reanataScarlet dziekuje Ci za cieple slowa, Ja zony Josefa nie znalam -przyjechalam tu po jej smierci,nikt mnie nie uprzedzil ze pdp jest w takim ciezkim stanie psychicznym, To nie bylo dobre miejsce dla mnie z jego trauma-moj tata zmarl w tym samym czasie co Elizabet-zamiast jakos powoli wychodzic z dolka po smierci taty czulam ze spadam ,spadam,spadam,,,,,,,,,,w pierwszym tygodniu chcialam z tad uciec -plakalam -ale ,,,,,,,,,,,nie zalilam sie,moze bylo mi wstyd przyznac sie ze nie daje rady psychicznie,wytrzymalam ten najgorszy okres,z kazdym dniem bylo lepiej,,,,,,wzielam sie za siebie i za Josefa ktory ciagle powtarzal ze on chce umrzec a z cmentarza nie chcial wycchodzic, Jestem dosc energiczna osoba nie pozwalalam mu ,,zapadac sie,,-wymyslalam przerozne czynnosci -zreszta z pomoca forum,aby nie mogl czuc sie samotny, Naturalnie jestem zmeczona psychicznie,a teraz juz ostatnie dni moje u Josefa,tez widze smutek w jego oczach -dzis placz przy obiedzie,,,,,,,,,,, znow ktos go opuszcza,oj ciezka ta nasza praca
Popłakałam się ......