Jakoś ostatnio dużo na forum o nowonarodzonych,czyżby program "500 plus"zadziałał:-)
Gratulacje dla mam i babć
Jakoś ostatnio dużo na forum o nowonarodzonych,czyżby program "500 plus"zadziałał:-)
Gratulacje dla mam i babć
Nie jestem w stanie odszukac topiku "Bede babcia"....Ale, ze jestem w domu - to tez pisze we wlasciwym... Godzine temu urodzil sie moj pierwszy wnusio Maxiu. Wazy 4100 i ma 58 cm. Corka czuje sie dobrze. Bardzo sie o nia balam...A teraz czuje taka ulge, ze moglabym fruwac!!!
Zazdroszczę, bo ja jeszcze nie mam i gratuluję.
Dziękuję - Ty na pewno też się doczekasz. Ja czekałam prawie 35 lat na ten moment
Witam jeszcze z domu, mój pobyt wydłużył się prawie o 3 tygodnie. Remont mojej wysłużonej łazienki zakończony.Finanse jakie były przeznaczone prawie podwoiły sie i konto stoi otworem. Nie było żadnego urlopu , zarobiona byłam po uszy.,ale juz po wszystkim. W między czasie kręgosłup dał o sobie znac. Mam skoliozę lędzwiową, zaliczyłam kilka rehabilitacji oczywiscie prywatnych bo tak bym mysiała czekać długo, Mam w rezerwie tabletki wypisane ale ból odczuwam, Potrzebna byłam też u bliznaków. Wnusia miała usuwany migdał i drenaż uszu, chirurgia jedniodniowa wnusi a terminy były trzy bo jak nie katar to kaszel i moja pomoc trwała 3 tygodnie. Dzisiaj pierwszy dzień spokoju i spokoju.Donosze tez ,że moja zmienniczka Rumunka nie zgodziła się zostać dłuzej i pojechała na 3 tyg. za mnie Rosjanka, która mieszka w Polsce,Wczoraj zadzwoniła,że Babcia czeka na mnie bardzo ale bałagan i brud jaki zastała po Rumunce nie da sie opisać i cały czas sprząta.Wyjezdzam 22. 02.Nie była bym sobą żebym nie napisała o stosunkach z moją siostra. Kasiu 63 dałam radę i siostra po miesiącu wymiekła, przekonała się,że to nie jest już ta Basia , która ulega i tłumaczy się z każdego kroku. Jest w miarę dobrze , odzywa sie i chyba wie że nie tędy droga i daję sobie plusika.Jutro mam pogrzeb sąsiada 47 lat, który zmarł po krótkiej chorobie.Wczoraj urodziła mu się wnusia......
Pozdrawiam Wszystkich i czas walizki pakowac bo pobyt planuje dłuzszy- może trochę odpocznę.:slodki krolik:
Witam jeszcze z domu, mój pobyt wydłużył się prawie o 3 tygodnie. Remont mojej wysłużonej łazienki zakończony.Finanse jakie były przeznaczone prawie podwoiły sie i konto stoi otworem. Nie było żadnego urlopu , zarobiona byłam po uszy.,ale juz po wszystkim. W między czasie kręgosłup dał o sobie znac. Mam skoliozę lędzwiową, zaliczyłam kilka rehabilitacji oczywiscie prywatnych bo tak bym mysiała czekać długo, Mam w rezerwie tabletki wypisane ale ból odczuwam, Potrzebna byłam też u bliznaków. Wnusia miała usuwany migdał i drenaż uszu, chirurgia jedniodniowa wnusi a terminy były trzy bo jak nie katar to kaszel i moja pomoc trwała 3 tygodnie. Dzisiaj pierwszy dzień spokoju i spokoju.Donosze tez ,że moja zmienniczka Rumunka nie zgodziła się zostać dłuzej i pojechała na 3 tyg. za mnie Rosjanka, która mieszka w Polsce,Wczoraj zadzwoniła,że Babcia czeka na mnie bardzo ale bałagan i brud jaki zastała po Rumunce nie da sie opisać i cały czas sprząta.Wyjezdzam 22. 02.Nie była bym sobą żebym nie napisała o stosunkach z moją siostra. Kasiu 63 dałam radę i siostra po miesiącu wymiekła, przekonała się,że to nie jest już ta Basia , która ulega i tłumaczy się z każdego kroku. Jest w miarę dobrze , odzywa sie i chyba wie że nie tędy droga i daję sobie plusika.Jutro mam pogrzeb sąsiada 47 lat, który zmarł po krótkiej chorobie.Wczoraj urodziła mu się wnusia......
Pozdrawiam Wszystkich i czas walizki pakowac bo pobyt planuje dłuzszy- może trochę odpocznę.:slodki krolik:
Siedzę dziś w domu ku mojemu wielkiemu rozżaleniu. Pogoda nie nastraja na spacery, a przydałoby mi się dotlenienie...
Zaczyna mnie dopadać stres z którym walczę na różne sposoby, nie pomaga ani muzyka, ani książka, ani żaden film, nawet moje ulubione komedie dziś nie mają sensu... Muszę jakoś dotrwać do jutra. Przydałby mi się już dziś "głupi jaś"...
Wiem że to durne ale jedyne co mi pomaga to rozmowa i żarty z chłopakami i z Andrzejem. Skype włączony na okrągło, tylko od czasu do czasu któreś z nas ruszy się na chwilę gdzieś w głąb mieszkania.
Torba z rzeczami do szpitala stoi spakowana, czeka do jutra.
W dołki wprawdzie nie popadam, ale chciałabym żeby już było po wszystkim... :-(
Siedzę dziś w domu ku mojemu wielkiemu rozżaleniu. Pogoda nie nastraja na spacery, a przydałoby mi się dotlenienie...
Zaczyna mnie dopadać stres z którym walczę na różne sposoby, nie pomaga ani muzyka, ani książka, ani żaden film, nawet moje ulubione komedie dziś nie mają sensu... Muszę jakoś dotrwać do jutra. Przydałby mi się już dziś "głupi jaś"...
Wiem że to durne ale jedyne co mi pomaga to rozmowa i żarty z chłopakami i z Andrzejem. Skype włączony na okrągło, tylko od czasu do czasu któreś z nas ruszy się na chwilę gdzieś w głąb mieszkania.
Torba z rzeczami do szpitala stoi spakowana, czeka do jutra.
W dołki wprawdzie nie popadam, ale chciałabym żeby już było po wszystkim... :-(
Siedzę dziś w domu ku mojemu wielkiemu rozżaleniu. Pogoda nie nastraja na spacery, a przydałoby mi się dotlenienie...
Zaczyna mnie dopadać stres z którym walczę na różne sposoby, nie pomaga ani muzyka, ani książka, ani żaden film, nawet moje ulubione komedie dziś nie mają sensu... Muszę jakoś dotrwać do jutra. Przydałby mi się już dziś "głupi jaś"...
Wiem że to durne ale jedyne co mi pomaga to rozmowa i żarty z chłopakami i z Andrzejem. Skype włączony na okrągło, tylko od czasu do czasu któreś z nas ruszy się na chwilę gdzieś w głąb mieszkania.
Torba z rzeczami do szpitala stoi spakowana, czeka do jutra.
W dołki wprawdzie nie popadam, ale chciałabym żeby już było po wszystkim... :-(