Hawana i podopieczni

17 grudnia 2016 10:04 / 5 osobom podoba się ten post
Malgoszg

Tak naprawdę to nie wiem czy to siostra Demenz, ponoć moja Frau zawsze była taka ostrożna ;-) :-)

Ja to nawet Pflegedinst mam pilnować, bo kradną i nawet ukradły, nie powiem co
Ale nie dzisiaj, bo dopilnowałam
17 grudnia 2016 17:01 / 11 osobom podoba się ten post
Drugi dzień z dziadkami i zaczął się cyrkus. Babunia się słucha, ale dziadzio robi co chce. Ma pozwolenie, bo on nie jest do opieki. Robią dokładnie to, co mówiła zmienniczka. Po wyjściu pflege babunia zmyka do beta, bo dziadzio śpi. Potem ją wyciągam, zje śniadanie. Nie może się niczym zająć, bo szuka dziadka, no to chodzimy, wołamy, muszę z nią iść, bo mało, że drżąca to jeszcze nie widzi.Ugotowałam rano spaghetti, no to zjadłyśmy (babunia nie wszystko), a dziadzio o 4 po południu przyczłapał na śniadanie. Ponieważ dziadzio nie chciał wstać, a babcia mu przeszkadzała i przychodziła, jest zmęczony. Babunia teraz płacze, bo na nią nakrzyczał(chciała powietrza wpuścić świeżego, ale okna otwierać nie można, bo zepsute, a naprawa za dużo kosztuje). Miskę swoją dziadkowi oddała, ale on makaronu nie je. Przyszłam na górę, za godzinę zejdę, posprzątam, za następną zapytam co na obiad zrobić...
I zrobię puree z tytki, frykadele gotowe, warzywa na ciepło.I się ucieszą, bo lubią ziemniaki
Wesołe jest życie staruszków...A opiekunka kiedy ma sprzątać? Hm...
17 grudnia 2016 17:05 / 4 osobom podoba się ten post
hawana

Drugi dzień z dziadkami i zaczął się cyrkus. Babunia się słucha, ale dziadzio robi co chce. Ma pozwolenie, bo on nie jest do opieki. Robią dokładnie to, co mówiła zmienniczka. Po wyjściu pflege babunia zmyka do beta, bo dziadzio śpi. Potem ją wyciągam, zje śniadanie. Nie może się niczym zająć, bo szuka dziadka, no to chodzimy, wołamy, muszę z nią iść, bo mało, że drżąca to jeszcze nie widzi.Ugotowałam rano spaghetti, no to zjadłyśmy (babunia nie wszystko), a dziadzio o 4 po południu przyczłapał na śniadanie. Ponieważ dziadzio nie chciał wstać, a babcia mu przeszkadzała i przychodziła, jest zmęczony. Babunia teraz płacze, bo na nią nakrzyczał(chciała powietrza wpuścić świeżego, ale okna otwierać nie można, bo zepsute, a naprawa za dużo kosztuje). Miskę swoją dziadkowi oddała, ale on makaronu nie je. Przyszłam na górę, za godzinę zejdę, posprzątam, za następną zapytam co na obiad zrobić...:strach na wroble:
I zrobię puree z tytki, frykadele gotowe, warzywa na ciepło.I się ucieszą, bo lubią ziemniaki:-)
Wesołe jest życie staruszków...A opiekunka kiedy ma sprzątać? Hm...

kup jeszcze mrozone ciasto i dziadzio i babunia poczuja sie jak u mamy 
Sprzatanie nie jest konieczne jak wytłumaczysz ze woda i płyn sa drogie 
17 grudnia 2016 18:18 / 6 osobom podoba się ten post
Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.
17 grudnia 2016 18:52 / 4 osobom podoba się ten post
hawana

Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.

Może z dziećmi porozmawiaj na temat auta i zakupów 
17 grudnia 2016 19:32 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.

Oj gdzie ja cie zawiozłem 
17 grudnia 2016 19:47 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Wszędzie nie musi, ale po jedzeniu tak. Zmywarki mam dwie, żadna nie działa. Kuchnie też dwie niestety do ogarniania...Schody już mi w tyłek wchodzą... Prania dwa robiłam, ciuchy i bet...
A z zakupami, to Pan przegiął...Tu ciemny las, do sklepu 10 km, a dziadzio kluczyki od auta trzyma. Nie mówiac o portfelu.

No Hawanka,jakbym cię nie znała to bym nie uwierzyła,że taki hardcor można trafić,powiedziałabym Dom Wariatów
17 grudnia 2016 19:49 / 3 osobom podoba się ten post
Nugatka

Dobrze, że Dziadek jedenastoletnią zupę przetestował, to przynajmniej bedziemy wiedziały, że do 11 lat wstecz można spokojnie jeść :-)

On już pewnie jak ta konserwa zakonserwowany,więc lepiej z nim nie rywalizować 
17 grudnia 2016 19:54 / 6 osobom podoba się ten post
Nugatka

Może z dziećmi porozmawiaj na temat auta i zakupów 

Nugatku kochany, dziękuję za troskę, ja tutaj nie głoduję. Jest wszystko w nadmiarze wieloletnim(dlatego sprawdzam daty przydatności do spożycia). Problem jest taki, że na surowo to mogę sobie schrupać jedynie czosnek. Wszystko mrożone, w słoikach i puszkach, tony słodyczy, mrożone ciasto też chyba mi mignęło, rogaliki dzisiaj rozmroziłam. Nie ma owoców i warzyw, świeżego mięsa, jogurtu. Do świąt blisko, może w końcu pojedziemy, namawiałyśmy go już ze zmienniczką, ale nie dało rady.. Ale dzisiejszy dzień dziadzio rozwalił, bo spał, a ja muszę go przecież  zapytać i poprosić o pieniądze. O 4 po południu wstał, głodny nie pojedzie, no to o której? O 18 jest pflege z lekarstwami. Jutro niedziela.Poczekam do poniedziałku.  Tak są fajni, teraz już się śmieją, zadowoleni. Ktoś się będzie musiał przestawić , albo ja , albo oni. Jestem krótkodystansowcem, dlatego wytrzymam jakoś.Fajnie by było, gdyby dziadzio wstawał rano i jadał z nami, nawet tą przetworzoną żywność. Ale wiesz, jego rocznik jest już pod ochroną
17 grudnia 2016 20:23 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Nugatku kochany, dziękuję za troskę, ja tutaj nie głoduję. Jest wszystko w nadmiarze wieloletnim(dlatego sprawdzam daty przydatności do spożycia). Problem jest taki, że na surowo to mogę sobie schrupać jedynie czosnek. Wszystko mrożone, w słoikach i puszkach, tony słodyczy, mrożone ciasto też chyba mi mignęło, rogaliki dzisiaj rozmroziłam. Nie ma owoców i warzyw, świeżego mięsa, jogurtu. Do świąt blisko, może w końcu pojedziemy, namawiałyśmy go już ze zmienniczką, ale nie dało rady.. Ale dzisiejszy dzień dziadzio rozwalił, bo spał, a ja muszę go przecież  zapytać i poprosić o pieniądze. O 4 po południu wstał, głodny nie pojedzie, no to o której? O 18 jest pflege z lekarstwami. Jutro niedziela.Poczekam do poniedziałku.  Tak są fajni, teraz już się śmieją, zadowoleni. Ktoś się będzie musiał przestawić , albo ja , albo oni. Jestem krótkodystansowcem, dlatego wytrzymam jakoś.Fajnie by było, gdyby dziadzio wstawał rano i jadał z nami, nawet tą przetworzoną żywność. Ale wiesz, jego rocznik jest już pod ochroną:-)

Tak, ten rocznik jest pod ochroną i się raczej nie przestawia, jesli już, to tylko o milimetry   
17 grudnia 2016 20:25 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

Oj gdzie ja cie zawiozłem :-)

Długo nie trzeba było czekac, mamy winnego  
17 grudnia 2016 20:28 / 6 osobom podoba się ten post
Nugatka

Długo nie trzeba było czekac, mamy winnego :modlmy sie: :-)

Ja ???? Sama sobie winna  
To madra dziewczyna da sobie rade.Za miesiac dziadek bedzie jej z .............puszki jadł co mu poda 
17 grudnia 2016 20:34 / 3 osobom podoba się ten post
ORIM

Ja ???? Sama sobie winna :-) 
To madra dziewczyna da sobie rade.Za miesiac dziadek bedzie jej z .............puszki jadł co mu poda :-)

Ja? Ja? Ty Orimku, trzeba było poniuchac noskiem i skręcić w prawo do innego domku  a Tobie co tam, dziewczyne zostawiłeś z mrożonkami i lodówką na szyfr 
18 grudnia 2016 10:18 / 8 osobom podoba się ten post
Żyję, mam się dobrze, łazienkę dziadkom posprzątałam, bet, ręczniki się piorą, śniadanie zjedzone, strudel z jabłkami upiekłam , to się dziadki ucieszą jak wstaną na śniadanie
I znalazłam jeszcze jedną zamrażarkę, pełną żywności przetworzonej, pice i picerinki, gdyby ktoś gustował, to u mnie
18 grudnia 2016 16:01 / 15 osobom podoba się ten post
Babunia wstała o 11, zjadła na śniadanie strudel(ona i tak je śniadanie na słodko) i popiła kawą zbożową.W trakcie jedzenia obejrzałyśmy na BR świniobicie, tzn. ja widziałam, babunia coś tam może widzi, ale słyszy dobrze, więc dodawałam komentarze np. jest śnieg, zima, świnka pagibnie na świąteczny obiad...(nieźle wypasiona z tej świnki była sztuka, tak na marginesie). Najpierw ją jeden bawarczyk w chlewiku odwiedził, podrapał, poklepał, a potem wyprowadzili ją we trzech, czy czterech chłopa. A potem wiecie, co było, krew się polała na śnieg. Nie na darmo tato mi wpajał naukę:"Jak cię zaczynają po plecach klepać, to wiej" A potem oparzanie, szlachtowanie, gotowanie(w tym klose bawarskie, takie czerwone, ale nie wiem czy z krwią, chociaż jak krew mieszali to widziałam...brrr, już nigdy na zielone ze szpinakiem wybrzydzać nie będę).Moja babunia cieszy się jak dziecko, najbardziej jak szpek jedzą, piwo i sznapsa piją(opowiadam).Wygląda dzisiaj jak Ala z pierwszej klasy, , bo uczesałam jej kucyka.Ale skończyło się, no to trzeba polofrować. Obchodzimy włości od okna do okna, na dwór wyszłyśmy też. W końcu dziecku przypomniało się , że męża ma. Dziadzio obudzony godz. 14. Tłumaczy się , że taki obolały, podusię gorącą(elektryczną mu rano dałam to spał), bo on ma reumatyzm, polineuropatię, raka prostaty (cukrzycę też ma, bo insulinę bierze, ale do opieki nie jest, cóż...nie moja brosia).Gadamy co na obiad, mówię, że klose, szpek, zielona fasolka.
- A mięso?-pyta dziadek.
- W zamrażarce nie ma.
Mówi, że zamówi przez telefon ze sklepu, ja że napiszę na kartce, bo jeszcze chcę świeże warzywa i owoce. Gut. Babcię zostawiłam i myk na górę gotować. Kluskowate ciasto, data ważności 16.11.16 rozmrożone, trochę się rozlazło, musiałam dodać mąki.Wzięłam z puszki w kuchni górnej, mam nadzieję, że robali nie było.Boczek przesmażyłam z czosnkiem, dodałam pieprzu, zawinęłam nadzienie w kluchy, ugotowałam.Borowiki suszone zagotowałam w wodzie,do tego sos do indyka z Knorra, mleko skondensowane 4% zamiast śmietanki, fasolka tylko podgrzana, bo w pudełku, znaczy się polska pomoc nagotowała. Fertig. Lecę z obiadem na tacy na dół, a tam katastrofa! Babcia chce do klo, a tam dziadziuś. Na szczęście kot przyszedł z pomocą, babcia chwilę się nim zainteresowała i zdążyłyśmy. Uff, łapki myjemy szybko, bo obiad stygnie, lecimy do kuchni za kotem jeść(szybko, szybko, bo kot głodny), dziadzio już czwartą Klose wtranżolił Zjadłam z babcią, my mamy po trzy, zdążymy. Posprzątałam kuchnię, bo w niej jem, w szafkach nie tykam, gotuję na górze. Nie wyobrażam sobie nie jeść z nimi w Wigilię i święta. Po obiedzie dziadzio zadowolony, ale mówi, że dla niego trochę za zimne, babcia takie lubi Cóż, mówię, żeby następnym razem czekał, odgrzeję w mikrofali. No i idę na górę. Rozpierducha w kuchni na górze po gotowaniu, w piwnicy pralka z upranym praniem, w suszarce wysuszone pranie do wyjęcia, ale przerwę mam( dla Was)a to święta rzecz. Od biegania po schodach schudnę. Nawet na rowerek mogę się wybrać, bo tutaj w salonie mam, stacjonarny dodam