Forum Dyskusyjne ›› Wygadaj się

Rękawiczki jednorazowe czy używacie podczas toalety?

Powrót do Tematów
  • ja mogę sobie tylko tu tak popisac, ale w gruncie rzeczy mam cierpliwość bo w PL pracowalam jako opiekunka. PDP i rodziny byli zadowoloni z pracy. Zawsze w glowie jedna mysl TRAKTUJ PDP TAK JAKBYS CHCIALA BYC TRAKTOWANA KIEDYS. Nie wiem kto to powiedział ale te slowa zawsze mi wracaja,.Jak ja sie ciesze że to forum istnieje że sa tu ludzie ktorzy odpisza i wespra.dziekuje Wam
  • To wystawiłaś laurę roku! Dziewczyny dobrze radzą, dodatkowo pamiętaj, że nie ty masz płacić za rękawiczki. Rodzina "powinna" pokryć tego typu koszty. "TRAKTUJ PDP TAK JAKBYS CHCIALA BYC TRAKTOWANA KIEDYS"- zajebiście napisanie, ciężej z wykonaniem..
  • Dwa razy dziennie mam tu Pfegedinst ... Mierzą pozom cukru,  podają insulinę i ubierają skarpety uciskowe.., rękawiczki zakłada tylko jedna z nich ...   Kilkukrotnie oglądałm tez program o przygotowaniu do zawodu (praktyki) i nikt wsród piekarzy i przygotowujących mieso (to była ubojnia) nie miał rękawic na rękach... Nawet było pokazane jak przyszła cukiernik oblizuje sobie paluszka upaćkanego kremem (robiła tort) ... Niemiecka higina stoi dla mnie pod znakiem zapytanie... Od nas w Polsce sie o wiele więcej wymaga... W Polsce też nie ma wspólnych posiłków z psem , czy kotem w restauracji (tu miałam okazje uczestniczyć) i nie ma mycia szklanek po piwie tak jak to sie robiło przy saturatorze .. to też widziałam w bardzo ekskluzywanej restauracji... )))).
  • Teoretycznie, wszyscy pracujący przy żywności mają ważne badania.  Łącznie z tymi na salmonelle,  więc nie musza rękawiczek zakładać. 
  • Niby tak,ale np.u mojego męża na ośrodku wczosowym ci sami pracownicy sortują śmieci a potem siedzą na obieraku i obierają warzywa....Niby śmieci w rękawiczkach,niby mają wszyscy książeczki sanepidowskie,ale....I to samo jest wszędzie,w sklepach,w knajpach itp.Błeeeee
  • Zgadzam się z Toba. Od nas wymaga się więcej. Niemcy ciągle myślą, że my mieszkamy w lepiankach i jemy ze wspólnej miski  Noo trochę przerysowałam ale coś w tym jest. Ostatnio tłumaczyłam żonie pdp dlaczego uważam, że polska żywność jest bardzo dobra. Dlaczego sprzedajemy jej tak dużo. 
  • W De w mięsnych zobacz jak podają wędliny.Masakra .Nawet córce mojej Pdp zwróciłam uwagę,że ekspedientka podaje wędlinę bez rękawiczek.Może i nie wszędzie tak  jest ,ale chyba w Polsce lepiej jest z higieną sklepową.
  • Wreszcie żonie pdp udało się ze mną wybrać do ruskiego sklepu. Chciała zobaczyć w którym miejscu leżą kabanosiki Madeja, bo dziadkowi okrutnie smakują. Kupuję ich teraz sporo bo dla niego to taka przekąska. No i wywiązał się temat jakości mięsa, bo ja uważam, że to zakupione u ruska smakuje o wiele lepiej, niż w Edece czy jakimś tam sklepie. Żona oczywiście ze strachem w oczach a potem w domu opowiada mi, że w Rosji a i w PL też, to zwierzęta żyją w tragicznych warunkach. Musiałam jej wytłumaczyć, że wszystkich obowiązują normy unijne a zwłaszcza tych, którzy chcą coś do DE wwieźć. Bo Niemcy tak na prawdę nie lubią swojego rynku otwierać. Sami chcą zarabiać i dlatego jak tylko trafi im się informacja o jakichś nieprawidłowościach u sąsiadów, to robią z tego raban. O swoim syfie milczą. Przykład z jajkami. U nas nie ma skażonych jaj i nikt jakoś w takiej sytuacji nie trąbi o tym głośno. Ale gdyby było odwrotnie to łojjjjj !!! Zapytałam się zony czy ma mózg - żartem oczywiście. Rynek to rynek i wszystkie chwyty są dozwolone w tej grze.
  • Trochę pracowałam w dużej gastronomii. Do moich obowiązków należał m.in zakup środków dezynfekujących dla personelu. Musiałam sprawdzać też poziom tego środka w dozownikach i zdarzało mi się być w pomieszczeniu w czasie jak ktoś wychodził z ubikacji. Nawet nie wiecie ile ludzi nie myje rąk po skorzystaniu z toalety. Wszędzie ludzie są różni. Niemcy trochę inaczej podchodzą do tematu. Tu, gdzie jestem wszyscy myją ręce wręcz obsesyjnie, ale np mocno pobrudzony śliniak jest myty w zlewozmywaku. Dla mnie nie do przyjęcia. Ja po takiej operacji wyparzam zlew wodą z czajnika. To samo robię ze sztućcami i muszę przyznać, że patrzą się na mnie jak na UFO. Nie jadam też na ichnich "festach", gdzie obsługa tylko udaje, że myje naczynia. Jak opowiadam jak wygląda kontrola naszego sanepidu (przechodziłam wielokrotnie bez mandatu) to robią duże oczy, ale wierzą. Tu mam do czynienia z wykształconymi (jak na niemieckie standardy) ludźmi i może dlatego jest w miarę ok.
  • Nie tylko z jajkami. Pamiętasz może epidemię Eschericha coli w Niemczech? Winne w końcu okazały się jakieś kiełki made in Germany.
  • Cytuję bo krótsze.

    W Niemczech, jak ktoś ma przyznaną Pflegestufe to raz w miesiącu się należą bezpłatnie środki dezynfekcyjne i rękawiczki na ok 40 euro, do tego 2 podkłady w roku. Różnie to jest rozwiązane przy różnych kasach chorych. Czasami trzeba złożyć zamówienie w aptece, czasami w sklepie sanitarnym, a czasami w centrali którą wskaże kasa chorych. Wypełnia się krótki wniosek (raz ja wypełniałam jako opiekunka, ale jest to obowiązek rodziny) i albo wysyła do kasy chorych/ na adres przez nią wskazany, albo zanosi do sklepu/ apteki. To trzeba się dowiedzieć np u lekarza, w aptece czy Pflegedienscie albo zadzwonić do kasy chorych. Tu gdzie jestem raz w miesiącu przychodzi pakiet ze środkami do dezynfekcji rąk, powierzchni i rękawiczkami. Mnie to spokjnie wystarcza na cały miesiąc. W poprzednim miejscu córka pdp odbierała to samo w aptece.
  • Kiedy eksoedientka w sklepie wydaje pieniadze też nie powinna żywności dotykać. A bywa inaczej. Bywa, że kucharze po wyjściu z toalety nie myją rąk. I rózne takie obrzydliwe sprawy. 
  • Przyszło mi do głowy, że to Niemcy wywołały skandal podobnie jak wtedy z warzywami. Ucierpiała Hiszpania bo ludzie przestali kupować a teraz kolej na Holandię.
  • Nie mówąc już o tym co potrafią zrobić kelnerzy gdy im klient podpadnie.
  • Wole nie myśleć o tym jak gdzieś coś jem w terenie