Tak to jest z tymi podopiecznymi. Opowiem Ci co wczoraj sie dzialo. Otoz z powodu choroby babcia lezala w lozku, non stop, przez bite 5 dni. Nie miala sily siedziec,trzeba bylo ja podtrzymywac bo sie slaniala jak mimoza. Oczy az metne od tego chorowania,zero sil, az litosc brala. Przyjechala karetka,mlody czlowiek sie przedstawia,mowi kim jest i pyta czy babcia sama z lozka wstanie. I wiesz co? Malo,ze wstala to jeszcze sama po schodach sie przemiescila. Jak to zobaczylysmy (ja i corka pdp) to oczy wybaluszylysmy jak zaby na grzmot.Jednym slowem szczeny w dol nam pospadaly. Bo jak to jest,ze przy jedzeniu czy piciu sie obala,a tu nagle jak lania lesna w dol pomyka?:-) Tez mnie to zastanowilo. Nawet bardzo. Postanowilam sobie,ze sie juz nigdy nad nia nie bede litowac bo udaje wiecej niz zdawalam sobie sprawe:-)
