Na wyjeździe #4

10 grudnia 2013 21:53 / 4 osobom podoba się ten post
Przecież to samo dzieje się w wielu duzych miastach w PL  Wroclawiu,Poznaniu.,Krakowie,Szczecinie itd...I jakos nikt nie mowi ,ze "słoiki" przeniosly wies do miasta- tylko mieszkańcom stolicy to przeszkadza....A druga sprawa,to ,że ktos urodzil sie na wsi i przeniósł do miasta to wg Ciebie Geronimo jest "słoikiem"???Ja jestem rodowitą Wroclawianką i przez 46 lat mieszkania w mieście nie przyszlo mi do glowy gardzic kimś tylko dlatego ,że urodzil sie na wsi- taka postawa jest obrzydliwa,to jedyne w miare delikatne okreslenie jakiego moge użyć.....Wstydź się.
Ps.Gdybyś zajrzał na swoje drzewo genealogiczne ,może się okazac ,że co drugi liśc na nim to "słoik".........
10 grudnia 2013 22:00 / 7 osobom podoba się ten post
Mój starszy syn jest takim „słoikiem”.
I jestem z tego bardzo dumny.
Bo, czyż nie można być dumnym z tego, że młody, mądry i inteligentny człowiek skończył z wyróżnieniem studia i zdobył zawód, który sobie wymarzył.
Czy nie być dumnym z tego, że złożył aplikację i został przyjęty do pracy w ważnej instytucji administracji rządowej. Chłopak z małego miasteczka, który reprezentuje każdego niemal tygodnia nasz kraj, w tym również mnie i wszystkich swoich bliskich, w europejskich instytucjach międzynarodowych.
Czy nie być dumnym, że spełniły się jego marzenia.
Co w tym złego, że właśnie młodzi ludzie spoza Warszawy znaleźli tam pracę i swoje miejsce. To nie jest miasto zamknięte dla obcych i kiszące się we własnym „warszawskym” sosie.
I czy można mu mieć za złe, że w miarę możliwości odwiedza rodzinę i swoją „małą ojczyznę”?
A czy Ty, Geronimo, czy my wszyscy nie jesteśmy też trochę takimi „słoikami”?
10 grudnia 2013 22:00 / 6 osobom podoba się ten post
Prawda jest taka, że wszyscy pochodzimy ze wsi, tylko niektórzy wcześniej niż inni stali się miastowi, np. już w XVI wieku, a inni dopiero teraz. I co z tego? We Wrocławiu zostaje po studiach dużo osób z tzw. zadupia, lecz nikomu nie wpada do głowy mówić, że rodowicie wrocławianie wynoszą się z miasta z ich powodu! Ludzie, litości!!!!
10 grudnia 2013 22:03 / 3 osobom podoba się ten post
Ja zawsze myślałam że ludzie się dzielą na mądrych i głupich - a nie na tych urodzonych w stolicy i poza nią Też migrujesz za pracą i nikt Ci tego faktu nie wypomina, i przypuszczam, że nie chciałbyś być tu w Niemczech postrzegany jako panoszący się Polak, do tego cham.. który z Niemiec wiochę zrobił. Człowiek ma możliwość wyboru, i prawo by żyć i pracować tam gdzie mu się żywnie podoba. Może i jesteś Warszawiakiem, ale myślenie masz bardzo prowincjonalne..
10 grudnia 2013 22:04 / 2 osobom podoba się ten post
Aha! Jeszcze jedno.
Przy następnym spotkaniu nie omieszkam zawiadomić syna, że niejaki pan Geronimo nazwał go chamem. I jeszcze poproszę go, żeby nie próbował nigdy więcej "zmieniać" pana Geronimo i nie kaleczył jego artystycznej, warszawskiej duszy.
10 grudnia 2013 22:07
romana

Ooooo, ciekawe, to już nie wolno w Warszawie mieszkać, nawet bez zameldowania, bo się drogi rodowitym warszawiakom tarasuje i chamstwem to miasto zaraża jak dżumą! Oryginalna koncepcja, nie powiem ... Kto następny w kolejności do odstrzału? Murzyni, babcie po 70-tce, czy dzieci niepełnosprawne?

Romana dorwałam dziś w pracy książkę właśnie o śmierci głodowej i chwilę przewertowałam...
zatrzymałam się na podawaniu płynów...
możesz rozdrobnic kostki lodu, zawinąć w gazę i dawać pacjentowi do ssania... co do patyczków to są Staebchen, ale jeśli już śluzówka jest uszkodzona to nie zwilżaj nimi, ponieważ zawierają one sok z cytryny, który pożme powodować podrażnienie ran... sok z cytryny powoduje wytwarzanie śliny, więc jak jest ok to możesz tego używać... są do kupienia w aptece bez recepty...
A tak w ogóle to dobrze byłoby gdyby zespół opieki paliatywnej zaopiekował się dziadkiem, aby nie cierpiał za bardzo... zapytaj o to syna... lekarz może być sceptyczny, bo oni nie lubią lekarzy z paliatynej opieki, ale potrzebne będzie skierowanie... szkoda, ze nie masz wsparcia ze strony Pflegedienst... 
10 grudnia 2013 22:09 / 3 osobom podoba się ten post
Lo Matenko Kochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja jestem z miasta Lodzi i co???????????????????????I wyjechalam na prowincje(wtedy),teraz to juz nawet znane miasteczko i w TVN o ni ciagle mowia-bleeeeeeeeeeeeeeeeeee:(
Gdybym miala pieniazka wynioslabym sie na wies,chcialabym byc SLOIKIEM,ale nigdy w duzym miescie:(
Warszawka(lodzianie tak mowia),to specyficzne miasto,tak samo jak Lodz,Krakow,Szczecin,Wroclaw,Katowice.....
Ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Geronimo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
My wszyscy i tak zeszlismy z drzewa,potem budowalismy osady,wsie ,miasta....
Az szkoda czasu na to ,zeby to czytac:(
10 grudnia 2013 22:14 / 3 osobom podoba się ten post

Zastanawiam się dokąd zmierza dyskusja na temat ludzi urodzonych na wsi i w mieście? Przypuszczam, że do niczego dobrego, dlatego proponuję zakończyć ją w tym miejscu dla dobra wszystkich (tych z miasta i tych ze wsi).

10 grudnia 2013 22:15 / 6 osobom podoba się ten post
romana

Prawda jest taka, że wszyscy pochodzimy ze wsi, tylko niektórzy wcześniej niż inni stali się miastowi, np. już w XVI wieku, a inni dopiero teraz. I co z tego? We Wrocławiu zostaje po studiach dużo osób z tzw. zadupia, lecz nikomu nie wpada do głowy mówić, że rodowicie wrocławianie wynoszą się z miasta z ich powodu! Ludzie, litości!!!!

Przez ponad 30 lat byłem 'słoikiem' w Szczecinie, robiłem wioche, słomą z butów paliłem w kozie, miastowi wyjadali mi frukta z maminych słoików, no i nie wytrzymałem- wróciłem na prowincję i od 2,5 roku jestem zadowolonym mieszkańcem prowincjonalnego miasteczka ;)))
Nie nadaje się na wielkomiastowego półinteligenta z niesłusznie zdobytym wykształceniem.
Dobrze, że tutaj mieszkam ;na zadupiu', gdzies w górach Harzu. .
 
Miasto to wynalazek szatana :)
10 grudnia 2013 22:18 / 7 osobom podoba się ten post

"Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie."
10 grudnia 2013 22:18 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

Przecież to samo dzieje się w wielu duzych miastach w PL  Wroclawiu,Poznaniu.,Krakowie,Szczecinie itd...I jakos nikt nie mowi ,ze "słoiki" przeniosly wies do miasta- tylko mieszkańcom stolicy to przeszkadza....A druga sprawa,to ,że ktos urodzil sie na wsi i przeniósł do miasta to wg Ciebie Geronimo jest "słoikiem"???Ja jestem rodowitą Wroclawianką i przez 46 lat mieszkania w mieście nie przyszlo mi do glowy gardzic kimś tylko dlatego ,że urodzil sie na wsi- taka postawa jest obrzydliwa,to jedyne w miare delikatne okreslenie jakiego moge użyć.....Wstydź się.
Ps.Gdybyś zajrzał na swoje drzewo genealogiczne ,może się okazac ,że co drugi liśc na nim to "słoik".........

Racja Kasiu :) A jak nazwac kogos kto na wlasne zyczenie przeniósł sie z miasta na wieś? Wek? Konserwa? Co do drzewa genealogicznego...moja rodzina ze strony mamy to szlachta...mieli posiadłośc w okolicach Chojnic. Ze strony taty chłopi pańszczyźniani :) Arystokracji u nas w społeczenstwie raczej niewiele zostało. I jak to sie mówi:" Co sie marwisz co sie smucisz. Jesteś ze wsi, na wies wrocisz'" :) Z Wrocławia to jeszcze przed wojną po 20 latach wyprowadzali sie ze względu na malaryczny klimat...
10 grudnia 2013 22:24
Joasia

Wywlokłam swoją walizkę i zaczęłam się pakować .... hmmmm i jestem zdumiona jaka ona pojemna:):):):) hehehehe tylko mój Misiek się trochę zdziwi jak bedzie musiał ją dżwigać do samochodu :):):):):):)

Joasiu :) ja wywlokłam wszystko co mam zapaokowac na łóżko na razie...i tak myslę że łożko chyba zabiore :) Ograniczyłam zakupy do minimum :) ale po pół roku troche sie uzbierało hihihiii....
10 grudnia 2013 22:26 / 2 osobom podoba się ten post
Geronimo, nauczą się chłopaki i dziewczyny, daj im szansę! Ale żeby tak od razu od chamstwa wyzywać, to nieładnie, nie sądzisz? Nawiasem mówiąc w socjaliźmie, a nie wiem czy i nie teraz nawet, opinię bardzo marną mieli wasi taksówkarze, mieszkający w stolicy od hohoho i dalej. Słynęli z braku dobrych manier, że tak powiem górnolotnie i byli postrachem ulic.  
10 grudnia 2013 22:27 / 1 osobie podoba się ten post
alexia


"Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie."

Swiete slowa.
10 grudnia 2013 22:30 / 3 osobom podoba się ten post
obrazek z zycia wziety : jakies 15 lat temu , ok 15 siedzimy z przyjaciółka "U Noworola " / stara krakowska kawiarnia w Sukiennicach ? pijemy kawę , lato , wszystkie stoliki "w ogródku " oczywiście zajete . Tocza sie rozmowy ale panuje jakas atmosfera oczekiwania . Godz 15 i .. jest Kadłubek - czyli Cygan - karzeł , nikt juz nie wie jak jest stary , bo do Noworola przynosi go na rekach dwóch innych cyganów . Kadłubek wyjmuje skrzypce i zaczyna grać , milkną wszyscy . Gra cygańskie melodie , w jego rekach skrzypce płacza , smieją sie , słychać ogdłosy taboru . PO wystepie ok godziny zbiera gromkie brawa , i oczywiście sute datki do kapelusza . 10 lat póxniej : ta sama kawiarnia , upalny dzień , ok 15 , z przyjaciółka pijemy kawę i czekamy . Jest , przyniesieny , posadzony na krzesle przygotowanym przez obsługe kawiarni , zaczyna grać i ... dwa stoliki dalek jakiś grubas w koszulce z napisem I love NY , rzy jak zarzynana szkapa opowiadając jakiś dowcip , paniusia wypindrzona zawodzi głosnym falsetem , , kilka stolików dalej , jakaś pani woła drugą : Andzelaaaaaaaaa ! Andżelaaaaaaaaa - mam stolik .
A reszta - próbuje przez te bełkot wyłowić muzykę Kadłubka .
To był jeden z jego oststnich koncetrów - dowiedziałam sie , ze zmarł tydzień później . Grał swoje koncerty u Noworola 50 lat .