sorry ha ha literowka hihihi ale fajnie wyszlo ha ha ha
przyjąłem
sorry ha ha literowka hihihi ale fajnie wyszlo ha ha ha
przyjąłem
Wszystkiego naj...naj...najlepszego dla opiekunkowa :)))
Jeszcze takiej Wigilii nie miałam .....zamiast karpia i kapusty z grzybami -GOLONKA!!! (chociaż nie jestem na Bayerach tylko w BW na granicy szwajcarskiej).
Narobiłam się co niemiara :))))) - nakrycie stołu + Salat (sałata lodowa).
Miało być typowo dla DE: parówki + Kartoffelsalat + sałata, a tu w przeddzień wieczorem zadzwoniła kuzynka, że zostają sami w związku z tym robią dziadkom niespodziankę i przyjadą do nas -mam nic nie robić, tylko jakąś sałatę :)
Golonka była przepyszna, mięciutka, rozpływająca się w ustach....Kartoffelsalat też niezła (chociaż nie lubię), ale całkiem inna niż dotychczas -nietłusta i bez nadmiaru octu.
Golonki zostało sporo - więc dzisiaj obiad praktycznie z głowy -tylko ugotować kartofelki + Rotkraut, a zaplanowana pieczeń z indyka zostaje na sylwka/Nowy Rok.
Po kolacji kuzynka pomogła mi wszystko sprzątnąć/pozmywać ....o 20.oo się zmyli i miałam luzik - mogłam się skupić na rozmowach z rodziną i znajomymi przez Skypa/komórkę i oglądaniu prezentów.
Były 2 kopertki: 100 i 50e, kilka małych bombonierek, spodnie (które kiedyś mierzyłam w sklepie, ale ich nie kupiłam) + kolczyki - nie noszę:))
Ogólnie miłe zaskoczenie, bo pomagałam dziadkowi kupować i pakować prezenty i wiem, że jeszcze godzinę przed kolacją w "mojej" kopercie było 50e - a tu nagle zielona stówa :)))
PS. podobno za Święta nie płacą agencji - ja mam dostać cały dodatek!
i wisienke
To nie od rzetelności firmy zależało jak mi się układały stosunki z PDP i rodziną. W dużej mierze zależało ode mnie jak się ustawiałam i organizowałam na stellach. Pisałam tu już, że na jednej stelli odbębniłam swoje zadania i w nogi bo zachowania PDP były dla mnie nie do przyjęcia. I co z tego, że z synem dogadywałam się świetnie jak on sam nie trawił swojej matki. Do młodszej siostry PDP kilka ulic dalej chodziłam na kawę i odreagować stresy. Ja byłam tam 44 dni na zastępstwie, a stała opiekunka była tam długodystansowcem.
Na innej stelli sytuację miałam odwrotną, to ja wracałam do PDP a inne dziewczyny zwiewaly i żadna opiekunka nie przyjechała po raz drugi. Rodzina PDP była fantastyczna a sama PDP okropna. Ale umiałam tam postawić swoje granice, przywołać PDP do porządku i jakoś to funkcjonowalo. 3 razy tam wracałam i byłam po 4 miesiące (chociaż to tam był ten sławetny durszlak).
Tutaj jestem pierwszą opiekunką i jak przyjechałam to też myślałam że będzie źle bo pierwsze co zobaczyłam moimi oczami to dementywną stuletnią babcię i jej depresyjną córkę. Pierwszy tydzień wykonywałam swoje zadania ale bacznie się przyglądałam jak moje damy funkcjonują. I to nie firma ułożyła tu kontakty i relacje między nami. Zakładałam pobyt 2-miesięczny ale teraz wiem że będę tu do końca lutego, czyli 5 miesięcy bo jest gut.
wrocilam po byciu 3 godz w restauracji.Ze3stroilam dziadostwo i siebie swiatecznie.przyjezdzamy i doznalam szoku.reszta famili w codziennych pospieranych polowkach,nieodprasowanych spodniach co kiedys typu jeans byly.pisze byly ,bo od wieloletniego uzytku i prania dresy bardziej przypominaja...ja w sukni koloru pomarancz,ze zlotym lancuchem na szyi wygladalam tak jakby to niemce u mnie pracowali.do restauracji psa wzieto i siedzial obok stolu.ja ze obrzydliwa (nie w sensie urody mojejbom cudna jest nie chwalac sie zbytnio)jesc nie moglam.nie lubie jak pies siedzi ze mna przy stole i gapi sie co na niego ,w sensie na stol,postawili do jescia.moze to nie kulturalne,wszak to rodzinny pies,ale tak mam.herbate tylko wypilam wymawiajac sie zbyt duza iloscia tluszczu ,ktory na brzuchu posiadam i brakiem apetytu.obiad minal,wszyscy lacznie z psem jedli,oczywiscie ja nie.potem prezenty byly.otrzymalam 30e od dziadostwa a od dalszej rodziny zegarej,swiecznik,wino i czekoladki.ja nie dawalam zadnych prezentow,wszak ja im prezentem bylam bo nie musieli sie babolem zajmowac....wrocilam bogatsza w dobra materaialne ale umeczona i glodna.dobrze,ze to juz koniec prawie swiatecznego dnia...
wrocilam po byciu 3 godz w restauracji.Ze3stroilam dziadostwo i siebie swiatecznie.przyjezdzamy i doznalam szoku.reszta famili w codziennych pospieranych polowkach,nieodprasowanych spodniach co kiedys typu jeans byly.pisze byly ,bo od wieloletniego uzytku i prania dresy bardziej przypominaja...ja w sukni koloru pomarancz,ze zlotym lancuchem na szyi wygladalam tak jakby to niemce u mnie pracowali.do restauracji psa wzieto i siedzial obok stolu.ja ze obrzydliwa (nie w sensie urody mojejbom cudna jest nie chwalac sie zbytnio)jesc nie moglam.nie lubie jak pies siedzi ze mna przy stole i gapi sie co na niego ,w sensie na stol,postawili do jescia.moze to nie kulturalne,wszak to rodzinny pies,ale tak mam.herbate tylko wypilam wymawiajac sie zbyt duza iloscia tluszczu ,ktory na brzuchu posiadam i brakiem apetytu.obiad minal,wszyscy lacznie z psem jedli,oczywiscie ja nie.potem prezenty byly.otrzymalam 30e od dziadostwa a od dalszej rodziny zegarej,swiecznik,wino i czekoladki.ja nie dawalam zadnych prezentow,wszak ja im prezentem bylam bo nie musieli sie babolem zajmowac....wrocilam bogatsza w dobra materaialne ale umeczona i glodna.dobrze,ze to juz koniec prawie swiatecznego dnia...
To nie od rzetelności firmy zależało jak mi się układały stosunki z PDP i rodziną. W dużej mierze zależało ode mnie jak się ustawiałam i organizowałam na stellach. Pisałam tu już, że na jednej stelli odbębniłam swoje zadania i w nogi bo zachowania PDP były dla mnie nie do przyjęcia. I co z tego, że z synem dogadywałam się świetnie jak on sam nie trawił swojej matki. Do młodszej siostry PDP kilka ulic dalej chodziłam na kawę i odreagować stresy. Ja byłam tam 44 dni na zastępstwie, a stała opiekunka była tam długodystansowcem.
Na innej stelli sytuację miałam odwrotną, to ja wracałam do PDP a inne dziewczyny zwiewaly i żadna opiekunka nie przyjechała po raz drugi. Rodzina PDP była fantastyczna a sama PDP okropna. Ale umiałam tam postawić swoje granice, przywołać PDP do porządku i jakoś to funkcjonowalo. 3 razy tam wracałam i byłam po 4 miesiące (chociaż to tam był ten sławetny durszlak).
Tutaj jestem pierwszą opiekunką i jak przyjechałam to też myślałam że będzie źle bo pierwsze co zobaczyłam moimi oczami to dementywną stuletnią babcię i jej depresyjną córkę. Pierwszy tydzień wykonywałam swoje zadania ale bacznie się przyglądałam jak moje damy funkcjonują. I to nie firma ułożyła tu kontakty i relacje między nami. Zakładałam pobyt 2-miesięczny ale teraz wiem że będę tu do końca lutego, czyli 5 miesięcy bo jest gut.
Aniu,
ja pojechałam w sobotę przed wyjazdem z Opą na spotkanie wigilijne u jego adwokata.
Opa w garniturze, krawacie, ja w ciemnej sukience z długim wisiorem,
reszta towarzystwa w dresach i polarach.
Daliśmy czadu z Opą, nawet właścicielka firmy chwalia moją sukienkę.
Tak samo na pogrzebie,
założyłam kurteczkę ze srebrnych lisów /ostatni prezent od Omy,
którą kazała mi uszyć na święta i chciałam Jej zrobić przyjemność, jeśli tam z góry zerkała,
a i pogoda była stosowna.../, ładną czarnoszarą sukienkię pod spód, kozaczki na korku,
reszta w spodniach, normalnych jaczkach, kurteczkach..
Opa tylko był elegancki w czarnym płaszczu , ale on ma taki styl na co dzień.
Jak zostałam wymieniona przez prawie 3 min. w mowie pogrzebowej i wszyscy skierowali wzrok na mnie,
moje samopoczucie.. bezcenne....opiekunka wyglądała najlepiej z całego towarzystwa haaaa....haaa...
Ja jakbym miala siedziec 5miesiecy z jakas babcia to bym oszalala, serio. Podziwam Cie;)
Ja jakbym miala siedziec 5miesiecy z jakas babcia to bym oszalala, serio. Podziwam Cie;)
A potem 3 miesiące mam za co żyć i świat zwiedzać
a chyba ze tak dlugie przerwy masz na regeneracje...ale ja chyle czola,bo miesiac ledwo wytrzymuje...a kase lubie,ale co z tego...na styk zawsze mam