki co nie widzę możliwości.

Sylwunia, to Ty tu krótko jesteś. Może warto? Nie daj się postawić pod ścianą. Niech to będzie Twoja decyzja.
05 marca 2012 18:47
Ja tez nie mam takiej mozliwosci a jestem uwiazana z babcia 24 godzinyto nawet nie mam co myslec o czyms takim ale wiem ze sa takie kursy i w wiekszych miastach sa na misjach tez organizowane odplatnie
05 marca 2012 19:06
Benita said:
Gosh - tu gdzie jestem to małe miasteczko i nawet do głowy mi nie przyszło, że być może są gdzieś organizowane jakieś kursy dla obcokrajowców. Porozglądam się. Dzięki za podpowiedź. Ta opcja z sąsiadką brzmi fajnie, ale póki co nie widzę możliwości.

Sylwunia, to Ty tu krótko jesteś. Może warto? Nie daj się postawić pod ścianą. Niech to będzie Twoja decyzja.

Benita wlanie w malych miasteczkach jest czasami   wiekszy dostep do edukacji ,musisz sie rozejrzec ja dojezdzalam  8 km autobusem do malej miescowosci bo pracowalam na wiosecce.Takie kursy  zaczynaja sie w m-cach wrzesien lun poczatekn lutego.

05 marca 2012 19:23
Gosh - jeszcze raz dziękuję, rozejrzę się i na pewno skorzystam, jak tylko będe mogła. Moją Helgę mogę spokojnie zostawiać. Tu na ulicach widzę dużo cudzoziemców, więc może...?
06 marca 2012 05:56
Witam serdecznie przy porannej kawie - wstawać praca czeka.

Życzę słonecznego i spokojnego dnia!
06 marca 2012 06:54
Benita, nie martw się, że nie rozumiesz tego, co mówią w tv, ja mam koleżankę, która zna dobrze kilka języków i ona mi powiedziała, że do rozumienia tv trzeba minimum roku, zakładając, że regularnie uczysz się słówek. U mnie najgorzej ze zrozumieniem mówiących do mnie Niemców, ale aby nie tracić ducha czytam i tłumaczę sobie krótkie artykuły z tutejszych gazet. Ostatnio dotarłam do tekstu o chłopaku z Berlina, twórcy ruchu Zycie bez pieniędzy, co na Zachodzie jest to możliwe, bo supermarkety mają specjalne kontenery na produkty bliskie przeterminowania, więc facet w ten sposób utrzymuje siebie i córeczkę. W Polsce takie rzeczy idą albo do kubła albo do instytucji typu Caritas, sprawdzała to kiedyś jakaś dziennikarka z Wyborczej, więc mamy przechlapane jako jednostki. We Wrocławiu słoneczko pozdrawia wszystkie panie, wracam do Was w sobotę po 2 tygodniach pobytu w Polsce, gdzie naładowałam akumulatory, chociaż niestety za mało, bo czas był krótki, ale zarabiać trzeba...
06 marca 2012 07:17
Dzięki Romana, to mnie nie pocieszyłaś. Długo trwa ta nauka języka, a ja myślałam, że jak jestem tu 3 miesiące, to powinnam wszystko wiedzieć. Ha !!! Ja wzięłam się za czytanie książki. Idzie mi to baaaaaaardzo opornie, a najbardziej irytujące jest to, że mimo słownika w ręku pewnych zdań nie umiem przetłumaczyć ( witaj translator). To mi uświadomiło jak nieiele jeszcze umiem. Jestem na początku drogi, a ta wiadomo, zaczyna się od pierwszego kroku. Pozdrawiam.
06 marca 2012 07:40
ja też sądziłam, że jak się jest całodobowo w Niemczech, to język wejdzie do głowy na super po 3 miesiącach, góra po pół roku. Mimo, że znam dość dobrze angielski i trochę włoski, z niemcem idzie powoooooli. Książki są na ogół za trudne do nauki, tłumacz sobie krótkie teksty, gazety i prasa kobieca są dobre, bo jest to język i konstrukcje, których rzeczywiście się używa. Poznaje się też kulturę kraju, jego problemy i natyka na różne ciekawostki. Ostatnio znalazłam króciutki i ciekawy tekst o niemieckich emerytkach, które mając nieduże emerytury czyli tutaj poniżej 800 euro, żyją sobie fajnie w Tunezji, bo tam ich pieniądze mają o wiele większą wartość.
06 marca 2012 07:57
Niemiecki to trudny język. Ale wiele zalezy od zdolnosci językowych też.
06 marca 2012 08:32
Romana, dzięki, odkładam książkę, biorę prasę kolorową.

Janina - zdolności językowych u mnie brak - od zawsze!
06 marca 2012 08:46
Witam! rzeczywiscie dziewczyny ,zeby uczyc sie jezykow i bylo widac jakies efekty,trzeba miec to cos!tak samo jak z matematyka.czy np.malowaniem-bez specjalnych zdolnosci jest trudno.Ale duzo daje determinacja.Widziec cel przed soba i bedzie dobrze.Byle nie zakladac.ze po 3 m-ach bedziemy biegle mowic czy rozumiec.bo wtedy mozna sie zniechecic.No to do roboty!!!
06 marca 2012 10:44
andrea-a jak z pisaniem i czytaniem z osłuchania?