• Opiekunka czy niewolnica?

    Data dodania: 27 lutego 2011 2011

    Większości osób handel ludźmi kojarzy się z odległą historią lub kobietami zmuszanymi do prostytucji. Jednak w ostatnich latach znaczenie tego pojęcia bardzo się rozszerzyło. Dziś oznacza ono wszelkie działania nakierowane na wyzysk ludzi i naruszające ich prawo do decydowania o sobie.


    iStock_000005075124XSmall

     

    Handel ludźmi - rodzaje i przykłady


    Wyzysk nie musi być związany z użyciem przemocy fizycznej. Agresorzy wobec swoich ofiar stosują czasem bardzo wyrafinowane działania, jak np. naruszenia prawa pracy i prawa ubezpieczeń społecznych, pobieranie różnych nielegalnych opłat czy wprowadzanie w błąd, by nakłonić kogoś do wyjazdu.

     


    Handel ludźmi to również werbowanie do nielegalnej pracy oraz przyjmowanie i przetrzymywanie osób z zastosowaniem podstępu lub oszustwa. 


     

    Opiekunki z Polski częstymi ofiarami


    Niestety handel ludźmi w branży opiekuńczej w ostatnich latach rozkwita, a jego skala wciąż rośnie. Związane jest to z dużym popytem na opiekunki za naszą zachodnią granicą, głównie w Niemczech. Procederem trudnią się zarówno Polacy, jak i Niemcy. Szacuje się, że na terenie samych Niemiec działać może nawet kilkuset nielegalnych pośredników-handlarzy. Werbują oni swoje ofiary, wykorzystując do tego celu przede wszystkim internet. Zakładają strony internetowe, na których uśmiechnięci staruszkowie proponują bardzo atrakcyjne wynagrodzenie w zamian za pewną pracę przy opiece. Niektórzy handlarze są aktywnymi uczestnikami forów internetowych. Tworzą całe wątki i dziesiątki wiadomości, by w końcu w ramach przysługi podać numer telefonu i e-mail do pana X, który rzekomo od lat załatwia dobre oferty Polkom, nawet tym, które nie znają języka niemieckiego.


    Pośrednicy-handlarze wykorzystują deficyty emocjonalne, kryzysy rodzinne, trudną sytuację finansową i łatwowierność kobiet. Niektórzy miesiącami „oswajają” swoje potencjalne ofiary, oferując wsparcie i zrozumienie dla ich problemów i trudnej sytuacji życiowej. Odgrywając rolę przyjaciela, budują zaufanie kobiet, które nawet nie przeczuwają, że mają być użyte jako „towar” przynoszący pieniądze. Nielegalni werbownicy w dużej mierze zawdzięczają tak liczne „sukcesy” niechęci osób poszukujących pracy do legalnych agencji zatrudnienia. Często przedstawiają się jako alternatywa dla legalnych firm.

    Jak rozpoznać oszustów i werbowników?


    Uważaj przede wszystkim, gdy pośrednik:
    •    oferuje nieracjonalnie wysokie wynagrodzenie w stosunku do Twoich kwalifikacji lub na tle konkurencji,
    •    nie sprawdza kwalifikacji ani znajomości języka obcego,
    •    zapewnia, że nieznajomość języka nie jest przeszkodą,
    •    nie prowadzi legalnej działalności lub nie jest zarejestrowany jako agencja zatrudnienia,
    •    proponuje podpisanie umowy po przyjeździe na miejsce,
    •    nie zapewnia druku A1, który jest dowodem na opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne,
    •    przedstawiane przez niego oferty pracy są podejrzanie atrakcyjne.


    Opiekunki są niestety najczęstszymi ofiarami oszustw nieuczciwych pośredników, oszustów i werbowników. Pieniądze, które powinny zostać przeznaczone na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne opiekunki, najczęściej idą do kieszeni pośrednika.

  • Wiesz hexe , cos za duzo tematow na jeden raz rzuciłaś , mialas w nocy wene tworcza ???? ja przynajmniej spie................
  • zgadzam sie
  • Witajcie - jestem tylko informatykiem Embarassed
    Dodałem nowe wątki na temat artykułów - dzięki temu możecie teraz skomentować artykuły bezpośrednio pod nimi. mam nadzieje, że nowa funkcjonalność spodoba się użytkownikom portalu. Pozdrawiam Wszystkich!

  • Witaj informatyk;-)))
    oczywiscie że tak ,podoba się ................Owocnej pracy , Pozdrawiam
  • Jutro się zajmę uporządkowaniem tego działu. Wybaczcie małe zamieszanie. Za dużo usprawnień na raz i się nam mały bałagan zrobił.
  • To rozumiem, ze z tym tematem mam sie wstrzymac do jutra ??? :)
  • Możecie pisać śmiało już.
  • Nie handlujemy "sobą" jesli chodzi tu o wyjazdy w charakterze opiekunki. Oczywiście za pracę nam płacą, ale posychiczny wymar tego tematu jest zapewne niewymierny i nie da się na euro przeliczyć. Wiele z Pań  wyjeżdża dlatego jedynie bo tu w tym kraju paradoksów nie ma miejsca dla ludzi z doświadczeniem zarówno zawodowym jak i życiowym. To sytuacja ekonomiczna i osobiste potrzeby zmuszają  je - nas do podjęcia tego jak by nie nazwł "RYZYKA". Dobrze, że są osoby, które przetarły szlaki i mogą nieść pomoc innym - tym niedoświadczonym. Ja jestem im wdzięczna i chylę czoła, że latami są w stanie wytrzymać z dala od rodzin i kraju. Nie wiem czy zarobki im to rekompensuja...? Ale większośc z pewnośćią nie ma wyjścia. Z regóły są to osoby w przedziale wiekowym 40-60 lat.... Nie powinny pracować tu na swoich stanowiskach lub zbierać się na zasłużoną emeryturę??? W wielu przypadkach będzie to uciążliwy obowiązek. Niewiele osób ma tyle w sobie empatii, żę naprawdę pomaga tym ludziom z przekonania. Choć ta praca wydaje się niewolnicza niektórym i chwilami nawet poniżająca ale czy tak jest...? Miałam praktyki w Domu Pomocy i wierzcie mi, że ci ludzie są naprawdę w wielu przypadkach wdzięczni za pomoc i bardzo mi ich szkoda. Zwłaszcza osób chorych na Alzheimera. Z takimi miałam do czynienia. Mam wrażenie, że spojrzenie pełne wdzięczności i uścisk dłoni jest dużym podziękowaniem. Tu w kraju też pracują opiekunki i wierzcie mi nie za 900 czy 1300 euro ale za marną pensyjke. Ale MUSZĄ... nie mają innego wyjścia. Widać to też po ich twarzach... Są zmęczene i obojętne na cierpienia innych. Wykonują tylko swoje obowiązki. A ja chciałabym trafić na osobę (Panią), która będzie wdzięczna za moją codzienną pomoc i mam nadzieję, że spotkam kogoś takiego, kto okaże mi choć cień wdzięczności za moją na pewno nielekką, choć nie- niewolniczą pracę. Czy gdyby kroś z naszych bliskich był w takiej sytuacji, a my nie miałybyśmy wyjścia - to nie bylibyśmy wdzięczni za opiekę (opiekunkę) pełną współczucia, zrozumienia i empatii? Mam mamę w podeszłym wieku. i wiem, że ona byłaby niezmiernie wdzięczna za okazane jej serce i cierpliwość!!!! Mogę tylko powiedzieć do tego "niewolnictwa" tyle, że rzeczywiście przebywanie prawie 24 godziny na dobę w tym samym otoczeniu może obciążać psychikę ale coś za coś.... Ten temat jest wielowymiarowy i tyle w nim niuansów ilu ludzi bierze udział w nim... Pozdrawiem wszystkie cierpliwe i oddane "Nieniewolnice"... Choć może nie wiem, może wiele osób w takich przypadkach tak postrzega swój zawód. Są poprostu zdesperowane i nie mając innego wyjścia pracują - bo muszą. Ja wiem tylko z autopsji, że u nas takiego zawodu się nie szanuje i wiele osób się dziwi, że ktoś podejmuje się go wykonywać (chodzi tu w szczególności o te ciężkie przypadki).... Uff...ale się rozpisałam... Pozdrawiam

  • no a jeszcze bym do tego artykulu dodala ze u nas to nie dosc ze za male pieniadze to juz sie kieruje osoby ktore sa zarejestrowane na posredniaku lub przez pomoc spoleczna pozdrawiam
  • Bonika - jest sporo prawdy w tym co piszesz.
  • justa said:
    no a jeszcze bym do tego artykulu dodala ze u nas to nie dosc ze za male pieniadze to juz sie kieruje osoby ktore sa zarejestrowane na posredniaku lub przez pomoc spoleczna pozdrawiam

    To  dobrze  czy  źleCool

  • chodzi o to ze ludzie biora prace czy maja powolanie czy nie i idzie jak leci dlatego tak malo placa u nas .no a wiesz nie wszystkim sie tez chce pracowac wiec wiesz jak ta opieka wyglada .Zreszto to tez temat rzeka ale twoja wypowiedz super podobala mi sie
  • Z tymi pośredniakami to nie wiem ale chyba też niezupełnie. Sama byłam zarejestrowana i mam certyfikat ale takich mniejsc nie ma. Rozmawiałam też na miejscu w DPS i też brak miejsc pracy w tym zawodzie. A jeśli chodzi o Pomoc Społeczną to znam osobiście dziewczynę, która tak pracuje... Ma kilka podopiecznych i nie jest jej łatwo. Są to etaty z Urzędów ale nie ma porównania z tym co jest np. w Niemczech. A pieniądze - szkoda gadać. Znam przypadek, gdzie Pani otworzyła własną dzialalność i ma podopieczne ale cały dzien też jej nie ma w domu i może przy dobrych ukladach i dobrej organizacji zarobić tyle co za granicą.
  • Artykuł Niemieckiej gazety FAZ z 29.06.2012 przetlumaczony. tu oryginał http://www.faz.net/aktuell/wirtschaft/mensch en-wirtschaft/haushaltshilfen-aus-osteuropa-geschaefte-in-de r-grauzone-11802693.html reszta
    Gdyby wszystkim pomocom domowym wiodło się tak dobrze jak Henryce, historia mogłaby się tutaj zakończyć. Niestety ten rynek ma swoje ciemne strony. Jeśli chcemy je poznać, musimy odwiedzić Sylwię Timm. Na końcu długiego korytarza niezbyt ciekawego wieżowca, będącego siedzibą Niemieckiego Zrzeszenia Związków Zawodowych (niem. Deutscher Gewerkschaftsbund, w skrócie DGB), za drzwiami z napisem R315A - Projekt Faire Mobilitt [R315A Projekt Uczciwe Zasady Mobilności"] pochodząca z Polski prawniczka od pół roku walczy z czymś, co sama nazywa nowoczesną formą niewolnictwa. Do pani Timm, zatrudnionej przy realizacji projektu doradczego, finansowanego przez Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych oraz UE, zgłaszają się pomoce domowe z Europy Wschodniej, które nie wiedzą, co robić dalej.
    Przeglądając notatki, które sporządza podczas swoich rozmów, 38-letnia specjalistka prawa pracy opowiada o kobietach, które odcięte od świata mieszkają u ludzi, dla których przepisy prawa pracy nie mają zbyt wielkiego znaczenia. Wiara w to, że te kobiety pracują jedynie 8 godzin dziennie, za które to godziny otrzymują wynagrodzenie, jest naprawdę naiwna, mówi Timm. Kobiety z Europy Wschodniej, które zgłaszają się do niej, są w pracy ciągle, często również w nocy. Pensję otrzymują z opóźnieniem, czasem nie dostają jej w ogóle. Oprócz dozwolonej podstawowej pielęgnacji muszą zmieniać opatrunki lub podawać leki, nie dysponując odpowiednim wykształceniem ryzyko, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności. Formalne zatrudnienie przez klientów, jak w przypadku Henryki, to wyjątek. Praca na czarno jest na porządku dziennym, są pośrednicy, którzy kasują znaczną część wynagrodzenia. A kontrole? Prawdopodobieństwo wykrycia procederu jest minimalne, mówi Timm.
    Teresa jest jedną z tych niewykrytych pracownic na czarno
    Teresa jest jedną z tych niewykrytych pracownic na czarno. Ze strachu przed konsekwencjami nie chce podać swojego prawdziwego nazwiska i miejsca pobytu. Mówi cicho i nieśmiało. Skłamała, że chce porozmawiać z dziećmi w Polsce i tylko dlatego mogła w ogóle zadzwonić, szepce do słuchawki. Teresa jest jedną z tych kobiet, dla których wyjazd za granicę stał się ekstremalnym przeżyciem. W Polsce w ostatnim czasie była zatrudniona jako sprzedawczyni, potem straciła pracę.
    Kiedy przyjaciółka pokazała jej ogłoszenie o pracę w Niemczech, nie wahała się i zadzwoniła pod podany numer. Kobieta po drugiej stronie jeszcze tego samego dnia zaoferowała jej zatrudnienie: za opiekę nad starszą kobietą miała zarabiać 1200 euro na miesiąc, to brzmiało zachęcająco, wspomina Teresa. Kilka dni później siedziała w autobusie jadącym na Zachód, wtedy jeszcze nie miała pojęcia, co ją spotka: Muszę tyrać od wczesnego ranka do późnego wieczora, ciągle wstaję w nocy, mówi Teresa, która nie zna ani jednego słowa po niemiecku. Staruszka, którą się opiekuje, jest sparaliżowana i wymaga całodobowej opieki. Mimo wsparcia ze strony służb opieki praca jest bardzo wyczerpująca, od trzech miesięcy nie miała ani jednego dnia wolnego. Wyjście na zakupy jest moim jedynym czasem wolnym od pracy.
    Teresa dostaje mniej pieniędzy, niż to było ustalone - jednak nie może się bronić
    Przeglądając wyciąg z konta, Teresa przeżyła niemiłe zaskoczenie. Zamiast obiecanych 1200 euro niemiecka pośredniczka płaci 500 euro, wynagrodzenie, którego wysokość zgodnie z powszechną definicją stanowi naruszenie dobrych obyczajów. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, co oznacza fakt, że pracuje w Niemczech na czarno. Komu mam się poskarżyć, bardzo się boję, że ten stosunek pracy się wyda, żali się Teresa. Jeśli zachoruje albo rozboli ją ząb, jest skazana sama na siebie: Ja przecież nie jestem tutaj w ogóle ubezpieczona. Mimo całodobowej pracy na dumpingowych warunkach nie chce na razie wracać do Polski, bo nie znajdzie tam pracy. Teresa poprosiła dzieci swojej podopiecznej, żeby płaciły jej więcej niż 500 euro. Rodzina była zaskoczona: w końcu płaci pośredniczce co miesiąc 1800 euro.
    Jeżeli te dane są prawdziwe, to pośredniczka kasuje co miesiąc 1300 euro za nic, mówi doradczyni Timm. Aby ukrócić ten proceder, prawniczka zawiadomiła urząd kontroli finansowej ds. pracy na czarno, odpowiedzialny za takie przypadki, jaki spotkał Teresę. Dotychczas nie ma żadnych wymiernych efektów, mówi Timm. Pośredniczka nie zgłosiła działalności gospodarczej, a konstytucja gwarantuje prawo do nienaruszalności jej prywatnego mieszkania. Tylko z poważnymi dowodami i nakazem rewizji urzędnikom ścigającym przestępstwa celne wolno byłoby wejść do jej mieszkania. Teresa mogłaby pozwać kobietę do sądu, ale brakuje jej do tego zarówno odwagi, jak i środków.
    Renate Fry pośredniczy
    Pośrednictwo nie musi automatycznie oznaczać łamania przepisów. Jednak prawie na pewno oznacza ono, że oprócz pomocy domowej jest ktoś, kto ubija dobry interes: na przykład Renate Fry. Dyrektor generalna rezyduje w agencji pośrednictwa Seniocare24 na parterze swojego białego, przestronnego domu w prowincjonalnym miasteczku Kandel w Palatynacie. Przed domem stoją dwie luksusowe limuzyny, a z okna urządzonego na biało biura rozpościera się widok na srebrzystą powierzchnię basenu.
    Historia, którą opowiada, zaczyna się mniej spektakularnie: Fry dorastała w Szczecinie, niedaleko niemieckiej granicy, studia na wydziale germanistyki przerwała. To nie pozwalało zarobić dość pieniędzy, mówi z uśmiechem. Wyjechała do Niemiec jako opiekunka do dzieci i znalazła tam nie tylko przyszłego męża, ale również metodę na zarobienie więcej pieniędzy. Wprost nie mogłam się doczekać 1 maja 2004 roku, mówi 37-letnia biznesmenka.
    Agencja Seniocare24 należąca do Renate Fry pośredniczy w zatrudnianiu polskich pomocy domowych. Za tę usługę Fry każe sobie słono płacić. W końcu wszyscy na tym korzystają, mówi.
    Dzień, w którym Polska przystąpiła do UE i polskie firmy zyskały prawo delegowania pracowników do Niemiec, był dla Fry początkiem realizacji jej pomysłu, który dziś znalazł dziesiątki naśladowców: tworzyła w Polsce sieć firm partnerskich, które zatrudniają pomoce domowe. Agencja Seniocare24 pośredniczy w zatrudnianiu tych kobiet w niemieckich gospodarstwach domowych jako oddelegowanych pracowników. Za tę usługę rodziny płacą Fry 850 euro rocznie. W zależności od tego, jak dobrze pomoce domowe znają język niemiecki, klienci z Niemiec płacą między 1200 a 1800 euro polskiemu pracodawcy, który odprowadza składki na ubezpieczenie społeczne w Polsce.
    Kobiety, które zmieniają się w dwumiesięcznym rytmie, otrzymują pensję brutto w ostatecznej wysokości między 800 a 1000 euro przynajmniej za miesiące, które przepracują w Niemczech. W miesiącach, które spędzają w Polsce, nie zarabiają ani grosza. Interesy biznesmenki, chętnie zapraszanego gościa programów talk-show, toczą się doskonale: Obecnie mamy 2000 polskich kobiet, które pracują w niemieckich gospodarstwach domowych lub czekają w Polsce na to, żeby zastąpić inną pomoc domową", mówi Fry, stukając swoimi czerwonymi paznokciami w blat biurka. Kobiety dobrze zarabiają, a nasz biznes to dobra rzecz, dodaje.
    Urząd finansowy traktuje te praktyki jako pracę tymczasową
    Nie wszyscy jednak tak to widzą. Klaus Salzsieder jest rzecznikiem Federalnego Urzędu Finansowego Zachód (niem. Bundesfinanzdirektion West). O konkretnych firmach, takich jak Seniocare24, nie chce rozmawiać. O ogólnej problematyce agencji pośrednictwa mówi, że praktykują one ukrytą formę wynajmu pracowników, czyli pracę tymczasową, deklarując ją inaczej, aby obejść niemieckie przepisy dotyczące kosztów płac i składek na ubezpieczenie społeczne. Uzasadnia: w rzeczywistości pracodawcami nie są polskie firmy delegujące pracowników, tylko niemieccy klienci, bo to oni wykonują tzw. prawo pracodawcy do wydawania poleceń pracownikom.
    Składki na ubezpieczenie społeczne należałoby w związku z tym odprowadzać w Niemczech, a nie w Polsce. Jeżeli sąd przychyli się do tej interpretacji, może to oznaczać duże wydatki: W takim przypadku konieczna będzie spłata podatków od płac i składek na ubezpieczenie społeczne, mówi Salzsieder. Również reklamowane w Internecie przez Seniocare24 usługi Opieki całodobowej uważa za niepoważne: Zgodna z przepisami opieka całodobowa wymaga trzech osób mieszkających w gospodarstwie domowym, a nie jednej. Na to oczywiście nikogo nie stać.
    Zaniechano planów legalizacji pracy nielegalnych pomocy domowych
    Szefowa agencji Fry nie zgadza się z zarzutami. Usługa Opieki całodobowej to jedynie określenie na potrzeby Google, które trzeba wpisać na stronie internetowej, aby znaleźć klientów. Osoby zatrudnione mają oczywiście zagwarantowany zgodny z przepisami czas wolny, jak również dobre zarobki, mówi Fry. Poza tym, mimo licznych kontroli, nigdy jeszcze nie miała prawnych problemów z powodu rzekomego ukrytego delegowania pracowników. Prawdziwy problem stanowią dziesiątki tysięcy kobiet, które pracują tu na czarno, mówi Fry. Po swoje stronie ma Federalne Ministerstwo Pracy i Spraw Socjalnych, które z początkiem roku odpowiedziało na zapytanie w Bundestagu, że ograniczenie ani zakaz tego modelu biznesowego () nie jest aktualnie brane pod uwagę.
    Frakcja parlamentarna Unii wyraziła w zeszłym roku zamiar ogłoszenia amnestii dla osób pracujących na czarno i całkowitej legalizacji rynku. Również tego planu zaniechano. Najprawdopodobniej uznano, że rynek uległby załamaniu, a emerytki takie jak Ursula Keinki zostałyby pozostawione samym sobie.
  • Temat nie do ogarniecia, ale:
    1/ Nawet najbardziej zdesperowana kobieta powinna zachowac co nieco zdrowego rozsadku. Poszukac w necie informacji, jesli nie ma w domu - jest net darmowy w bibliotekach, czy inne punkty dostepu, poprosic kogos o pomoc w poszukaniu i ocenieniu oferty. Na milosc boska - takie przypadki, jak Teresa - to jest na wlasne zyczenie komplikowanie sobie zycia i narazanie sie na wykorzystywanie !
    2/ Obecnie jest tyle agencji, a jednoczesnie tak duze zapotrzebowanie na opiekunki, ze znalezienie pracy legalnej naprawde nie jest trudne,
    3/ NIE DA sie pracowac w DE legalnie bez znajomosci - chociazby podstawowej - jezyka. To jest nierealne ! Wykonywany przez nas zawod polega w duzym stopniu na komunikacji pomiedzy podopiecznym a nami, wiec - jak inaczej ???
    4/ Szukajac pracy - pytac i jeszcze raz pytac o wszystko - a jak osoba proponujaca kontrakt kreci, nie jest w stanie podac faktow, obiecuje "zlote gory" - to od razu "smierdzi" oszustwem !
    5/ Posrednicy od czarnej roboty - tez mozna znalezc sprawdzonych - takich, ktorzy biora jednorazowo 200 - 300 euro z pierwszej wyplaty, ktorzy czuwaja nad tym, co sie dzieje i potrafia rodzine zatrudniajaca odpowiednio ustawic w tak zwanym "pionie" - mowiac krotko - "Nie podoba Wam sie ta pani - to zatrudnijcie opiekunke legalnie za 1800 czy 2200 na miesiac".
    Moje zdanie jest takie, ze 90 % trudnych przypadkow, gdzie opiekunki sa wykorzystywane do granic mozliwosci - to przypadki na wlasne zyczenie. Jesli opiekunka po dotarciu na miejsce widzi co innego, niz bylo w ofercie - ZAWSZE ma prawo interweniowac, a prawde mowiac - agencjom zalezy na utrzymaniu tak miejsca, jak i opiekunki na miejscu, wiec nie trzeba sie bac ! Opiekunka nie jest niewolnica, ale opiekunka powinna reagowac na zle traktowanie, na wydzielanie jedzenia, na nadmiar pracy, na zle warunki mieszkaniowe i co tam jeszcze - a nie bac sie odezwac "bo strace prace", rany - praca jest, tylko trzeba umiec ja sobie znalezc !
  • popieram Emilie.Ta opisna Teresa to jakas desperatka.Ja nie rozumiem takich kobiet,co to nie znają nic a nic języka,a sie pchają do Niemiec,bo tam pieniądze leżą na ulicy.Moim zdaniem najpierw powinny poświęcic troche czasu na intensywną naukę języka-dużo firm organizuje kursy,albo poprzez internetowe lekcje.
    Agencji jest teraz full,jak raz czy drugi pojedzie się za mniejszę kase,nabierze doświadczenia,osłucha języka.wtedy można szukac czegoś innego za większe już pieniądze.Ale nigdy nie nalezy zaufac nieznanej osobie,co obiecuje nam gruszki na wierzbie.
  • Jasne, że praca na czarno jest ryzykowna. Niektóre trafiają dobrze innych się to nie udaje. Dziwi mnie tylko, że skupiacie się na losie opiekunek, a nie zwróciłyście uwagi na wypowiedź właścicielki niemieckiego pośrednictwa Seniocare24. Otóż ona od rodzin za pośrednictwo pobiera 850 euro raz na rok. Polskie firmy pośrednictwa pobierają z pieniędzy, które rodziny im wysyłają na opiekunkę nawet wyższe kwoty niż 850 euro i to miesięcznie od każdej opiekunki. Jak ma się więc podejście pośrednika niemieckiego do pośredników polskich? Dlaczego dziewczyny krytykujecie koleżanki? Niestety, wiele kobiet chce zarabiać, wiele nie zna języka więc biorą każdą możliwą okazję i nie potępiajcie je.
  • nie potępiamy,lecz bardzo ryzykowny jest taki wyjazd bez znajomości języka.No i oczywiście niektóre kobiety mają szczeście dobrze trafić.A co z tą resztą typu Teresa?
    Mnie sie wydaje,ze każda polska agencja musi współpracowac z niemiecką agencją lub koordynatorem,bo skąd mają miejsca do opieki?Ja byłam w ubiegłym roku z polskiej agencji w rodzinie,co miejsce znalazła mojej agencji właśnie ta Renata Fory.miałam do niej nr tel,w razie czego.Ale miałam cudowną rodzinę,nie musiałam z zadnymi skargami wydzwaniac.
    Cóż-polskie agencje nie pracują za darmo-my musimy na nie zapracowac.Ale mamy w zamain za to opłacony ZUS,legalną pracę.Gdyby działo się coś złego,możemy się zwrócic do naszej agencji.A takiej możliwości nie mają kobiety pracujące na czarno.
  • albo takie---mam dwa noże na gardle,stado dzieci,chłopa nieroba i chcę pieszo nawet do DE do opieki.
    Ja osobiście nie wróciłabym spowrotem do pracy w PL za 1100 ale zł polskich.
  • Właśnie...... dlatego ja na razie nosa nie wychylam do DE ,tylko się uczę niemieckiego.Prawda jest taka kochani że ludzie mają różną sytuację życiową, no i czasami chwytają się brzytwy,takie jest życie,jednym się uda inni się sparzą.
  • Mam koleżankę ,ktora jednego słowa nawet nie umiała  po niemiecku, sytuacja ją zmusiła do tego że musiała z dnia na dzień podjąć decyzję wyjazdu do Niemiec ,oczywiście na czarno dała radę.W DE jest od Grudnia i świetnie sobie już radzi z językiem a  ma  54 lata.
  • mnie,jak Andree, nie obchodzi, ile ma agencja, czy posrednik, nie moja sprawa. Ja mam miec swoje na czas i warunki takie, na jakie sie zgodzilam, i tyle w temacie.
  • Kurczę, wkurzają mnie już takie artykuły jak ten na górze, ile to na bidnych Polkach zarabiają nieuczciwi pośrednicy, tylko cholera, czemu nie piszą, że większość kobiet pracuje legalnie i zarabia to minimum 900 euro, co daje prawie 4.000zł miesięcznie, pensja w kraju mało osiągalna, szczególnie dla grup 20+ i 5o+. I zamiast dokopać rządowi za bezczynność i zwiększenie liczby biurokratów, za których płacimy, odwracają uwagę ludzi od rzeczywistego problemu. Mój mąż był ostatnio w mieście k/Katowic, nazywa się Świętochłowice, i tam babka z ośrodka pomocy społecznej powiedziała mu, że 87% mieszkańców kwalifikuje się do zasiłków, bo pracy nie ma, a nie każdy jest na tyle obrotny czy zdeterminowany, by jechać do D. To jest problem prawdziwy, który nie powinien schodzić z łamów prasy!
  • Przeczytajcie więc ankietę przeprowadzoną w Niemczech. http://sao.org.pl/news/61/idealna-opiekunka-osob-starszych-w-oczach-niemieckich-klientow-i-polskich-opiekunek.html Zgadza się romana, że pracy nie ma dla tych w naszym kraju co pokończyli szkoły, studia jak i w szczególności dla kobiet 40 i 50+ i nie ma co nawet liczyć na poprawę. Każdy rząd to politycy wybierani w wyborach, ale oni tymi problemami się nie zajmują, albo robią to byle jak i powierzchownie aby zamknąć "pospólstwu" usta. No i to się udaje im, bo jesteśmy słabą grupą społeczną. Poza tym mnie wkurza, jak czytam że o ileś procent bezrobocie spadło, ale dzięki temu że mnóstwo ludzi pracuje za granicą, tak jak my. Poza tym czy to znaczy, że to ile nam płacą agencje należy im dawać za to swoje błogosławieństwo, bo trafiła się przez ich pośrednictwo dla każdej z nas praca? Ich wkład akurat jest tutaj nie duży, to nie oni wyszukują nam pracę, oni tylko przedstawiają nas jako ich oferty i to rodziny niemieckie decydują która z nas dostanie pracę.
  • Właśnie!!!!!!To samo w moim rejonie - pamiętacie zapałki z Sianowa?Całe miasto tam pracowało a teraz to biedna mieścina i nędza jakich pełno dookoła,w Koszalinie niewiele lepiej-propozycji pracy żadnych ,ani dla młodych ani dla starszych.Podobno zachodniopomorskie w/g statystyk ma najniższy procent PKB i choć mnie samą to mocno zdziwilo ,należy do wojewodztw o najwyzszym w kraju bezrobociu.
    Generalnie wszędzie jest tak samo - a w D czy na biało czy na czarno to jednak zarabiamy niemało jak na polskie warunki.Nie bardzo sobie wyobrazam pracować z powrotem w PL,takiej pensji nawet na 2 etatach nie jest sie w stanie osiągnąc.W D za miesiąc pracy mam prawie albo troszke ponad 5 tys-kto mi w kraju tyle da?????Pracuje legalnie,bez stresu ,że nie starczy do kolejnej wypłaty i jedyne o co mam pretensje do siebie to jest to,że tak późno wpadłąm na ten pomysł!
  • Zawsze jest tak, że ktoś na kimś zarabia. W takim świecie żyjemy.
  • Dlatego ja nie mam żalu do pośredników, choć czasem przesadzają z kosztami, bo oni przynajmniej dają pracę, czyli wyręczają rząd, co dobre nie jest, lecz przynajmniej mniej mamy samobójców i patologii wynikłych z bezrobocia.
  • Ja już też pogodziłam sie dawno,że muszę pracowac także na agencję,ale cieszę się,że teraz jest ich tak dużo,mam wybór czy zostac w jednej czy szukac innej.W tej co jestem teraz to mam wszystko to co chciałam(zażyczyłam sobie)internet,darmowe tel,polskie programy w TV,rower,nie musze w nocy wstawać,i rodzina nie mieszka z babcią.Pracując na czarno nie mogłabym mieć tyle wymagań.Musiałabym zasuwać jak ta opisana Teresa.Komu miałabym się poskarżyć?
    .Kto w PL dałby mi pensje 5 tys zł na rękę.Możliwość zwiedzania kraju,zakupów za małe pieniądze z przeceny np.,A i jak się trafi fajna babcia i rodzina to i Geshenki dadzą,Mnie nawet moje dzieci odwiedzały w Niemczech mając tym samym prawie darmowe wakacje i też Geshenki dostały.
  • aha i szkoda,że tak póżno wpadłam na taki pomysł aby pracowac w DE,bo mając 41 lat.Ale cała moja rodzina mówi,że to była najlepsza decyzja jaką podjęłam w życiu.
  • Tak ja tez pojechalam do niemiec bez jezyka i prawie jak ta opisywana ale zle dziewczyna robi ja twardo sie uczylam jezyka aby zmienic firme i zarabiac wiecej i mysle ze sie oplacilo W moim miescie wyjechalo do pracy 75%ludnosci nie ma pracy za male miasto a tu to czlowiek zarobi i nauczy sie jezyka a najwazniejsze to co zwiedze to moje prawda? No i cristina faktycznie zgadzam sie z toba ja tez za pozno podjelam decyzje o wyjezdzie trzeba bylo wczesniej.
  • No i o wszem że z jednej strony jest się cieszyć z tego, że mamy możliwość pracy i w niektórych przypadkach na realia zarobków w naszym kraju mieć godne zarobki. Co do mniej, jeszcze nie zetknęłam się z opiekunką która na rękę dostaje w przeliczeniu 5 tys. zł. To już pomijam. Chcę zwrócić jednak uwagę na co innego. Otóż pośrednik niemiecki bierze od rodziny prowizję RAZ NA ROK ! o CZYM TO ŚWIADCZY? O niczym innym jak o szacunku firmy niemieckiej dla swojego klienta, aby nie narażać go na comiesięczne koszty. Zresztą, wówczas nie mieliby za dużo takich klientów. Polski pośrednik taką samą kwotę pobiera od każdej zatrudnionej opiekunki co najmniej taką samą kwotę CO MIESIĄC , no bo przecież jak widać, cieszycie się że lepszy rydz jak nic. Niemieckie media potrafią zwrócić uwagę na sytuację opiekunek ze wschodu i porównać ich płacę do płac opiekunek rodzimych. U nas tym nikt się nie zajmie, bo wystarczy jak poczytają to, co tutaj piszecie o swoim ogromnym zadowoleniu z tego co macie, a świadczy to o tym, że ci co nie znają realiów naszej pracy ( a w większości przypadków nie jest to takie piękne i nie wiele rodzin nagradza opiekunkę prezentami co nie znaczy, że inne nie zasługiwałyby też na nie ) sądzą że opiekunkom polskim jest cudownie i wspaniale. To przyzwolenie ze strony naszego rządu na całkowitą swobodę działań polskich pośredników jest naganne. Sam fakt, zawierania głównie umów śmieciowych gdzie do skarbu państwa wpływają obniżone podatki, fakt że składki na ZUS odprowadzane są od najniższej krajowej ( przekonacie się, jaka będzie wasza przyszłość, kiedy doczekacie się emerytury poniżej socjalu ), okres, kiedy kończy się kolejne zlecenie i np. 2 m-ce jesteście w domu, nie zarabiacie więc i jest luka w płaceniu składek. Żyjecie teraźniejszością, ale przyszłość wam pokaże na co dawałyście przyzwolenie pośrednikom. Im się wiedzie teraz bardzo dobrze i oni już się na przyszłości dzięki swojej działalności już bardzo dobrze ustawili. Bo mają z czego! I niektóre z was mówią, że nie obchodzi was ile sobie biorą z tego co Niemcy płacą na opiekunkę. Oczywiste jest, że mają prawo do pobierania sobie prowizji, ale skandalem jest, że te prowizje w większości przekraczają kwotę, jaką wypłacają opiekunce. Ale cóż, na dzisiaj jesteście przecież zadowolone z tego co macie. No to cieszcie się dalej. Może wasze dzieci będzie stać w przyszłości, aby was wspomóc kiedy nie będziecie już zdolne do pracy. Czas mija bardzo szybko. Pozdrawiam wszystkie zadowolone.
  • Dodam jeszcze to, że pośrednicy którzy zatrudniają mężczyzn, na takie numery sobie nie pozwalają. Tam są przede wszystkim umowy o pracę, czas pracy konkretnie określony, stawka godzinowa 10 e co najmniej wolne niedziele i mężczyźni nie są do dyspozycji w swojej pracy 24/h. Płaci się im za nadgodziny i kiedy muszą pracować w soboty dodatkowo dostają płacone.
  • Temat byl przerabiany na naszym Forum pare razy. Dax123 - daj troche luzu, sa agencje, ktore dzialaja w 100 % "praworzadnie" i sa takie z pogranicza - i dobrze !! Chcialabys wszystko do jednego kotla wrzucic - a wez pod uwage, ze wsrod nas sa i takie, ktorym, na przyklad, pokazywanie niskich, oficjalnych dochodow pasuje, innym zalezy na zbieraniu lat do emerytury, kwestia wyboru ! Nie znasz agencji, ktora placi 5 tys. ? Ja znam, a nawet bylo to powyzej 5 tys. tyle, ze mi akurat rodzaj miejsca nie pasowal, wybralam nieco nizsze wynagrodzenie, w zamian mam komfortowe warunki pracy. I tak, jak napisala Andrea - nic nie stoi na przeszkodzie, zeby otworzyc wlasna agencje...
  • Otóż takie jest podejście wszystkich jak piszesz: niech ktoś nam załatwi, aby było dobrze. Jednostka niczego nie załatwi! Tutaj trzeba działania wszystkich razem, a nie patrzenie na to żeby ktoś wziął wszystkich sprawę w swoje ręce. Tam gdzie ludzie w końcu mają dość wyzysku skupiają się i zaczynają działać razem. W przypadku opiekunek jak widać nie jest to możliwe, bo boją się ze względu na to, że lepszy rydz niż nic. Więc cóż się dziwić, że Radosław Mleczko z Ministerstwa Pracy powiedział, że w Polsce problem opiekunek nie istnieje. No jasne, że teraz nie musisz się o nic martwić, tylko w przyszłości, kiedy nie będziesz już zdolna jeździć do tej pracy i siedzieć w domu na cieniutkiej emeryturce, nikt się o ciebie martwić nie będzie. Dziwię się pasywności opiekunek tym bardziej tych, które są jedynymi żywicielkami. Los płata różne figle i nie jedna to odczuła. Zresztą, dopóki istnieje wśród opiekunek taka mentalność jaka jest nie ma o czym dyskutować. Co do mnie, to pracuję akurat w takiej agencji, gdzie wynegocjowałam sobie godną stawkę, wiem ile rodzina płaci i wiem że ja dostaję z tego większą część. Tak więc sprawę wzięłam w swoje ręce i nie wypowiadam się z pozycji jak piszesz "oburzonej " na swoją agencję. Na tym ze swojej strony kończę na tym forum swoje wypowiedzi. Pozdrawiam
  • Nie rozumiem zatem po co cały ten stres, skoro ze swoich warunków jesteś zadowolona... :)
  • Wiesz dax a ja z koleji mam juz tro..che lat przepracowane w polsce 26lat ale tez nie jestem babcia mam jeszcze do przepracowania okolo20 lat wiec powiedz mi sama jak mam pisac o tej pracy jak ja faktycznie jestem zadowolona Juz pisalam (a moj przyklad nie jest pierwszy ) w polsce nie ma pracy a tu ja znalazlam i wcale nie bylo latwo (bariera jezyk) czy myslisz ze nie mam sie z czego cieszyc ? firma w porzadku domy do jakich trafiam tez wszystko sie zgadza jak przyjezdzam przeciez sie na to zgadzam w polsce ....Wiec o co ci chodzi mam rzucic prace bo jakis posrednik bieze pieniadze i wszystko jest zalatwione na czas ..... no dobrze nawet jesli bym sie zaczela buntowac no to powiedz co do polski?na co na 500 zl pensji na niegodziwe warunki na wyplaty nie na czas albo i zadnejbo cie oszukaja na co mozna teraz liczyc i jeszcze raz wspomne ja pochodze z malej miejscowosci gdzie osoba po jakiejs magisterce dostanie robote po 3-4 latach szukania w churtowni lodow za 700 zl gora .....i tak mozna by wymieniac to co teraz sie w polsce dzieje i nikt nikomu nie pomoze a ty piszesz ze z tych pieniedzy nie ma sie co cieszyc bo posrednik......daj spokoj .....
  • Mysle dokladnie tak samo jak Dax i bardzo sie ciesze,ze coraz wiecej pan,widzi te sprawy,tak jak sie w istocie maja.Irytujace jest to ciagle rownanie w dol,porownywanie do zarobkow w Polsce /co jest bezzasadne,bo wiele miesiecy zyjemy w Niemczech,a nie jestesmy gorsze od innych tu pracujacych/To ciagle zadowolenie z tego co dostajemy,tylko nas pograza i daje zezwolenie na wykorzystywanie.Mnie wcale nie jest obojetne,gdy wiem,ze mnie i moje kolezanki,sa oszukiwane przez firmy,z ktorych zadna,absolutnie zadna nie jest w pelni uczciwa,bo prawo po obu stronach na to nie pozwala,a oni tylko wykorzystuja ciche zezwolenie,wylacznie dla swego dobra,bo przeciez nie opiekunek. Pani Renata Fory,to dlugi i odrebny temat.Kto mial z nia stycznosc,wie jaka jest niemila,pogardliwie odnoszaca sie do Polek.Jak wiele niemieckich rodzin ma pretensje,do nieprofesjonalnego dzialania jej firmy.Dlatego pewnie w taki sposob opisano ja w artykule.I slusznie.
  • Och nie Andrea,Ty jestes zbyt dobra opiekunka,bo tak mi wynika,aby zajmowac sie takim interesem.Firm jest juz stanowczo za duzo,a Ty zbyt wrazliwa,szczera i co za tym idzie uczciwa aby sie w takie cos pakowac.Nie nadajesz sie :) Natomiast na opiekunke jak najbardziej.Do tego wysokooplacana!
  • Fryderyko, jesteś pierwszą która zrozumiała o co chodzi w moich wypowiedziach. Rodziny niemieckie chcą nas u siebie bo pracujemy o wiele lepiej aniżeli opiekunki niemieckie. Nie dawno natrafiłam na taką rodzinę ( pracuje obecnie u nich opiekunka z Polski ), która zrezygnowała z niemieckiej opiekunki bo nie wkładała takich starań w swojej pracy jak opiekunka z Polski. Ich sąsiedzi pokazali im jak wygląda wkład pracy ich polskiej opiekunki i dlatego zdecydowali się na rezygnację z zatrudniania swojej rodaczki. Widzę zadowolenie tej rodziny i poznanej nie dawno koleżanki która u nich pracuje.
    Kolejnym wklejonym przeze mnie artykułem chciałam forumowiczkom zwrócić przede wszystkim uwagę na to, iż media w Niemczech bardziej interesują się naszym losem, aniżeli nasze rodzime. Nikt nie podjął dyskusji w tym temacie, ale posypały się wypowiedzi o wewnętrznych i znanej każdej z nas problemach osobistych które skłaniają nas do wyjazdu za granicę za chlebem. Problemy opisywane zamykają się w ramach każdego forum i nie poruszają zewnętrznych sfer medialnych. Tak, jak napisałaś Fryderyko, to zadowolenie że ma się wróbla w garści nie zmieni na lepsze sytuacji a tylko pogarsza ją. Czyż nasze wyjazdy nie przynoszą ulgi dla kraju? Statystycy chwalą się od czasu do czasu, że bezrobocie w jakimś tam okresie spadło ( no przecież nie z powodu zatrudnienia w Polsce, ale z coraz większej emigracji zarobkowej!), nasze umowy podpisywane z polskimi pośrednikami wnoszą pieniądze do kasy państwowej w postaci podatku. Z tego co teraz dostają zadowolone teraz opiekunki , jak już wcześniej zaznaczyłam grosze są odprowadzane na ZUS. Tylko dlatego, że pośrednicy chcą jak najwięcej z tego tortu ukroić dla siebie. Owszem, ważne jest to co ma się teraz, ale nie mniej ważna jest też przyszłość co będzie się miało z tej pracy.
    Fryderyko, co do ostatnich zdań Twojego postu jeśli to możliwe chciałabym porozmawiać z Tobą indywidualnie.
  • Dax, wszystkie przeczytałysmy Twojego posta ze zrozumieniem. Części z nas nie przeszkadza ani niski odprowadzany ZUS, ani to że pośrednicy ściągają z nas co miesiąc pewne pieniądze, jak to ktoś nazwał nawet haracz. Rozumiesz? Mamy prawo, aby nam to było obojętne, czy nam je zabierzesz?emerytura państwowa nie jest jedyną droga, aby było nam na starość lepiej, jest jeszcze parę innych możliwości, np. zakup nieruchomości do remontu, polisa, czy gromadzenie przez 20 lat oszczędności. Złości mnie twój brak tolerancji. Załóż związki zawodowe jak uważasz, że dzieje się krzywda, bo narzekanie na forum niczego nie zmieni. Powtarzam - daję się "wykorzystywać" pośrednikom i jest mi z tym dobrze, a na swoją emeryturę mam inny pomysł niż rządowe byle co za kilkanaście lat.
  • Takie czasy,żyjemy terażniejszością,to dziś jest ważniejsze dla nas niż przyszłość..
    nikt z nas nie wie co wydarzy się za 5-10 lat.Może nadejdą jeszcze takie czasy,że bedziemy miały ZUS opłacony od całej zarobionej kwoty,tej kwoty co agencje biorą.Może nasz rząd się obudzi i zobaczy ile pięniędzy ucieka,gdyż firmy płacą nam ZUS od najniższej krajowej.
    Ja czytałam gdzieś,że naród niemiecki za 20-lat bedzie potrzebował całe masy naszych polskich rąk do pracy.Bo Niemców jest jeszcze raz tyle co polaków.Starzeje się społeczeństwo.Więc może coś sie w naszych opiekunkowych sprawach zmieni.za X lat
  • Czy ja się wyraziłam w którymkolwiek ze swoich postów, że nie masz romano prawa do zgadzania się na to co masz? Wciąż nie rozumiesz o czym się wypowiadam. Więc napiszę krótko! Mianowicie o tym, że losem opiekunek ze wschodu m.in. traktowaniem ich przez pośredników interesują media i organizacje niemieckie, a w naszym kraju nikogo to nie obchodzi. Poza tym stwierdzam fakty, że pośrednicy mają przyzwolenie na takie praktyki w swojej działalności ze strony opiekunek, bo cieszą się z tego co mają ale mają też przyzwolenie ze strony rządu który przyjął taką ustawę o APT którą bezkarnie mogą sobie obchodzić. Wy jednak zasypujecie odpowiedziami, że wam jest tak dobrze itp. Nie w tym kierunku oczekiwałam dyskusji. Związki zawodowe założyć? Owszem tylko z kim? Przecież nie macie nic do zarzucenia pośrednikom. Co do rządu i polityków, to oni budzą się, ale przed każdymi wyborami, kiedy karmią wyborców pustymi obietnicami. Tak się dzieje od 1990 r. i tak będzie dalej, co do tego nie ma złudzeń. Rząd boi się tylko jednej grupy zawodowej : górników! Kobiety nie potrafią się tak zorganizować, bo tak jak w tym temacie nie bierze górę rzeczowa dyskusja, ale osobiste emocje.
  • dax1234 -czytając Twoje posty odnosze bardzo niemiłe wrażenie ,że traktujesz nas z góry,lekceważąco -jakbyśmy tu same głupie, ciemne baby były.My doskonale zdajemy sobie sprawe jak działa ten biznes.W jakim kierunku oczekujesz dyskusji?Nie jesteśmy jedyną grupą kobiet ,których rząd nie słucha-nie trzeba byc super wyedukowana politycznie ,żeby wiedzieć ,że na całym świecie rządy boją się tych grup zawodowych od których zależy bezpieczeństwo kraju,także ekonomiczne - a Ty za wszelka cenę usiłujesz nam wmówić ,że jestesmy przygłupie zeby to zrozumiec.....I jeszcze coś - naprawde jestes opiekunką??Twój profil czyściutki jak pupka niemowlecia.........
  • Andrea,nie słuchaj Fryderyki!!!!!Zakładaj agencje - uważam ,że sie swietnie nadajesz,już pisze CV :):):):) Sama się nad tym zaczęłam zastanawiać :):):):)
  • Bardzo mi sie nie podoba,ze narzekaniem sie nazywa,jesli ktos zwraca uwage na to ,ze w naszej branzy,tak wiele spraw jest po prostu zlych.Naskakuje sie na osoby,ktore maja odwage glosno mowic o tym.Oczywiscie,kazdy ma prawo do wlasnego zdania,ma prawo byc zadowolonym z obecnej sytuacji,ale ten ktos,ciagnie w dol,tych ktorzy chcieliby co zmienic na lepsze,a sami tego nie zrobia niestety.A to nie tylko dla siebie przeciez chca aby opiekunkom bylo lepiej!Wybacz Kasiu,ale Ciebie to juz chyba ponioslo za bardzo.Chodzi o Dax.Jak moglas jej posty w ten sposob odebrac?
    Ja rowniez,po wielu latach i poznaniu mechanizmow dzialania polskich firm,nie korzystam juz z ich uslug.Pisalam o tym.Roznica kolosalna.Na lepsze.
  • a ja sie z toba nie zgodze dax troche piszesz zagatkowo wiec nie wiadomo o co ci tak naprawde chodzi piszesz ze niemcy sie interesuja nami a polska nie a w jaki sposob wytlumacz co takiego niemcy robia zeby nam pomoc bo ja cie nie rozumiem .Niemieckie firmy ile moga to biora tak samo jak polskie przeciez to naturalne i rzad na to pozwala to tak jak w polsce dlaczego ty sie tak uparlas na tych posrednikow przeciez niemiecy posrednicy tez zarabiaja na nas i to wydaje mi sie ze nawet wiecej I z tego co czytalam naprzyklad o tych mezczyznach pracujacyh w opiece to co to ma byc soboty wolne niedziele wolne ty cos pomylilas cos nam tu probujesz wcisnac ale jak piszemy kazdy sam wybiera a nieraz nie mamy wyjscia a zwiazki to raczej nie wchodzi w rachube przeciez takie cos tez sie oplaca ina dodatek nic nie zalatwia a zarabiamy tyle ze jak cos to sa kancelarie prawnicze gdzie za nas wszystko zalatwia i nawet nie musze nigdzie chodzic tylko dzwonie wiec sama widzisz jak cos to jestesmy przygotowane i nikt nas nie oszuka a kazdy pracuje jak chce. A na koniec chce dodac nie chce pracowac ani dla niemieckiej firmy ani na gewerbe juz to przerabialam moze o to chodzi?I wcale to nie sa kokosy tak jak sie pisze ale to tez kazdego zdanie takie jest moje podkreslam
  • no czekam na relacje ale pisz wiecej bo dobrze zebys wyjasnila dokladniej jak to sie zalatwia co proponuja zeby to bylo jasne bo sama widzisz ja nie jestem do niemieckiej firmy przekonana bo juz mie oszukano raz zycze powodzenia i trzymam kciuki andrea
  • do Fryderyki - w żadnym razie mnie nie poniosło!!!Zanim napiszę odpowiedź na czyjś post zawsze wracam do niegoi jeszcze raz dokładnie czytam - takie mam zdanie nt postu Dax i już.Justa dopisała to co i ja myślę -zgadzam się z nia , Dax taka zachwycona firmami niemieckimi ,czy ja wiem czy jest sie czym tak zachwycać???Osobiście pracuję na polskiej działąlnosci z polska agencja i generalnie nie mam specjalnie powodow do narzekan.Wydaje mi się /ale to tylko moje subiektywne zdanie /,że żeby pracowac na gewerbe czy tez z niemiecka agencja trzeba w miarę przyzwoicie znać niemieckie prawo pracy w tym temacie,tak samo jak powinno sie znac polskie przepisy pracuja dla polskiej agencji-wtedy nie jest się oszukiwanym.Sama staram się na bieżąco śledzic zmiany w prawie pracy i przepisach,nieznajomośc się zwyczajnie nie opłaca.
  • Dax, albo chce się powiedzieć, że nie jest najlepiej z traktowaniem opiekunek, co wszyscy wiemy, w stosunku do niemieckich opiekunek i wzburzyć się, jakie to niesprawiedliwe, albo chce to zmienić. Jaka jest Twoja intencja? Wyżalić się, czy szukać rozwiązań? Bo dla mnie raczej to pierwsze, ale wyprowadź mnie z błędu jeśli się mylę. Każdy pracuje jak chce, jak napisała Justa, natomiast dla Ciebie nasza zgoda na takie podejście do sprawy jest nie przyjęcia, bo od razu padają argumenty, że ZUS, że rząd itd., że dajemy się wykorzystywać. Byłam w związkach zawodowych, można założyć związek opiekunek, nie jest to łatwe, jak mi powiedziano, bo pracujemy w różnych firmach, ale możliwe. Nie miałam czasu, aby zgłębić temat, jednak jest to rozwiązanie, które poprawiłoby być może nas los. Jakie Ty masz propozycje?
    Fryderyka, dla opiekunek nie zrobiłaś nic, poprawiłaś tylko swój los. Może warto powiedzieć, które firmy lepiej niż polskie traktują opiekunki?
  • bonika said:

    Nie handlujemy "sobą" jesli chodzi tu o wyjazdy w charakterze opiekunki. Oczywiście za pracę nam płacą, ale posychiczny wymar tego tematu jest zapewne niewymierny i nie da się na euro przeliczyć. Wiele z Pań  wyjeżdża dlatego jedynie bo tu w tym kraju paradoksów nie ma miejsca dla ludzi z doświadczeniem zarówno zawodowym jak i życiowym. To sytuacja ekonomiczna i osobiste potrzeby zmuszają  je - nas do podjęcia tego jak by nie nazwł "RYZYKA". Dobrze, że są osoby, które przetarły szlaki i mogą nieść pomoc innym - tym niedoświadczonym. Ja jestem im wdzięczna i chylę czoła, że latami są w stanie wytrzymać z dala od rodzin i kraju. Nie wiem czy zarobki im to rekompensuja...? Ale większośc z pewnośćią nie ma wyjścia. Z regóły są to osoby w przedziale wiekowym 40-60 lat.... Nie powinny pracować tu na swoich stanowiskach lub zbierać się na zasłużoną emeryturę??? W wielu przypadkach będzie to uciążliwy obowiązek. Niewiele osób ma tyle w sobie empatii, żę naprawdę pomaga tym ludziom z przekonania. Choć ta praca wydaje się niewolnicza niektórym i chwilami nawet poniżająca ale czy tak jest...? Miałam praktyki w Domu Pomocy i wierzcie mi, że ci ludzie są naprawdę w wielu przypadkach wdzięczni za pomoc i bardzo mi ich szkoda. Zwłaszcza osób chorych na Alzheimera. Z takimi miałam do czynienia. Mam wrażenie, że spojrzenie pełne wdzięczności i uścisk dłoni jest dużym podziękowaniem. Tu w kraju też pracują opiekunki i wierzcie mi nie za 900 czy 1300 euro ale za marną pensyjke. Ale MUSZĄ... nie mają innego wyjścia. Widać to też po ich twarzach... Są zmęczene i obojętne na cierpienia innych. Wykonują tylko swoje obowiązki. A ja chciałabym trafić na osobę (Panią), która będzie wdzięczna za moją codzienną pomoc i mam nadzieję, że spotkam kogoś takiego, kto okaże mi choć cień wdzięczności za moją na pewno nielekką, choć nie- niewolniczą pracę. Czy gdyby kroś z naszych bliskich był w takiej sytuacji, a my nie miałybyśmy wyjścia - to nie bylibyśmy wdzięczni za opiekę (opiekunkę) pełną współczucia, zrozumienia i empatii? Mam mamę w podeszłym wieku. i wiem, że ona byłaby niezmiernie wdzięczna za okazane jej serce i cierpliwość!!!! Mogę tylko powiedzieć do tego "niewolnictwa" tyle, że rzeczywiście przebywanie prawie 24 godziny na dobę w tym samym otoczeniu może obciążać psychikę ale coś za coś.... Ten temat jest wielowymiarowy i tyle w nim niuansów ilu ludzi bierze udział w nim... Pozdrawiem wszystkie cierpliwe i oddane "Nieniewolnice"... Choć może nie wiem, może wiele osób w takich przypadkach tak postrzega swój zawód. Są poprostu zdesperowane i nie mając innego wyjścia pracują - bo muszą. Ja wiem tylko z autopsji, że u nas takiego zawodu się nie szanuje i wiele osób się dziwi, że ktoś podejmuje się go wykonywać (chodzi tu w szczególności o te ciężkie przypadki).... Uff...ale się rozpisałam... Pozdrawiam


    W tym miejcu całkowicuie zgadzam się z Boniką,nas po 40+ nikt już nie chce w kraju zatrudnić?Często za psie pieniądze układamy towary w marketach lub chodzimy tak jak ja do osób starszych.O wynagrodzeniu,wybaczcie,pisać nie będę,bo są żenujace.Ale "dobry rydz jak nie ma nic". Nie potępiam ludzi wyjeżdżających,przykre jest jedynie to,że w Polsce już się nie liczymy.Jesteśmy "podkategorią" i to w naszej ojczyżnie,gdzie urodziłlyśmy sie i wychowały.Liczą się jedynie nasze podatki,składki na ubezpieczenie(a itak częsciej,zmuszone jesteśmy do wizyt prywatnych".Nie potępiam ani pośredników,bo to oni przecierają szlaki,ani agencje,które organizują wyjazdy.Coś za coś drogie Panie,a w Polsce co:tylko nie bierze ryba... Pozdrawiam wszystkie Panie i Panów opiekunów życząc wam zdrowia,bo ono  na  pewno się przyda

13 użytkowników online

  • Ola55
  • EuropaJob
  • HRInvestment
  • michasia
  • EJJob
  • adamos60
  • Medipe
  • Oliwier
  • Akkord
  • Agnesssa
  • Herznet
  • PromedicaEssen
  • Joanna1983

Reklama