

Do luttki-to niemieckie słowo,o którym wcześniej była dyskusja to p u l l e r n---siusiać.
Nie miałam okazji wcześniej napisać,potem widziałam,co koleżanki pisały-pullern jest własciwa pisownia i właściwym znaczeniem.
Jeśli o wyjazdy bez znajomości jezyka chodzi-to bez całkowitej znajomości jest to niesamowicie trudne.Coś jednak trzeba umieć.Wyjatkiem jest sytuacja,kiedy do polskojęzycznej rodziny się trafia.
Co do księgowości w tle opiekuńczym-też należę do tego szacownego grona-mój kierunek to ekonomika i organizacja transportu samochodowego.Ale fajnie po latach napisać,czego to człowiek za młodu się uczył.
temat troszkę się rozbiegł -konkretnie ,czy jest tu opiekunka co pojechała bez znajomości języka? nie przeleciałem wszystkich postów ,bo wiadomo dlaczego ,ale zaczynając pracę jako opiekun 8 lat temu w Niemczech,powiem uczciwie ,znałem tylko liczebniki ,na steli dopiero uczyłem się niemieckiego a to z pomocą PDP,która dziennie po przyjściu z kościoła przerabiała ze mną jedną lekcje z j.niemieckiego -trwało to dwa lata.Państwo Meyer są też na filmie dokumentalnym ,który ze mną nakręcono w Polsce.Czy teraz są takie przypadki ?ano są słyszałem o takowych,sporadyczne ,ale są.Jedno jest pewne znajomość języka uwalnia nas od wielu stresów a trafiamy na różne stele ,oj trafiamy i co w tedy jak nie umiemy się "wyszczekać"??? łzy i nie potrzebne łzy.
Mogłabyś coś więcej o tym powiedzieć..poproszę..Takie rady są na wagę złota i bólu! :)
Niemieckiego uczyłam się przez dwa lata bardzo dawno temu i nigdy nie używałam na co dzień.Jadąc tu pierwszy raz zostałam przeegzaminowana przez telefon, oceniona najniżej i pozbawiona złudzeń...wszelkich. Na miejscu okazało się, że nie jest tak tragicznie tylko po prostu... źle. Zaczęłam sama powtarzać i uczyć się nowych słów. Korzystalam z netu i podrecznika. Prosiłam moja Pdp, aby mówiła do mnie powoli bo wtedy jestem w stanie zrozumieć o co jej chodzi....nigdy nie okazała mi zniecierpliwienia, dlatego coraz śmielej zaczęłam mówić a jeśli czegoś nie wiedziałam to pytać. Na spacerach często zadaje Jej pytania....Was is das....?? Ona mi odpowiada...a ja powtarzam....i tak się bawimy wspólnie.....:-)
czy ktos korzysta z tłumaczy elektronicznych?