WerskaZanim odpowiedzi przeczytałam, to już zakupy zrobiłam:-) Wcześniej, mówił "kotelett", pytałam czy z kością, czy bez, w panierce czy bez i wszystko było jasne. Dziś podkreślił, że nie kotlet, a sznycel. To stwierdziłam, że kupię w masarni gotowy i już. Ale przy okazji z miłym paniami tam pogadałam. Stwierdziły, że kotelett jest ZAWSZE z kością. Ale bywa, że ludzie traktują to wymiennie i są zdziwieni, jak one chcą kroić schab z kością. To już raczej gotowych sznycli kupować nie będę, bo drogie i wolę sama zrobić:-)
A na niemieckich stronach nie szukałam, nie pomyślałam o tym, tylko na polskich. A z nich za dużo się nie dowiedziałam.
To w powitajkach zrobił się wątek kuchenny, ale już kończę temat:-)
Kość zawsze można wyciąć jak mają tylko schab z kością. Cielęce sznycle tez są popularne w Niemczech.
Trzeba miec to ta uwadze, że niemiecka kulinarna hehehe terminologia, czy standaryzacja

( może by się podobał twojemu pdp ten zwrot jak skrupulatny co do dań

) , jest inna niż polska. U nich nikt by nie pomyślał, że mielony może być kotletem, a u nas tak się nazywa. Ja akurat zawsze podchodziłam do tego bez specjalnej spiny, bo i problem to natury globalnej nie jest.
Jak pracowałam w Niemczech w NRW w Duren, to babcia była smakoszka, tyle , że nie upierdliwa. Kotlet schabowy, który swego czasu zrobiłam nazwała sznyclem.Zapytałam się dlaczego sznycel nie jest u nich kotletem a kotlet sznyclem, poruszyłam zagadnienie frykadeli alias mielonych . No i nie zjadła kobieta w spokoju no...
