andrea said:
tu trzeba miec pozwolenie.no chyba ze sie wybierasz do sklepu po karpia;))) wzioles podlodowke ,taborecik wedkarski i cieple ubranie? no i wiertlo na otworek w lodzie.Ja zawsze jezdze na spining bo do splawika cierpliwosci mi brakuje chociaz tez sie zdarza.dla mnie najsmaczniejszy jest okon i szczupak ale na niego trzeba poczekac do 1 maja.
Jadę ze spinningiem poszukać głowacicy, ale jeszcze nie wiem gdzie. No i musze uprawnienia zdobyć, bo Polska karta mi tutaj nie pomoże raczej. Do niedzieli sobie wszystko przygotuje logistycznie - pogrzebię po internecie, trasę wyznaczę. Poszukam na google earth jakichś fajnych miejscówek. Mam nadzieję, że są głowatki w Niemczech, bo to ryba nie z tej strony Europy trochę, a u nas Dunajec i San zarybiali nią kilkadziesiąt lat temu i się przyjęła, chociaż też jest jej mało. Jak nic nie znajdę, to dorwę jakąś rzekę nizinną i porzucam za sandaczem.
Karpi nie jadam i nie łowię - a fe!
