Z nerwem kulszowym to do dobrego fizjoterapeuty ... Ja sama sobie z nim radzę ... I nie ma bata żeby mnie nie puścił. Pakuj manatki i wyjeżdżaj dziewczyno jeżeli umiesz przede wszystkim zostawić na długie tu 2 m-ce swoje życie w Polsce. Zaczynałam tez dobrze po pięćdziesiątce i nie miałam takich atutów jak Ty (język mniej niż kiepski i żadnych przygotowań teoretycznych ) , a na drugą moją stelle (zlecenie) jechałam z rwą w stanie zapalnym. Do pokoju na górze szłam na czworakach. Tak mnie urządziło hula - hop... hihihi Teraz jak się tym bawię to już kręcę na dwie strony ( czyli raz w prawo, raz w lewo ). I nie oszczędzam się ... Tak mam, że jak sobie nie dam w kość (hihihi) to nie wiem czy żyję...))))
