Jak minął dzień

10 maja 2016 20:09 / 3 osobom podoba się ten post
Alina

Mieli zadzwonić i nie zadzwonili, a babcia czekała z kartką i długopisem przy telefonie aby zapisać wyniki badań. Ta generacja nie rozumie, że ktoś coś obieca i może nie dotrzymać słowa bo w nawale pracy np zapomniał. Siedzi teraz podłamana i snuje różne czarne scenariusze. Żal mi jej bo ta kotka jest jej najlepszą przyjaciółką. Z resztą dla nikogo na tym forum nie jest tajemnicą, że nie mogę się jakoś rozstać z tą stellą przede wszystkim ze względu na tą uroczą kotkę, która podbiła moje serce jak już nie pamiętam nawet kto lub co.

Alinko, może sama tam zadzwoń? Nie dziwię się, że pdp smutna. Biedna kicia :(.
10 maja 2016 20:11 / 3 osobom podoba się ten post
Niestety już po godzinach pracy. Trzeba wstrzymać się do jutra. Babcia by mi nie pozwoliła samej zadzwonić bo ja jestem tylko służącą z Polski i to w dodatku niezbyt rozgarniętą
10 maja 2016 20:21 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

Mieli zadzwonić i nie zadzwonili, a babcia czekała z kartką i długopisem przy telefonie aby zapisać wyniki badań. Ta generacja nie rozumie, że ktoś coś obieca i może nie dotrzymać słowa bo w nawale pracy np zapomniał. Siedzi teraz podłamana i snuje różne czarne scenariusze. Żal mi jej bo ta kotka jest jej najlepszą przyjaciółką. Z resztą dla nikogo na tym forum nie jest tajemnicą, że nie mogę się jakoś rozstać z tą stellą przede wszystkim ze względu na tą uroczą kotkę, która podbiła moje serce jak już nie pamiętam nawet kto lub co.

Faktycznie w kulki polecieli. Bez diagnozy to nie wiadomo nawet jak pomoc tej bidulce. Moze zatrucie,moze wirus jaki? A moze cos z watroba? Diabli wiedza...A kociczka cierpi...Przykro mi bardzo bo nie wiem jak moglabym pomoc. Jesli chodzi o zwierzeta to mam totalnego bzika na ich tle. Nie lubie wiedziec ,ze cierpia...
10 maja 2016 21:20 / 2 osobom podoba się ten post
Nogi włażą mi do ....miejsca ,z którego wyrosły! Nalatałam sie po urzędach,z których moim ulubieńcem jest skarbówka!
No i wpadłam tu na chwilę aby odetchnąć.
Zaraz i tak wpadnę w objęcia Morfeusza.
Jutro od rana w koleję po odbiór dowodu rejestracyjnego!
14 maja 2016 08:58 / 1 osobie podoba się ten post
https://zapodaj.net/e4e1e1aa77b3a.jpg.html
19 maja 2016 13:27 / 6 osobom podoba się ten post
Jeszcze dzien nie skonczyl sie, ale ja juz zyje dniem jutrzejszym i dwoma nastepnymi. Zaczynamy od jutra z Andy remont mieszkania i potrwa to troche, bo on pracuje zawodowo i ja tez, ale chcemy wyremontowac to razem:)Jutro i sobota czeka nas zrywanie starych tapet i montaz sciany. W niedziele za to mamy nagrode, idziemy na urodziny do jego klienta. W ubieglym roku balowalismy 2 dni Dzis aby nie nudzic sie z babcia, zrobilam karte.Moze uda mi sie wstawic zdjecie i jak mnie dlugo na opiekunkowie nie bedzie, tzn , ze zostalam znowu skasowana.(
19 maja 2016 14:02 / 2 osobom podoba się ten post
leni

Jeszcze dzien nie skonczyl sie, ale ja juz zyje dniem jutrzejszym i dwoma nastepnymi. Zaczynamy od jutra z Andy remont mieszkania i potrwa to troche, bo on pracuje zawodowo i ja tez, ale chcemy wyremontowac to razem:)Jutro i sobota czeka nas zrywanie starych tapet i montaz sciany. W niedziele za to mamy nagrode, idziemy na urodziny do jego klienta. W ubieglym roku balowalismy 2 dni:-) Dzis aby nie nudzic sie z babcia, zrobilam karte.Moze uda mi sie wstawic zdjecie i jak mnie dlugo na opiekunkowie nie bedzie, tzn , ze zostalam znowu skasowana.(

leni boj sie Boga , przeczytałam skacowana Zdrowka, bo potrzebne przy remoncie i dobrej zabawy juz bez choroby
19 maja 2016 22:08 / 4 osobom podoba się ten post
Koniec dnia i jestem zmęczona .Jutro wyjazd ,co prawda po południu ,ale chciałam już dziś porobić większość rzeczy .
Spakowana prawie jestem ,jeszcze coś tam jutro dopakuję .Ze zmienniczką się pewno nie zobaczę ,bo ona przyjeżdża póznym wieczorem,a szkoda .
Jutro to już zleci i będzie urlop.
08 czerwca 2016 13:30 / 7 osobom podoba się ten post
Co Prawda, dzein sie jeszcze nie skonczyl, ale wczorajszy dzeieki Najwyzszemu, tak.Probujac kreatywnie gryzc sie ze stresem, z jednego wchodze w drugi. Wczoraj dzien byl bez spaceru ze wzgledu na pogode. burza za burza , ciagle ulewy i tropikalne powietrze. Sama ledwie co chodzilam, ale zaliczylam jeszcze godzinny Rehasport, wiec nie bylo najgorzej.O pol 12 umiescilam pdp w lozku, zabarykadowalam barierkami i wyszlam z domu. po drodze spotkalam przyjaciela szalonej corki, ktory szedl do nas , przejac godzinna piecze nad bebcia. O maly wlos a Auto z tylka zrobiloby mu garaz. Przechodzac przez ulice nawet sie nie porozgladal czy cos jedzie, choc i tak niewiele by zobaczyl. Z tylu za nim kierowca dal porzadnie po hamulcach , ja krzycze do A , ze ma uwazac, ale on nie wwiedzial nawet o co chodzi. Kiedy wrocilam gimnastyki, pdp byla przykryta po uszy ciepla koldra, spocona.... pytam sie a czemu ja tak przykryl a on mowi , ze jak przyszedl to usiadl w kuchni i tak siedzi- opieka Babcia sama jakas siegnela koldre z sofy i tradycyjnie sie nia okutala. Przewalkowalam jakos z pdp 4 nastepne godziny ale od 17 babcia zaczela co pare minut robic striptis. Rozbierala sie do golych cycy i siedziala na fotelu mowiac, ze jej zimno. Co ja ubralam, ona znow sie rozebrala. Ona nie ma swiadomosci, ze jest cos nie tak. Po godzinie postanowilam Zajac sie soba a nie babcia, majac ja ciagle pod kontrola. W przyplywie rozladowywania stresu, zrobilam salatke ziemniaczana( Barabasia, napisalam po poolskiemu) Przed 19 wpakowalam pdp do lozka, bo sie dluzej juz nie dalo, zostawilam ja ogladajaca tv. O 21 zeszlam na dol wszystko pozamykac. Oczywiasie babcia pomyslala, ze jest czas do wstawania. Powiedzialam tylko dobranoc i bez dyskusji wyszlam. Slyszalam jeszcze przez Jakis czas na babyfonie , ze kombinuje cos znowu z barierkami , ale tego nie da rady rozpracowac, wiec jest bezpieczna. Dzis zobaczylam pozycje babci w lozku. Dorwala sie jakos do pilota sterujacego lozkiem i ustawila sobie bardzo zdrowa pozacje do spania- glowa zupelnie na dole a nogi do gory. Juz zbunkrowalam pilota::-Dzis znow nie najlepiej z jej glowa , wiec ciezki dzien. Byla juz chusteczka wysmarowana maslem jako kanapka. Nie zabraniam jej tych niedozecznosci, bo przynajmniej cos kombinuje. Rozladowany stres wczoraj zrobieniem slatki ziemniaczanej , spowodowal dzis kolejny stres, bo czemu te kartofle takie zimne. Podgrzalam, to znowu czemu cieple....Pol obiadu z talerza znalazlo sie na serwtce pod talerzyk bo babcia myslala, ze to trzeba gdzies przelozyc a nie jesc. od 12 lezy w lozku i za chwile znowu musze podjac walke z wiatrakami
08 czerwca 2016 13:55 / 3 osobom podoba się ten post
Współczuję Leni... masz jazdę bez trzymanki...
08 czerwca 2016 14:04 / 2 osobom podoba się ten post
leni

Co Prawda, dzein sie jeszcze nie skonczyl, ale wczorajszy dzeieki Najwyzszemu, tak.Probujac kreatywnie gryzc sie ze stresem, z jednego wchodze w drugi. Wczoraj dzien byl bez spaceru ze wzgledu na pogode. burza za burza , ciagle ulewy i tropikalne powietrze. Sama ledwie co chodzilam, ale zaliczylam jeszcze godzinny Rehasport, wiec nie bylo najgorzej.O pol 12 umiescilam pdp w lozku, zabarykadowalam barierkami i wyszlam z domu. po drodze spotkalam przyjaciela szalonej corki, ktory szedl do nas , przejac godzinna piecze nad bebcia. O maly wlos a Auto z tylka zrobiloby mu garaz. Przechodzac przez ulice nawet sie nie porozgladal czy cos jedzie, choc i tak niewiele by zobaczyl. Z tylu za nim kierowca dal porzadnie po hamulcach , ja krzycze do A , ze ma uwazac, ale on nie wwiedzial nawet o co chodzi. Kiedy wrocilam gimnastyki, pdp byla przykryta po uszy ciepla koldra, spocona.... pytam sie a czemu ja tak przykryl a on mowi , ze jak przyszedl to usiadl w kuchni i tak siedzi- opieka:-) Babcia sama jakas siegnela koldre z sofy i tradycyjnie sie nia okutala. Przewalkowalam jakos z pdp 4 nastepne godziny ale od 17 babcia zaczela co pare minut robic striptis. Rozbierala sie do golych cycy i siedziala na fotelu mowiac, ze jej zimno. Co ja ubralam, ona znow sie rozebrala. Ona nie ma swiadomosci, ze jest cos nie tak. Po godzinie postanowilam Zajac sie soba a nie babcia, majac ja ciagle pod kontrola. W przyplywie rozladowywania stresu, zrobilam salatke ziemniaczana( Barabasia, napisalam po poolskiemu):-) Przed 19 wpakowalam pdp do lozka, bo sie dluzej juz nie dalo, zostawilam ja ogladajaca tv. O 21 zeszlam na dol wszystko pozamykac. Oczywiasie babcia pomyslala, ze jest czas do wstawania. Powiedzialam tylko dobranoc i bez dyskusji wyszlam. Slyszalam jeszcze przez Jakis czas na babyfonie , ze kombinuje cos znowu z barierkami , ale tego nie da rady rozpracowac, wiec jest bezpieczna. Dzis zobaczylam pozycje babci w lozku. Dorwala sie jakos do pilota sterujacego lozkiem i ustawila sobie bardzo zdrowa pozacje do spania- glowa zupelnie na dole a nogi do gory. Juz zbunkrowalam pilota::-Dzis znow nie najlepiej z jej glowa , wiec ciezki dzien. Byla juz chusteczka wysmarowana maslem jako kanapka. Nie zabraniam jej tych niedozecznosci, bo przynajmniej cos kombinuje. Rozladowany stres wczoraj zrobieniem slatki ziemniaczanej , spowodowal dzis kolejny stres, bo czemu te kartofle takie zimne. Podgrzalam, to znowu czemu cieple....Pol obiadu z talerza znalazlo sie na serwtce pod talerzyk bo babcia myslala, ze to trzeba gdzies przelozyc a nie jesc. od 12 lezy w lozku i za chwile znowu musze podjac walke z wiatrakami

Rzeczywiście masz niezłą jazdę. Trzymaj się dzielnie!
08 czerwca 2016 15:33 / 4 osobom podoba się ten post
Och Leni.Ile musimy wytrzymać ,jak głowa u Pdp nie funkcjonuje.I co z taką osobą robić Bóg raczy wiedzieć jak umysł jest po drugiej stronie.
09 sierpnia 2016 21:45 / 5 osobom podoba się ten post
Na dzisiaj mam dosyć,moja seniorka dała mi popalić.
09 sierpnia 2016 21:54 / 8 osobom podoba się ten post
Mój dzisiejszy dzień był pracowity.Robiłam porządki ,przyszykowałam trochę rzeczy do pakowania ,zrobiłam ciasto kruche które leży sobie w lodowce i czeka na jutro na upieczenie .Nie lubię ostatniego tygodnia w pracy ,bo taki jakiś stresujący.
09 sierpnia 2016 23:07 / 2 osobom podoba się ten post
Kruszynka64

Na dzisiaj mam dosyć,moja seniorka dała mi popalić.

Moj każdy dzień pracy w DE wygląda tak samo