Literatura piękna i mniej piękna

11 maja 2014 12:25
kika1

Lili:) /moja 2,5 l wnusia ma na imie Liliana:)/ przesliczne imie...
Czytalas "Lilke" Kalicinskiej? Jesli zechcesz, wysle jutro. Warta przeczytania.
Mnie ksiazka wciagnela bardzo, poniewaz mialam podobna sytuacje z sp. siostra... chora na nowotwor.
  Na moim kindeleku, tylko w formacie MOBI moge czytac. W pdf-ie niestety nie.
Bardzo usluzna byla mi Emilia i przerabiala mi przed moim niespodziewanym urlopem, wszystko na Mobi, za co jestem jej niezmiernie wdzieczna:).
Jesli masz cos w Mobi, jestem zainteresowana.  

Kika1, niestety, nie mam w MOBI, nie mam nawet pojecia co to za rodzaj formatu (trochę techniki i zaraz się gubię), ale jeśli jakieś czytadło w takowym wpadnie w moje ręce (czytaj: w pamięć laptopa) to będę pamiętała. A o "Lilkę" poproszę :)))
11 maja 2014 13:46 / 1 osobie podoba się ten post
Lili

Wzbogaciłam się ostatnio o sporą ilość różnych książek w pdf-ach. Pilipiuk, Miłoszewski, Terakowska, Szwaja, Bonda, Michalak...
Ktoś chętny? To proszę się do mnie dobijać, wyślę :)

Lili,
dziękuję za pamięć, tych nie miałam.
:):):):):):):)
11 maja 2014 13:55 / 1 osobie podoba się ten post
Przeczytałam ostatnio książkę Jennie Dielemans "Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym". Bardzo mi się podobała, aczkolwiek niedosyt pozostał, bo chciałabym jeszcze więcej. Autorka opisuje jaki wpływ ma turystyka na lokalną ludność, jak niszczone jest środowisko, tubylcy przeobrażani w tanią siłę roboczą i jak odbierany im zostaje ich kraj (np. coraz mniej publicznych plaż). Warto się nad tematem pochylić i chociaż niewiele możemy z tym zrobić, to chociaż omijać szerokim łukiem wielkie kompleksy hotelowe możemy.
11 maja 2014 14:05 / 1 osobie podoba się ten post
chyba się nie da,za tanio,za duzo ich a ludzie posmakowali taniej turystyki zorganizowanej,a wędrujący z plecakiem,podróżujący lokalnymi środkami lokomocji i robiacy zakupy u lokalnych wytwórców,to jest jednak kropla w morzu turystycznego szaleństwa na wszystkich półkulach,samoloty latają w tę i nazad (zatruwając okropnie środowisko) ludzie z obłędem w oczach i z aparatami,żeby jak najwięcej zaliczyć albo siedzący w gettach all inclusive,za murami których bieda i rozpacz,oczywiście nie zawsze tak jest,ale zyski z "taniej" turystyki zgarniają korporacje hotelowe a nie lokalna ludność
11 maja 2014 14:19 / 1 osobie podoba się ten post
ziolkowa

chyba się nie da,za tanio,za duzo ich a ludzie posmakowali taniej turystyki zorganizowanej,a wędrujący z plecakiem,podróżujący lokalnymi środkami lokomocji i robiacy zakupy u lokalnych wytwórców,to jest jednak kropla w morzu turystycznego szaleństwa na wszystkich półkulach,samoloty latają w tę i nazad (zatruwając okropnie środowisko) ludzie z obłędem w oczach i z aparatami,żeby jak najwięcej zaliczyć albo siedzący w gettach all inclusive,za murami których bieda i rozpacz,oczywiście nie zawsze tak jest,ale zyski z "taniej" turystyki zgarniają korporacje hotelowe a nie lokalna ludność

Lokalna ludność też trochę zarabia, już nie siej takich panicznych informacji. Mercedesa za to nie kupią, lecz przeżyć się da. Poza tym kto pracuje w tych wszystkich all inclusive, jak nie lokalni?
11 maja 2014 14:26 / 1 osobie podoba się ten post
nie sieję,takie mam zdanie i tyle:)
11 maja 2014 19:52 / 2 osobom podoba się ten post
romana

Lokalna ludność też trochę zarabia, już nie siej takich panicznych informacji. Mercedesa za to nie kupią, lecz przeżyć się da. Poza tym kto pracuje w tych wszystkich all inclusive, jak nie lokalni?

W tej książce trochę o tym jest. 
Na przykładzie Dominikany. Lokalna ludność wprawdzie pracuje w tych hotelach, ale kosztem upodlenia, poczucia, że w swoim kraju jest się nikim, a turysta jest najwazniejszy. Poza tym ceny przez turystykę też poszły w górę, węc de facto ich stopa zyciowa się nie poprawia, a tylko wpadają w koła wyzysku. Na dodatek coraz mniej mają plaż publicznych i w swoim kraju dużo mieszkańców nawet na plażę wyjść nie może, bo ta jest wykupiona przez hotele i tak to się kilometrami ciągnie. Hotele budowane są w pośpiechu, nie mają dobrych oczyszczalni ścieków i wypompowują je do morza, przez co giną koralowce itd. 
 
Pewnie, że nie wszedzie tak jest, ale masowa turystyka w tych najbiedniejszych krajach chyba niestety głównie takie ma rezultaty. 
11 maja 2014 20:52
scarlet

Lili,
dziękuję za pamięć, tych nie miałam.
:):):):):):):)

Scarlet kochana, bo ja takie widzisz - dziwadło jestem pamiętliwe :))) Dzięki Tobie pierwszej i Emilii nie zdechłam z nudów w czasie wolnym na szteli nie mając łączności ze światem, więc teraz pamiętam :)))
A! - i polecam się na przyszłość ;)
11 maja 2014 20:53
romana

Lokalna ludność też trochę zarabia, już nie siej takich panicznych informacji. Mercedesa za to nie kupią, lecz przeżyć się da. Poza tym kto pracuje w tych wszystkich all inclusive, jak nie lokalni?

Witaj Romi:) i tutaj przychylam sie do twojej odpowiedzi, panike w oczach to my Polacy powinnismi miec /brak pracy a jesli jest to przewaznie na smieciowych umowach/.
 
Ktoras z dziewczyn wspomniala o Dominikanie, panujacej tam biedzie i upodleniu mieszkancow. Bzdura totalna, Dominikanczycy sa zadowoleni z rozwijajacej sie turystyki. Dzieki niej zyje im coraz lepiej, coraz wiecej domow, samochodow. Poza tym sa niezwykle barwnym, spontanicznym i wesolym narodem. Usmiech maja nie na pokaz czy sprzedaz. Do prostych prac prac porzadkowych maja Haitanczykow. Wlasnie Haiti wymaga pomocy, wsparcia...
 
Co staloby sie z Kuba, gdyby nie rozwoj turystyki, zabiedzony socjalizm trwalby do dzisiaj. Niech zatem nikogo o Karaiby glowa nie boli, im sie wiedzie lepiej niz nam Polakom.
 
11 maja 2014 21:12
wichurra

W tej książce trochę o tym jest. 
Na przykładzie Dominikany. Lokalna ludność wprawdzie pracuje w tych hotelach, ale kosztem upodlenia, poczucia, że w swoim kraju jest się nikim, a turysta jest najwazniejszy. Poza tym ceny przez turystykę też poszły w górę, węc de facto ich stopa zyciowa się nie poprawia, a tylko wpadają w koła wyzysku. Na dodatek coraz mniej mają plaż publicznych i w swoim kraju dużo mieszkańców nawet na plażę wyjść nie może, bo ta jest wykupiona przez hotele i tak to się kilometrami ciągnie. Hotele budowane są w pośpiechu, nie mają dobrych oczyszczalni ścieków i wypompowują je do morza, przez co giną koralowce itd. 
 
Pewnie, że nie wszedzie tak jest, ale masowa turystyka w tych najbiedniejszych krajach chyba niestety głównie takie ma rezultaty. 

A jak Ty sie czujesz w swoim kraju, nie mogaca znalesc pracy w swoim zawodzie? Chyba nie mniej ni wiecej, jak Haitanczyk pracujacy na Dominikanie!!! Bo o samych Dominikanczykach nie wspomne... im sie wiedzie duzo lepiej niz nam... zapewniam Cie.
 
Z mojej strony to nie zaczepka, wkurzylam sie, ze uzylas slowa... upodlenie.
Milego wieczoru:)
11 maja 2014 21:14 / 2 osobom podoba się ten post
Nie wiem - nie byłam na Dominikanie, informacje mam z książki. Jednak wątpię, żeby to bzdura była, bo jest to schemat znany i z innych miejsc na świecie. Zostaje odkryte jakieś miejsce, przyjeżdżają inwestorzy z bogatych państw, stawiają szybko wielkie hotele. Już sama ich budowa często jest kontrowersyjna, bo zatrudniane są dzieci, nielegalni imigranci, którzy trzymani są w obozach pracy, skażane jest środowisko poprzez niedotrzymywanie norm. Później taki hotel wprowadza opcję all-inclusive, więc większość turystów nawet nie ma potrzeby wyjścia z hotelu, a tym bardziej kupowania jedzenia poza nim. I tak kasa idzie głównie do kieszeni inwestora z obcego państwa. Były robione badania, ile procent zysku z turystyki zostaje w kraju, a ile odpływa za granicę i w wielu miejscach jest to stosunek 20%/80%. Ok - miejscowi mają pracę, ale jest to dosyć marna praca, kiepsko płatna. Jeżeli wziąć pod uwagę, że w zamian niszczone jest ich środowisko, rośnie przestępczość, szerzą się narkotyki to nie wiem, czy gra jest warta świeczki.

Taki urywek "Rząd Dominikany – czytamy w przesłaniu – nie zaspokoił jeszcze podstawowych potrzeb ludności w dziedzinie dostępu do wody, energii elektrycznej, służby zdrowia i edukacji. W związku z tym ostatnim problemem biskupi zachęcają księży, by otwierali szkoły parafialne wszędzie tam, gdzie nie dociera oświata publiczna." z tej strony http://latinamnews.blog.onet.pl/2006/07/23/dominikana-przemoc-zamiast-rozwoju/

Więc nie wiedzie im się lepiej niż Polakom, bo jednak u nas nie ma problemu z dostępem do wody, elektryczności, edukacji, czy służby zdrowia.
11 maja 2014 21:19 / 1 osobie podoba się ten post
kika1

A jak Ty sie czujesz w swoim kraju, nie mogaca znalesc pracy w swoim zawodzie? Chyba nie mniej ni wiecej, jak Haitanczyk pracujacy na Dominikanie!!! Bo o samych Dominikanczykach nie wspomne... im sie wiedzie duzo lepiej niz nam... zapewniam Cie.
 
Z mojej strony to nie zaczepka, wkurzylam sie, ze uzylas slowa... upodlenie.
Milego wieczoru:)

Tutaj nie jest mowa o mnie.
Ale skoro już takie odniesienie zrobiłaś, to jest to nawet dobre porównanie. Pracujemy jako opiekunki w De i cieszymy się, że możemy lepiej niż u nas zarobić, ale z drugiej strony wiemy, że nie tak to wszystko powinno wyglądać. Przynajmniej jak się pracuje przez firmę, to nie jest to fair w stosunku do nas.

I podobnie oni się muszą czuć - z jednej strony mają pracę, ale z drugiej strony są wykorzystywani przez bogatych, zagranicznych inwestorów i turystów.

11 maja 2014 22:08
Do Twoich postow odniose sie pozniej, bedzie mi milo skonfrontowac prasowa wiedze o Dominikanie /bylam kilka razy w roznych regionach, nie siedzialam tylko w obrebie hotelow, zwiedzalam... i nie tylko ja/ z moimi naocznymi obserwacjami. Karaiby generalnie sa lubiane przez wszelkie nacje, szczegolnie Amerykanow /oprocz Kuby, bo Amerykanie nie maja wstepu do niej, po slynnej rewolucji i embarga wniesionego przez nich/ Kanadyjczykow no i nas Europejczykow.
 
Tutaj powinnismy na temat literatury pisac, przeniose sie wiec na dzial podrozy aby Modi nas nie skasowal... moze nie dzisiaj ale w blizej nieokreslonym czasie:)
11 maja 2014 22:20
Mój wpis nie jest zwiazany z powyższym watkiem.Przeczytałam temat o ''kobiecie z broda na Eurowizji''
Odnosnie powoływania sie na Biblię i towarzyszacym wypowiedziom polecam ''Kod Leonarda da Vinci''Dana Browna
Chodzi o źródła historyczne,na których autor sie opierał piszac ksiazke.
Mnie to dało do myślenia.Dodam tylko,że to moja osobista opinia.Od wielu lat nie mogę jednoznacznie odpowiedziec na pytania dotyczace wiary.Byłoby dobrze wiedzieć i wierzyć,czuć tę Moc.Szukam,czekam i na razie nie znalazłam.
11 maja 2014 23:14 / 2 osobom podoba się ten post
kika1

Do Twoich postow odniose sie pozniej, bedzie mi milo skonfrontowac prasowa wiedze o Dominikanie /bylam kilka razy w roznych regionach, nie siedzialam tylko w obrebie hotelow, zwiedzalam... i nie tylko ja/ z moimi naocznymi obserwacjami. Karaiby generalnie sa lubiane przez wszelkie nacje, szczegolnie Amerykanow /oprocz Kuby, bo Amerykanie nie maja wstepu do niej, po slynnej rewolucji i embarga wniesionego przez nich/ Kanadyjczykow no i nas Europejczykow.
 
Tutaj powinnismy na temat literatury pisac, przeniose sie wiec na dzial podrozy aby Modi nas nie skasowal... moze nie dzisiaj ale w blizej nieokreslonym czasie:)

To nie jest wiedza prasowa - przynajmniej autorka książki nie miała tylko takiej wiedzy, bo jeździła do opisanych przez siebie krajów po kilka razy, rozmawiała ze zwykłymi ludźmi, pracownikami hoteli, pracownikami na budowach hoteli, z prostytutkami w Wietnamie, z działaczami organizacji mającymi na celu zwalczać wyzysk i niszczenie środowiska. 
Nie mam dostatecznej wiedzy i naocznych obserwacji, żeby wejść z Tobą w dyskusję o Dominikanie. Ty spotkałaś zadowolonych tubylców, ale wierzę w to, że zjawiska opisane w tej książce występują. Może nie rzucają się w oczy turystom. Poza tym te wszystkie problemy są mniej lub bardziej znane - spotykałam się już wcześniej z artykułami, wzmiankami w książkach na te tematy. Więc na pewno nie są to problemy z palca wyssane.