Zrobilam studium kosmetyczne,ale przepadł mi termin na pierwsza kwalifikację. I teraz,jako ze bardzo się staralam bede w lutym robiła (mam taki zamiar ;) ) dwie naraz.
A co Ty robisz?
Zrobilam studium kosmetyczne,ale przepadł mi termin na pierwsza kwalifikację. I teraz,jako ze bardzo się staralam bede w lutym robiła (mam taki zamiar ;) ) dwie naraz.
A co Ty robisz?
Zrobilam studium kosmetyczne,ale przepadł mi termin na pierwsza kwalifikację. I teraz,jako ze bardzo się staralam bede w lutym robiła (mam taki zamiar ;) ) dwie naraz.
A co Ty robisz?
1 pytanie, gdzie kupie buraki czerwone ?
2. pytanie gdzie kupie sledzie takie nie w occie, tylko w oleju, albo przynajmniej takie co bym z nich mogla sledziki zrobic :D
Ach ,to moje ciasto....tego mi było trzeba:)Aksamitne w smaku,niczym głos Orima,pieści kubki smakowe słodyczą z lekką nutą kwaskowatości i ledwo wyczuwalnym aromatem olejku rumowego.Brązowe i wyrośnięte,mniamuśne.I prawie całe moje:):):)
1 pytanie, gdzie kupie buraki czerwone ?
2. pytanie gdzie kupie sledzie takie nie w occie, tylko w oleju, albo przynajmniej takie co bym z nich mogla sledziki zrobic :D
Netto,Edeka,Aldi.....
No wlasnie w Aldim nie ma np burakow, edeki tu nie mam, albo po prostu nie wiem gdzie jest.
Rzeznika tez nie mam a chcialam sobie kosci kupic do bigosiku.
1 pytanie, gdzie kupie buraki czerwone ?
2. pytanie gdzie kupie sledzie takie nie w occie, tylko w oleju, albo przynajmniej takie co bym z nich mogla sledziki zrobic :D
Jaki sklep masz blisko? Śledzie pod nazwą matijas jak w Polsce.
No wlasnie w Aldim nie ma np burakow, edeki tu nie mam, albo po prostu nie wiem gdzie jest.
Rzeznika tez nie mam a chcialam sobie kosci kupic do bigosiku.
A tutaj w Aldim pojawiły się buraki 2 tyg temu, już kupiłam. Są ugotowanie w folii, pakowane po 2 sztuki.
Boże, jeszcze tylko dzisiaj i jutro przeżyć, w poniedziałek już w zasadzie na walizce siądę i poczekam na godzinę wyjścia z domu.
Trzy tygodnie to niedużo i można wytrzymać wszystko, ale już mi wystarczy. Moja G. traci równowagę kilka razy na dzień i zazwyczaj przewraca się wtedy gdy ja akurat jestem w zupełnie innym miejscu. A że bardzo podoba jej się "uciekanie" spod kurateli mojej czy jej męża, to efekty widać... Wczoraj rozwaliła sobie paskudnie prawą dłoń bo poszła niby do toalety, a znalazła się w pomieszczeniu gospodarczym na drugim końcu podwórza. K. się wnerwił porządnie a mnie witki wzięli i opadli. Nie ma szans żeby usiedziała na pupie choć dłuższą chwilę... Wieczorem zapytana czy chce kolację oznajmiła ze nie, więc z czystym sumieniem zostawiłam ja z K. i poszłam po ręcznik bo chciałam się wykąpać. Jak szłam do łazienki usłyszałam płacz, ze jest głodna i cos by zjadła. Wróciłam wiec i pytam co. Rosołek. Dobrze, zrobiłam jej co chciała, podałam i usiadłam zeby poczekać aż zje, ale mnie pogoniła pod prysznic. Wychodzę a rosołek na podłodze, na spodniach, na stole, na kapciach - wszędzie tylko nie w żołądku... Padłam na kolana ze ścierą i godzina w plecy.
Nie da się ukryć że jestem zmęczona.
Posta piszę na raty - jak zwykle :)))
Dziś zamiast przerwy będę miała rozrywkę. Syn mojej G. ma urodziny i przychodzi tu świętować. Ustawił się w porze mojej przerwy więc coby nie wyglądało źle - chwilę posiedzę, kawę wypiję, ciacho wsunę i potem się ulotnię. Może się uda ;)