Przygotowania do wyjazdu i wymiana ze zmienniczką

11 września 2014 10:15 / 2 osobom podoba się ten post
agama

Czekam na zmienniczkę-trzecia z kolei.
Pierwsza nie mogła przyjechać z powodów rodzinnych,druga odmówiła bez podania przyczyn(siedze przez nia do jutra!),dzisiaj ma być wieczorem trzecia.
Musze przeniesc sie na noc do wyboru:salon babci
salon córki
przyczepa kempingowa
Jak potraktowalibyscie jutrzejszy dzień?Moj bus bedzie ok 18-19.
Ja zamierzam zostawić zmienniczce pole do popisu i zrobic sobie wolne-w końcu od jutra dostanie pieniazki:)

Nie ma się co rozczulać, zmienniczka ma płacone, więc niech pracuje. Kiedy człowiek jest za dobry to dostaje po głowie. Pierwszy raz miałam taka sytuację. Zmienniczka moja była drugi raz w pracy w tym charakterze, więc chciałam jej jak najwięcej przekazać. Przyjechała rano więc obserwowała co ja robię, pomagała, wspólne posiłki tego dnia. Byłam pewna, że zadowolona, pokazałam jej dzien pracy. Jakiez mnie spotkało zdziwienie, kiedy wrócilam i mówię do niej że podróż trochę męcząca, że mgła, więc sie troche położę.A ona do mnie, nie, pracuj tak jak ja pracowałam. Nigdy więcej tak nie postąpię, do pracy jedzie tzn. umie, wie co i jak. Byłam okropnie zawsze obrazona kiedy zmienniczka obgaduje zmienniczkę ale teraz wierzę, że niekiedy nie da się inaczej, człowiek musi sobie ulżyć. Ja trafiłam pierwszy raz na takie zachowanie i myslę że nigdy juz tego błędu nie popełnię, Nie bedę przekazywała informacji osobom najmniej zainteresowanym tym co mają robić. A moje wolne to świętość.
11 września 2014 10:19
mleczko47

Osiagnełam perfekcje w pakowaniu jak to sie mowi polularnie nie mam co do torby włożyć* Torbe podrozna w ktorą pakowalam sie latami musze odstawić na strych.Qrcze tak mało teraz potrzebuje.Bralam często rzeczy,ktore nie były używane woziłam do pracy i z pracy ile to czasu potrzebowałam,żeby wreszcie ograniczyć balast.Jeszcze z czasem wymienie lapka na cos mniejszego i bedę z plecakiem jeżdziła.Do tej pory to plecak był trzecim bagazem.  

Też inaczej się człowiek pakuje jadąc w znane sobie miejsce - wiadomo, czego się spodziewać.
U poprzedniego dziadka często chodziliśmy na obiady, do przyjaciół, na koncerty czasami - trzeba było trochę wyjściowych ciuchów mieć - do tego zaraz buty, torebki. Tutaj też nabrałam trochę wyjściowych rzeczy, a się okazuje, że dziadkowie nie bywają, ani gości raczej też nie przyjmują.
11 września 2014 10:20 / 1 osobie podoba się ten post
IGGA

Nie ma się co rozczulać, zmienniczka ma płacone, więc niech pracuje. Kiedy człowiek jest za dobry to dostaje po głowie. Pierwszy raz miałam taka sytuację. Zmienniczka moja była drugi raz w pracy w tym charakterze, więc chciałam jej jak najwięcej przekazać. Przyjechała rano więc obserwowała co ja robię, pomagała, wspólne posiłki tego dnia. Byłam pewna, że zadowolona, pokazałam jej dzien pracy. Jakiez mnie spotkało zdziwienie, kiedy wrócilam i mówię do niej że podróż trochę męcząca, że mgła, więc sie troche położę.A ona do mnie, nie, pracuj tak jak ja pracowałam. Nigdy więcej tak nie postąpię, do pracy jedzie tzn. umie, wie co i jak. Byłam okropnie zawsze obrazona kiedy zmienniczka obgaduje zmienniczkę ale teraz wierzę, że niekiedy nie da się inaczej, człowiek musi sobie ulżyć. Ja trafiłam pierwszy raz na takie zachowanie i myslę że nigdy juz tego błędu nie popełnię, Nie bedę przekazywała informacji osobom najmniej zainteresowanym tym co mają robić. A moje wolne to świętość.

Jak zwykle nie zostałam zrozumiana,nie chodziło mi zeby za kogos pracować.Tylko zeby przy nim byc od czasu do czasu w tym dniu.Jak widze,że zmieniczka radzi sobie to się nie "wtykam " bo sa takie,ktore tego sobie nawet nie życzą.Kazda z nas swoj p-t widzenia na te sprawy i niech tak zostanie.
11 września 2014 10:20 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Czekam na zmienniczkę-trzecia z kolei.
Pierwsza nie mogła przyjechać z powodów rodzinnych,druga odmówiła bez podania przyczyn(siedze przez nia do jutra!),dzisiaj ma być wieczorem trzecia.
Musze przeniesc sie na noc do wyboru:salon babci
salon córki
przyczepa kempingowa
Jak potraktowalibyscie jutrzejszy dzień?Moj bus bedzie ok 18-19.
Ja zamierzam zostawić zmienniczce pole do popisu i zrobic sobie wolne-w końcu od jutra dostanie pieniazki:)

U mnie zawsze zmienniczka przyjeżdżała rano, a ja następnego dnia rano odjeżdżałam. 
Ten pierwszy dzień zmienniczki traktowałam jako jeszcze swój dzień pracy. Najpierw trochę odsypiała, jeżeli chciała oczywiście. Później ja robiłam wszystko, a ona się miała przyglądać. Kasę dostawałyśmy obie za ten dzień. 
11 września 2014 10:22 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

U mnie zawsze zmienniczka przyjeżdżała rano, a ja następnego dnia rano odjeżdżałam. 
Ten pierwszy dzień zmienniczki traktowałam jako jeszcze swój dzień pracy. Najpierw trochę odsypiała, jeżeli chciała oczywiście. Później ja robiłam wszystko, a ona się miała przyglądać. Kasę dostawałyśmy obie za ten dzień. 

Tez tak uważam, ale jak jest czas.Wiele drobnych spraw wynika w trakcie rozmowy.To są drobne sprawy, ale jak ważne w opiekuństwi>
11 września 2014 10:23 / 2 osobom podoba się ten post
Pani przyjedzie dzisiaj ok.18-tej.przespi całą noc spokojnie bo ''nianie''wezme ja.Nie widze przeszkód,zeby nie mogła rano normalnie rozpocząc pracę.Tym bardziej,ze bede obok w razie kłopotów:)
11 września 2014 10:28
agama

Pani przyjedzie dzisiaj ok.18-tej.przespi całą noc spokojnie bo ''nianie''wezme ja.Nie widze przeszkód,zeby nie mogła rano normalnie rozpocząc pracę.Tym bardziej,ze bede obok w razie kłopotów:)

No nie wiem - pracowałam w dwóch miejscach tylko, ale na każdym dziadkowie mieli swoje przyzwyczajenia i kolejność wykonywanych czynności, np. rano  - że jak dziadek się kąpie, to trzeba najpierw okno w salonie otworzyć, później zacząć płatki przygotowywać (dokładna receptura), jak zawoła trzeba iść plecy umyć, później zawoła drugi raz to trzeba donieść mu bieliznę i nogi wytrzeć. Idt. Jak ktoś nowy, to nie wie, a dziadek po to płaci dzień podwójnie, żeby już on nie musiał zmienniczki przyuczać. 
11 września 2014 10:28 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Też inaczej się człowiek pakuje jadąc w znane sobie miejsce - wiadomo, czego się spodziewać.
U poprzedniego dziadka często chodziliśmy na obiady, do przyjaciół, na koncerty czasami - trzeba było trochę wyjściowych ciuchów mieć - do tego zaraz buty, torebki. Tutaj też nabrałam trochę wyjściowych rzeczy, a się okazuje, że dziadkowie nie bywają, ani gości raczej też nie przyjmują.

Jeżdzisz swoim autem? to mozesz wozić.Ja wręcz  nie nawidzę jak gniota moj "czemadan" w lukach bagazowych.Całą podróz tylko o tym mysle,ze sie wszystko wygniecie.Stelle mam na wsi takiej "zabitej" tylko na rower mam stroj wyjściowy.
11 września 2014 10:28 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Pani przyjedzie dzisiaj ok.18-tej.przespi całą noc spokojnie bo ''nianie''wezme ja.Nie widze przeszkód,zeby nie mogła rano normalnie rozpocząc pracę.Tym bardziej,ze bede obok w razie kłopotów:)

..no niech w koncu dojedzie..cala...hahhahaa...AGAMA  do domciu..marsz !!!!!! Zaczynaj juz organ. urlopuuuuuuuu  hahhahaaaa
11 września 2014 10:30 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

Jeżdzisz swoim autem? to mozesz wozić.Ja wręcz  nie nawidzę jak gniota moj "czemadan" w lukach bagazowych.Całą podróz tylko o tym mysle,ze sie wszystko wygniecie.Stelle mam na wsi takiej "zabitej" tylko na rower mam stroj wyjściowy.

No tak, jeżdżę swoim autem, to wziąć można. Ale znowu też mi się nie chce niepotrzebnych rzeczy pakować, rozpakowywać, później znowu pakować, prać (bo to przesiąkną zapachem starego domu). Więc też ograniczam bagaż. 
11 września 2014 10:33 / 1 osobie podoba się ten post
AMOREK

..no niech w koncu dojedzie..cala...hahhahaa...AGAMA  do domciu..marsz !!!!!! Zaczynaj juz organ. urlopuuuuuuuu  hahhahaaaa

Dobry pomysł! Wracam do domu na tydzien.Pozałatwiam sprawy z odszkodowaniem, zaszczepię się druga dawka teżca,wyprawie pierwsze od 2 lat moje własne osobiste urodziny,które spedze w Pl i dopiero pojade na trzymiesieczny urlop do moich dziadeczków:)
11 września 2014 10:36 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

No tak, jeżdżę swoim autem, to wziąć można. Ale znowu też mi się nie chce niepotrzebnych rzeczy pakować, rozpakowywać, później znowu pakować, prać (bo to przesiąkną zapachem starego domu). Więc też ograniczam bagaż. 

Patrzę na stojąca torbe i oczom nie wierze,mogłam juz dawno tak sie pakować.A jesli chodzi o ubrania to masz racje że zapach starej szafy trzeba sprać.Nie ma innego wyjscia. Ja juz Stelli nie zmieniam więc przy zjezdzie do domu zostawie cały bagaz u pdp.A potem ręce w kieszeń i do domu.Kasy nie musze pilnowac bo na koncie nabiera mocy %.
11 września 2014 10:37 / 1 osobie podoba się ten post
Pelna oraganizacja... fajowo, baw sie dobrze...:):):)
11 września 2014 10:38 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Jak zwykle nie zostałam zrozumiana,nie chodziło mi zeby za kogos pracować.Tylko zeby przy nim byc od czasu do czasu w tym dniu.Jak widze,że zmieniczka radzi sobie to się nie "wtykam " bo sa takie,ktore tego sobie nawet nie życzą.Kazda z nas swoj p-t widzenia na te sprawy i niech tak zostanie.

Ja nawet nie zastanawiam sie nad tym która ma za ten dzien płacone, i która powinna pracować. Długo miałam wielkie szczęście jesli chodzi o zmienniczki. Zawsze sympatyczne, nie nowicjuszki. Dzien wymiany traktowany był jako dzien na pogaduchy. wszystko przygotowane wczesniej , ciasto upieczone, pokój przygotowany dla zmienniczki, kwiatki, owoce, coś do picia.Ja juz z moim majdanem w innym pomieszczeniu i zawsze była wspólna kawa z podopiecznym. Mozna jesli sie chce, no ale jeżeli trafi sie tobie cos takiego, że po powrocie usłyszysz, że mam pracowac z marszu bo ona tak pracowała obserwując moją prace to sytuacja się zmienia, człowiek zaczyna sie zastanawiac czy warto było. Nie z każdym może być przyjemny dzień wymiany.
11 września 2014 10:40 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

Patrzę na stojąca torbe i oczom nie wierze,mogłam juz dawno tak sie pakować.A jesli chodzi o ubrania to masz racje że zapach starej szafy trzeba sprać.Nie ma innego wyjscia. Ja juz Stelli nie zmieniam więc przy zjezdzie do domu zostawie cały bagaz u pdp.A potem ręce w kieszeń i do domu.Kasy nie musze pilnowac bo na koncie nabiera mocy %.

Na takim zostawianiu można się przejechać - też zostawiłam sporo rzeczy u poprzedniego dziadka, a tu klops - nie wracam. Całe szczęście były to tylko mniej wartościowe kosmetyki i stare ciuchy. I jeszcze jasiek, kominek zapachowy, olejki - to trochę jednak tego było.