Już myślałam,że będę musiała w trybie pilnym zjeżdżać do domu,ale córka odwiodła mnie od tego pomysłu - jutro może będzie decyzja w sprawie cesarki,do terminu będzie 11 dni to już może zdecydują ,że rozwiązują ciążę.Pojawiły się dodatkowe rodzinne zawirowania ,ale jutro "stanowisko dowodzenia "obejmuje starszy harcmistrz Elizabeth-czyli moja mama ,więc jestem spokojniejsza,mimo że wieczór miałam bardzo nerwowy.Uff.połowicznie,uff,póki co.
Leje cały dzień,zrobiło się niecałe 15 stopni i Szef kaloryferki powłączał:) Milutko:)Hi hi
