No właśnie człowiek kombinuje Zumba, diety a może wystarczy dwójka PDP i kasiora większa. Trzeba się nad tym zastanowić? :) I taki wyjazd potraktować jako wczasy odchudzające.
No właśnie człowiek kombinuje Zumba, diety a może wystarczy dwójka PDP i kasiora większa. Trzeba się nad tym zastanowić? :) I taki wyjazd potraktować jako wczasy odchudzające.
Veto !!! Zumba to przyjemność i psychiczny reset. Po takim pobycie w de wracasz wypoczęta, zadowolona, zadbana. I tego trzymać się będę.
No właśnie człowiek kombinuje Zumba, diety a może wystarczy dwójka PDP i kasiora większa. Trzeba się nad tym zastanowić? :) I taki wyjazd potraktować jako wczasy odchudzające.
Hehehe. Co się nalatałam to moje a co przytyłam też niestety moje. Ja mam stresior to jem więcej. Może tutaj w spokoju schudnę te 4 kilo, co przywiozłam z Bonn coby się w chałupie grubsza niż byłam nie pokazać :)
Ja myślĘ,że nie można z gruntu mówić ,że do dwójki nie...Na taką prace składa się wiele sytuacji,czasem jeden Pdp,daje bardziej popalić niż dwoje.Ważne tez jest podejście do pracy,choroby,swoje zdrowie psychiczne i fizyczne...To oczywiście jest tylko moje skromne zdanie.
Jas tutaj spodkałam sie z opiueniami ,że do M/S nigdy,ja puki co nie narzekam,a jeszcze zdobywam doświadczenie.Wie, natomiast ,że do AL bym nie pojechała.Faktem jest,że każdy Pdp z Al inaczej sie zachowuje,ale ja nie mogłabym ciągle chodzic za Pdp,byłabym ciągle niespokojna,juz nie mówiac o nocach.Mam jakieś tam pojecie o AL,moja teściowa jest chora:(Znam tą chorobę w jakimś stopniu.
Reasumując,każda z nas lub każdy dobiera sobie Pdp w/g swoich możliwości i psychicznych i fizycznych:)Życzę tylko sobie i wszystkim opiekunom,żeby każdy z nas miał Pdp ,odpowiedniego do swojego doświadczenia i możliwosci...Praca wtedy jest o niebo lepsza:)
Tu nie chodzi o to że wykluczan tylko MS. Ja wogóle nie piszę się na bardzo depresyjnych pdp. Przeszłam bardzo tragiczne wydarzenie w życiu, czego nikomu nie życzę i staram się unikać dołujących ludzi. Nie dam rady w takiej atmosferze pracować na tyle siebie znam. Muszę do przodu bez oglądania się za siebie ale w pozytywnej atmosferze, jak chce jeszcze trochę pożyć:) ooooooo
Moja babcia niedawno obchodziła urodziny i był również byrmistrz tego miasteczka. Gadka - szmatka i pyta mi się jak dlugo zamierzam tu pracować. Uprzejmie odpowiedziałam, ze jeżdżę na 2 - 3 miesiące , a później do domu na 6 tygodni. I że żyję życiem obcych ludzi, więc muszę mieć gdzie wrócić i pożyć dla siebie.
W zeszłym roku opiekowałam się mobilnym małżeństwem (tzn z domu już nie wychodzili, ale sami wstawali ichodzili), jego musiałam umyć, przy niej nie miałam prawie roboty. Teoretycznie byłam tylko jego opiekunką, ale w praktyce jest, że to drugie też chce mieć zawsze coś (a z reguły najwięcej) do powiedzenia.
Po roku powrotów miałam kompletnie dosyć wszystkiego. Teraz jestem sama z babcią, ale przynajmniej mam spokój. Żadnych dyskusji. A żeby język dalej szkolić (babcia już w wieku 3 cyfrowym) codziennie czytam jej książkę albo gazetę itd.....
Prawda jest taka, że nasza praca wymaga od nas asertywnosci. Tak jak piszesz byle do przodu, bez oglądania się za siebie, byle w pozytywnej atmosferze.......
Czasem mówię sobie w duchu, ze trzeba być miękim i twardym na zawołanie..........żeby przeżyć, żeby jeszcze umieć móc normalnie żyć.
Natka a ty jestes na Bayerach może????