Czytam i czytam i nie będę oryginala.Tzw. "dupa zaczęła się palić" , rachunki rosły, komornik wydzwaniał, a moja pensja stała w miejscu od lat.Kochałam swoją pracę i miałam żal,że muszę z niej rezygnować.Siedziałam po 12 godzin za friko, bo po prostu miałam z niej frajdę.Niestety żyć za coś trzeba było.Jeszcze trochę, a bank zarządałby zwrotu kredytu na mieszkanie, a ja wylądowałabym w kartonie na dworcu pkp.Rodzina powymierała,córka dorosła i też chce jakoś się urządzić.A mama co? mama puste ręce i pomocy z nikąd.Znajoma mnie namawiała na wyjazd.Też zaczęła tak jak ja...tyle,że ona była emerytką.Dla mnie to było postawienie wszystkiego na jedną kartę.Bezpieczna, ciepła, słabo płatna posadka państwowa czy wyjazd w nieznane.Na początek pociągnęłam 3 mc na dwa fronty.Zaległe urlopy i inne sposoby ;-).Bałam się,że sobie nie poradzę.Niemiecki z podstawówki i doświadczenie z opieki nad mamą i mężem.Oboje nie żyją, ale nie przeze mnie.
Pierwszy mc był koszmarny.Trafiłam na okropne miejsce.Chyba wszędzie tak wysyłają nowicjuszy.Płakałam po kątach, miałam blokadę psychiczną, duszności, bezsenność i wieczny skurcz żołądka.Wymusiłam na firmie zmianę, tłumacząc się kręgosłupem.Podopieczna ważyła ponad 100kg i jej opieka polegała na kilkudziennym wysadzaniu na wiadro.
Potem trafiłam normalnie i przekonałam się,że jednak jest ok.Dłuugo nie widziałam pieniędzy.Wszystko szło na długi i łatanie dziur.Przyszedł jednak czas,że zaczęło się dobrze układać.Nie wiem, czy przez pobyt daleko od problemów,człowiek łapie dystans, zaczyna kreatywnie myśleć czy się zmienia energia.
Moje papiery( a jest ich wiele, bo byłam naiwna, ambitna i myślałam,że jak się będę dużo uczyć i cięzko pracować to zrobię "karierę" ha ha )leżą w szufladzie.Ja zaś pracuję nadal tutaj i naprawdę to lubię.Jestem panią siebie.Żaden idiota mi nie rozkazuje.Z wdzięcznością bywa różnie, ale jej nie oczekuję.Robię to z potrzeby serca, pomocy innemu człowiekowi.Pieniądze są ważne.One dają mi poczucie wolności, pozwalają się zregenerować i spełniać marzenia.Wiem,że pracuję dla jakiego realnego celu, a nie po to żeby wyłącznie przeżyć i zapłacić kolejnym instytucją.Uważam,że życie w Polsce jest bardzo drogie.Te pieniądze, które tu zarabiamy to minimum. tutaj.To dobra pensja w Polsce, ale mimo wszystko,to żadne Kokosy jeśli się mieszka w dużym mieście, ma kredyty i chce się pomóc dziecku, które studiuje i ma słabo płatną pracę w Polsce.Namawiam ją też do wyjazdu.Odległość od domu jak dla mnie nie jest żadnym problemem.To tylko parę godzin jazdy, a internet to największy skarb.Całe życie lubiłam pomagać.Są gorsze dni i lepsze, ale sobie myślę jak to dobrze,że się zdecydowałam.Myślę też,że mam szanse na lepszą emeryturę.Co będzie jutro nie wiem, ale już się nie boję.Bycie tutaj daje mi poczucie bezpieczeństwa, godności, wew. spokój. i pewność siebie.Bo teraz wiem,że bez względu na to co się stanie dam sobie radę.Gdzieś ulotniły się nerwy, stres z Polski.Sama się nieraz dziwie, skąd w mnie tyle spokoju i cierpliwości znalazło.A babcię lubie przytulić,pogłaskać czy dać buziaka, lubię jak jest czysta, ma sucho, je regularnie i bierze wszystkie leki.Lubie z podyskutować, ale wiem,że nie zawsze tak jest wszędzie.Myślę sobie " mój anioł stróż czuwa" i teraz już musi być tylko lepiej
