22 listopada 2013 13:26 / 8 osobom podoba się ten post
Opowiem wam (dla poprawy humoru) krótką historię moich ulubionych kolczyków.Kupiłam je kilka lat temu bo zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i od tamtej pory praktycznie ich nie zdejmuję.
Pierwszy raz jednego z nich zjadł mi pies.Leżały sobie na stoliku,a że bydle było jeszcze młode i głupie to zeżarło.Oczywiście nie miałam odwagi szukać w kupie na podwórku,więc pogodziłam się z ich stratą.Leżał więc jeden kolczyk bez brata w szkatułce,aż pewnego dnia poszłam do jubilera, przy okazji innych napraw pokazałam tego jednego kolczyka i zapytałam czy można dorobić drugiego.A pani jubiler rozpromieniła się i mowi,że ma akurat jednego takiego samego,bo ktoś przyniósł jakbo złom do sprzedania he,he.No wyobrażacie sobie,że ktoś go znalazł i przyniósł do sprzedania? Oczywiście odkupiłam i od razu założyłam i znowu miałam parę :)
Wczoraj byłyśmy z córką odstresować się w galerii,przymierzałyśmy wiele rzeczy,a po przyjściu do domu okazało sie,że zgubiłam znowu jeden kolczyk.
Wpadłam w rozpacz,szukałyśmy w całym mieszkaniu,zabroniłam włączać odkurzacz dopóki nie upewnimy się ,że go nie ma w domu.Po kilku godzinach usiadłam w kuchni i poczułam jak coś mnie gniecie w pośladek.Podniosłam sie,patrze nic nie ma na siedzeniu,macam się po tyłku,a z tyłu w majtchach mój zgubiony kolczyk he,he,he
No same powiedzcie,co za jaja :)