Jak pogodzić zdrowy tryb życia z pracą opiekunki

To nasze drugie wirtualne spotkanie, cieszymy się, że poświęciłaś nam czas na kolejny wywiad. Jak spędziłaś czas letni? Wyjeżdżałaś gdzieś, odpoczęłaś?

 

W czasie tych wakacji więcej pracowałam. Mam dorosłe dzieci i teraz mogę swój urlop zaplanować na miesiące wiosenne lub jesienne. Nawet tak mi bardziej pasuje.  Wyjeżdżam więc z moim mężem i znajomymi pod koniec września na tydzień.  Mimo, że mam więcej wolnego, gdy „zjeżdżam” po pracy do domu, to potrzebuję oderwać się od „garów”, „starości” i „chorób”. Czuję dużą potrzebę zmiany otoczenia i „nicnierobienia”. Oczywiście zwiedzanie musi być.

 

 

1. Będąc opiekunką, kiedy znajdujesz czas dla siebie, czas na kontakty z rodziną?

 

Gdy rozpoczynamy pracę w tej branży jest ciężko, jest ciężko bez codziennego „żywego” kontaktu z rodziną.  Bez codziennych rozmów, ustaleń i „wygadania się”. Jeżeli wybieramy pracę za granicą,  zostawiając rodzinę w Polsce, to warto wyznaczyć sobie  konkretny cel.  Popracuję i nauczę się języka niemieckiego. Popracuję i zdobędę doświadczenie w zawodzie, w którym czuję się dobrze. Zarobię i kupię sobie wreszcie własne mieszkanie. Zarobię i założę firmę. Dobrze jest wyznaczyć cel i do niego dążyć, wtedy łatwiej jest nam przezwyciężać trudności.

 

Pracujemy jako opiekunki 24 h, ale  to nie znaczy, że pracujemy „non stop”. To nie znaczy, że nie możemy mieć kontaktu z rodziną, bo wciąż jesteśmy w pracy. Z reguły mamy 2 godziny wolne w ciągu dnia, dwa popołudnia lub jeden dzień wolny w tygodniu oraz czas po godz. 20.00 lub 21.00 (to jest najczęściej taki Rufbereitschaft, czyli jestem do dyspozycji w nagłych wypadkach). Co zrobić, gdy tego nie mamy? Uzgadniać to z firmą, zawsze przed podjęciem pracy i podpisaniem umowy, później uzgodnić to z podopiecznym, żeby dopasować przerwę do jego rytmu dnia lub z rodziną podopiecznego.

 

Dla siebie  bezwzględnie wykorzystuję 2 godziny przerwy  w ciągu dnia i mam taką zasadę, że wychodzę na świeże powietrze. Wcześniej spacerowałam a teraz biegam. Na pierwszym zleceniu moja zmienniczka poradziła mi: „Krysia, wychodź choć na 30 minut, niezależnie czy pada deszcz i jest mróz. Odświeżysz umysł, przewietrzysz się, oderwiesz myśli”.  Miała rację. I nie liczy się spacer z podopieczną. Spacer z podopieczną tak, a potem wyjście samemu. Jak jest ciepło w czasie spaceru  siadam na ławce i czytam książkę lub piję kawę z koleżanką na zewnątrz lub czytam, piję kawę i odrywam myśli od pracy. To taka moja „DIETA UMYSŁOWA”.

W ciągu dnia też mam czas dla siebie, gdy podopieczna jest w swoim pokoju, czyta swoją książkę czy gazetę, odpoczywa na sofie, rozmawia przez telefon z rodziną lub ogląda telewizję. Ona też potrzebuje czasu sama dla siebie.

 

Z rodziną mam kontakt najczęściej po godz. 20.00, gdy podopieczna jest już przygotowana do spania.

 

Oczywiście są sytuacje, w których trzeba porozmawiać ze swoją rodziną w czasie naszej pracy, gdy właśnie gotuję obiad, wychodzę na spacer czy zakupy z podopieczną. Nieraz pilnie trzeba coś załatwić, wyjaśnić, coś uzgodnić, zadzwonić do urzędu w Polsce lub załatwić naglącą sprawę z bankiem.  Nigdy nie miałam problemu, by podopieczna poczekała, aż skończę rozmowę uprzedzając wcześniej, że potrzebuję kilku minut.

 

2. Czy w pracy opiekunki jest możliwość na zdrową dietę? Wiemy przecież, że zdrowe odżywianie jest konieczne nie tylko dla podopiecznych ale również dla opiekunki.

 

Powiem szczerze, że to była moja największa obawa przed podjęciem stałej pracy w Niemczech jako opiekunka. Gotuję ze świeżych produktów, przygotowuję jedzenie sama. Nie jestem wegetarianką, ale mięsa prawie nie jem. Obecnie jestem na etapie uważnego czytania etykiet  na produktach i unikania dań z chemicznymi dodatkami.

 

Mówisz o zdrowym odżywianiu podopiecznych. Wiele o tym czytam w tej  chwili i nie jestem przekonana, czy warzywa i owoce, o których mówimy „zdrowe” i które kupujemy w supermarkecie czy w  sklepie ekologicznym są rzeczywiście zdrowe. Ale to jest osobny temat.

Z moich dotychczasowych obserwacji i doświadczeń wynika, że Niemcy lubią gotowe jedzenie, z pudełka, z puszki z wieloma chemicznymi dodatkami. Niekiedy starsi ludzie zamawiają je przez internet i jest ono dowożone przez wyspecjalizowaną firmę. Dania kupowane w supermarkecie też są z opakowania, są zamrożone, zwłaszcza ciasta.

 

Wyobraźmy sobie, że przyjeżdża opiekunka, która inaczej je i chce „robić rewolucje jedzeniowe”. Od razu tak się nie da. Miałam podopiecznych, którzy kupowali dużo gotowych dań: mrożony gulasz, placki ziemniaczane z plastikowego pudełka, gotowe krokiety czy pulpety.  Co zrobiłam? Powoli, krok za krokiem, dzień za dniem. Najpierw jadłam to, co oni.  Potem przy ustalaniu listy zakupów proponowałam, co można byłoby kupić, żebym ja mogła z tego coś sama ugotować. Podopieczni często pytają, co jem w Polsce. Więc mówię: rosół, gulasze, kotlety, pierogi, krokiety, wszelkiego rodzaju surówki i sałatki, ryby, placki ziemniaczane, naleśniki. I robię te dania. Najczęściej zaczynam od pierogów ruskich (z ziemniakami i serem), poprzez  Königsbergerklopse  (niemieckie danie), czyli pulpety z kaparami w białym sosie, kotlety i surówki i  tym „kupuję”:) sobie podopiecznych. Robię te dania sama i one im smakują. Od początku do końca.  Posiłki jem razem z podopieczną i osobiście bardzo zależy mi na tym, co jem.

 

Oczywiście, potrzebuję więcej czasu na przygotowanie własnych placków ziemniaczanych czy pierogów. Ale to jest moja praca. A podopieczni poczekają. Naprawdę, takie jedzenie im bardziej smakuje niż to gotowe z plastikowego pudełka . Czy ono jest droższe? Z perspektywy miesiąca  powiem, że niekoniecznie, ponieważ raz je się mięso a raz naleśniki. 

Wiem, że  opiekunki, które nie lubią gotować i preferują „gotowe” dania mogą być niezadowolone, że poprzedniczka gotowała sama. Nie ukrywajmy, przygotowanie własnych kotletów zajmuje o wiele więcej czasu i wymaga więcej energii niż pójście do sklepu i kupienie gotowych.  Na przykład moja zmienniczka Inga niekoniecznie lubi gotować, ale dogadaliśmy się wszyscy.  U mnie możecie zjeść tak, a u Ingi inaczej. Macie różnorodność i to jest ten plus.  Trafiam jednak najczęściej na zmienniczki, które myślą podobnie jak ja, jeżeli chodzi o jedzenie.

 

3. Czy w Niemczech zdrowe produkty żywnościowe są tak samo łatwo dostępne, jak u nas w kraju? Rodziny nie mają nic przeciwko temu, że opiekunka chce się zdrowo odżywiać?

 

Rodzina podopiecznego może podchodzić do naszych innych  nawyków żywieniowych, sceptycznie i z wielkim dystansem. Ja to przeczekuję i robię swoje. Tak, jak powiedziałam, powoli, małymi krokami.  Poznaję podopiecznego i jego upodobania. Jeżeli w pierwszym dniu „ na wejściu” oświadczymy, że to my jesteśmy teraz „paniami domu” i podopieczna/podopieczny ma jeść to, co my, to „czarno to widzę”. Uzgadniajmy to powoli.  W Polsce czy w Niemczech produkty żywnościowe są teraz łatwo dostępne.  Pytając o zdrowe produkty, pewnie masz na myśli te Bio-produkty. Podchodzę do nich sceptycznie. Kupuję więc najczęściej w supermarketach. Gotuję ze świeżych produktów, przygotowuję dania sama. Są warzywa i owoce.  Jedzenie jest różnorodne i myślę, że to już jest dużo. Unikam gotowych dań w opakowaniach, słoikach, puszkach. 

 

4. Kolejną sprawą jest bycie fit. :) Jakie możliwości do uprawiania sportu daje ta praca, czy w ogóle jest to możliwe i kiedy?

 

Zadaliście świetne i trafne pytanie, gdyż ja biegam.

 

Jak się chce, to wszystko można sobie poukładać w tej pracy. Gorzej, jak jesteśmy wrogo nastawieni, to wtedy rzeczywiście, może być wszystko na „NIE”. Nie mogę zjeść tego, co lubię, bo muszę jeść to, co podopieczna. Nie mogę przez to schudnąć. Nie mogę uprawiać sportu, bo pracuję 24 h i jestem taka biedna. To są tylko wymówki i usprawiedliwienia. Wcześniej biegałam mniej systematycznie. Teraz biegam codziennie.  Do czerwca brałam udział w pewnym  sportowym dłuższym wyzwaniu. Biegałam rano, nim podopieczna wstawała lub w czasie przerwy. Przebiegłam w ciągu 9 mcy prawie 1000 km. Zawsze można pobiegać wieczorem. Podopieczni się przyzwyczaili  do tego mojego biegania i  sami pytają „Czy już dzisiaj biegałam”, „A dlaczego jeszcze nie biegałam” „A co to za wyzwanie. A co ono mi daje”. Mam wrażenie, że to na nich dosyć dobrze działa i sami chcą wychodzić na spacer, widząc, jak ja się czuję.

Jeżeli ktoś pływa, może w czasie przerwy wychodzić na basen. Niech bierze zlecenia w większym mieście, gdzie jest basen. Koleżanka tak robiła. Nordic Walking też jest możliwy. Jazda na rowerze. W wielu miejscach pracy jest rower do dyspozycji opiekunki.

Co jeżeli podopiecznej się to nie spodoba lub jest dyscyplina sportu, na którą potrzebowałabym kilku godzin dziennie.  Trzeba zmienić zlecenie lub pracę. W Polsce byłoby przecież podobnie.

 

5. Co myślisz o spokojnym śnie? Czy będąc opiekunką i przebywając z podopiecznym 24h na dobę/ 7 dni w tygodniu, jest czas na spokojny sen?

 

Może to być pewien dyskomfort, może nawet problem, zwłaszcza na początku naszej pracy, nim pozna się jej specyfikę. Pierwsze moje zlecenie było podczas moich dwumiesięcznych wakacji (pracowałam jako nauczyciel) u Pana chorego na Parkinsona. Musiałam wstawać w nocy 1-2 do 3 razy.  Spałam tak, jak kiedyś, gdy miałam małe dzieci. Czyli spałam, ale słyszałam każdy szmer. Wtedy na zleceniu musiałam spać po obiedzie, by odespać noc. Podopieczny mieszkał z żoną (nie musiałam się nią zajmować), obok mieszkała córka. Gdy było ciężej, miałam więcej wolnego i odsypiałam godziny nocne. Ale to zlecenie  było tylko przez dwa miesiące.

 

Zmieniłabym zlecenie, gdybym musiała wstawać non stop po kilka razy w nocy przez dłuższy czas. Sen jest dla mnie ważny i czytałam, jakie zbawienne działanie ma sen. Kiedyś tego nie doceniałam, zarywałam noce. Odbiło się to na moim zdrowiu. Źle się czuję, jak się nie wyśpię.

 

Jest coś takiego u mnie , we mnie, że jak mam nową podopieczną, nowe zlecenie, mój sen jest lekki, płytki. Budzę się częściej. Mimo, że wiem, że podopieczna zadzwoni, jak będzie potrzebowała pomocy. Mój organizm potrzebuje przyzwyczajenia i najlepiej, jak podopieczna ma dzwonek . Wtedy  śpię mocno i idę, jak zadzwoni. Jak nie ma dzwonka a podopieczna mnie woła, to słyszę, idę jej pomóc, ale jest  wtedy gorzej, jest we mnie to czuwanie, takie podświadome i nie mogę spać mocnym snem. To na dłuższą metę, w moim wieku :), nie jest dobre.

 

Dlatego lubię stałych pacjentów, nie lubię ich zmieniać i tak ustawiam sobie pracę, żeby zgrać „moje wymagania”, mój tryb życia z życiem drugiego, najczęściej chorego lub  z niepełnosprawnością, wymagającego mojej pomocy, człowieka.

 

 

6. Odpoczynek psychiczny, czyli kiedy i czy jest możliwy? Jak sobie go zapewnić, by nie zwariować w 4 ścianach?

 

W naszej pracy jest on niezwykle ważny. Chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak ważny, siedząc i przeglądając na przykład facebooka. No tak. Ja też tak robię, też  siedzę w mediach społecznościowych. To jest jakaś zmora ostatnich czasów :). Przyznam się, że muszę to sama ograniczać i pilnować się, bo zdarzyło mi się już wielokrotnie zajrzeć tylko na chwilę!!! na facebooka, po czym ta chwila przedłużyła się do kilkugodzinnej do późna w nocy. Potem nie mogłam zasnąć, następnie byłam rano niewyspana i ….zła. Nie. Tak nie może być.

 

Po pierwsze wychodzę na spacer lub biegam podczas zasłużonej przerwy w ciągu dnia. Nawet gdy pada, jest zimno, pada deszcz lub śnieg. Ubieram się ciepło i wychodzę.  Na świeżym powietrzu odpoczywam psychicznie. Wtedy zupełnie nie myślę o pracy. Nawet jak myśli są w mojej głowie, bo coś wydarzyło się przed południem, mówię sobie jak Scarlett O'hara w ”Przeminęło z wiatrem”: „Nie mogę teraz o tym myśleć, bo oszaleję. Pomyślę o tym jutro”.Ja myślę o tym później.

 

Po drugie czytam. Komfortem dla mnie jest czytanie „lekkiego romansidła” tuż przed zaśnięciem.  Podopieczna jest już w łóżku, ja przygotowana do spania. NIE BIORĘ wtedy KOMÓRKI DO RĘKI, nie włączam laptopa (bo to zguba po prostu) tylko biorę do ręki książkę i czytam. No niestety nieraz piknięcie telefonu jest ważniejsze od książki, ale pracuję nad tym. Ostatnio wyłączam internet w komórce.

Poza tym wykorzystuję każdą dłuższą chwilę, by wyjść, pozwiedzać, wypić w spokoju kawę w kawiarni, na przykład gdy przyjeżdża rodzina podopiecznej lub krótszą, gdy podopieczna ma fizjo- lub ergoterapię w domu.

 

Potrafię też już wyłączać się/wyciszyć podczas pracy, podczas krótkiej przerwy. O tym piszę na swoim blogu we wpisach „Naprzeciw jesiennej chandrze - o moim minimum ”.

No i ważny, bardzo ważny jest  7-8-godzinny sen. Nie zapominajmy o tym.

 

7. Przebywanie z podopiecznym to również spięcia, nieporozumienia. Jak sobie radzisz z tzw. „ciszą, niedopowiedzeniami”? Czy Twoim zdaniem warto rozmawiać o tym, czego nie rozumiemy, co powoduje niezdrową atmosferę w domu podopiecznego?

 

Nieporozumienia i spięcia w pracy były, są i będą. Pracujemy na co dzień z ludźmi, z żywą istotą, która jest chora lub niewyspana, źle coś zrozumie, nie usłyszy, stąd pojawia się cisza w relacji lub nieporozumienie.

Tak, masz rację, warto i trzeba rozmawiać. Ja rozmawiam.

 

Poza tym czytasz w moich myślach. Wczoraj przyjechałam na swój dyżur do pracy i moja młoda niepełnosprawna fizycznie podopieczna miała „muchy w nosie”. Od razu to wyczułam, bo nie była taka rozmowna jak zawsze, robiła „miny” i wyczułam duży dystans. Przeczekałam tę ciszę do dzisiaj. Po śniadaniu w spokoju zapytałam „Co się dzieje?”. A ona, no nic, wszystko w porządku, nic się nie dzieje.  „No ale przecież wyczuwam, że coś jest nie tak. Chcesz mi o tym powiedzieć?” - pytam. Powiedziała.

 

Kiedyś miałam problem z wyegzekwowaniem mojej przerwy w ciągu dnia. Starszy podopieczny stwierdził, że to on decyduje, czy mam przerwę, czy nie oraz to, że muszę mu codziennie mówić, co robię i dokąd wychodzę podczas mojej przerwy. Co zrobiłam? Najpierw porozmawiałam z firmą i przedstawiłam sytuację. Ta potwierdziła, że przerwę powinnam mieć codziennie, bo nie jest możliwe, bym pracowała „non stop”, po drugie nie muszę się tłumaczyć, gdzie wychodzę podczas mojej przerwy. To jest moja wypracowana przerwa. Jedynie powinnam razem dogadać się w sytuacji, gdy przerwa z racji wyjazdu, przyjazdu rodziny czy wizyty u lekarza przesuwa się. Porozmawiałam z podopiecznym, jakie jest stanowisko firmy, jeszcze to niewiele pomogło. Firma musiała porozmawiać z podopiecznym i rodziną. Wreszcie poskutkowało. Trochę się Pan podąsał, bo została urażona jego duma, ale w końcu to zrozumiał.

 

Co zrobić, jak podopieczna chce chodzić spać o 24.00? Nie miałam takiej sytuacji, ale również powiedziałabym, jak ważne jest dla mnie pójście spać o 22.00. Ona, jeżeli chce, może chodzić spać o tej porze, ale może umyć się, z moją pomocą o 20.00. Jeżeli  jest mobilna, sama położy się do łóżka . O tym poinformowałabym firmę i rodzinę. Jeżeli nie jest mobilna, może oglądać telewizję w swoim pokoju, już w łóżku lub może poczytać książkę. Zgodziłabym się ewentualnie na wyłączenie  telewizora lub zgaszenie  światła, gdyby podopieczna ze względów zdrowotnych nie była w stanie tego zrobić. Na początek. Nastawiłabym budzik na 24.00 i zrobiłabym to. Potem podziałałabym na rzecz autowyłącznika. Wiem, że w nowszych telewizorach są autowyłączniki, dzięki  którym po ustawieniu  telewizor sam się wyłącza.

 

Jeżeli obiad nie smakował podopiecznej?  Ja też nie wszystko lubię. Dogadujemy się, co ugotuję następnym razem. I tyle.

 

Nieraz, nie ukrywajmy, jesteśmy jak ja to nazywam „workiem treningowym” dla podopiecznego, gdyż jesteśmy najbliżej chorej, niepełnosprawnej osoby. Jeżeli podopieczna nie radzi sobie ze swoimi emocjami i wyładowuje się na nas i wiem, że wynika to z jej choroby przeczekuję to.

Jeżeli wynika to z jej charakteru rozmawiam z nią i mówię konkretnie, że to mi przeszkadza. Jesteśmy też ludźmi i mówmy, co czujemy. Jeżeli przebywamy z podopiecznym 24 h, to znamy się bardzo dobrze. Wiemy, jak reaguje podopieczna. Co wynika z jej złośliwości a co z choroby.

 

8. Co Twoim zdaniem wpływa na takie poukładanie sobie obowiązków przy podopiecznym, by dać radę zachować zdrowy tryb życia w pracy? Rozumiemy, że tutaj są również ważne umiejętności organizacji czasu?

 

Seniorzy w Niemczech w większości mają ustalony rytm dnia. Sami je sobie ustalają. Ten ich rytm dnia wynika z ich wieku, ze stanu zdrowotnego i przyzwyczajeń. Przed śniadaniem chcą wziąć prysznic. Po śniadaniu wyjść na spacer. Po obiedzie położyć się na dwie godzinki do łóżka lub podrzemać w fotelu. Wtedy my mamy przerwę. Potem podwieczorek. Spacer lub telewizja, rozmowy z rodziną. Kolacja. Wiadomości. Mycie się i do łóżka.

 

9. A możemy poznać Twój przykładowy grafik dnia przy podopiecznym? Dzięki temu inne opiekunki mogą porównać go ze swoim dniem pracy oraz skorzystać z Twoich pomysłów.

 

U seniorów jest najczęściej tak:

7.30 - 8.30 Pobudka, prysznic, pielęgnacja ciała, ubieranie.

8.30 - 9.15 Śniadanie.

9.15 - 10.00 Czytanie prasy, ustalanie terminów z lekarzem, rozmowy telefoniczne ze znajomymi, z rodziną

10.00 - 11.00 Spacer lub fizjoterapia lub logopeda lub Krankengymnastik (ćwiczenia gimnastyczne)itp.

11.00 - 12.00 Przygotowanie obiadu

12.00 - 13.00 Obiad i sprzątanie po obiedzie

13.00 – 15.00 Przerwa. Podopieczny odpoczywa a my korzystamy z przerwy

15.00 – 16.00 Podwieczorek

16.00 – 18.00 Spacer (jak nie było przed południem lub drugi spacer), oglądanie telewizji, gry planszowe, krzyżówki, oglądanie zdjęć rodzinnych, rozmowy podopiecznego z rodziną, czytanie książek itp. Co kto lubi.

18.00 – 19.00 Kolacja

19.00 – 20.00 Mycie i przygotowanie do spania

od 20.00-21.00  „Cisza nocna”. To czas już dla nas. Podopieczny może jeszcze poczytać, pooglądać telewizję . My rozmawiamy ze swoją rodziną. Mamy czas dla siebie.

 

 

10. To jeszcze spytam o pomysły na spędzanie czasu wolnego. Twoje ulubione przykłady, z których mogą skorzystać również inni.

 

Tak  jak już wcześniej wspomniałam: u mnie to bieganie, spacerowanie, czytanie książek, oglądanie filmów, blogowanie . U innych mogą to być robótki ręczne, Nordic Walking, jazda na rowerze czy słuchanie ulubionej muzyki.

O tym wszystkim, o czym dzisiaj rozmawiałyśmy piszę na swoim blogu: http://nieocenioneopiekunki.com/ , na który wszystkich zapraszam! :-)

 

Dziękujemy serdecznie za wywiad i życzymy wspaniałego czasu z podopiecznymi oraz rodziną.

Redakcja Opiekunki24.pl

20 grudnia 2019 08:36 / 1 osobie podoba się ten post

To nasze drugie wirtualne spotkanie, cieszymy się, że poświęciłaś nam czas na kolejny wywiad. Jak spędziłaś czas letni? Wyjeżdżałaś gdzieś, odpoczęłaś?


 


W czasie tych wakacji więcej pracowałam. Mam dorosłe dzieci i teraz mogę swój urlop zaplanować na miesiące wiosenne lub jesienne. Nawet tak mi bardziej pasuje.  Wyjeżdżam więc z moim mężem i znajomymi pod koniec września na tydzień.  Mimo, że mam więcej wolnego, gdy „zjeżdżam” po pracy do domu, to potrzebuję oderwać się od „garów”, „starości” i „chorób”. Czuję dużą potrzebę zmiany otoczenia i „nicnierobienia”. Oczywiście zwiedzanie musi być.


 


 


1. Będąc opiekunką, kiedy znajdujesz czas dla siebie, czas na kontakty z rodziną?


 


Gdy rozpoczynamy pracę w tej branży jest ciężko, jest ciężko bez codziennego „żywego” kontaktu z rodziną.  Bez codziennych rozmów, ustaleń i „wygadania się”. Jeżeli wybieramy pracę za granicą,  zostawiając rodzinę w Polsce, to warto wyznaczyć sobie  konkretny cel.  Popracuję i nauczę się języka niemieckiego. Popracuję i zdobędę doświadczenie w zawodzie, w którym czuję się dobrze. Zarobię i kupię sobie wreszcie własne mieszkanie. Zarobię i założę firmę. Dobrze jest wyznaczyć cel i do niego dążyć, wtedy łatwiej jest nam przezwyciężać trudności.


 


Pracujemy jako opiekunki 24 h, ale  to nie znaczy, że pracujemy „non stop”. To nie znaczy, że nie możemy mieć kontaktu z rodziną, bo wciąż jesteśmy w pracy. Z reguły mamy 2 godziny wolne w ciągu dnia, dwa popołudnia lub jeden dzień wolny w tygodniu oraz czas po godz. 20.00 lub 21.00 (to jest najczęściej taki Rufbereitschaft, czyli jestem do dyspozycji w nagłych wypadkach). Co zrobić, gdy tego nie mamy? Uzgadniać to z firmą, zawsze przed podjęciem pracy i podpisaniem umowy, później uzgodnić to z podopiecznym, żeby dopasować przerwę do jego rytmu dnia lub z rodziną podopiecznego.


 


Dla siebie  bezwzględnie wykorzystuję 2 godziny przerwy  w ciągu dnia i mam taką zasadę, że wychodzę na świeże powietrze. Wcześniej spacerowałam a teraz biegam. Na pierwszym zleceniu moja zmienniczka poradziła mi: „Krysia, wychodź choć na 30 minut, niezależnie czy pada deszcz i jest mróz. Odświeżysz umysł, przewietrzysz się, oderwiesz myśli”.  Miała rację. I nie liczy się spacer z podopieczną. Spacer z podopieczną tak, a potem wyjście samemu. Jak jest ciepło w czasie spaceru  siadam na ławce i czytam książkę lub piję kawę z koleżanką na zewnątrz lub czytam, piję kawę i odrywam myśli od pracy. To taka moja „DIETA UMYSŁOWA”.


W ciągu dnia też mam czas dla siebie, gdy podopieczna jest w swoim pokoju, czyta swoją książkę czy gazetę, odpoczywa na sofie, rozmawia przez telefon z rodziną lub ogląda telewizję. Ona też potrzebuje czasu sama dla siebie.


 


Z rodziną mam kontakt najczęściej po godz. 20.00, gdy podopieczna jest już przygotowana do spania.


 


Oczywiście są sytuacje, w których trzeba porozmawiać ze swoją rodziną w czasie naszej pracy, gdy właśnie gotuję obiad, wychodzę na spacer czy zakupy z podopieczną. Nieraz pilnie trzeba coś załatwić, wyjaśnić, coś uzgodnić, zadzwonić do urzędu w Polsce lub załatwić naglącą sprawę z bankiem.  Nigdy nie miałam problemu, by podopieczna poczekała, aż skończę rozmowę uprzedzając wcześniej, że potrzebuję kilku minut.


 


2. Czy w pracy opiekunki jest możliwość na zdrową dietę? Wiemy przecież, że zdrowe odżywianie jest konieczne nie tylko dla podopiecznych ale również dla opiekunki.


 


Powiem szczerze, że to była moja największa obawa przed podjęciem stałej pracy w Niemczech jako opiekunka. Gotuję ze świeżych produktów, przygotowuję jedzenie sama. Nie jestem wegetarianką, ale mięsa prawie nie jem. Obecnie jestem na etapie uważnego czytania etykiet  na produktach i unikania dań z chemicznymi dodatkami.


 


Mówisz o zdrowym odżywianiu podopiecznych. Wiele o tym czytam w tej  chwili i nie jestem przekonana, czy warzywa i owoce, o których mówimy „zdrowe” i które kupujemy w supermarkecie czy w  sklepie ekologicznym są rzeczywiście zdrowe. Ale to jest osobny temat.


Z moich dotychczasowych obserwacji i doświadczeń wynika, że Niemcy lubią gotowe jedzenie, z pudełka, z puszki z wieloma chemicznymi dodatkami. Niekiedy starsi ludzie zamawiają je przez internet i jest ono dowożone przez wyspecjalizowaną firmę. Dania kupowane w supermarkecie też są z opakowania, są zamrożone, zwłaszcza ciasta.


 


Wyobraźmy sobie, że przyjeżdża opiekunka, która inaczej je i chce „robić rewolucje jedzeniowe”. Od razu tak się nie da. Miałam podopiecznych, którzy kupowali dużo gotowych dań: mrożony gulasz, placki ziemniaczane z plastikowego pudełka, gotowe krokiety czy pulpety.  Co zrobiłam? Powoli, krok za krokiem, dzień za dniem. Najpierw jadłam to, co oni.  Potem przy ustalaniu listy zakupów proponowałam, co można byłoby kupić, żebym ja mogła z tego coś sama ugotować. Podopieczni często pytają, co jem w Polsce. Więc mówię: rosół, gulasze, kotlety, pierogi, krokiety, wszelkiego rodzaju surówki i sałatki, ryby, placki ziemniaczane, naleśniki. I robię te dania. Najczęściej zaczynam od pierogów ruskich (z ziemniakami i serem), poprzez  Königsbergerklopse  (niemieckie danie), czyli pulpety z kaparami w białym sosie, kotlety i surówki i  tym „kupuję”:) sobie podopiecznych. Robię te dania sama i one im smakują. Od początku do końca.  Posiłki jem razem z podopieczną i osobiście bardzo zależy mi na tym, co jem.


 


Oczywiście, potrzebuję więcej czasu na przygotowanie własnych placków ziemniaczanych czy pierogów. Ale to jest moja praca. A podopieczni poczekają. Naprawdę, takie jedzenie im bardziej smakuje niż to gotowe z plastikowego pudełka . Czy ono jest droższe? Z perspektywy miesiąca  powiem, że niekoniecznie, ponieważ raz je się mięso a raz naleśniki. 


Wiem, że  opiekunki, które nie lubią gotować i preferują „gotowe” dania mogą być niezadowolone, że poprzedniczka gotowała sama. Nie ukrywajmy, przygotowanie własnych kotletów zajmuje o wiele więcej czasu i wymaga więcej energii niż pójście do sklepu i kupienie gotowych.  Na przykład moja zmienniczka Inga niekoniecznie lubi gotować, ale dogadaliśmy się wszyscy.  U mnie możecie zjeść tak, a u Ingi inaczej. Macie różnorodność i to jest ten plus.  Trafiam jednak najczęściej na zmienniczki, które myślą podobnie jak ja, jeżeli chodzi o jedzenie.


 


3. Czy w Niemczech zdrowe produkty żywnościowe są tak samo łatwo dostępne, jak u nas w kraju? Rodziny nie mają nic przeciwko temu, że opiekunka chce się zdrowo odżywiać?


 


Rodzina podopiecznego może podchodzić do naszych innych  nawyków żywieniowych, sceptycznie i z wielkim dystansem. Ja to przeczekuję i robię swoje. Tak, jak powiedziałam, powoli, małymi krokami.  Poznaję podopiecznego i jego upodobania. Jeżeli w pierwszym dniu „ na wejściu” oświadczymy, że to my jesteśmy teraz „paniami domu” i podopieczna/podopieczny ma jeść to, co my, to „czarno to widzę”. Uzgadniajmy to powoli.  W Polsce czy w Niemczech produkty żywnościowe są teraz łatwo dostępne.  Pytając o zdrowe produkty, pewnie masz na myśli te Bio-produkty. Podchodzę do nich sceptycznie. Kupuję więc najczęściej w supermarketach. Gotuję ze świeżych produktów, przygotowuję dania sama. Są warzywa i owoce.  Jedzenie jest różnorodne i myślę, że to już jest dużo. Unikam gotowych dań w opakowaniach, słoikach, puszkach. 


 


4. Kolejną sprawą jest bycie fit. :) Jakie możliwości do uprawiania sportu daje ta praca, czy w ogóle jest to możliwe i kiedy?


 


Zadaliście świetne i trafne pytanie, gdyż ja biegam.


 


Jak się chce, to wszystko można sobie poukładać w tej pracy. Gorzej, jak jesteśmy wrogo nastawieni, to wtedy rzeczywiście, może być wszystko na „NIE”. Nie mogę zjeść tego, co lubię, bo muszę jeść to, co podopieczna. Nie mogę przez to schudnąć. Nie mogę uprawiać sportu, bo pracuję 24 h i jestem taka biedna. To są tylko wymówki i usprawiedliwienia. Wcześniej biegałam mniej systematycznie. Teraz biegam codziennie.  Do czerwca brałam udział w pewnym  sportowym dłuższym wyzwaniu. Biegałam rano, nim podopieczna wstawała lub w czasie przerwy. Przebiegłam w ciągu 9 mcy prawie 1000 km. Zawsze można pobiegać wieczorem. Podopieczni się przyzwyczaili  do tego mojego biegania i  sami pytają „Czy już dzisiaj biegałam”, „A dlaczego jeszcze nie biegałam” „A co to za wyzwanie. A co ono mi daje”. Mam wrażenie, że to na nich dosyć dobrze działa i sami chcą wychodzić na spacer, widząc, jak ja się czuję.


Jeżeli ktoś pływa, może w czasie przerwy wychodzić na basen. Niech bierze zlecenia w większym mieście, gdzie jest basen. Koleżanka tak robiła. Nordic Walking też jest możliwy. Jazda na rowerze. W wielu miejscach pracy jest rower do dyspozycji opiekunki.


Co jeżeli podopiecznej się to nie spodoba lub jest dyscyplina sportu, na którą potrzebowałabym kilku godzin dziennie.  Trzeba zmienić zlecenie lub pracę. W Polsce byłoby przecież podobnie.


 


5. Co myślisz o spokojnym śnie? Czy będąc opiekunką i przebywając z podopiecznym 24h na dobę/ 7 dni w tygodniu, jest czas na spokojny sen?


 


Może to być pewien dyskomfort, może nawet problem, zwłaszcza na początku naszej pracy, nim pozna się jej specyfikę. Pierwsze moje zlecenie było podczas moich dwumiesięcznych wakacji (pracowałam jako nauczyciel) u Pana chorego na Parkinsona. Musiałam wstawać w nocy 1-2 do 3 razy.  Spałam tak, jak kiedyś, gdy miałam małe dzieci. Czyli spałam, ale słyszałam każdy szmer. Wtedy na zleceniu musiałam spać po obiedzie, by odespać noc. Podopieczny mieszkał z żoną (nie musiałam się nią zajmować), obok mieszkała córka. Gdy było ciężej, miałam więcej wolnego i odsypiałam godziny nocne. Ale to zlecenie  było tylko przez dwa miesiące.


 


Zmieniłabym zlecenie, gdybym musiała wstawać non stop po kilka razy w nocy przez dłuższy czas. Sen jest dla mnie ważny i czytałam, jakie zbawienne działanie ma sen. Kiedyś tego nie doceniałam, zarywałam noce. Odbiło się to na moim zdrowiu. Źle się czuję, jak się nie wyśpię.


 


Jest coś takiego u mnie , we mnie, że jak mam nową podopieczną, nowe zlecenie, mój sen jest lekki, płytki. Budzę się częściej. Mimo, że wiem, że podopieczna zadzwoni, jak będzie potrzebowała pomocy. Mój organizm potrzebuje przyzwyczajenia i najlepiej, jak podopieczna ma dzwonek . Wtedy  śpię mocno i idę, jak zadzwoni. Jak nie ma dzwonka a podopieczna mnie woła, to słyszę, idę jej pomóc, ale jest  wtedy gorzej, jest we mnie to czuwanie, takie podświadome i nie mogę spać mocnym snem. To na dłuższą metę, w moim wieku :), nie jest dobre.


 


Dlatego lubię stałych pacjentów, nie lubię ich zmieniać i tak ustawiam sobie pracę, żeby zgrać „moje wymagania”, mój tryb życia z życiem drugiego, najczęściej chorego lub  z niepełnosprawnością, wymagającego mojej pomocy, człowieka.


 


 


6. Odpoczynek psychiczny, czyli kiedy i czy jest możliwy? Jak sobie go zapewnić, by nie zwariować w 4 ścianach?


 


W naszej pracy jest on niezwykle ważny. Chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak ważny, siedząc i przeglądając na przykład facebooka. No tak. Ja też tak robię, też  siedzę w mediach społecznościowych. To jest jakaś zmora ostatnich czasów :). Przyznam się, że muszę to sama ograniczać i pilnować się, bo zdarzyło mi się już wielokrotnie zajrzeć tylko na chwilę!!! na facebooka, po czym ta chwila przedłużyła się do kilkugodzinnej do późna w nocy. Potem nie mogłam zasnąć, następnie byłam rano niewyspana i ….zła. Nie. Tak nie może być.


 


Po pierwsze wychodzę na spacer lub biegam podczas zasłużonej przerwy w ciągu dnia. Nawet gdy pada, jest zimno, pada deszcz lub śnieg. Ubieram się ciepło i wychodzę.  Na świeżym powietrzu odpoczywam psychicznie. Wtedy zupełnie nie myślę o pracy. Nawet jak myśli są w mojej głowie, bo coś wydarzyło się przed południem, mówię sobie jak Scarlett O'hara w ”Przeminęło z wiatrem”: „Nie mogę teraz o tym myśleć, bo oszaleję. Pomyślę o tym jutro”.Ja myślę o tym później.


 


Po drugie czytam. Komfortem dla mnie jest czytanie „lekkiego romansidła” tuż przed zaśnięciem.  Podopieczna jest już w łóżku, ja przygotowana do spania. NIE BIORĘ wtedy KOMÓRKI DO RĘKI, nie włączam laptopa (bo to zguba po prostu) tylko biorę do ręki książkę i czytam. No niestety nieraz piknięcie telefonu jest ważniejsze od książki, ale pracuję nad tym. Ostatnio wyłączam internet w komórce.


Poza tym wykorzystuję każdą dłuższą chwilę, by wyjść, pozwiedzać, wypić w spokoju kawę w kawiarni, na przykład gdy przyjeżdża rodzina podopiecznej lub krótszą, gdy podopieczna ma fizjo- lub ergoterapię w domu.


 


Potrafię też już wyłączać się/wyciszyć podczas pracy, podczas krótkiej przerwy. O tym piszę na swoim blogu we wpisach „Naprzeciw jesiennej chandrze - o moim minimum ”.


No i ważny, bardzo ważny jest  7-8-godzinny sen. Nie zapominajmy o tym.


 


7. Przebywanie z podopiecznym to również spięcia, nieporozumienia. Jak sobie radzisz z tzw. „ciszą, niedopowiedzeniami”? Czy Twoim zdaniem warto rozmawiać o tym, czego nie rozumiemy, co powoduje niezdrową atmosferę w domu podopiecznego?


 


Nieporozumienia i spięcia w pracy były, są i będą. Pracujemy na co dzień z ludźmi, z żywą istotą, która jest chora lub niewyspana, źle coś zrozumie, nie usłyszy, stąd pojawia się cisza w relacji lub nieporozumienie.


Tak, masz rację, warto i trzeba rozmawiać. Ja rozmawiam.


 


Poza tym czytasz w moich myślach. Wczoraj przyjechałam na swój dyżur do pracy i moja młoda niepełnosprawna fizycznie podopieczna miała „muchy w nosie”. Od razu to wyczułam, bo nie była taka rozmowna jak zawsze, robiła „miny” i wyczułam duży dystans. Przeczekałam tę ciszę do dzisiaj. Po śniadaniu w spokoju zapytałam „Co się dzieje?”. A ona, no nic, wszystko w porządku, nic się nie dzieje.  „No ale przecież wyczuwam, że coś jest nie tak. Chcesz mi o tym powiedzieć?” - pytam. Powiedziała.


 


Kiedyś miałam problem z wyegzekwowaniem mojej przerwy w ciągu dnia. Starszy podopieczny stwierdził, że to on decyduje, czy mam przerwę, czy nie oraz to, że muszę mu codziennie mówić, co robię i dokąd wychodzę podczas mojej przerwy. Co zrobiłam? Najpierw porozmawiałam z firmą i przedstawiłam sytuację. Ta potwierdziła, że przerwę powinnam mieć codziennie, bo nie jest możliwe, bym pracowała „non stop”, po drugie nie muszę się tłumaczyć, gdzie wychodzę podczas mojej przerwy. To jest moja wypracowana przerwa. Jedynie powinnam razem dogadać się w sytuacji, gdy przerwa z racji wyjazdu, przyjazdu rodziny czy wizyty u lekarza przesuwa się. Porozmawiałam z podopiecznym, jakie jest stanowisko firmy, jeszcze to niewiele pomogło. Firma musiała porozmawiać z podopiecznym i rodziną. Wreszcie poskutkowało. Trochę się Pan podąsał, bo została urażona jego duma, ale w końcu to zrozumiał.


 


Co zrobić, jak podopieczna chce chodzić spać o 24.00? Nie miałam takiej sytuacji, ale również powiedziałabym, jak ważne jest dla mnie pójście spać o 22.00. Ona, jeżeli chce, może chodzić spać o tej porze, ale może umyć się, z moją pomocą o 20.00. Jeżeli  jest mobilna, sama położy się do łóżka . O tym poinformowałabym firmę i rodzinę. Jeżeli nie jest mobilna, może oglądać telewizję w swoim pokoju, już w łóżku lub może poczytać książkę. Zgodziłabym się ewentualnie na wyłączenie  telewizora lub zgaszenie  światła, gdyby podopieczna ze względów zdrowotnych nie była w stanie tego zrobić. Na początek. Nastawiłabym budzik na 24.00 i zrobiłabym to. Potem podziałałabym na rzecz autowyłącznika. Wiem, że w nowszych telewizorach są autowyłączniki, dzięki  którym po ustawieniu  telewizor sam się wyłącza.


 


Jeżeli obiad nie smakował podopiecznej?  Ja też nie wszystko lubię. Dogadujemy się, co ugotuję następnym razem. I tyle.


 


Nieraz, nie ukrywajmy, jesteśmy jak ja to nazywam „workiem treningowym” dla podopiecznego, gdyż jesteśmy najbliżej chorej, niepełnosprawnej osoby. Jeżeli podopieczna nie radzi sobie ze swoimi emocjami i wyładowuje się na nas i wiem, że wynika to z jej choroby przeczekuję to.


Jeżeli wynika to z jej charakteru rozmawiam z nią i mówię konkretnie, że to mi przeszkadza. Jesteśmy też ludźmi i mówmy, co czujemy. Jeżeli przebywamy z podopiecznym 24 h, to znamy się bardzo dobrze. Wiemy, jak reaguje podopieczna. Co wynika z jej złośliwości a co z choroby.


 


8. Co Twoim zdaniem wpływa na takie poukładanie sobie obowiązków przy podopiecznym, by dać radę zachować zdrowy tryb życia w pracy? Rozumiemy, że tutaj są również ważne umiejętności organizacji czasu?


 


Seniorzy w Niemczech w większości mają ustalony rytm dnia. Sami je sobie ustalają. Ten ich rytm dnia wynika z ich wieku, ze stanu zdrowotnego i przyzwyczajeń. Przed śniadaniem chcą wziąć prysznic. Po śniadaniu wyjść na spacer. Po obiedzie położyć się na dwie godzinki do łóżka lub podrzemać w fotelu. Wtedy my mamy przerwę. Potem podwieczorek. Spacer lub telewizja, rozmowy z rodziną. Kolacja. Wiadomości. Mycie się i do łóżka.


 


9. A możemy poznać Twój przykładowy grafik dnia przy podopiecznym? Dzięki temu inne opiekunki mogą porównać go ze swoim dniem pracy oraz skorzystać z Twoich pomysłów.


 


U seniorów jest najczęściej tak:


7.30 - 8.30 Pobudka, prysznic, pielęgnacja ciała, ubieranie.


8.30 - 9.15 Śniadanie.


9.15 - 10.00 Czytanie prasy, ustalanie terminów z lekarzem, rozmowy telefoniczne ze znajomymi, z rodziną


10.00 - 11.00 Spacer lub fizjoterapia lub logopeda lub Krankengymnastik (ćwiczenia gimnastyczne)itp.


11.00 - 12.00 Przygotowanie obiadu


12.00 - 13.00 Obiad i sprzątanie po obiedzie


13.00 – 15.00 Przerwa. Podopieczny odpoczywa a my korzystamy z przerwy


15.00 – 16.00 Podwieczorek


16.00 – 18.00 Spacer (jak nie było przed południem lub drugi spacer), oglądanie telewizji, gry planszowe, krzyżówki, oglądanie zdjęć rodzinnych, rozmowy podopiecznego z rodziną, czytanie książek itp. Co kto lubi.


18.00 – 19.00 Kolacja


19.00 – 20.00 Mycie i przygotowanie do spania


od 20.00-21.00  „Cisza nocna”. To czas już dla nas. Podopieczny może jeszcze poczytać, pooglądać telewizję . My rozmawiamy ze swoją rodziną. Mamy czas dla siebie.


 


 


10. To jeszcze spytam o pomysły na spędzanie czasu wolnego. Twoje ulubione przykłady, z których mogą skorzystać również inni.


 


Tak  jak już wcześniej wspomniałam: u mnie to bieganie, spacerowanie, czytanie książek, oglądanie filmów, blogowanie . U innych mogą to być robótki ręczne, Nordic Walking, jazda na rowerze czy słuchanie ulubionej muzyki.


O tym wszystkim, o czym dzisiaj rozmawiałyśmy piszę na swoim blogu: http://nieocenioneopiekunki.com/ , na który wszystkich zapraszam! :-)


 


Dziękujemy serdecznie za wywiad i życzymy wspaniałego czasu z podopiecznymi oraz rodziną.


Redakcja Opiekunki24.pl

15 stycznia 2020 19:03 / 3 osobom podoba się ten post
Tak wiele słyszę od innych opiekunek o braku przerwy w pracy, tak bardzo nam potrzebnej, małej ilości pieniędzy na jedzenie. Jak rozmawiacie z podopieczną czy rodziną, jak macie takie problemy? Da się z nimi to przedyskutować, uzgodnić? 
15 stycznia 2020 19:08 / 4 osobom podoba się ten post
Pewnie, że się da tylko trzeba usiąść do stołu i spokojnie o tym porozmawiać 
15 stycznia 2020 19:22 / 5 osobom podoba się ten post
Witaj Krymas, dawno Ciebie nie było 
Tak,jak napisała Kika, trzeba usiąść i rozmawiać. Nie bać się ust otworzyć. Ale na spokojnie, nie z pozycji roszczeniowej, bo tak ma być, bo mnie się należy. W spokojnej rozmowie, może nie wszystko da się załatwić po naszej myśli, ale można coś wynegocjować. Przede wszystkim wytłumaczyć, dlaczego te przerwy  są dla nas takie ważne. Że ładujemy akumulatory, że potrzebujemy dystansu, aby mieć więcej chęci i motywacji do pracy. Zadowolona opiekunka lepiej  i chętniej  pracuje, ma również ochotę na więcej wspólnie z Pdp spędzonego czasu, więc korzyści są obustronne. Ja tak to widzę, a co myślą inni, tego nie wiem 
15 stycznia 2020 19:24 / 3 osobom podoba się ten post
16 stycznia 2020 12:24 / 3 osobom podoba się ten post
No i ta rozmowa chyba jest jednak najtrudniejsza. Bo o ile dobrze znamy język niemiecki, to możemy się dogadać. Choć nieraz emocje biorą górę i trudno nam jest spokojnie porozmawiać. Myślę, że najtrudniej jest osobom początkującym, bo nie dość, że kraj obcy, mieszkanie obce, rodzina obca, praca obca to i język jest obcy.  Człowiek jest niepewny, co do swoich obowiązków i praw. I oddaje tu swoje "serce" i nie chroni siebie. Jak ważna jest rola firm i osób wysyłających nas do pracy. Praktycznie, gdyby firmy zawsze uzgadniały z rodziną przerwę i czas wolny, ilość pieniędzy na jedzenie, możliwość kontaktu z rodziną (dostęp do internetu) to o wiele lepiej nam by się pracowało. To taka podstawa, praktycznie biorąc. Czy mamy firmy, których koordynatorzy uzgadniają z rodzinami, przy podpisaniu umowy, takie drażliwe kwestie? 
 
16 stycznia 2020 12:26 / 3 osobom podoba się ten post
Bo wiem, że w wielu firmach się tego nie robi. Co zrobić, by to zmienić?
16 stycznia 2020 13:34 / 5 osobom podoba się ten post
A gdzie ta opiekunka pracuje ? jesli na wyjeżdzie to nie da rady pogodzić . Sam fakt, że przebywa daleko od domu już jest niezdrowy .
16 stycznia 2020 14:38 / 4 osobom podoba się ten post
No ja też pracuję na wyjeździe. Myślę, że gdy ma się przerwy i wolne, tak jak powinnyśmy mieć, odpowiednią kwotę na jedzenie, nie bierzemy na siebie obowiązków, które do nas nie należą, to w miare zdrowo można żyć, również w tej pracy. Czy inaczej to wygląda? Mleczko, ty też pracujesz jako opiekunka. Jak uważasz?
16 stycznia 2020 14:42 / 2 osobom podoba się ten post
Widząc dzisiejszą moją aktywność, to chyba wracam. :)
16 stycznia 2020 14:52 / 3 osobom podoba się ten post
 Słabo to widzę . Trzeba by było umieć odgrodzić ręce od głowy  Pracując w najlepszej rodzinie, i w najlepszych warunkach głowę mamy zaprzątnietą domem, rodziną, problemami ( bo przeciez są ) . A wiadomo, że w głowie zaczyna sie wszystko . Na zdrowy tryb życia wpływa wiele czynników, nie tylko czas wolny, jedzenie itp . Coś jednak trzeba robić, żeby nie przetrwonić zdrowia i życia rodzinnego dla kasy .
16 stycznia 2020 15:16 / 2 osobom podoba się ten post
Ale można tę pracę potraktować jako czasową. Każdy z nas ma jakieś powody, dla których wyjeżdża. Ja juz pracuję ponad 5 lat i jestem na etapie zastanawiania się, jak długo chcę jeszcze tu pracować. Myślę, że zdrowiej i łatwiej jest pracować, jak mamy jakiś cel, jakieś "Po co tak chcę pracować". Dla niektórych to będzie spłata długu, dla innych założenie firmy w Polsce, dla jeszcze innych nauczenie się języka obcego, dokończenie budowy domu czy remontu mieszkania. Z perspektywy czasu zauważyłam, że każda rozłąka z rodziną nie jest dobra, ale jak ma się cel, nadzieję na lepsze, widzi się szansę na poprawę swojego życia poprzez tą pracę to i ta praca jest łatwiejsza. A poukładanie spraw z podopiecznym odnośnie przerw, wyżywienia, naszych obowiązków, kontaktów z rodziną, da nam poczucie, że żyjemy zdrowo, że da się to pogodzić. 
16 stycznia 2020 15:20 / 3 osobom podoba się ten post
Głowa głową, jak pisze Mleczko, ale nasz- opiekunek, nawzwę to "dobrostan" też ma znaczenie. Dla mnie przynajmniej. W czasie wolnym dużo spaceruję, jeżdżę rowerem. W dni wolne wybieram się gdzieś dalej. Zwiedzam, jak mogę to to jakiegoś muzeum idę, czy na punkt widokowy, itp. Sprawia mi to przyjemność. Takie oderwanie od domu podopiecznego jest mi bardzo potrzebne. Jak dłuższy czas jest brzydka pogoda i nie wychodzę, to gorzej się czuję, dzwonię do przyjaciół, żeby pogadać, zaczyna mnie nosić.
Moja była zmnienniczka nie potrzebowała wychodzenia, ale czasu dla siebie- poleżeć, pospać, itd. I te dwie godziny, kiedy można było zamknąć drzwi i wiadomo było, że podopieczna wołać nie będzie (nie chodziła, ale szanowała naszą pauzę- kilka razy w ciągu półtorej roku zdarzyło się, że była przerwana- przez jakiś wyjazd, lekarza, itp.- ale to było zapowiedziane. I też mi mówiła, jak bardzo jest to jej potrzebne.
Mi w utrzymaniu dobrego nastroju na zleceniu pomaga też hobby- akurat szydełko czy rysowanie można w walizkę łatwo zmieścić. No i mili ludzie, których tu spotykam. Nawet, jak był trudny przypadek pani leżącej, z którą nawet porozumieć się było trudno, to jej rodzina byla w porządku. A jak jej zdarzyło się czasem uśmiechnąć, to coś topniało... Trudno było, jak przedostatnia podopieczna miewała obniżenie nastroju, ale okazało się, że łatwo temu zaradzić- przynajmniej w sporej części- przez spacery i wybieranie takiej trasy i czasu, żeby jak najwięcej ludzi mogła spotkać i porozmawiać- lubiła to. A wtedy prawie nie było smutku, płaczu- tylko uśmiech. To i mi było łatwiej.
Nie trafiłam na ludzi nieprzyjemnych, agresywnych- wśród pdp. i ich rodzin. Chyba przerwałabym zlecenie, na którym czułabym się źle z ludźmi.
 
Tak jak to pisałam, to dotarło do mnie, że nawet ta przerwa nie tak ważna na zleceniu, jak ludzie obok. W moim przypadku to chyba najważniejsze kryterium, tak chyba dbałabym o siebie- uciekając od toksycznych ludzi. Zgodnie oczywiście "z protokołem", czyli wypowiedzenie, czekanie na zmienniczkę. Ale nie siedziałabym długo w miejscu, gdzie się źle czuję.
16 stycznia 2020 15:32 / 4 osobom podoba się ten post
Niestety w większości przypadków takie pośrednictwo firm i dbałość o opiekunkę, to są tylko pobożne życzenia, a wręcz utopia.
16 stycznia 2020 15:41 / 2 osobom podoba się ten post
Tu Zosiu jedna zasada obowiązuje " umiesz liczyć licz na siebie " .
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.