

:smiech:Już nic innego nie pozostało tylko się śmiać z tych głupot. Czy im się to nie znudzi.?
My tego nie odczujemy, dopóki ktoś z naszych krewnych nie umrze:-)
:smiech:Już nic innego nie pozostało tylko się śmiać z tych głupot. Czy im się to nie znudzi.?
Ciekawe co będzie ze świętmi Bożegonarodzenia.
Może krzywa zachorowań będzie już spadać?
Jak wyżej pisałam, jestem wśród tych, którzy uważają, że wirus jest- niestety. Niektóre nasze, polskie obostrzenia uważam za bzdurne- np. wiosenny zakaz chodzenia na spacer. Maseczki wielokrotnie używane, będące świetną pożywką dla bakteri i wirusów. Ale niestety widzę też nasz, polski brak dyscypliny, który ne polepsza sytuacji. Byłam na pogrzebie kuzyna, wtedy, gdy już mogły się odbywać z większą ilością osób. Ale dystans, pilnowanie się dalej obowiązywało. Większość witała się skinieniem głowy. Ale dwie ciotki, mimo powtarzanych stwierdzeń, że witamy się bez dotykania, musiały przejść, i wszystkich obcałować. Niektórym udało się tego uniknąć- ale musieli być mocno asertywni. I to nie jedna taka sytuacja obserwowania przeze mnie.
I przez takich ludzi, którzy mają to w nosie tracą ci, którzy teraz najbardziej ludzi potrzebują- ludzie umierający w szpitalach, maluchy po porodzie, których rodzice widują na zdjęciach... Łatwiej wtedy zrobić ogólny szlaban, niż liczyć na rozsądek. Nawet jeśli się nie wierzy w wirusa i pandemię, to chyba można zachować dystans i na siłę nie dążyć do fizycznej bliskości z osobami, które się jej boją? I myć ręce?
Czym innym jest prawo i jego stosowanie. To, o czym Luke pisał, co widać było w wypowiedziach i zachowaniach polityków- sami nie przestrzegali obostrzeń, a ludzi karali, i to bez podstaw prawnych, jak się okazuje.
Od 1 listopada do Bożego Narodzenia prawie 2 miesiące, to może być już spadek, po ewentualnym wzroście (jeśli dowiemy, jak jest naprawdę- i tu mam na myśli żonglowanie statystykami, w zależności od potrzeb). Ale czy to wystarczy do zluzowania....
Po części zgadzam się z Tobą, Werska. Jednak odkąd ogłosili pandemię to na każdym kroku mamy do czynienia z absurdami. Wciąż absurd goni absurd, kto np. co godzinę zmienia maseczkę ? Podobno tylko wtedy noszenie jej ma sens. Ludzie w dużej mierze nie są pedantami, ja sama od kilkunastu dni noszę te maseczki poupychane w kieszeniach, torebkach bo ile razy człowiek zapomniał i był problem. Sama pochodzę z uzdrowiskowego miasta nad morzem, ci z NFZ -tu mus,a badania robić na obecność wirusa, ci co prywatnie już nie muszą A później wszyscy razem się wczasują. Idziesz do restauracji wchodzisz w maseczce A później już ściągasz bo wtedy już można. Moim zdaniem ktoś robi z nas głupków i nie można "łykać wszystkiego czym nas karmią media ". Dlaczego do cholery nie zrobią paniki z tym że rak wiele osób choruje na nowotwory, dlaczego nie zniosą wielu sztucznych substancji, dlaczego wciąż reklamowane są pepsi i cola, tak jak kiedyś fajowo i modnie było zaciągnąć się dymkiem a teraz już nie.
Może krzywa zachorowań będzie już spadać?
Jak wyżej pisałam, jestem wśród tych, którzy uważają, że wirus jest- niestety. Niektóre nasze, polskie obostrzenia uważam za bzdurne- np. wiosenny zakaz chodzenia na spacer. Maseczki wielokrotnie używane, będące świetną pożywką dla bakteri i wirusów. Ale niestety widzę też nasz, polski brak dyscypliny, który ne polepsza sytuacji. Byłam na pogrzebie kuzyna, wtedy, gdy już mogły się odbywać z większą ilością osób. Ale dystans, pilnowanie się dalej obowiązywało. Większość witała się skinieniem głowy. Ale dwie ciotki, mimo powtarzanych stwierdzeń, że witamy się bez dotykania, musiały przejść, i wszystkich obcałować. Niektórym udało się tego uniknąć- ale musieli być mocno asertywni. I to nie jedna taka sytuacja obserwowania przeze mnie.
I przez takich ludzi, którzy mają to w nosie tracą ci, którzy teraz najbardziej ludzi potrzebują- ludzie umierający w szpitalach, maluchy po porodzie, których rodzice widują na zdjęciach... Łatwiej wtedy zrobić ogólny szlaban, niż liczyć na rozsądek. Nawet jeśli się nie wierzy w wirusa i pandemię, to chyba można zachować dystans i na siłę nie dążyć do fizycznej bliskości z osobami, które się jej boją? I myć ręce?
Czym innym jest prawo i jego stosowanie. To, o czym Luke pisał, co widać było w wypowiedziach i zachowaniach polityków- sami nie przestrzegali obostrzeń, a ludzi karali, i to bez podstaw prawnych, jak się okazuje.
Od 1 listopada do Bożego Narodzenia prawie 2 miesiące, to może być już spadek, po ewentualnym wzroście (jeśli dowiemy, jak jest naprawdę- i tu mam na myśli żonglowanie statystykami, w zależności od potrzeb). Ale czy to wystarczy do zluzowania....