Jeśli nie ma daleko i seniorka nie ucieka to chyba nie jest tak żle co?A bus ma podjeżdzac po was jakiś z domu opieki, czy na przystanek na liniowy musicie?
Jeśli nie ma daleko i seniorka nie ucieka to chyba nie jest tak żle co?A bus ma podjeżdzac po was jakiś z domu opieki, czy na przystanek na liniowy musicie?

Tina ,mam sama rohlstullem zawozić i odbierać Seniorkę a busami takimi małymi ,to do lekarza.
Napisalas w poprzednim poscie, ze musisz zaprowadzac i odprowadzac. O wózku ani mru mru, a wróżką ci ja nie jestem i być nie zamierzam- nie mam predyspozycji nawet na psychologa, zwłaszcza w tych czasach. Ale zapytam z punktu widzenia człowieka pragmatycznego, co trochę zerknął tu i tam.
Czaję, że kontakt ze zmienniczką może być utrudniony, niemożliwy, bądż bezsensowny, bo ta ma sobie kaprys nałgać, albo ratuje tak swój zadek, bo chce w koncu do domu, ale......czy kontakt tel do rodziny firma też kisi i nie chce dać jak się poprosi? Przeciez jak firma przerabia tyle zlecen, w logistyce jakies niedojdy to można się samemu dopytac o szczegóły, zwłaszcza jak się jest juz na wyższym levelu i nie wysługuje translatorem. Niech se nawet wyjde i na czarownicę- inkwizytorkę opiekunek, ale to wszystko zmierza do przepaści, a przynajmniej tak jest przedstawiane i tak to widzi człowiek z zewnątrz.
Tina,wyraziłam się nieściśle.Jestem tu pierwsza i miałam tylko info od agencji,że Seniorka dwa dni przebywa w Tagespflege.O tym,że mam Ją zawozić i przywozić powiedziała mi rodzina na miejscu.Dla mnie to też było zaskoczeniem.
Nie ma w tym nic niestosownego aby poprosić firmę o tel do rodziny, bądz dopytac o szczegóły przez np. zaaranżowaną przez firmę rozmowę z rodziną. Korzystaj ze znajomosci języka.
I dlatego rozmawiałam na Whattsappie z Córką i też tylko powiedziała,że mama 2 dni przebywa w Tagespflege i wtedy ja mam wolne.Tak,że wina nie stoi raczej po mojej stronie.Ale dość na ten temat.
Po południu odbyły się rozmowy na szczeblu polsko-niemieckim.Najpierw Petra wysłuchała Mamy,a potem mnie.Nie wiem skąd mi się wziął taki zasób słów,ale ja powiedziałam swoje i Ona swoje.Skończyło się na tym,że uczyła mnie jeździć na elektrycznym wózku po mieszkaniu.Po kilku obiciach o ściany i podwyższonego ciśnienia zaparkowałam w końcu prawie dokładnie jak na placu manewrowym,tyle że na miotle,która stała w kącie.Chyba przeżyję spacery z Seniorką.Tagespflege widzę z okna więc blisko.Petra zainstalowała tv,radio i Wasserkocher.Seniorce schodzę z drogi,kiedy tylko mogę,bo Ona z tych,co nie lubią zbyt długiej obecności opiekunki-tylko wtedy,kiedy to niezbędne.Mnie to odpowiada,bo zbytnio z Nią nie porozmawiam,bo zasuwa dialektem.Na szczęście mam swój ulubiony program TLC :-) .Dzisiaj godzinę krócej śpimy,więc film sobie odpuszczę.W pr,erwie zresztą obejrzałam film na faktach"Testerki Hitlera" i na dzisiaj mi starczy.W biblioteczce Seniorki widziałam książkę"Siedem sióstr",może się skuszę.Córkę Nomadów,czyli drugą część Kwiatu Pustyni udało mi się kiedyś przeczytać.Było mi jednak łatwiej,bo czytałam polską wersję.Zaraz kończę roboczy dzień z nadzieją,że jutrzejszy też jakoś minie.
Bywały czasy że opiekunka jechała do pracy pomoc podopiecznej a teraz chyba odwrotnie .Bywało ,że musiałam pchać na wózku podopieczna w sklepie pilnować, żeby czegoś nie wrzuciła do wózka ,co było zbędne . Wolne bylo w dni w które przyszedł mnie ktoś podmienić . Gotowałam to co było zdrowe dla podopiecznej , żeby sobie kłopotu nie zrobić . Często dzień zaczynałam bez kawy , bo coś wypadło ale później nadrabiałam . Zaczynałam bez laptopa i bez wsparcia na forum sama musiałam kombinować . Nigdy też na forum się nie skarżyłam, żeby się nie nakręcać, uważam, że początek dnia jest ważny . Teraz są inne warunki pracy tylko płace do d... y.
Uważam, że ...jak sobie poscielesz tak się wyśpisz .
Lubiłam być pierwsza na szteli - zawsze coś ugrałam dla siebie .