Ostatnio pisałam o mym zachwycie nad mozliwością sledzenia przesyłki z Polski do mnie do Niemiec w internecie. Zachwyt zamienił się we wkurw ;) albowiem ostatnia informacja była taka, że jest na lotnisku we Fraknurcie nad Menem. Był to poniedziałek, więc jak Express no to we wtorek powinna być u mnie. Niestety, we wtorek nie było, w srodę nie ma. Listonosza na spytki wzięłam, do firmy przesyłkowej zadzwoniłam, kobietę obsobaczyłam, bo nic mi nie umiała powiedzieć, ponad to, co sobie sama śledząc wyczytałam. Wkurw więc zenitu sięgnął, bo w paczce dosyć droga kurtka puchowa, nieprzecietnej urody i ceny, aż tu patrzę przez okno, jedzie ciezarówka DHL ( mieszkam tuż przy autostradzie ) Sobie myslę, może moja kurtka tez jedzie? No i prosze bardzo, patrzę teraz na stronie DHL i oczywiscie , że dotarła. Planowane doręczenie na jutro. Uffff, kamień z serca, choć i tak mam stracha, czy czasem nie uszkodzili po drodze :(((((((((( Trzymajcie kciuki!

