Po prostu wyjaśnilam:), bo wiem,że ja czasami pisze skrótowo, szybciej myśle niż mówie:) A do De narazie nie moge jechac, a miałam kilka bardzo fajnych propozycji( krótkie zlecenia, bez świąt i za niezłą kase), no niestety:(
Po prostu wyjaśnilam:), bo wiem,że ja czasami pisze skrótowo, szybciej myśle niż mówie:) A do De narazie nie moge jechac, a miałam kilka bardzo fajnych propozycji( krótkie zlecenia, bez świąt i za niezłą kase), no niestety:(
No właśnie Rybko , po co się tłumaczysz ( mi ) , przecież to nie ma sensu ......i tak nie zrozumiem :-):-):-)
Oj, Basiu :):)
Zgadzam się jak najbardziej :) ale powiem szczerze, że bez jakichkolwiek podstaw języka to ja bym chyba nie zaryzykowała. Nie wiem, ale różne sytuacje mogą się wydarzyć w końcu jesteśmy w pracy za granicą...jeszcze jak wyjeżdżasz z agencji, to wiesz, że zadzwonisz do nich i Ci pomogą, ale tak na czarno? Nigdy, bym nie zaryzykowała.. Wiem, że czasem nie ma wyjścia, i idzie się na żywioł ale jednak coś można zrobić przed wyjazdem. Wiem, że nigdy nie nauczymy się języka, tak jak w pracy bo ja tez szybko tam opanowałam. Jest teraz na prawdę sporo możliwości, ja uczyłam się słówek przez Internet, poza tym wykupiłam sobie kurs online, więc słuchałam i powtarzałam po niemiecku podstawy. No i tak jak pisałam, mi Agencja pomogła, bo dostałam od nich skrypty praktyczne dla opiekunki. Z tym wyjechałam a resztę nabyłam w praktyce :)
Podpisuje się pod tym,jak wyjeżdzałam to zła byłam na te dziewczyny co już jeżdziły i jako tako znały język że takie mądrzyckie,a jak któraś mi mówiła że bez znajomości jezyka nie jedz to byłam wściekła,teraz z perspektywy czasu myśle że jednak miały rację,dla własnego komfortu psychicznego trzeba coś kumać ineczej naprawdę jest ciężko,ja przed wyjazdem dużo sama sie uczyłam potem skorzystałam z kursu językowego jakieś podstawy kali jeśc kali pić miałam,więc dla tych które mają wyjechać bez znajomości językowych namawiam do uczenia się przynajmniej podstaw,naprawdę warto jest o wiele lżej i naprawdę się nie wymądrzam.
Tak, to racja. bez znajomości języka ciężko. Ale czasem człowiek ma nóż na gardle.
Ostatnie zdanie w moim poście to był zwyczajny sarkazm Rybeńko :-)...Pisałam też o kobitkach , które przyjeżdżały po ekspresowym kursie , pewne siebie , że dadzą sobie radę , bo egzamin zdały .....Uwierzcie mi , czy nie uwierzcie to już dla mnie rybka ( :-):-):-) ) , ale gdyby te panie przyjechały bez ukończenia tego kursu a z chęciami nauczenia się czegoś samemu ,byłoby lepiej a trafiały się takie mądrale , które twierdziły , że już im więcej nauki nie potrzeba , bo posiadają zaświadczenie ukończenia w/w ! Miałam zmienniczkę ( ok. 3lat temu ) , która w pierwszej chwili mnie wk...denerwowała , bo czasu było mało a ona w kajeciku zapisywała wszystko co mówię po niemiecku i kazała jeszcze raz powtórzyć jeśli nie zdążyła zapisać . Po powrocie z urlopu ( 4 tyg. ) powiedziałam jej , że miałam nerwa jak to pisała , ale pochwaliłam za chęć łapania języka a zła byłam tylko dlatego , że nasz czas na przekazanie to był kilka godzin ......Często o niej myślę , kontaktu już nie mamy , ale jestem pewna , że dziś zapitala po niemiecku jak mały Peterek .
Niedawno jedna koleżanka zarzuciła mi , że ja jestem za bardzo związana , ośmielona z rodziną PDP-nej , że niepotrzebnie z nimi gadam a później stwierdziła,że ja to płynnie mówię . Moja odpowiedź była prosta : gadam , bo jestem z tych małomównych inaczej a przy okazji się uczę . Jak palnę coś nie tak to mają " prikaz " mnie poprawiać .Jak mam jakieś wątpliwości to pytam , czy mam tak , czy inaczej powiedzieć i nawet podczas tych krótkich wizytacji mogę się czegoś nowego nauczyć . Koleżanka coś pisała , że nie jest poważnym ( nie dokładnie ) wyjeżdżać do pracy bez podstaw ( ??? ) , może poważnym to nie jest , ale jak ktoś się odważy i ma chęci do nauki na miejscu to da sobie radę lepiej niż ktoś zarozumiały po jedno, czy dwumiesięcznym kursie i uważający , że już wszystkie rozumy pozjadał .....nooooo ! przecież jest dobrze " zmechanizowany " laptopa posiada a w laptopie translator jest a dlaczego ma nie być ? :-)
Właśnie, jak się ma nóż na gardle to tym bardziej trzeba się uczyć.....przynajmniej same słówka.....dziennie pięć ......młodsi i 10......
Firma to jednak sprawdza język.......chyba, że na czarno i przy koleżance która przez tydzień poduczy......
Blaaa , bla , blaaaaaa.....