Pochwalijki #3

29 kwietnia 2016 08:40 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

Uda się :)
Też robiłąm pomiędzy wyjazdami, za drugim razem trafiłam na nieczepliwego egzaminatora, który zbagatelizował mój stres i pomogło :)

Teresko
Gratulacje :)

Mnie juz stres jazdowy minął jak się ogarnęłam co i jak z jeżdżeniem ale czasu kurna brak:( Jak nie pojeźdżę jeszcz z instruktorem to do praktycznego nie mam co podchodzić bo gówno umiem -do przodu tak ,ale do tyłu ,manewry parkowanie,inne takie ...masakra:(
29 kwietnia 2016 14:00 / 3 osobom podoba się ten post
Po moim ostatnim niefortunnym wjezdzie do garażu / w domu/ zaprzestałam jazdy. Wjechałam jednym kołem do kanału naprawczego i najadłam się strachy a że byłam sama to samochód to samochód stał do przyjazdu męża. Teraz muszę na urlopie wykupić godziny i zacznę jezdzić. Tu mam tylko rower, autko sprzedane jak Pdp czny zmarł, Rodzina sie pytała czy będe jezdziła  a ja zestrachałam. Ale jeszcze będę jezdziła obiecuje to sobie:)
29 kwietnia 2016 14:24 / 1 osobie podoba się ten post
michasia

Po moim ostatnim niefortunnym wjezdzie do garażu / w domu/ zaprzestałam jazdy. Wjechałam jednym kołem do kanału naprawczego i najadłam się strachy a że byłam sama to samochód to samochód stał do przyjazdu męża. Teraz muszę na urlopie wykupić godziny i zacznę jezdzić. Tu mam tylko rower, autko sprzedane jak Pdp czny zmarł, Rodzina sie pytała czy będe jezdziła  a ja zestrachałam. Ale jeszcze będę jezdziła obiecuje to sobie:)

będziesz , będziesz ----- ja kocham jazdę samochodem , do DE też jeżdzę autkiem ---- byle do przodu , fajna muza  i wszystko będzie ok !!!
29 kwietnia 2016 14:42 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Mnie juz stres jazdowy minął jak się ogarnęłam co i jak z jeżdżeniem ale czasu kurna brak:( Jak nie pojeźdżę jeszcz z instruktorem to do praktycznego nie mam co podchodzić bo gówno umiem -do przodu tak ,ale do tyłu ,manewry parkowanie,inne takie ...masakra:(

Z instruktorem to na pełnym luzie jeżdziłam, ale jak doszło do praktycznego egzaminu, to moja reakcja mnie zaskoczyła.Latająca noga na sprzęgle, prawie nie do opanowania- jednak ogarnęłam się , zrobiłam placyk, wyjechałam na miasto,  a tam skucha- wymuszenie pierwszenstwa przy wyjeżdzaniu z podporządkowanej.
Drugim razem poszło lepiej- teren już był znany, stres mniejszy , egzaminator bardzo ok, choć surowy dość , no i zdałam.
Jednak za każdym razem nie miałam wrażenia,że ktoś chce mnie na siłę oblać.
Tak sobie myślę, że dla własnego dobra, to lepiej się tymi opowiastkami nie kierowac, bez względu na to, czy prawdziwe , czy nie. Stres jest wtedy większy.
29 kwietnia 2016 15:08 / 4 osobom podoba się ten post
tina 100%

Z instruktorem to na pełnym luzie jeżdziłam, ale jak doszło do praktycznego egzaminu, to moja reakcja mnie zaskoczyła.Latająca noga na sprzęgle, prawie nie do opanowania- jednak ogarnęłam się , zrobiłam placyk, wyjechałam na miasto,  a tam skucha- wymuszenie pierwszenstwa przy wyjeżdzaniu z podporządkowanej.
Drugim razem poszło lepiej- teren już był znany, stres mniejszy , egzaminator bardzo ok, choć surowy dość , no i zdałam.
Jednak za każdym razem nie miałam wrażenia,że ktoś chce mnie na siłę oblać.
Tak sobie myślę, że dla własnego dobra, to lepiej się tymi opowiastkami nie kierowac, bez względu na to, czy prawdziwe , czy nie. Stres jest wtedy większy.

Obserwowałam jak zdaja ludzie i duzo osób zdaje za 1x.Wbrew temu co piszą w gazecie to Koszalin tak nie oblewa.Problem w tym ,ze ja wciąz zbyt mało mam umiejetności zeby do egz.podchodzic .Minimum 10 godzin musze dokupić jak nie wiecej.zwłąszcza po takiej długiej przerwie.ALe trudno:(Gdybym mogła jednym ciągiem zrobić to juz pewno bym za soba miała.pożywiom/uwidim:)
29 kwietnia 2016 16:06 / 10 osobom podoba się ten post
Ha !! dostałam 4 euro od dziadka, a co !!! To za skrupulatne rozliczanie się po zakupach.
29 kwietnia 2016 16:07 / 2 osobom podoba się ten post
Mycha

Ha !! dostałam 4 euro od dziadka, a co !!! To za skrupulatne rozliczanie się po zakupach.

ziarnko do ziarnka i zbierze sie miarka :)
29 kwietnia 2016 16:18 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Obserwowałam jak zdaja ludzie i duzo osób zdaje za 1x.Wbrew temu co piszą w gazecie to Koszalin tak nie oblewa.Problem w tym ,ze ja wciąz zbyt mało mam umiejetności zeby do egz.podchodzic .Minimum 10 godzin musze dokupić jak nie wiecej.zwłąszcza po takiej długiej przerwie.ALe trudno:(Gdybym mogła jednym ciągiem zrobić to juz pewno bym za soba miała.pożywiom/uwidim:)

I dobrze robisz, tak trzymaj, bo lepiej dokupić te godziny, niż na hurra zdawać. Egzamin jest wystarczająco stresujący, a faktem jest, że np. jak odliczasz do 10 to byś się przed żadną komsją nie zestresowała, bo to jest umiejętność opanowana do perfekcji :)
30 kwietnia 2016 10:27 / 6 osobom podoba się ten post
To też się pochwalę, udało mi się skończyć książkę która zaczęłam pisać chyba ze 2 lata temu. Teraz tylko potrzeba mi odwagi żeby ją wydać, nie jest to żaden problem, można to zrobić z rozpisani.pl ale nie wiem czy jestem gotowa na taki krok i dzielenie się osobistymi przemyśleniami, widocznie do wszystkiego trzeba dojrzeć ;)
30 kwietnia 2016 10:50 / 2 osobom podoba się ten post
Marr

To też się pochwalę, udało mi się skończyć książkę która zaczęłam pisać chyba ze 2 lata temu. Teraz tylko potrzeba mi odwagi żeby ją wydać, nie jest to żaden problem, można to zrobić z rozpisani.pl ale nie wiem czy jestem gotowa na taki krok i dzielenie się osobistymi przemyśleniami, widocznie do wszystkiego trzeba dojrzeć ;)

Koniecznie należy wydać, podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami. Jakie to cudowne spotykać się z czytelnikami, miec w rękach swoją pachnąca jeszcze drukarnią książkę. Powodzenia.

30 kwietnia 2016 10:56 / 2 osobom podoba się ten post
Marr

To też się pochwalę, udało mi się skończyć książkę która zaczęłam pisać chyba ze 2 lata temu. Teraz tylko potrzeba mi odwagi żeby ją wydać, nie jest to żaden problem, można to zrobić z rozpisani.pl ale nie wiem czy jestem gotowa na taki krok i dzielenie się osobistymi przemyśleniami, widocznie do wszystkiego trzeba dojrzeć ;)

Może urywki zamieść tu na blogu.Na zachętę ,co by potem chętne do dalszego czytania były.
30 kwietnia 2016 12:03 / 3 osobom podoba się ten post
Marr

To też się pochwalę, udało mi się skończyć książkę która zaczęłam pisać chyba ze 2 lata temu. Teraz tylko potrzeba mi odwagi żeby ją wydać, nie jest to żaden problem, można to zrobić z rozpisani.pl ale nie wiem czy jestem gotowa na taki krok i dzielenie się osobistymi przemyśleniami, widocznie do wszystkiego trzeba dojrzeć ;)

Napisz cos więcej o swojej książce.Też jesteś opiekunką?Bo z profilu niewiele się mozna domysleć:)Swoje rymowanki może tez kiedys wydam,jak je odnajdę wszystkie,ha ha ha.I pamiętniki:):)
30 kwietnia 2016 12:06 / 1 osobie podoba się ten post
Chętnie bym poczytała Kasiu twoje pamiętniki.I Lawendy.
30 kwietnia 2016 13:15
frezje

teresa-p moje gratulacje...i szerokiej drogi

...i moje też .Do De chyba samochodem nie pojedziesz ,jak na razie ?
30 kwietnia 2016 13:53 / 1 osobie podoba się ten post
Marr

To też się pochwalę, udało mi się skończyć książkę która zaczęłam pisać chyba ze 2 lata temu. Teraz tylko potrzeba mi odwagi żeby ją wydać, nie jest to żaden problem, można to zrobić z rozpisani.pl ale nie wiem czy jestem gotowa na taki krok i dzielenie się osobistymi przemyśleniami, widocznie do wszystkiego trzeba dojrzeć ;)

Hmm, fajnie byłoby ją jednak wydać. Dwa lata pracy, to jednak trochę czasu.. Wiadomo, że trzeba się liczyć zarówno z dobrymi jak i złymi recenzjami, ale myślę, że warto. Gdyby jedank ta odwaga długo nie "przychodziła", może warto ją wydac pod pseudonimem?