Co robimy z zarobioną gotówką po przyjeździe do domu?

22 marca 2014 23:22 / 6 osobom podoba się ten post
Polneta

weźmiesz coś na sen i uspokojenie i polecisz do Chin.Coś wymyślisz :-)

Tak zamierzam.Ja wychodzę,może błędnie, z pewnego założenia. Mogę oszczędzać na nową plazmę, nowy laptop albo remont kuchni, która aż się o to prosi, ale tego do grobu nie wezmę. Co najwyżej dziecku w spadku zostawię. Natomiast wspomnienia, piękne chwile mogę sobie przypominać nawet na łożu śmierci. Kiedyś byłam w Wenecji, skatowana po wielu godzinach w autokarze, półprzytomna. I widok Canale Grande o świcie, w paskudnej pogodzie, byłam skatowana, brudna i głodna - ale do dziś mi sie śni, do dziś to wspominam, do dziś mi się mordka uśmiecha na samo wspomnienie. To mogę zabrać w ostatnią podróż. Dziękuję, polneta za zrozumienie. Zapraszam do przyjaciół. :)
Po edycie - wichurra, dzięki. :)
22 marca 2014 23:29 / 6 osobom podoba się ten post
Dla mnie podróże też są ważne, ale tak samo ważne jest otoczenie, w którym żyję.
Dlatego chcę mieć ładny dom, w którym dobrze będę się czuła na co dzień.
Na przykład kompletuję też stopniowo serwis porcelanowy z Vielleroy&Boch, chociaż jest to cholernie drogie, ale dla mnie przyjemność życia składa się również z takich małych smaczków, że sobie z mężem latem zjemy śniadanie na tarasie z tej porcelany:)
22 marca 2014 23:30 / 2 osobom podoba się ten post
Dzięki Lawenda.W naszej pracy szczególnie widać jak te wszystkie graty są potem nieistotne, a jak z przyjemnością wraca się do zdjęć, wspomnień i tego co się przeżyło.Mnie to ładuje baterie i motywuje aby "dać radę" A latać nienawidzę niestety.Panicznie się boje dlatego wiem co czujesz.Chcę polecieć do USA z prywatnych powodów i jak pomyślę o 10 -12 godzinnym locie,nie daj bóg z turbulencjami...to chyba się uśpię przed wejściem na pokład i polecę w luku bagażowym
22 marca 2014 23:32 / 3 osobom podoba się ten post
wichurra

Dla mnie podróże też są ważne, ale tak samo ważne jest otoczenie, w którym żyję.
Dlatego chcę mieć ładny dom, w którym dobrze będę się czuła na co dzień.
Na przykład kompletuję też stopniowo serwis porcelanowy z Vielleroy&Boch, chociaż jest to cholernie drogie, ale dla mnie przyjemność życia składa się również z takich małych smaczków, że sobie z mężem latem zjemy śniadanie na tarasie z tej porcelany:)

A smaczki też są ważne, bo budują nasz wewnetrzny świat, świat, w którym czujemy sie bezpiecznie i dobrze.
 I to jest chyba najwazniejsze - taki własny azyl, własny dom, własne miejsce na Ziemii. :)
22 marca 2014 23:35 / 2 osobom podoba się ten post
Polneta

Dzięki Lawenda.W naszej pracy szczególnie widać jak te wszystkie graty są potem nieistotne, a jak z przyjemnością wraca się do zdjęć, wspomnień i tego co się przeżyło.Mnie to ładuje baterie i motywuje aby "dać radę" A latać nienawidzę niestety.Panicznie się boje dlatego wiem co czujesz.Chcę polecieć do USA z prywatnych powodów i jak pomyślę o 10 -12 godzinnym locie,nie daj bóg z turbulencjami...to chyba się uśpię przed wejściem na pokład i polecę w luku bagażowym :-)

Powiedz naszym podopiecznym, że te graty są nieistotne:)
 
22 marca 2014 23:45 / 4 osobom podoba się ten post
dokończyć sprawy bankowe i w końcu wyjechać na spokojny, długi i wymarzony urlop w tropikach :)
22 marca 2014 23:47 / 2 osobom podoba się ten post
zależy od PDP Ja słyszałam takie teksty : weż sobie, bo jak umrę to i tak na śmietnik wyrzucą ...Każdy z nich ma fisia na innym punkcie Na szczęście różnimy się od siebie i dlatego nie jest nudno. Wichurra ja nie krytykuje Cię za urządzanie mieszkania.To jest normalne.Ja też tak kiedyś miałam będąc młodą żonką ale mi się z czasem wszystko przewartościowało i zupełnie inne rzeczy są dla mnie teraz ważne.I z materialnych to np moja kolekcja płyt i książek zbierana latami, ściągana z ebay i amazona z całego świata, albo np jedna rzeźba którą mam.Tak ją uwielbiam,że w razie pożaru byłaby pierwsza, którą bym ratowała :-D
22 marca 2014 23:58 / 4 osobom podoba się ten post
Ja się nie poczułam krytykowana jakby co i też nikogo nie chcę tutaj krytykować - każdy ma swojego fisia i musi robić tak, żeby jemu było dobrze:)
23 marca 2014 07:30 / 3 osobom podoba się ten post
Kupiłam w ubiegłym roku nowe mieszkanie a w tym roku je urządzam więc mam na co pracować bo gołe ściany tylko dzrzwi wejściowe i okna były.Były bo w grudniu na pierwszy ogień poszła łazienka,podłogi i drzwi wewnętrzne a teraz jak zjadę jeszcze nie wiem co będzie pierwsze narazie marzę a może to a może tamto ale pewnikiem kuchnia a co siedzę tu prawie cztery miesiące co jest moim rekordem przez 6lat pracy.
23 marca 2014 08:04 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Zależy gdzie takie mieszkanie - w Poznaniu za dwupokojowe 1600 spokojnie się weźmie. Odchodzi czynsz, ale te 1200zł na czysto można spokojnie wyciągnąć. Jeżeli chodzi o niepłacenie, to chyba najlepiej studentom wynajmować, oni raczej płacą - rodzice już o to dbają. Gorzej z dewastacją, ale moi rodzice właśnie w Poznaniu mieszkanie studentkom wynajmują i robią to już dobrych kilka lat, a dewastacji na razie nie było. Wiadomo - raz na jakiś czas trzeba mieszkanie odświeżyć, raz się krzesło połamało - no ale takie rzeczy i w swoim domu się zdarzą.

Właśnie o Poznań chodzi. Miasto studenckie z pięcioma uniwersytetami, o wszystkich szkołach wyższych nie wspominając. Moje mieszkanie, które chcę wynająć jest w pobliżu campusu Uniwersytetu Medycznego w świetnej lokalizacji. Co chwilę na drzwiach klatki schodowej ktoś nakleja ogłoszenie "kupię lub wynajmę mieszkanie w tym budynku". Sąsiad za swoją kawalerkę kasuje 1200 PLN. Odchodzi czynsz 250 PLN. Jest taki ponieważ jest to jedyny budynek na tej ulicy, który został wybudowany w 1948 roku i nie ma ogrzewania centralnego. Za to wybudowany jest z cegły i pomieszczenia są wyższe niż w domach, które się teraz buduje. Ja natomiast chciałabym kupić sobie mieszkanko w pobliżu mojej działeczki, którą po prostu kocham. Co do rozmowy z US to aż tak bardzo się nie boję ponieważ przepracowałam w tym kraju 30 lat i chyba mam prawo do oszczędności. Czy uwierzą to już inna sprawa.
23 marca 2014 08:50 / 2 osobom podoba się ten post
Spłacam kredyt i idzie na bieżące życie.
A jak już jeden kredyt spłacę to będę zbierać na mieszkanie w Poznaniu-tzn chociaż trochę na początek.
23 marca 2014 08:51 / 1 osobie podoba się ten post
Och, marzenia, marzenia! Ja tez cos tam mam w planach,  ja własnie z tych co chca i sie boja. Ale,......zobacze w maju, pod koniec maja spodziewam sie wiekszego przypływu gotówki ze sprzedazy domu i działki. Wtedy, mooooze sie zdecyduje na to cos, co mi po głowie "chodzi". Mleczko Tobie gratuluje i dopinguje z calego serca!
23 marca 2014 08:58 / 6 osobom podoba się ten post
Mleczko, gratuluję i powodzenia w interesach:)))
Ile ludzi, tyle marzeń, wszystkim życzę spełnienia, zadowolenia, bo po coś tu siedzimy:)))
23 marca 2014 10:25 / 2 osobom podoba się ten post
lena7

A ja jak dobrze stałam z kasą w 2012 to posypało mi się w 2013 przez Polaka poznanego w De (poznaliśmy się w kościele na pol mszy). Teraz znów wychodzę dopiero na prostą i na razie latam po lekarzach i robię sobie przyjemności (z których musiałam rezygnować). Od nast wyjazdów zbieram kasę na szkołę w DE, kaucję na mieszkanie i czynsz i pierwszych kilka mcy życia tam. Kończę z opieką i żyję własnym życiem a nie cudzym. O ile się uda to wszystko...

To był błąd, bo na mszy się modli ,a nie ogląda za facetami.
Myślę ,że sie nie gniewasz.Czasami można sie zawieść na najbliższej osobie.
Kiedyś jak miałam możliwość w dużym miescie ,to też chodziłam do kościoła dla poloni.W pobliżu był park, więc po mszy siedzę sobie na ławeczce , a ,tu podchodzi facet i mówi ,,Dzień dobry'',obserwowałem panią w kościele i jakoś przy wyjściu mi pani zginęła, a tak sie chciałem zapoznać.Znajomość była luzna , bo ja mam męża, oczym zaraz powiedziałam.
Moje marzenia odnośnie kasy zarobionej , są różne,ale na razie spokojnie poczekam na rozwój wydarzeń.
 
23 marca 2014 10:28
ivetta

To był błąd, bo na mszy się modli ,a nie ogląda za facetami.
Myślę ,że sie nie gniewasz.Czasami można sie zawieść na najbliższej osobie.
Kiedyś jak miałam możliwość w dużym miescie ,to też chodziłam do kościoła dla poloni.W pobliżu był park, więc po mszy siedzę sobie na ławeczce , a ,tu podchodzi facet i mówi ,,Dzień dobry'',obserwowałem panią w kościele i jakoś przy wyjściu mi pani zginęła, a tak sie chciałem zapoznać.Znajomość była luzna , bo ja mam męża, oczym zaraz powiedziałam.
Moje marzenia odnośnie kasy zarobionej , są różne,ale na razie spokojnie poczekam na rozwój wydarzeń.
 

:)
Za facetami się nigdy nie oglądam, to im głowa lata za mną więc mniej więcej początek znajomości był jak u Ciebie.
:)