A ja nie mogę wzroku oderwać od ładnych kobiet w Düsseldorf:smiech3: Rosenmontag in Düsseldorf teraz na ARD. Może gdzieś dorotee zobaczymy?
Trochę tak - kwiaty we włosach potargał wiatr
A ja nie mogę wzroku oderwać od ładnych kobiet w Düsseldorf:smiech3: Rosenmontag in Düsseldorf teraz na ARD. Może gdzieś dorotee zobaczymy?
Oj! To stresik miałaś...Jak żyć bez telefonu, jeszcze na wyjeżdzie.Najważniejsze że działa :super:
I to jeszcze jaki! I nadal mam bo raz działa a raz nie czyli ogólnie gó...ano ?
W środę biorę wolne,ma być sucho i słońca trochę,pojadę do centrum szukać jakiegoś sklepu ze szrotem?. Zaraz spiszę sobie najważniejsze telefony bo żadnego prawie nie znan na pamięć
Oj,chyba nie działa :telefon1:
Mija niby spokojnie. Niby,bo w głowie mi siedzi problem z telefonem. Babcia ograła mnie w "Piramiden",trochę jej w tym pomogłam bo denerwuje się bardzo jak przegrywa ?. Jak dziecko. Pedepcia zapytała mnie kiedy pranie "będziemy " robiły bo kosz pełny. Nie zaglądałam do niego bo ja zawsze zostawiam wszystko wyprane i wyprasowane,swoją bieliznę i skarpetki babcia pierze sama,ręcznie,ja nie mam prawa się do tego dotykać. Szczerze mówiąc,nie płaczę z tego powodu:-).
Zaglądam do kosza a tam pościel Pedepci i zmienniczki i kupa ręczników. Trochę się zak....łam,na siebie też bo mogłam wcześniej zajrzeć. Tutaj pralnia jest w piwnicy,są cztery pralki,suszarki elektrycznej nie ma ale sznury rozciągnięte i stojące ,rozkładane suszarki. Niestety dzisiaj jeszcze wszystko zajęte bo w weekend pierze lud pracujący w tygodniu . Muszę poczekać aż się miejsce do suszenia się zwolni. Znowu czegoś się nauczyłam,trzeba jednak od razu po przyjeździe sprawdzać co jest do zrobienia. A tak czeka mnie i pranie i prasowanie w tym,i w przyszłym tygodniu,bo pościel trzeba będzie zmienić. Znowu pada i wieje i już prawie ciemno. Nie to co u Damessy,u Niej już pewnie wiosna w pełnym rozkwicie:-). Jeszcze raz przeczytałam co tu nam Maluda popisała. Serdecznie współczuję,takie sytuacje nie są przyjemne, a najgorsza pewnie bezsilność, skoro wszystkie sugestie są ignorowane przez rodzinę:-(. Trzymaj się Maluda,oby nie było tak,że dopiero jak,nie daj Panie,dojdzie do nieszczęścia bo babcia spadnie ze schodów,to się rodzina obudzi. Przy takim podejściu nie zdziwiłabym się,gdyby winą obarczono opiekunkę:-(.
Też spokój, ale wkurza mnie Ute. Nie, nie... Nie ma nic do mnie, ale to, w jaki sposób traktuje męża. Pdp chce iść spać, to mówi, że za wcześnie. Z jedzeniem też... Po 15, gdy spała, zrobiłem mu kanapeczki z dżemem, zjadł. Bo ciastek nie ma żadnych. Podejrzewam, że od śniadania nic nie jadł, bo jednak jarmuż dalej stoi na kuchence. Nie sprzątam go, bo mnie jeszcze :klotnia::smiech3: Sama z nim zrobi porządek, o ile wcześniej się nie zaśmierdnie czy tam zasmrodzi.
Co tu robić. Mam synowi powiedzieć czy to zbagatelizować. A syn może powiedzieć, że tak musi być. W końcu Peter jest moim podopiecznym. Widzę, jak słabnie. Od dawna takiej szteli nie miałem. Jest spokój, aż za bardzo, dużo wolnego w domu. Ale ona...
Ona ustawia wszystko pod siebie. To, że je o różnych porach, nie znaczy, że Peter też tak musi. Jest zmęczony tylugodzinnym siedzeniem w fotelu, to by powiedziała...idź spać. A nie przytrzymuje go. Jeszcze do popicia tabletek przyniosła mu piwo.
Ech...
To jest plus żony / meza w promocji. Syn pewnie też chce mieć spokój. Więc nic się nie zmieni. Tak już jest w małżeństwie. On dla niej nie jest podopicNym tylko mężem.
Fakt. Same plusy :smiech3:
Ostatnio miałem Jana solo. Teraz parkę. Jednak na maj będę szukać jednego podopiecznego lub.... kilkunastu :smiech2:
Mija niby spokojnie. Niby,bo w głowie mi siedzi problem z telefonem. Babcia ograła mnie w "Piramiden",trochę jej w tym pomogłam bo denerwuje się bardzo jak przegrywa ?. Jak dziecko. Pedepcia zapytała mnie kiedy pranie "będziemy " robiły bo kosz pełny. Nie zaglądałam do niego bo ja zawsze zostawiam wszystko wyprane i wyprasowane,swoją bieliznę i skarpetki babcia pierze sama,ręcznie,ja nie mam prawa się do tego dotykać. Szczerze mówiąc,nie płaczę z tego powodu:-).
Zaglądam do kosza a tam pościel Pedepci i zmienniczki i kupa ręczników. Trochę się zak....łam,na siebie też bo mogłam wcześniej zajrzeć. Tutaj pralnia jest w piwnicy,są cztery pralki,suszarki elektrycznej nie ma ale sznury rozciągnięte i stojące ,rozkładane suszarki. Niestety dzisiaj jeszcze wszystko zajęte bo w weekend pierze lud pracujący w tygodniu . Muszę poczekać aż się miejsce do suszenia się zwolni. Znowu czegoś się nauczyłam,trzeba jednak od razu po przyjeździe sprawdzać co jest do zrobienia. A tak czeka mnie i pranie i prasowanie w tym,i w przyszłym tygodniu,bo pościel trzeba będzie zmienić. Znowu pada i wieje i już prawie ciemno. Nie to co u Damessy,u Niej już pewnie wiosna w pełnym rozkwicie:-). Jeszcze raz przeczytałam co tu nam Maluda popisała. Serdecznie współczuję,takie sytuacje nie są przyjemne, a najgorsza pewnie bezsilność, skoro wszystkie sugestie są ignorowane przez rodzinę:-(. Trzymaj się Maluda,oby nie było tak,że dopiero jak,nie daj Panie,dojdzie do nieszczęścia bo babcia spadnie ze schodów,to się rodzina obudzi. Przy takim podejściu nie zdziwiłabym się,gdyby winą obarczono opiekunkę:-(.
Twoja Uta wypisz wymaluj mija Agnes w Mönchengladbach. Dobrze że tylko 3 tygodnie . Mimo luksów wolnego od 14 do 21 wiedziałam że nie wrócę. To męczy taka atmosfera.
I ja najgorzej tego nie lubię jak rodzina nie współpracuje z opiekunką. ☹️☹️☹️
Do południa nerwowo,tzn.nie z Seniorką ale przez rodzinę niemiecką.Zadzwonila do mnie koordynatorka,jak sytuacja i...czy przedłużę przez swieta.Opisalam wszystko,co się dzieje, jak na moje i wczesniejsze sugestie reaguje rodzina.Na ponowną prośbę o barierki,zreperowanie prysznica-bo raz woda goraca albo zimna jak lód,syn odpowiedzial, że mam próbować,raz w ta,raz w drugą.Na prośbę o pomoc Pflegedienst przy kapieli-nie ma takiej potrzeby, chociaż Seniorka jest slusznej postury i...coraz slabsza.Przeciez mieliby zwrot z Krankenkasse.Nic,beton.Na informacje, że wstajemy w nocy i nad ranem,bo Seniorka krąży i nawet próbuje otworzyć nasze drzwi,corka idpisala agencji, że był to jednorazowy incydent a my nie musimy wstawać w nocy do ich mamy.A co mam zrobić gdy chcę skorzystać z wc,a tam prezent w kibelku,porozrzucane podpaski lub zdjete pieluchomajtki, Seniorka siedzi na łóżku, światło swieci...Najpierw trzeba ja ubrac, uspokoić, położyć z powrotem do łóżka i... posprzątać toaletę przed skorzystaniem z niej.To czesto zajmuje kilkanascie minut.A ja już tak mam, że raz wybudzona,nie zasnę ponownie.No i kategoryczna odpowiedź na e-maila od corki, że nie wchodzi absolutnie w grę jakiekolwiek zadoscuczynienie,czy to finansowe czy też w formie dodatkowego wolnego.Tak, że to mój ostatni tu pobyt,bo nawet nie wspomnę ile tu płacą, żebyście mnie nie wysmiali.Gorycz mnie przepelnia i żal, że tak nas potraktowali.Koordynatorka też przyznala,ze pierwszy raz ma do czynienia z taką oporną rodziną niemiecką w kwestiach finansowych.Stracili dwie stałe opiekunki,niech zaczynają od nowa.