Jak przyjechałam do pdp na początku kwietnia to nie chciał się sam golić. Chłop całkiem zdrowy, stojący a nogach, bez demencji. No deprecha nie powiem, hulała sobie po głowie dziadka. Nic nie robił, tylko siedział i gapił się przed siebie. Ciągle mu było źle. Rano jak zaglądałam do niego, to udawał że nie żyje. Wstrzymywał oddech. Na noc zakładałam mu pampersa, bo niby nie kontrolował siusiania.
Do golenia zmusiłam dziadka robiąc głupią minę - noo ja nie wiem jak się facetów goli

Poranna porcja koncentracji coby się nie pochlastać, bardzo dobrze dziadkowi zrobiła. Oczywiście poranny opiernicz i rozmowy egzystencjalne w pakiecie. Teraz dziadek sam się goli, nie ma pampersa, sam idzie w nocy do łazienki. Mało tego, to poranne golenie i płukanie ząbków zakwalifikowane zostało przez pdp jako czynność intymna i jak zaglądam do niego, to widzę w jego oczach pytanie "czego mnie podglądasz"

Często sam ubiera koszulę i zapina część guzików. Jak tylko zaczyna marudzić "wylatuje" do ogródka. Nie musi spacerować, może sobie siedzieć. Polubił to. Gramy w chińczyka, co wcześniej było nie do pomyślenia. Dziadek ma dwóch synów. Synowa jednego pracuje w heimie, mamy dobry kontakt. Widać, że jest lepiej. Już tak nie marudzi, przestał aktorzyć.
No zobaczymy jak to dalej się rozwinie.