Tak naprawdę to nie wiem czy to siostra Demenz, ponoć moja Frau zawsze była taka ostrożna ;-) :-)
Ale nie dzisiaj, bo dopilnowałam
Tak naprawdę to nie wiem czy to siostra Demenz, ponoć moja Frau zawsze była taka ostrożna ;-) :-)
Drugi dzień z dziadkami i zaczął się cyrkus. Babunia się słucha, ale dziadzio robi co chce. Ma pozwolenie, bo on nie jest do opieki. Robią dokładnie to, co mówiła zmienniczka. Po wyjściu pflege babunia zmyka do beta, bo dziadzio śpi. Potem ją wyciągam, zje śniadanie. Nie może się niczym zająć, bo szuka dziadka, no to chodzimy, wołamy, muszę z nią iść, bo mało, że drżąca to jeszcze nie widzi.Ugotowałam rano spaghetti, no to zjadłyśmy (babunia nie wszystko), a dziadzio o 4 po południu przyczłapał na śniadanie. Ponieważ dziadzio nie chciał wstać, a babcia mu przeszkadzała i przychodziła, jest zmęczony. Babunia teraz płacze, bo na nią nakrzyczał(chciała powietrza wpuścić świeżego, ale okna otwierać nie można, bo zepsute, a naprawa za dużo kosztuje). Miskę swoją dziadkowi oddała, ale on makaronu nie je. Przyszłam na górę, za godzinę zejdę, posprzątam, za następną zapytam co na obiad zrobić...:strach na wroble:
I zrobię puree z tytki, frykadele gotowe, warzywa na ciepło.I się ucieszą, bo lubią ziemniaki:-)
Wesołe jest życie staruszków...A opiekunka kiedy ma sprzątać? Hm...
Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.
Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.
Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.
Dobrze, że Dziadek jedenastoletnią zupę przetestował, to przynajmniej bedziemy wiedziały, że do 11 lat wstecz można spokojnie jeść :-)
Może z dziećmi porozmawiaj na temat auta i zakupów
Nugatku kochany, dziękuję za troskę, ja tutaj nie głoduję. Jest wszystko w nadmiarze wieloletnim(dlatego sprawdzam daty przydatności do spożycia). Problem jest taki, że na surowo to mogę sobie schrupać jedynie czosnek. Wszystko mrożone, w słoikach i puszkach, tony słodyczy, mrożone ciasto też chyba mi mignęło, rogaliki dzisiaj rozmroziłam. Nie ma owoców i warzyw, świeżego mięsa, jogurtu. Do świąt blisko, może w końcu pojedziemy, namawiałyśmy go już ze zmienniczką, ale nie dało rady.. Ale dzisiejszy dzień dziadzio rozwalił, bo spał, a ja muszę go przecież zapytać i poprosić o pieniądze. O 4 po południu wstał, głodny nie pojedzie, no to o której? O 18 jest pflege z lekarstwami. Jutro niedziela.Poczekam do poniedziałku. Tak są fajni, teraz już się śmieją, zadowoleni. Ktoś się będzie musiał przestawić , albo ja , albo oni. Jestem krótkodystansowcem, dlatego wytrzymam jakoś.Fajnie by było, gdyby dziadzio wstawał rano i jadał z nami, nawet tą przetworzoną żywność. Ale wiesz, jego rocznik jest już pod ochroną:-)
Oj gdzie ja cie zawiozłem :-)
Długo nie trzeba było czekac, mamy winnego :modlmy sie: :-)
Ja ???? Sama sobie winna :-)
To madra dziewczyna da sobie rade.Za miesiac dziadek bedzie jej z .............puszki jadł co mu poda :-)