AnnikaMinął kolejny trudny dzień. Wiecie co? Wydaje mi się, że ta babcia nie ma demencji tylko ma Alzheimera. W sumie jakoś nikt się tym nie interesuje. Była lekarka, pokiwała nad babcią głową, popatrzyła czy nie ma spuchniętych kostek i to wszystko. Wspomniałam Wam dzisiaj, że babcia nie poznała swojego domu, nie poznała dzisiaj też swojej siostry.
Popołudnie minęło spokojnie, miałam nadzieję, że cały dzień do końca taki będzie....
Babcia za nic nie chciała się iść umyć, przebrać. Zrobiła się agresywna. W pewnym momencie położyła się na schodach. Nie miałam ochoty na potyczki z nią. Ona chciała tylko siedzieć w fotelu. Gdyby to ode mnie zależało, zostawiłabym to, ale pomyślałam sobie, że poproszę córkę babci o pomoc. I zaczęło się. Babcia wyszła z córką na górę, ale jak ta próbowała ją rozebrać, to zaczęły się przepychanki, krzyki,szarpanie. Babcia chwyciła mnie i zaczęła się do mnie tulić. Dalej poszło gładko, mogłam z nią zrobić wszystko co chciałam. Na koniec grzeczniutko się położyła, ale ja jestem wykończona.
Moze miec jedno i drugie ...
Praca z takimi PDP to naprawde ciezki kawalek chleba, a czy chociaz jakies leki ma? Moze potrzeba jej antydepresanta? Czesto do tego jeszcze takie depresyjne zachowania sie dolaczaja. Na poznawanie domu, ludzi wplywu wielkiego nie masz, mozesz tylko postarac sie zaobserwowac, co ja przekonuje, ze akurat tu mieszka.
Mialam taka PDP, ktora notorycznie, kiedy przywozono ja z dziennego pobytu twierdzila, ze to nie tu, w koncu wyczailam, ze jak czekam na nia na schodkach, to wtedy bez awantury wchodzila, a w mieszkaniu od razu wyklad na temat mebli jej robilam, czy poznaje, co gdzie jest i tak dalej.