Dzień zakręcony, bo dużo spraw do załatwienia, przed wyjazdem. Wspominałam już "w odliczaniu", że od soboty będę sprawowała opiekę nad PDP poza Niemcami, a konkretnie na Majorce- do Świąt BN.Nie jest to chyba tak często spotykane w tej pracy, ale ja dostałam taka propozycję. Na początku nawet się ucieszyłam, ale teraz im bliżej wyjazdu, to mam jakieś takie mieszane uczucia. Mam takie nastawienie do tej pracy, że nie chcę aż tak bardzo wiązać się z PDP i rodziną, bo mam swoją.Tutaj nigdy tak nie będzie, bo nie wiążą nas więzy krwi. Tutaj, nie raz słyszałam, ze jestem już ich rodziną."Jednakowoż" pracując już rok tylko w tym miejscu, te nasze relacje jak gdyby zacieśniają się i teraz jeszcze ta Majorka. Trochę mnie to wkurza, że nie mogę spędzać czasu ze swoimi dziećmi, pomimo że są dorosłe, ze swoją mamusią , rodzeństwem.Ja teraz muszę pracować i w sumie ta praca, jako praca, odpowiada mi. Im może się wydaje, że ja jestem już taka szczęśliwa, że będę na Majorce? Może jestem niewdzięcznicą, ale mam takie "rozkminki" w dniu dzisiejszym. Może tam będzie jednak fajniej niż tutaj i powinnam się cieszyć, a "rozkminki" zostawic w spokoju?