Na wyjeździe #18

25 grudnia 2014 11:47 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

sorry ha ha literowka hihihi ale fajnie wyszlo ha ha ha
przyjąłem

no już źle o Tobie myślałam,
...............odetchnęłam,
............ i myślę dobrze.
25 grudnia 2014 11:57 / 4 osobom podoba się ten post
Gabrysia

Wszystkiego naj...naj...najlepszego dla opiekunkowa :)))
 
Jeszcze takiej Wigilii nie miałam .....zamiast karpia i kapusty z grzybami -GOLONKA!!! (chociaż nie jestem na Bayerach tylko w BW na granicy szwajcarskiej).
Narobiłam się co niemiara :))))) - nakrycie stołu + Salat (sałata lodowa). 
Miało być typowo dla DE: parówki + Kartoffelsalat + sałata, a tu w przeddzień wieczorem zadzwoniła kuzynka, że zostają sami w związku z tym robią dziadkom niespodziankę i przyjadą do nas -mam nic nie robić, tylko jakąś sałatę :)
Golonka była przepyszna, mięciutka, rozpływająca się w ustach....Kartoffelsalat też niezła (chociaż nie lubię), ale całkiem inna niż dotychczas -nietłusta i bez nadmiaru octu.
Golonki zostało sporo - więc dzisiaj obiad praktycznie z głowy -tylko ugotować kartofelki + Rotkraut, a zaplanowana pieczeń z indyka zostaje na sylwka/Nowy Rok.
Po kolacji kuzynka pomogła mi wszystko sprzątnąć/pozmywać ....o 20.oo się zmyli i miałam luzik - mogłam się skupić na rozmowach z rodziną i znajomymi przez Skypa/komórkę i oglądaniu prezentów.
Były 2 kopertki: 100 i 50e, kilka małych bombonierek, spodnie (które kiedyś mierzyłam w sklepie, ale ich nie kupiłam) + kolczyki - nie noszę:))
Ogólnie miłe zaskoczenie, bo pomagałam dziadkowi kupować i pakować prezenty i wiem, że jeszcze godzinę przed kolacją w "mojej" kopercie było 50e - a tu nagle zielona stówa :)))
 
PS. podobno za Święta nie płacą agencji - ja mam dostać cały dodatek!
 

Trafiłas Gabrysiu dobrze,tzn z dobrymi i madrymi ludzmi wspólpracujesz.Jeden kraj, ale jak zrożnicowana mentalnośc obywateli.Mam skale porownawczą najgorsza jest północ DE, ale wydaje mi sie,że wiem dlaczego.Takie prezenty nie koniecznie  muszą być w postaci wymiernej czasem wystarczy dobre słowo,sytuacja z ktorej jednoznacznie wynika ze nas szanuja i doceniaja i  już czlowiekowi zyc sie chce.A rodzina bardzo fajnie postapiła z tym płaceniem za świeta.Wszystkie rodziny mogłyby tak robić tylko,że oni sa wygodni i myśleć im się nie chce, ida na łatwizne placa i maja świety spokoj.Pracowałam kiedyś w takiej fajnej rodzinie,gdy agencja podwyższyła stawke m-czną odstapili od umowy i to co płacili agencji podzielili na poł ja dostawałam jedna część a sobie zatrzymywali druga. Obie strony były zadowolone
25 grudnia 2014 14:03 / 2 osobom podoba się ten post
Kaski nie dostalam (ale za wigilie i swieta wszystkie na czerwono oprocz niedziel mam placone dopel)ale byly bombonierki kosmetylki i piekna duza laterne ze swieca,male a CIESZY
:)
25 grudnia 2014 14:34 / 1 osobie podoba się ten post
magdalena_k

i wisienke

I zasmażka.....
25 grudnia 2014 15:09
Gosiap

To nie od rzetelności firmy zależało jak mi się układały stosunki z PDP i rodziną. W dużej mierze zależało ode mnie jak się ustawiałam i organizowałam na stellach. Pisałam tu już, że na jednej stelli odbębniłam swoje zadania i w nogi bo zachowania PDP były dla mnie nie do przyjęcia. I co z tego, że z synem dogadywałam się świetnie jak on sam nie trawił swojej matki. Do młodszej siostry PDP kilka ulic dalej chodziłam na kawę i odreagować stresy. Ja byłam tam 44 dni na zastępstwie, a stała opiekunka była tam długodystansowcem.
Na innej stelli sytuację miałam odwrotną, to ja wracałam do PDP a inne dziewczyny zwiewaly i żadna opiekunka nie przyjechała po raz drugi. Rodzina PDP była fantastyczna a sama PDP okropna. Ale umiałam tam postawić swoje granice, przywołać PDP do porządku i jakoś to funkcjonowalo. 3 razy tam wracałam i byłam po 4 miesiące (chociaż to tam był ten sławetny durszlak).
Tutaj jestem pierwszą opiekunką i jak przyjechałam to też myślałam że będzie źle bo pierwsze co zobaczyłam moimi oczami to dementywną stuletnią babcię i jej depresyjną córkę. Pierwszy tydzień wykonywałam swoje zadania ale bacznie się przyglądałam jak moje damy funkcjonują. I to nie firma ułożyła tu kontakty i relacje między nami. Zakładałam pobyt 2-miesięczny ale teraz wiem że będę tu do końca lutego, czyli 5 miesięcy bo jest gut.
 

Wychodzi więc na to, że wszystko w naszych ręcach- dosłownie i w przenośni. Podbudowuje mnie to. A dopytam jeszcze: rozumiem, że bacznie obserwowałaś jak funkcjonują i jeśli zachodziła taka potrzeba w twojej pracy (nie tylko na tej stelli) reagowałaś na bieżąco?? Nie wiem jak odbierzesz moje pytanie, chodzi mi o to, że niektóre opiekunki przez jakiś czas nie reagują na naruszanie granic, a jak się robi nie do zniesienia i próbują coś zmienić to bywa już za późno. Ty sobie fajnie te relacje ułożyłaś, z tąd moja ciekawość jak to wyglądało na co dzień, gdy ktoś cię np.: próbował na ile sobie może pozwolić, reagowałaś od razu, nie?
Mleczko- mogłabyś rozwinąć o tym geograficznym zróżnicowaniu mentalności Niemców, że na północy zazwyczaj najgorzej itd.? Czy analogicznie na południu zazwyczaj najlepiej?
25 grudnia 2014 15:23 / 8 osobom podoba się ten post
wrocilam po byciu 3 godz w restauracji.Ze3stroilam dziadostwo i siebie swiatecznie.przyjezdzamy i doznalam szoku.reszta famili w codziennych pospieranych polowkach,nieodprasowanych spodniach co kiedys typu jeans byly.pisze byly ,bo od wieloletniego uzytku i prania dresy bardziej przypominaja...ja w sukni koloru pomarancz,ze zlotym lancuchem na szyi wygladalam tak jakby to niemce u mnie pracowali.do restauracji psa wzieto i siedzial obok stolu.ja ze obrzydliwa (nie w sensie urody mojejbom cudna jest nie chwalac sie zbytnio)jesc nie moglam.nie lubie jak pies siedzi ze mna przy stole i gapi sie co na niego ,w sensie na stol,postawili do jescia.moze to nie kulturalne,wszak to rodzinny pies,ale tak mam.herbate tylko wypilam wymawiajac sie zbyt duza iloscia tluszczu ,ktory na brzuchu posiadam i brakiem apetytu.obiad minal,wszyscy lacznie z psem jedli,oczywiscie ja nie.potem prezenty byly.otrzymalam 30e od dziadostwa a od dalszej rodziny zegarej,swiecznik,wino i czekoladki.ja nie dawalam zadnych prezentow,wszak ja im prezentem bylam bo nie musieli sie babolem zajmowac....wrocilam bogatsza w dobra materaialne ale umeczona i glodna.dobrze,ze to juz koniec prawie swiatecznego dnia...
25 grudnia 2014 15:33 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

wrocilam po byciu 3 godz w restauracji.Ze3stroilam dziadostwo i siebie swiatecznie.przyjezdzamy i doznalam szoku.reszta famili w codziennych pospieranych polowkach,nieodprasowanych spodniach co kiedys typu jeans byly.pisze byly ,bo od wieloletniego uzytku i prania dresy bardziej przypominaja...ja w sukni koloru pomarancz,ze zlotym lancuchem na szyi wygladalam tak jakby to niemce u mnie pracowali.do restauracji psa wzieto i siedzial obok stolu.ja ze obrzydliwa (nie w sensie urody mojejbom cudna jest nie chwalac sie zbytnio)jesc nie moglam.nie lubie jak pies siedzi ze mna przy stole i gapi sie co na niego ,w sensie na stol,postawili do jescia.moze to nie kulturalne,wszak to rodzinny pies,ale tak mam.herbate tylko wypilam wymawiajac sie zbyt duza iloscia tluszczu ,ktory na brzuchu posiadam i brakiem apetytu.obiad minal,wszyscy lacznie z psem jedli,oczywiscie ja nie.potem prezenty byly.otrzymalam 30e od dziadostwa a od dalszej rodziny zegarej,swiecznik,wino i czekoladki.ja nie dawalam zadnych prezentow,wszak ja im prezentem bylam bo nie musieli sie babolem zajmowac....wrocilam bogatsza w dobra materaialne ale umeczona i glodna.dobrze,ze to juz koniec prawie swiatecznego dnia...

Hahaha!-chociaż raz do roku człowiek może się poczuć, że Nimecy pracują dla niego, a nie on dla nich:D:D:D
25 grudnia 2014 15:38 / 2 osobom podoba się ten post
Ania 52 - bardzo mi się spodobało "wszak ja im prezentem ..."Hi hi hi Co prawda to prawda:):):):)
25 grudnia 2014 16:31 / 9 osobom podoba się ten post
ania52

wrocilam po byciu 3 godz w restauracji.Ze3stroilam dziadostwo i siebie swiatecznie.przyjezdzamy i doznalam szoku.reszta famili w codziennych pospieranych polowkach,nieodprasowanych spodniach co kiedys typu jeans byly.pisze byly ,bo od wieloletniego uzytku i prania dresy bardziej przypominaja...ja w sukni koloru pomarancz,ze zlotym lancuchem na szyi wygladalam tak jakby to niemce u mnie pracowali.do restauracji psa wzieto i siedzial obok stolu.ja ze obrzydliwa (nie w sensie urody mojejbom cudna jest nie chwalac sie zbytnio)jesc nie moglam.nie lubie jak pies siedzi ze mna przy stole i gapi sie co na niego ,w sensie na stol,postawili do jescia.moze to nie kulturalne,wszak to rodzinny pies,ale tak mam.herbate tylko wypilam wymawiajac sie zbyt duza iloscia tluszczu ,ktory na brzuchu posiadam i brakiem apetytu.obiad minal,wszyscy lacznie z psem jedli,oczywiscie ja nie.potem prezenty byly.otrzymalam 30e od dziadostwa a od dalszej rodziny zegarej,swiecznik,wino i czekoladki.ja nie dawalam zadnych prezentow,wszak ja im prezentem bylam bo nie musieli sie babolem zajmowac....wrocilam bogatsza w dobra materaialne ale umeczona i glodna.dobrze,ze to juz koniec prawie swiatecznego dnia...

Aniu,
ja pojechałam w sobotę przed wyjazdem z Opą na spotkanie wigilijne u jego adwokata.
Opa w garniturze, krawacie, ja w ciemnej sukience z długim wisiorem,
reszta towarzystwa w dresach i polarach.
Daliśmy czadu z Opą, nawet właścicielka firmy chwalia moją sukienkę.
 
Tak samo na pogrzebie,
założyłam kurteczkę ze srebrnych lisów /ostatni prezent od Omy,
którą kazała mi uszyć na święta i chciałam Jej zrobić przyjemność, jeśli tam z góry zerkała,
a i pogoda była stosowna.../,  ładną czarnoszarą sukienkię pod spód, kozaczki na korku,
reszta w spodniach, normalnych jaczkach, kurteczkach..
Opa tylko był elegancki w czarnym płaszczu , ale on ma taki styl na co dzień.
Jak zostałam wymieniona przez prawie 3 min. w mowie pogrzebowej i wszyscy skierowali wzrok na mnie,
moje samopoczucie.. bezcenne....opiekunka wyglądała najlepiej z całego towarzystwa haaaa....haaa...
25 grudnia 2014 16:31 / 1 osobie podoba się ten post
Gosiap

To nie od rzetelności firmy zależało jak mi się układały stosunki z PDP i rodziną. W dużej mierze zależało ode mnie jak się ustawiałam i organizowałam na stellach. Pisałam tu już, że na jednej stelli odbębniłam swoje zadania i w nogi bo zachowania PDP były dla mnie nie do przyjęcia. I co z tego, że z synem dogadywałam się świetnie jak on sam nie trawił swojej matki. Do młodszej siostry PDP kilka ulic dalej chodziłam na kawę i odreagować stresy. Ja byłam tam 44 dni na zastępstwie, a stała opiekunka była tam długodystansowcem.
Na innej stelli sytuację miałam odwrotną, to ja wracałam do PDP a inne dziewczyny zwiewaly i żadna opiekunka nie przyjechała po raz drugi. Rodzina PDP była fantastyczna a sama PDP okropna. Ale umiałam tam postawić swoje granice, przywołać PDP do porządku i jakoś to funkcjonowalo. 3 razy tam wracałam i byłam po 4 miesiące (chociaż to tam był ten sławetny durszlak).
Tutaj jestem pierwszą opiekunką i jak przyjechałam to też myślałam że będzie źle bo pierwsze co zobaczyłam moimi oczami to dementywną stuletnią babcię i jej depresyjną córkę. Pierwszy tydzień wykonywałam swoje zadania ale bacznie się przyglądałam jak moje damy funkcjonują. I to nie firma ułożyła tu kontakty i relacje między nami. Zakładałam pobyt 2-miesięczny ale teraz wiem że będę tu do końca lutego, czyli 5 miesięcy bo jest gut.
 

Ja jakbym miala siedziec 5miesiecy z jakas babcia to bym oszalala, serio. Podziwam Cie;)
25 grudnia 2014 16:55 / 2 osobom podoba się ten post
scarlet

Aniu,
ja pojechałam w sobotę przed wyjazdem z Opą na spotkanie wigilijne u jego adwokata.
Opa w garniturze, krawacie, ja w ciemnej sukience z długim wisiorem,
reszta towarzystwa w dresach i polarach.
Daliśmy czadu z Opą, nawet właścicielka firmy chwalia moją sukienkę.
 
Tak samo na pogrzebie,
założyłam kurteczkę ze srebrnych lisów /ostatni prezent od Omy,
którą kazała mi uszyć na święta i chciałam Jej zrobić przyjemność, jeśli tam z góry zerkała,
a i pogoda była stosowna.../,  ładną czarnoszarą sukienkię pod spód, kozaczki na korku,
reszta w spodniach, normalnych jaczkach, kurteczkach..
Opa tylko był elegancki w czarnym płaszczu , ale on ma taki styl na co dzień.
Jak zostałam wymieniona przez prawie 3 min. w mowie pogrzebowej i wszyscy skierowali wzrok na mnie,
moje samopoczucie.. bezcenne....opiekunka wyglądała najlepiej z całego towarzystwa haaaa....haaa...

i to sa te piekne chwile w de,no oprocz przyjazdu busa zabierajacego nas do domku ha ha
25 grudnia 2014 16:56
Jolek

Ja jakbym miala siedziec 5miesiecy z jakas babcia to bym oszalala, serio. Podziwam Cie;)

ja tez...
25 grudnia 2014 16:58
Jolek

Ja jakbym miala siedziec 5miesiecy z jakas babcia to bym oszalala, serio. Podziwam Cie;)

A potem 3 miesiące mam za co żyć i świat zwiedzać
25 grudnia 2014 17:00
Gosiap

A potem 3 miesiące mam za co żyć i świat zwiedzać

a chyba ze tak dlugie przerwy masz na regeneracje...ale ja chyle czola,bo miesiac ledwo wytrzymuje...a kase lubie,ale co z tego...na styk zawsze mam
25 grudnia 2014 17:08 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

a chyba ze tak dlugie przerwy masz na regeneracje...ale ja chyle czola,bo miesiac ledwo wytrzymuje...a kase lubie,ale co z tego...na styk zawsze mam

jak duzo zarobię to mam długie przerwy żeby normalnie żyć i cieszyć się życiem