14 stycznia 2014 20:13 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40Witajcie kochani,mnie dzień znowu zleciał szybciutko. Pojechałyśmy z pdp do lekarza na 12-tą,a byłysmy przed 11-tą-żeby się nie spóznić hi,hi.
Potem doszła do nas koleżanka pdp i we trzy czekałyśmy na wezwanie do gabinetu. Kiedy wreszcie wyszłyśmy od lekarza było już około 13-tej,po drodze kilka spraw do załatwienia i tym sposobem ominęlo mnie gotowanie obiadu. Pdp zaproponowała obiad dla nas trzech w restauracji :) No gdybym wiedziala to ubrałabym się bardziej wyjsciowo,a tak byłm w jeansach i bluzce zwyklej.Obiad był pychotka :): pierś z kurczaka w jasnym sosie,anans i zórawina,do tego zasmażane ziemniaki,salatera pysznej sałaty uffff Nie wypadało lizać talerza hi,hi
Potem kawa w kawiarni i jabłecznik ,no i do domku.
No tak ,to ja bym mogła przynajmniej raz w tygodniu:):)
Bylo se wylizac talerz-a kto smakoszowi zabroni? Moja Babciunia jak jej moj sos smakuje-to zawsze wylizuje,jak nie lize to wiem,ze albo niespecjalny albo nie glodna.Lubi tez tak "wycmokiwac" cos z zabkow,jesli chce jej zabrac-mowie ,ze umyje ,to nie ,nie "meine"-i tu sie z nia zgadzam,ze to co pod protezka to jej przydzial i koniec.Talerz moglas smialo wylizywac,Ty wiesz jaki bylby to zaszczyt dla kucharza w tej restauracji? i do tego "zagraniczna klientka"-jeszcze bys jaki bon na dodatkowy obiad dostala....a co DDD.