Jak znasz chociaż podstawy to sobie poradzisz. Na miejscu język złapiesz szybciutko więc nie ma się czego tak obawiać. A w kieszeni zawsze warto mieć rozmówki – mogą się przydać.
Jak znasz chociaż podstawy to sobie poradzisz. Na miejscu język złapiesz szybciutko więc nie ma się czego tak obawiać. A w kieszeni zawsze warto mieć rozmówki – mogą się przydać.
Co Wam powiem, to Wam powiem, ale... Byłam na rozmowie twarzą w twarz, pani dość intensywnie mnie maglowała, zadając konkretne pytania, szybko ale wyraźnie, nawet wdałam się w dyskusję na temat mojego psa i dzieci;) mój poziom językowy został oceniony na B1 , a w agencji nr 1 (z której byłam 2 razy w Niemczech) poziom był ustalony na podstawowy... Matko, czemu taka różnica?!
Albo inne kryteria, albo podszkoliłaś się. Czasem ma wpływ osoba, z którą rozmawiamy: jej dykcja, postawa, podejście.. i takie tam psychologiczne drobiazgi.
Kryteria nie mogą być inne, bo są one jasno określone przez Radę Europy. Jak na moje oko (i złe zdanie o paniach z biur) to one niewiele wiedzą o tych poziomach i tak sobie strzelają:)
Widzisz, a ja o tym nie wiedziałam...
Kryteria nie mogą być inne, bo są one jasno określone przez Radę Europy. Jak na moje oko (i złe zdanie o paniach z biur) to one niewiele wiedzą o tych poziomach i tak sobie strzelają:)
Czyli mam rozumieć, że jednak nie jest tak dobrze jak mi się wydaje?
Tak serio to telefonicznie zawsze jestem w strasznym stresie i dopiero pod koniec rozmowy zaczynam mowić normalnie, wiem że się troche douczylam na drugiej stelli i dlatego podeszlam do testu, mimo to język został źle oceniony, co w mojej ocenie było niesprawiedliwe, bo wiem że dobrze mówię i tylko przez te cholerne nerwy poszło mi źle, w między czasie rozmawiałam z koleżanką, ktora skończyła pare lat temu germanistykę i stwierdziła, ze mówię komunikatywnie , więc uznałam, że muszę rozmawiać osobiście i faktycznie nie denerwowalam się i swobodnie się wypowiadałam... Stwierdzam, że na prawdę coś umiem.
Tak serio to telefonicznie zawsze jestem w strasznym stresie i dopiero pod koniec rozmowy zaczynam mowić normalnie, wiem że się troche douczylam na drugiej stelli i dlatego podeszlam do testu, mimo to język został źle oceniony, co w mojej ocenie było niesprawiedliwe, bo wiem że dobrze mówię i tylko przez te cholerne nerwy poszło mi źle, w między czasie rozmawiałam z koleżanką, ktora skończyła pare lat temu germanistykę i stwierdziła, ze mówię komunikatywnie , więc uznałam, że muszę rozmawiać osobiście i faktycznie nie denerwowalam się i swobodnie się wypowiadałam... Stwierdzam, że na prawdę coś umiem.
Wczoraj i przedwczoraj zaliczyłam dwie kwalifikacyjne rozmowy telefoniczne.
Podeszłam do nich z ''lekkim zwisem''i poszło rewelacyjnie zdaniem moich rozmówczyń.
Uczciwie trzeba przyznać,że pytania były naprawdę podstawowe.Jedna z pań usiłowała zwiększyć poziom,ale niestety nie dałam sie zagiąć:)
Korzyść-kolejne zlecenie-jedna osoba,chodzaca,mieszkajaca sama,w mieście-1200€
Wczoraj i przedwczoraj zaliczyłam dwie kwalifikacyjne rozmowy telefoniczne.
Podeszłam do nich z ''lekkim zwisem''i poszło rewelacyjnie zdaniem moich rozmówczyń.
Uczciwie trzeba przyznać,że pytania były naprawdę podstawowe.Jedna z pań usiłowała zwiększyć poziom,ale niestety nie dałam sie zagiąć:)
Korzyść-kolejne zlecenie-jedna osoba,chodzaca,mieszkajaca sama,w mieście-1200€