Co robimy z zarobioną gotówką po przyjeździe do domu?

30 sierpnia 2014 17:24
Sama też możesz:)jak to napisalam to zaczęłam liczyć sobie:) i kurde wyszła mi jakas zawrotna suma.....aż niemożliwa:)Chociaż...Jak dziś zaczniesz to za rok będziesz miała 3650zł!!!!Na wypasione wczasy wystarczy np.:)
30 sierpnia 2014 17:42 / 1 osobie podoba się ten post
84 km od domu i tam jest wiecej takich domków ja ja sobie upatrzylem.Moze wiec nie bedzie az tak zle
30 sierpnia 2014 17:43
Moja gotówka coś ostatnio tajemniczo rozpływa się .Oczywiście wiem ,gdzie :)
Ale zachodze w głowę : czy może ja za mało pracuję ,za krótkie te moje kontrakty ,bo ciągle mało i nie wystarczająco ???
ChocaAż, chyba nie! Byłam w De w pracy w styczniu ,lutym,marcu, maju ,czerwcu i do 10 lipca. Teraz od 30 lipca do końca września będę.Więc nie tak mało .
No ale oszczędzam na przyszłość na specjalnym koncie .I oczywiście pomagam dzieciom ,a jednego studenta mam na utrzymaniu.
30 sierpnia 2014 17:46
kasia63

Z moją zarobiona kasiorką czule żegnam się i grzecznie odwożę do banku:)Ciepło ją tam witają:)Nie zapominam jednak o przyjemnościach:):):)
Natomiast co do odkładania, to od ślubu z panem F.pamiętamy codziennie odłożyć po 10zł-nie wiem ile już się naskładało bo tylko tam wkładamy,bez liczenia i żeby nie wiem co nic stamtąd nie bierzemy,policzymy na 10 -tą rocznicę ,już niedługo i zrobimy sobie za to jakiś wspólny prezent:)Bo co to jest dyszka ?Paczka fajek,nawet w portfelu nie widac ,ze ubyło:)

no to na nie wiele wycenilas to wspolne szczescie ha ha na dzien 
30 sierpnia 2014 17:48
Kozysta mniej niz ona ha ha i tylko na stojaco hihi 
30 sierpnia 2014 17:48 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

no to na nie wiele wycenilas to wspolne szczescie ha ha na dzien 

Szczęścia, drogi Orimku nie wycenia się w złotówkach ani w żadej innej walucie:):):)Szczęście jest niemierzalne -albo sie jest szczęśliwym albo nie:)Ja jestem:)
30 sierpnia 2014 17:51 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Szczęścia, drogi Orimku nie wycenia się w złotówkach ani w żadej innej walucie:):):)Szczęście jest niemierzalne -albo sie jest szczęśliwym albo nie:)Ja jestem:)

ufff kamien z serca mi spadl bo juz myslalem,ze to taka kwesta za przecierpiane dni ha ha Zyczę jak najwiecej szczescia
30 sierpnia 2014 17:55
ORIM

ufff kamien z serca mi spadl bo juz myslalem,ze to taka kwesta za przecierpiane dni ha ha Zyczę jak najwiecej szczescia

I nawzajem:)Kwesta:):):)Hi hi hi.
30 sierpnia 2014 18:21
Powiem krótko wydajemy i to dużo
30 sierpnia 2014 18:46 / 3 osobom podoba się ten post
Dopiero jeden powrót z kasą mam za sobą... Za dużo jej nie było, bo poszalałam w DE z zakupami prezentami ,ale i tak było ok. Nadpłaciłam zaległości domowe i byliśmy na tygodniowym wyjeździe. Polskim,ale to i tak wydatek. A pierwszy raz na wakacjach nie liczyłam ze strachem ile mi w portfelu zostało.
30 sierpnia 2014 18:49 / 1 osobie podoba się ten post
didusia

Powiem krótko wydajemy i to dużo

Phi, ja tam skąpiradło jestem :) Może się rozzuchwalę po następnej szteli albo dwóch? Przydałaby się nowa komóra, bo obecna zaczyna mieć objawy chorób starczych.
30 sierpnia 2014 18:52
opT

Phi, ja tam skąpiradło jestem :) Może się rozzuchwalę po następnej szteli albo dwóch? Przydałaby się nowa komóra, bo obecna zaczyna mieć objawy chorób starczych.

Wydawanie pieniędzy to mój nałóg-nie umiem oszczędzac ,dlatego kartę na czas wyjazdu zostawiam w domu . Gdybym ja miała w De to nie wiem czy by co kolwiek zostało
30 sierpnia 2014 18:56 / 1 osobie podoba się ten post
didusia

Wydawanie pieniędzy to mój nałóg-nie umiem oszczędzac ,dlatego kartę na czas wyjazdu zostawiam w domu . Gdybym ja miała w De to nie wiem czy by co kolwiek zostało

Ja nie, nie lubię chaty zawalonej pierdylionem zbędnych cudów, szmaty na garbie też dobre póki nie dziurawe. Jeść też nie zacznę więcej z powodu kasy.
30 sierpnia 2014 19:00
Spoko, czemu miałabyś obrazić. :)))
Ja nie lubię rzeczy zbędnych, targa to człowiek do chaty, potem przestawia z kąta w kąt, a potem wychrzania.
30 sierpnia 2014 19:00 / 2 osobom podoba się ten post
opT

Ja nie, nie lubię chaty zawalonej pierdylionem zbędnych cudów, szmaty na garbie też dobre póki nie dziurawe. Jeść też nie zacznę więcej z powodu kasy.

A kto mówi o bibelotach itp.. Ja wydaję na dobre jedzenie w bardzo dobrej restauracji, drogie ciuchy - dziecko mnie kosztuje ale to sprawia mi przyjemność . Jeszcze raz mówię NIE bibelotom.