Moja siostra, gdy była mała, nigdy nie chciała nic do picia, gdy się pytałam, czy jej zrobić, ale gdy robiłam sobie, wypijała mi to. Za każdym razem. Będąc w liceum, najczęściej uczyłam się w kuchni przy stole. Jakoś lepiej mi tam wiedza do głowy wchodziła ;)
Któregoś dnia, gdy po raz kolejny załapałam się na resztkę mojej herbaty, postanowiłam oduczyć siostrę takiego zachowania. Zaparzyłam sobie herbatkę, dolałam mleka i wsypałam do niej cukier, sól, pieprz, paprykę i co tam znalazło się pod ręką, po czym zostawiłam kubek na kredensie a sama usiadłam dalej się uczyć. Wchodzi siostra, ja do niej: "Możesz podać mi moją bawarkę?", ona za kubek i chlip, chlip do połowy, po czym stanęła, jak wryta i za chwilę pobiegła do toalety zwrócić zawartość. Ale była wściekła na mnie a ja na to: "O co tobie chodzi? Przecież nie kazałam tobie tego pić, tylko poprosiłam, żebyś mi podała" :D Lekcja poskutkowała.
