Na wyjeździe

21 grudnia 2011 21:13
andrea said:
tu trzeba miec pozwolenie.no chyba ze sie wybierasz do sklepu po karpia;))) wzioles podlodowke ,taborecik wedkarski i cieple ubranie? no i wiertlo na otworek w lodzie.Ja zawsze jezdze na spining bo do splawika cierpliwosci mi brakuje chociaz tez sie zdarza.dla mnie najsmaczniejszy jest okon i szczupak ale na niego trzeba poczekac do 1 maja.

Jadę ze spinningiem poszukać głowacicy, ale jeszcze nie wiem gdzie. No i musze uprawnienia zdobyć, bo Polska karta mi tutaj nie pomoże raczej. Do niedzieli sobie wszystko przygotuje logistycznie - pogrzebię po internecie, trasę wyznaczę. Poszukam na google earth jakichś fajnych miejscówek. Mam nadzieję, że są głowatki w Niemczech, bo to ryba nie z tej strony Europy trochę, a u nas Dunajec i San zarybiali nią kilkadziesiąt lat temu i się przyjęła, chociaż też jest jej mało. Jak nic nie znajdę, to dorwę jakąś rzekę nizinną i porzucam za sandaczem.



Karpi nie jadam i nie łowię - a fe!

22 grudnia 2011 06:06
Witam wszystkich, ja już wstałam, kawkę pijęę. Miłego dnia.
22 grudnia 2011 06:42
Ja tez witam wszystkich serdecznie i zycze pogodnego dnia
22 grudnia 2011 06:58
andrea said:
glowacica bierze naj.na wobler dwuczesciowy tz.klamke.

Mam dwy, trzy i czteroczęściowe, a pewnie i tak nie złowię nic ;-)

22 grudnia 2011 07:59
A jak złowisz, to i przyrządzić umiesz ?
22 grudnia 2011 08:09
A jak złowię, to i wypuszczę nawet.
22 grudnia 2011 08:17
Tak, to jest do przyjęci. Tylko po co je kaleczysz?
22 grudnia 2011 09:50
No
22 grudnia 2011 22:02
jak to gdzie kazda cos tam pichci na swieta bo swieta tuz tuz a teraz po ciezkim dniu odpoczywaja dobrej nocki wszystkim
23 grudnia 2011 09:30
andrea said:
Benita bo Janusz tylko te niwymiarowe wypuszsza.Janusz jak zlowisz zlota rybke ,to jedno z zyczenie ma byc takie:zebysmy zuzo zarabiali ,malo pracy mieli i czesciej w domu rodzinnym siedzieli

Wypuszczam wszystkie :-D



A złotych rybek nie lowię, raczej brązowe, srebrne i zielone albo pasiaste ;-)

23 grudnia 2011 09:46
Jestem, jestem, ostatnie szlify i błyski dokonałam. Teraz idę normalny piątkowy obiadek robić - rybka i frytki. Pychota. Ja jedzenia na święta nie przygotowuję, a że trafiłam do bardzo czystego domku - to trzymam się standartów. Jestem już po robocie - dziś tyko normalna codzienność. Pa i Wam smacznego obiadku życzę.

Janusz - ale jak Ci jakaś złota sama na haczyk wejdzie - to w/g instrukcji Andrei, proszę.
23 grudnia 2011 12:54
Dobry pomysł, Andrea.
23 grudnia 2011 18:16
Własnie skończyłem przygotowywać sprzęt. Nową plecionkę nawinąłem, która musiałem niestety tutaj na miejscu kupić :-/ Zaraz się zabieram za ostrzenie kotwic jak babcię położę.
23 grudnia 2011 19:15
To kiedy wyjeżdżasz? Ja odważnie zostaję. To jest zjawisko socjologicznie bardzo ciekawe. Żadnej atmosfery świąt. Pani domu - odpowiedzialna za jutrzejszą wigilię dziś szyła cosik ładnego, nie dotyczącego świąt, a teraz poszła z mężem na jakiś koncercik . Jutro kupią jakiegoś pieczonego ptaka i po herbacie. Interesujące, jak pomyśleć, że prawie wszystkie kobiety w Polsce są w smym środku wiru świąecznego. Mnie nie ma, ale w moim domu też zawierucha, dzieci przyjechały, choinkę właśnie ubieraj - a ja luzik.
23 grudnia 2011 20:50
Benita zgadzam sie z toba zadnej atmosfery swiat to prawda.A ja to ich mam serdecznie w d...e.Kazalam sobie kupic rybkie i kiszona kapuste i sama sobie zrobie wigilje,a towarzystwa mi dotrzymaja przez skajpa moje kochane dzieciaczki ,niech oni sie zajadaja ta swoja kartofel salat tez maja danie na wigilie ze boki zrywac.