26 września 2014 11:25 / 3 osobom podoba się ten post
LiliJa zaraz też "bez łeb"oberwę, ale wiem że bywają takie miejsca. Sama miałam jedno takie, skąd - gdybym tylko mogła - do dziś bym sie nie ruszyła... Niestety - los decyduje za nas, ale raz trafia się na takich, że na sam widok człowiekowi robi się słabo, a raz na miejsce w którym można czuć się jak człowiek doceniony...
Na poczatku mojej pracy bywalem szmacony i zle traktowany, dostalem tez nie raz po 4 literach, siedzialem jak mysz pod miotla byle by zarobic, byle te euroki dostac, balem sie ze moge stracic prace jak bede sie za duzo domagal ( za duzo mam na mysli to co sie czlowiekowi nalezy), pozwalaem ludziom na wiele zlego - to byl blad!.... zastosowalem jedna zasade jesli wchodzisz miedzy wrony kracz jak i one... czyli... podpatrzylem jak niemcy traktuja siebie na wzajem - glownie z wielkim szacunkiem do siebie samych i do innych, zaczalem szanowac siebie tak jak i oni siebie szanuja, sam tez ich szanowalem. Zauwazylem ze jesli niemiec widzi iz szanujesz siebie on zaczyna cie tak samo szanowac - jesli sie nie szanujesz to z ich szacunkiem do ciebie bywa roznie. Nie wychylam sie przed szereg, traktuje siebie tak jak i oni siebie samych traktuja...
Czesto widze jak inni opiekuni boja sie o wszystko poprosic, zapytac zazadac... np: kobitka na steli bala sie poprosic o noze potrzebne do gotowania, miala jeden zlamany, tepy, bala sie zapytac o wiecej wolnego (poprzednia opiekunka ustalila 1h wolnego dziennie bo wiecej nie potrzebowala)... niby zwykle rzeczy a jednak dosc wazne... Opiekunka w koncu przemogla sie i pogadala z rodzina PDP, okazalo sie ze sa zli nie za to, ze prosi/ zada czegos, ale na to ze tyle czasu milczala i ze wogole bala sie, pytac i prosic.