22 lipca 2014 01:20 / 2 osobom podoba się ten post
LiliByłam wtedy jeszcze na praktykach, ale już na ostatnim roku. I były dwie sytuacje kiedy zostałyśmy zapytane czy wyrażamy zgodę na udział w zabiegu.
Pierwszy to była aborcja - zarówno lekarz jak położna miała prawo sumienia odmówić udziału, i tu odmówiło - jak dobrze pamiętam - z pięć osób.
Natomiast krótko przed dyplomem stanęłyśmy z samego rańca w drzwiach zabiegowej sali porodowej i zdębiałyśmy - sytuacja jak z filmu "Epidemia"... Parawany, kombinezony, cuda-wianki, a na sali tylko jedna młoda dziewczyna, już w zaawansowanej pierwszej fazie porodu. My oczy jak pięć złotych a tu drobi do nas oddziałowa i szeptem informuje - "Macie prawo odmówić udziału w porodzie, nie będzie policzone do ocen ani do zaliczeń, przyszła mama jest chora na AIDS."
Będę uczciwa i nie zamierzam wam wciskać kitu - żadna z nas nie poszła...
Lili,
spojrzałam w Twój profil, dyplom robilaś pewnie ok 95 roku.
To były zupełnie inne czasy i wiedza na temat HIV i AIDS też inna.
Wszystko dopiero raczkowało, nie było takiej wiedzy i metod zapobiegania zarazeniu,
nawet nie było do końca wiadomo przeciez jak to się przenosi.
Ja w 89 roku trafiłam z krwotokiem z przewodu pokarmowego do szpitala,
nie szło go opanować przez ponad 2 m-ce, a bylam w 7 m-cu ciąży.
W tym czasie dostałam prawie 4 litry krwi nim się uspokoiło.
Pielegniarki z Polnej smialy się przy wypisie, ze prawie całą mam nową.
Za rok czy moze dwa zrobiło się głośno w Polsce o HIV, ze już dawno było wielu zarażonych.
Przez parę lat byłam zupełnie przerażona przy dziwnych objawach,
wmawialam sobie , że zostalam zarazona; krew , której tyle dostałam od róznych dawców
przeciez nie była jeszcze wtedy badana.
Nikomu do tej pory o tym nie mówiłam,
nawet rodzina o tym nie wie, ale tamtego okresu strachu nie potrafię zapomnieć do dzisiaj.