Co Prawda, dzein sie jeszcze nie skonczyl, ale wczorajszy dzeieki Najwyzszemu, tak.Probujac kreatywnie gryzc sie ze stresem, z jednego wchodze w drugi. Wczoraj dzien byl bez spaceru ze wzgledu na pogode. burza za burza , ciagle ulewy i tropikalne powietrze. Sama ledwie co chodzilam, ale zaliczylam jeszcze godzinny Rehasport, wiec nie bylo najgorzej.O pol 12 umiescilam pdp w lozku, zabarykadowalam barierkami i wyszlam z domu. po drodze spotkalam przyjaciela szalonej corki, ktory szedl do nas , przejac godzinna piecze nad bebcia. O maly wlos a Auto z tylka zrobiloby mu garaz. Przechodzac przez ulice nawet sie nie porozgladal czy cos jedzie, choc i tak niewiele by zobaczyl. Z tylu za nim kierowca dal porzadnie po hamulcach , ja krzycze do A , ze ma uwazac, ale on nie wwiedzial nawet o co chodzi. Kiedy wrocilam gimnastyki, pdp byla przykryta po uszy ciepla koldra, spocona.... pytam sie a czemu ja tak przykryl a on mowi , ze jak przyszedl to usiadl w kuchni i tak siedzi- opieka

Babcia sama jakas siegnela koldre z sofy i tradycyjnie sie nia okutala. Przewalkowalam jakos z pdp 4 nastepne godziny ale od 17 babcia zaczela co pare minut robic striptis. Rozbierala sie do golych cycy i siedziala na fotelu mowiac, ze jej zimno. Co ja ubralam, ona znow sie rozebrala. Ona nie ma swiadomosci, ze jest cos nie tak. Po godzinie postanowilam Zajac sie soba a nie babcia, majac ja ciagle pod kontrola. W przyplywie rozladowywania stresu, zrobilam salatke ziemniaczana( Barabasia, napisalam po poolskiemu)

Przed 19 wpakowalam pdp do lozka, bo sie dluzej juz nie dalo, zostawilam ja ogladajaca tv. O 21 zeszlam na dol wszystko pozamykac. Oczywiasie babcia pomyslala, ze jest czas do wstawania. Powiedzialam tylko dobranoc i bez dyskusji wyszlam. Slyszalam jeszcze przez Jakis czas na babyfonie , ze kombinuje cos znowu z barierkami , ale tego nie da rady rozpracowac, wiec jest bezpieczna. Dzis zobaczylam pozycje babci w lozku. Dorwala sie jakos do pilota sterujacego lozkiem i ustawila sobie bardzo zdrowa pozacje do spania- glowa zupelnie na dole a nogi do gory. Juz zbunkrowalam pilota::-Dzis znow nie najlepiej z jej glowa , wiec ciezki dzien. Byla juz chusteczka wysmarowana maslem jako kanapka. Nie zabraniam jej tych niedozecznosci, bo przynajmniej cos kombinuje. Rozladowany stres wczoraj zrobieniem slatki ziemniaczanej , spowodowal dzis kolejny stres, bo czemu te kartofle takie zimne. Podgrzalam, to znowu czemu cieple....Pol obiadu z talerza znalazlo sie na serwtce pod talerzyk bo babcia myslala, ze to trzeba gdzies przelozyc a nie jesc. od 12 lezy w lozku i za chwile znowu musze podjac walke z wiatrakami