To było raczej ironiczne.
Chciałam przez to powiedzieć, że niestety te nasze prawa są nagmninnie łamane.
Najwięcej dyskryminacji jest moim zdaniem ze względu na wiek, płeć i posiadanie dzieci (wśród kobiet).
To było raczej ironiczne.
Chciałam przez to powiedzieć, że niestety te nasze prawa są nagmninnie łamane.
Najwięcej dyskryminacji jest moim zdaniem ze względu na wiek, płeć i posiadanie dzieci (wśród kobiet).
U mnie to samo było. I dziadek chyba do końca mi nie uwierzył. No bo jak to? On ma jeden stary telewizor, a ja 5 nowych?
Czaję:)
Najgorzej jest, jak dzieci nie posiadasz.
Bo może zechcesz posiadać i co wtedy.
To nie wypada pytać czemu nie masz i zakładają, że możesz chcieć mieć w najbliższym czasie.
A zdarza się,że przyszły pracodawca też zadaje pytania,czy kobieta zamierza mieć dzieci.
A mnie przy stole świątecznym spytano czy mam meza, a jak odpowiedziałam ze nie to spytano dlaczego?
I mój zasób słów z jezyka niemieckiego sie w tym momencie wyczerpał. Nie wiedziałam jak im wytłumaczyc ze czekam na tego jedynego niepowtarzalnego itp. :)))
A mnie przy stole świątecznym spytano czy mam meza, a jak odpowiedziałam ze nie to spytano dlaczego?
I mój zasób słów z jezyka niemieckiego sie w tym momencie wyczerpał. Nie wiedziałam jak im wytłumaczyc ze czekam na tego jedynego niepowtarzalnego itp. :)))
A wymagają,wymagają.Chociazby informacji o naszym stanie rodzinnym,lub cywilnym.Po co rodzinom niemeckim takie informacje?Ano po to aby sobie przewidzieć,czy taka opiekunka będzie chciała szybko do domu zjechać,czy rodzinna za bardzo nie będzie jej absorbować,mimo,ze jest daleko itp.To równiez jest dyskryminacja.Mnie osobiście nie interesuje wyznanie pdp,ani gdzie tam wcześniej należał,ale dokładne informacje o stanie jego zdrowia fizycznego i psychicznego,zakres obowiązków ,plan dnia.Ale rozumiem,że wyznanie pdp jak najbardziej może mieć wpływ na jego zachowanie,co może być istotne dla niektórych osób.No i to wszystko powinno działać w obie strony,właśnie po to,aby dyskryminacji nie było.Jak oni chcą wiedzieć czy posiadamy dzieci i ile,no to dlaczego nie mieliby podać swojego wyznania.Osobiście uważam takie przerzucanie piłeczki za trochę dziecinne,ale od czegos trzeba zacząć.No i rozumiem Malgi,dlaczego zjechała.Na pewno czuła się co najmniej dziwnie.Uważam ,że w tej sytuacji zawiniła rodzina,bo znając uprzedzenia pdp,powinna się zastanowić,czy w takiej sytuacji zatrudniać Polkę,ale może było im wszystko jedno.
Tina, czułam się dziwnie patrząc na tą księgę w miejscu, gdzie w normalnym domu Biblia stoi. Nie mam oporów religijnych ani rasowych. A zjechałam, bo okazało się, że trzeba PDP dźwigać a miała sama przemieszczać się. Niestety nadwyrężyłam kręgosłup w tej pracy przy cięższych przypadkach i teraz muszę go oszczędzać, bo na rencie chorobowej (600zł) nikt normalny w Polsce nie wyżyje ;-)
A o PDP powiadomiła mnie następna zmienniczka, która potrafiła wyciągnąć z PDP takie zwierzenia. Mnie przeszłość zbytnio nie interesowała, ale ta PDP nie miała rodziny, tylko opiekuna prawnego - kuratora.
A PDP która po hitlerowsku witała się ze swoją córką to było zupełnie inne miejsce i tam też okazało się, że jest zbyt ciężko dla mnie. Wszystko opiera się na błędnych informacjach i nie aktualizowanie stanu zdrowia PDP. Bo to, że znam i wykonywałam ciężkie prace przy PDP nie znaczy, że dalej mogę takie prace wykonywać. Teraz wybieram cięższe stelle psychiczne, ale lekkie fizyczne. I jakoś daję radę, ale to już jest zasługa kilku lat praktyki, chociaż nie ma identycznych przypadków i na każdy trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby wszystko albo większość opanować.
wydaje mi sie,ze z reguly opiekunki trzymaja sie okreslonego porzadku dnia pdp,bo przy chorych ludziach nie mozna inaczej.a to co mowia o zmienniczkach to tez nie do konca wiarygodne.czesto odnosze wrazenie,ze osoba ktora opisuje dziwne przypadlosci zmienniczek jest ta jedyna ktora dobrze pracuje.a skad moze wiedziec jak pracuje zmienniczka skoro tego nie widzi bo w kraju jest..w przymiarkach do kodeksu.o ktorym Mleczko pisala jest chyba zapis nie mowic zle o zmienniczce...dzialac to powinno w dwie strony.a upominki?jak ktos lubi to daje,ja predzej na pozegnanie daje niz na poczatku
Moze tak, moze nie. Teraz jest tu zmienniczka, od 16 kwietnia, bedzie do 16 maja. Maz mojej PDP odebral mnie dzis z autokaru, poszlismy na kawe, bo chcial sie wygadac. Tyle zamieszania, ile narobila "zmienniczka", w dodatku jednorazowa (maz PDP stwierdzil, ze nigdy w zyciu drugi raz jej nie chce), to naprawde ludzkie wyobrazenie przechodzi. Mowilam, tlumaczylam, ale to jest pani z gatunku, ze wszystko wie lepiej. No i okazalo sie, ze kuchnia dla mojej "zmienniczki" jest za mala, ze kto to slyszal, zeby z praniem do piwnicy biegac, w dodatku pralki do uzytku wspolnego na monety, bo w DE i w PL "to kazdy ma swoja pralke" i tak dalej. Dwa cieple posilki - a kto to bedzie tyle stal przy garkach - a wiedziala o tym, i tym podobne ... Maz mojej PDP calkiem sprawny fizycznie i umyslowo sam owa pania na "wolne" do miasta wygania, byle by tylko przestala przestawiac i przekladac w mieszkaniu. Tragedia !
Emilia ten pan przedstawil swoj punkt widzenia.a roznie to z tym jest.
kazdy ma jakis swoj styl pracy co nie oznacza,ze jezeli robi inaczej niz poprzedniczka to jest zle...chyba nie uwazasz ja za swoja zmienniczke skoro w cudzyslowiu piszesz o niej...jest topik Kodeks Etyki Opiekunki,w ktorym stoi,ze nie mowimy zle o zmienniczce...ona pojedzie ty zostaniesz i naprawisz to co ona zle robila...i jeszcze jedno ,ze zmienniczka jednorazowa jak ja okreslilas,to znaczy ze gorzej pracuje?
Ja mowie o tym, ze zmienniczka ma delikatnie w czterech literach wszystko to, co przekazywalam na zywo przed wyjazdem, a nie bylo mnie ledwo tydzien i cale mieszkanie na glowie stoi. Ja przepraszam, ale wkraczajac do czyjegos domu nalezaloby najpierw zapytac co wolno, a co nie, a akurat w tym przypadku mialam caly dzien na bycie z ta pania, a teraz bede az do 16 maja, na szczescie nie w tym samym mieszkaniu.
Nie jest zmienniczka, bo takowej nie mam, zjezdzam do kraju na krotko, teraz bede zajeta czyms innym do polowy maja. Prosilam, tlumaczylam, zeby ograniczyla sie do tego, co przekazalam. NIE - ona musi po swojemu, tyle, ze PDP jest osoba z ciezkim AL i wszelkie zmiany, plus bardzo glosny sposob bycia - to od razu rujnuje spokoj PDP, ale osoba, ktora przyjechala NIE slucha tego, co sie do niej mowi, albo inaczej - nie dociera, wazny jest tylko i wylacznie jej punkt widzenia, a ja jestem tu od dawna i wiem, czego rodzina nie lubi i to przekazywalam, ale jak grochem o sciane.
Kodeks - owszem, prosze bardzo, tylko, jeny, czy my wszystkie jestesmy takie calkiem idealne? Dlaczego nie pisac o tym, ze sa i takie wlasnie przypadki? Inna jest sytuacja, gdzie, np. zmieniaja sie dziewczyny w cyklu stalym, a tu nie ma takiej opcji, a jednak nie szanuje sie tego, co mowilam na poczatku - dlaczego mam o tym nie pisac?