Lawenda - ale mnie ubawiłaś z tymi wspomnieniami zabranymi do grobu.Ja tam zabiore laptopa ze sobą.
Dla odmiany nauczyłam sie zwiedzać przy rodzinie i teraz szkoda mi kasy.Ale przyjemnosci sobie sprawiam takie w ramach rozsądku.
Lawenda - ale mnie ubawiłaś z tymi wspomnieniami zabranymi do grobu.Ja tam zabiore laptopa ze sobą.
Dla odmiany nauczyłam sie zwiedzać przy rodzinie i teraz szkoda mi kasy.Ale przyjemnosci sobie sprawiam takie w ramach rozsądku.
Ja też:)Dla mnie przyjemnością są chwile spędzone z rodziną :)Starszy syn miał jutro rano zawitać do domu,a jak dostał sygnał,ze jest jego ulubiona ogórkowa i pierogi,to za godzinę już był w domu:)Takie małe radości,z których składa się życie. Ale nie wykluczam tego,że jak już poodcinam pępowiny i w jakims stopniu zrealizuję zamierzone cele,to się gdzieś dalej w świat nie wybiorę. A laptopa do grobu to obowiązkowo.Jak już mam leżeć,to chociaż sobie zdjęcia pooglądam:)
Ja myślałam że raczej dowcipy poczytam.Chociaz w pozycji leżącej to nie za bardzo zdrowo:)
Trzeba by dopłacić gdzie trzeba,żeby jaką większą kwaterkę wykopali,co by usiąść sobie można było:)
Chwalenia się ciąg dalszy.....
Byłam również w Dreznie na wycieczce, zwiedzałam Zwinger, 9Cudna galeria malarstwa ), i w Misni, w fabryce porcelany, [cudne wrazenia) bo ja kocham porcelanę i jako wielka miłosniczka Hrabiny Cosel, dotknęłam historii, tak przeze mnie ulubionej :) A teraz od 3 lat jestem w DDR i tez juz sporo zwiedziłam całkiem za free, jak chocby Worlitz , cudowny zespół pałacowo-parkowy.
A ja jechałam z kozą jednym autobusem:)
Najbardziej właśnie takie przeżycia lubię:)
Chociaż zwiedzaniem też nie pogardzę.
Albo noc na Saharze - wprawdzie k..wsko zimno było, parchy mnie oblazły, ale za to jakie gwiazdy i jakie wspomnienia.
A ja jechałam z kozą jednym autobusem:)
Najbardziej właśnie takie przeżycia lubię:)
Chociaż zwiedzaniem też nie pogardzę.
Albo noc na Saharze - wprawdzie k..wsko zimno było, parchy mnie oblazły, ale za to jakie gwiazdy i jakie wspomnienia.
Phi :))))))))))) z koza autobusem ??? A ja :)))))))))))))leciałam smiesznym samolocikiem z Bracka do Irkucka w towarzystwie, kur, gęsi, kaczek i tubylców i tylko całkowite znieczulenie ( alkoholowe) pomogło mi tę podróż przetrwać :))))))))))))))))))))) W Irkucku w tamtym czasie pas startowy, jak i ten do lądowania był nieutwardzony :)))))))))))))))
To kapelusz z głowy - przebiłaś mnie:)
Zwłaszcza, że czytałam o tych ich lokalnych samolocikach - to rzeczywiście nawet bez tych kur i gęsi, to znieczulić się trzeba:)
Wichurko kochana, ale to były wczesne lata 80-te :)))))))) Może juz się zmieniło i inwentarz lata osobno :)))))))))))))) A samolocik faktycznie był , jak nie przymierzajac kukuruźnik, choc kukuruznik to podobno radio jest :D :D :D :D przedwojenne :D :D :D :D
nic się ie zmieniło, mój mąż zawoził ludzi do Kaliningradu, którzy lecieli do Mongolii na ryby, z Kaliningradu to samolot jescze, ale ten kolejny to taki właśnie jak opisałaś wcześniej, co tam może się zmienić, chyba tylko w Moskwie nowe witryny luksusowych sklepów, a na prowincji wątpię
Ja też:)Dla mnie przyjemnością są chwile spędzone z rodziną :)Starszy syn miał jutro rano zawitać do domu,a jak dostał sygnał,ze jest jego ulubiona ogórkowa i pierogi,to za godzinę już był w domu:)Takie małe radości,z których składa się życie. Ale nie wykluczam tego,że jak już poodcinam pępowiny i w jakims stopniu zrealizuję zamierzone cele,to się gdzieś dalej w świat nie wybiorę. A laptopa do grobu to obowiązkowo.Jak już mam leżeć,to chociaż sobie zdjęcia pooglądam:)
Ja ze sobą zabiorę rower.
Mój rower i nikomu go nie oddam:-))
To mój przyjaciel i wypasiona fura.
Co robię z pieniędzmi? Wydaję już tu. No bo jak nie kupić:
- pięknych, rowerowych rękawiczek bez rzepa,
- kasku z błyszczącym daszkiem,
- u nas nie do zdobycia-gustownej koszulki rowerowej z krótkim rękawem, w kolorze białym z wstawkami, ale z zamkiem na całej długości.
- sakwa dobrej jakości, nieduża, z rączka. Praktyczna, jak zostawię rower, sakwę zabieram ze sobą,
- mała sakiewka na telefon i drobiazgi, którą przypiąć można gdzie się spodoba.
- 3 morganity, 2 w złotych kolczykach i 1 w wisiorku. Przepiękne i rzadkie /w odcieniu pastelowego, delikatnego różu/.
To prawie tak jakbyś nosiła szmaragdy:)Ta sama rodzinka:)