Dzień dobry o poranku! Noc przespana rewelacyjnie! I dobrze, że przed budzikiem wstałam, bo by mnie podopieczny zastał jeszcze w betach. Co mu się stało, że tak wcześnie ze swojej gawry wyszedł??? I zachciało mu się prysznica, przy którym właściwie mu nie pomagam, najwyżej trochę się wytrzeć, a bardziej dla bezpieczeństwa asystuję. O 7 rano??? Wczoraj przed dziewiątą zastanawiałam się, czy do niego już nie zaglądać.
Stresować się nie ma czym, bo do połowy sierpnia będzie z partnerem, potem ja przyjeżdzam- czyli osoba znana. Była dyskusja na temat pijących opiekunek- tu podobno taka właśnie pierwsza była, i ją odesłali. To rozumiem, że się obawiają, bo wiedzą, że różnie mogą trafić. Ale mnie znają.
Jeszcze parę machnięć ścierką i odkurzaczem i pozostaje czekać. Na ten czas pomiędzy moim wyjazdem a przyjazdem młodego będzie w pracy Simon. Rozumiem Dusię, też nie lubię takich sytuacji, że nie ma innej osoby przy podopiecznym. Bukietową tak zostawiałam, mimo, że niezbyt miła osoba, to nie czułam się komfortowo. Choć rodzina mogła przyjechać, jakoś nie wierzę w tę ich pracę- akurat 3 osoby o 18 muszą w domu przed komputrem siedzieć???
