Psina się znalazła:-)Synowa do północy chodziła po ogrodzie i szlochała. Rano sąsiadka przyszła i pyta ją czy dzwoniła do ichniejszego schroniska dla zwierząt, bo może ktoś tam pieska zawiózł. Nie i nie ma czasu, bo teraz jedzie na umówione spotkanie(a do samochodu tachała wielką torbę podróżną, w której pobrzękiwało szkło!).Pojechała.Sąsiadka zadzwoniła sama.Przyszła mi powiedzieć, że piesek jest, 3 godziny siedział pod REWE przywiązany smyczą. W końcu ktoś się zainteresował, dał wody i zawiózł gdzie trzeba. Na zawieszce przy obroży był nieaktualny nr tel. Weterynarz stwierdził, że piesek jest niedożywiony, ja to już też stwierdziłam, bo sierść mu wychodzi garściami. Może właścicielka próbowała go nawrócić na wegetarianizm?Ona mięsa nie je.Nie wiem w ogóle czy je , czy tylko pije...Oj, sztela jest rozwojowa, zabraknie babci do opieki (ona też dzisiaj jedzie gdzieś daleko i szykuje się do podróży:fuckyou2:) to będzie synowa:kropla potu:
