30 sierpnia 2014 20:56 / 10 osobom podoba się ten post
Muszę, no po prostu muszę Wam opisać. Pojechałyśmy na Gartenfest, impreza jak impreza, jedzenia do obrzydzenia , obaliłyśmy z Zysią flaszkę sektu,chłopaki średnia wieku 60+,orkiestra rżnęła same szlagiery,wszyscy się kiwali i śpiewali.Ogólnie fajna zabawa, potem przyszedł sąsiad i przyniósł kózkę 3tygodniową, ja oszalałam, zaraz miałam przed oczami mojego Mietka- kozła ,równolatka mojego psa,Miecio był cudnym capem,ale odszedł szybko ,ponieważ zeżarł butelkę po herbicydach i nie przeżył. Dopadłam tę kózkę i dawaj ją całować i tulić,a ona zaczęła mi ssać brodę, no rozłożyła mnie na łopatki. Zysia była zadrosna i przyłożyła mi butelką z piwem,nie trafiła i dostało się mojej sukience, gospodyni zaoferowała, że da mi coś na przebranie. Poszłyśmy do domu,powitały Nas 4 koty.Main coon, 2 syjamy i dachowiec, lubię koty,ale kocham psy ,zawsze byłam zepsiała, ale odkąd odszedł mój Ferdynand to kocham wszystko co się da pogłaskać,wymizialiśmy się,ale dachowiec Karlo wskoczył mi na kolana,umościł się i ani myśli złazić. Powiedziałam ,że muszę wracać do Zysi do ogrodu,jakoś go Gospodyni ściągnęła.Usadowiłam się na miejscu,ludziska coś tam gadają i pokazują palcami,patrzę i ja, O Matko!!! Karlo drapie w szybę,rozpędza się i wali w nią, właścicielka pobiegła i go wypuścił , a ten skubany chyc i już siedzi mi na kolanach, ludziska zgłupieli, a moją minę ,musielibyście zobaczyć.Córka mojej Zysi powiedziała,Ewa to znajda jest u mojej siostry od 2tyg, chcesz to go zabierz, nasza mama kocha koty, więc decyzja należy do Ciebie. I oto koleżanki i koledzy oświadczam, że adoptowałam niemieckiego kota o imieniu Karl i siedzimy sobie'' oba dwa'' na sofie i na spółę zjadamy jogurcik.Klepnij w klawiaturę Karlos i pozdrów Opiekunkowo, daj łapeczkę, nbn jnnnnnmmm bbb Jeszcze nie umie pisać, ale pracujemy nad tym