U mnie jak zwykle było spokojnie, noo troszkę tłoczniej niż zwykle ale spokojnie. Pdp odwiedził jak zwykle wnuczek i jak niezwykle syn. Obaj korzystali z mojej łazienki, bo babcina na wejście z jej sypialni, a moja jest obok mojego pokoju. Noż kurcze pleców to żaden mi nie umył

Jak już sobie pojechali to pdp mnie "wyrzuciła" na spacer do lasu. Trochę mi się nie chciało, bo wczoraj sobie za bardzo pozwoliłam. Wróciłam zmachana więc stwierdziłam, że dzisiaj odpoczynek.
Wstawię parę fotek. Ta pierwsza to wczorajszy wypad nad jeziorko. Jeszcze go nie objechałam wkoło ale mam w planie.

A to droga która uwielbiam. Jadąc rozglądam się na prawo i lewo zamiast patrzec przed siebie. Podziwiam las sosnowy. Może się to dla mnie kiedyś źle skończyc, bo mnie będa musieli z jakiejś sosenki zeskrobywać


