26 kwietnia 2014 11:12 / 2 osobom podoba się ten post
emiMnie ten pomysł ze szczegółowym opisem w ogóle się nie podoba. To tak, jakby ktoś ode mnie wymagał tych wszystkich danych.
No i co? Jestem katoliczką, więc mnie jehowa nie przyjmie do pracy. To czysta dyskryminacja.
Jeżeli chodzi o przeszłość wojenną, uważam że powinniśmy ją zamknąć na dobre.
Mój PDP w momencie wybuchu II wojny światowej miał 5 lat. W głowie mi się nie mieści, że miałabym go teraz oceniać przez pryzmat tego.
Ma też inne wyznanie, nawet nie pamiętam jakie, bo nie ma to dla mnie znaczenia.
A te prezenty na dzień dobry to mnie po prostu zdumiły. Nie umiem kupować prezentu komuś, kogo nie znam...
A wymagają,wymagają.Chociazby informacji o naszym stanie rodzinnym,lub cywilnym.Po co rodzinom niemeckim takie informacje?Ano po to aby sobie przewidzieć,czy taka opiekunka będzie chciała szybko do domu zjechać,czy rodzinna za bardzo nie będzie jej absorbować,mimo,ze jest daleko itp.To równiez jest dyskryminacja.Mnie osobiście nie interesuje wyznanie pdp,ani gdzie tam wcześniej należał,ale dokładne informacje o stanie jego zdrowia fizycznego i psychicznego,zakres obowiązków ,plan dnia.Ale rozumiem,że wyznanie pdp jak najbardziej może mieć wpływ na jego zachowanie,co może być istotne dla niektórych osób.No i to wszystko powinno działać w obie strony,właśnie po to,aby dyskryminacji nie było.Jak oni chcą wiedzieć czy posiadamy dzieci i ile,no to dlaczego nie mieliby podać swojego wyznania.Osobiście uważam takie przerzucanie piłeczki za trochę dziecinne,ale od czegos trzeba zacząć.No i rozumiem Malgi,dlaczego zjechała.Na pewno czuła się co najmniej dziwnie.Uważam ,że w tej sytuacji zawiniła rodzina,bo znając uprzedzenia pdp,powinna się zastanowić,czy w takiej sytuacji zatrudniać Polkę,ale może było im wszystko jedno.