Na wyjeździe #17

13 grudnia 2014 13:19 / 7 osobom podoba się ten post
Witam wszystkich z Polski !!! Podróż miałam fatalna ,bo nie dość ,że rzucało autokarem ze wzgledu na wichure to jeszcze poupychali nas jak sardynki wautobusie Sindbad,masakra.... ale coz to sie ma do mysli,ze już niedługo w domku.no i jestem,szczęście moje sięgnąło zenitu,Pozdrawiam Was wszystkich i zycze wam wszystkim spokojnych i szybko mijajacych dni....trzymajcie się papapap...
13 grudnia 2014 13:19 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

Witam wszystkich z Polski !!! Podróż miałam fatalna ,bo nie dość ,że rzucało autokarem ze wzgledu na wichure to jeszcze poupychali nas jak sardynki wautobusie Sindbad,masakra.... ale coz to sie ma do mysli,ze już niedługo w domku.no i jestem,szczęście moje sięgnąło zenitu,Pozdrawiam Was wszystkich i zycze wam wszystkim spokojnych i szybko mijajacych dni....trzymajcie się papapap...

Dobrze,że dojechalaś szczęsliwie. :) To najważniejsze. :)
13 grudnia 2014 13:22 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

Witam wszystkich z Polski !!! Podróż miałam fatalna ,bo nie dość ,że rzucało autokarem ze wzgledu na wichure to jeszcze poupychali nas jak sardynki wautobusie Sindbad,masakra.... ale coz to sie ma do mysli,ze już niedługo w domku.no i jestem,szczęście moje sięgnąło zenitu,Pozdrawiam Was wszystkich i zycze wam wszystkim spokojnych i szybko mijajacych dni....trzymajcie się papapap...

milego zasluzonego urlopuDDDDDDDD
13 grudnia 2014 13:38 / 2 osobom podoba się ten post
iwunia

Witam wszystkich z Polski !!! Podróż miałam fatalna ,bo nie dość ,że rzucało autokarem ze wzgledu na wichure to jeszcze poupychali nas jak sardynki wautobusie Sindbad,masakra.... ale coz to sie ma do mysli,ze już niedługo w domku.no i jestem,szczęście moje sięgnąło zenitu,Pozdrawiam Was wszystkich i zycze wam wszystkim spokojnych i szybko mijajacych dni....trzymajcie się papapap...

hej:))
dobrze, że dojechałaś szczęsliwie:) pa pa :)
13 grudnia 2014 15:30 / 1 osobie podoba się ten post
reanata

Scarlet dziekuje Ci za cieple slowa, Ja zony Josefa nie znalam -przyjechalam tu po jej smierci,nikt mnie nie uprzedzil ze pdp jest w takim ciezkim stanie psychicznym, To nie bylo dobre miejsce dla mnie  z jego trauma-moj tata zmarl w tym samym czasie co Elizabet-zamiast jakos powoli wychodzic z dolka po smierci  taty czulam ze spadam ,spadam,spadam,,,,,,,,,,w pierwszym tygodniu chcialam z tad uciec -plakalam -ale ,,,,,,,,,,,nie zalilam sie,moze bylo mi wstyd przyznac sie ze nie daje rady psychicznie,wytrzymalam ten najgorszy okres,z kazdym dniem bylo lepiej,,,,,,wzielam sie za siebie i za Josefa ktory ciagle powtarzal ze on chce umrzec a z cmentarza nie chcial wycchodzic, Jestem dosc energiczna osoba nie pozwalalam mu ,,zapadac sie,,-wymyslalam przerozne czynnosci -zreszta z pomoca forum,aby nie mogl czuc sie samotny, Naturalnie jestem zmeczona psychicznie,a teraz juz ostatnie dni moje u Josefa,tez widze smutek w jego oczach -dzis placz przy obiedzie,,,,,,,,,,, znow ktos go opuszcza,oj ciezka ta nasza praca  

Popłakałam się ......
13 grudnia 2014 15:48 / 1 osobie podoba się ten post
jak sie ciesze ze was widze (virtualnie).Bardzo prosze wszystkie awatary z waszymi usmiechnietymi buzkami.Inaczej to chyba bede mial koszmary ha ha Holenderki jeszcze brzydsze - od niemek hihi
13 grudnia 2014 15:49 / 3 osobom podoba się ten post
Bardzo dziekuje za slowa od Was naprawde daja do myslenia ,tak jak ktos napisal NIE NIE i to nie to ja musze sama krzyczec naprawde to macie wszyscy racje Mam jeszcze duzo do myslenia ,i mysle ze tak mnie wezbralo dlatego iz sztela wcale nie taka latwa ,i te swieta .Ale pewnie wielu z was je tu spedzi .Ja nawet niewiem czy tak naprawde to ja sama nie chcialam ich spedzic pracujac .Bo to jakos chyba zaczelam uciekac od domu To mnie przerasta ta cala sytuacja .Ale wasze rady naprawde do przemyslenia DZIEKUJE i milego popoludnia Wszystkim moja pezerwa dobiega konca ...czytam forum czesciej ale na pisanie nie mam tak czasu nie za bardzo mi to idzie ..
13 grudnia 2014 15:54 / 2 osobom podoba się ten post
Nie daj sie Jula, co Cię nie zabije , to Cię wzmocni. Pamiętaj o tym!
13 grudnia 2014 15:57 / 6 osobom podoba się ten post
Jestem już w domu ale tak mi jakos cięzko bo zostawiłam tam ciężko chorego PDP i jego żonę ,też chora ale nie tak żle,czuje sie u nich dobrze byłam juz 4 razy i za każdym razem jak jechałam do domu dziadek bardzo słabł.że podczas pobytu mojej zmienniczki zawsze lądował w szpitalu,na tym pobycie jak zajechałam do nich w listopadzie dziadek był w szpitalu jeszcze ale po poludniu na wlasne żądanie wrócił do domu,bo stwierdził(naprawde sie nie chwalę to sa jego slowa) ze ja sie nim lepiej zaopiekuje,,,przez cały mój ten pobyt było z nim w miare dobrze,od 3 dni zaczał sie skarżyc na bóle brzucha ,wymiotował dostał rozwolnienia,wczoraj pojechałam do domu i wiecie, tak dziadek z babcią płakali,że mi serce pekało,dali mi prezent i pieknie napisane życzenia z podziękowaniami a dziś zmienniczka mi rano dzwoni,że dziadek poszedł do szpitala....tak mi smutno bo to taki dobry człowiek,czasami mysle ,że chyba nie dla mnie ta robota siedze teraz w domu i bardzo mi smutno....bo nie wiem czy jeszcze sie zobaczymy...tak chciałam to z siebie wyrzucić,bo zamiast sie cieszyc pobytem w domu myslami jestem tam...

13 grudnia 2014 16:05 / 3 osobom podoba się ten post
iwunia

Jestem już w domu ale tak mi jakos cięzko bo zostawiłam tam ciężko chorego PDP i jego żonę ,też chora ale nie tak żle,czuje sie u nich dobrze byłam juz 4 razy i za każdym razem jak jechałam do domu dziadek bardzo słabł.że podczas pobytu mojej zmienniczki zawsze lądował w szpitalu,na tym pobycie jak zajechałam do nich w listopadzie dziadek był w szpitalu jeszcze ale po poludniu na wlasne żądanie wrócił do domu,bo stwierdził(naprawde sie nie chwalę to sa jego slowa) ze ja sie nim lepiej zaopiekuje,,,przez cały mój ten pobyt było z nim w miare dobrze,od 3 dni zaczał sie skarżyc na bóle brzucha ,wymiotował dostał rozwolnienia,wczoraj pojechałam do domu i wiecie, tak dziadek z babcią płakali,że mi serce pekało,dali mi prezent i pieknie napisane życzenia z podziękowaniami a dziś zmienniczka mi rano dzwoni,że dziadek poszedł do szpitala....tak mi smutno bo to taki dobry człowiek,czasami mysle ,że chyba nie dla mnie ta robota siedze teraz w domu i bardzo mi smutno....bo nie wiem czy jeszcze sie zobaczymy...tak chciałam to z siebie wyrzucić,bo zamiast sie cieszyc pobytem w domu myslami jestem tam...

Iwunia,rozumie cie,jestem przekonana ze wiekoszosc z Nas pomimo ze wiemy ze to tylka praca,-nie powinno sie angazowac emocjonalnie,ale to sa tylko slowa,ktore w zyciu nie maja pokrycia,Jestesmy tylko a moze az ludzmi ,mamy serca,uczucia,i ,,przywiazujemy,, sie do ludzi i otoczenia-nawet w jakis sposob obdarzamy uczuciem,Masz urlop ida swieta  to bardzy radosny okres ,zyj w miare mozliwosci swoim zyciem-wieku pdp -ani choroby nie cofniesz-tak niestety skonstruowany jest nasz pobyt na tym ziemskim padole-duzo usciskow dla ciebie
13 grudnia 2014 16:15 / 7 osobom podoba się ten post
jula

Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???

Jula-wypisz wymaluj moja zmienniczka z Krefeld-pisalam tu o niej.Postępujesz tak samo!!!!Ocknij sie ,obudź w sobie egoizm!!!!Przez te 8 lat sama sie sprowadziłaś do roli bankomatu,sprzątaczki i kucharki i jeszcze masz do siebie pretensje.....wyrzuty sumienia.....Co z tego ,że wiesz co powinnas zrobić,co z tego?Powiem tylko,ze kiedy moja zmienniczka pochorowała sie tak,ze musiała zrezygnowac z wyjazdów-pierwsze słowa zarówno dzieci jak i męża brzmiały:jak to?nie będziesz juz jeździła?a kasa??????.Dzwoniła do mnie niedawno,choruje,wsparcia zero,nawet jej stara matka ma do niej pretensje ,że ośmieliłą się zachorowac -darmozjad jeden.......
Skończ z pakami,wysyłaniem kasy,zacznij czegoś wymagac od niemal dorosłych dzieci i ślubnego-zacznij brać nie tylko dawać.Zdrowy egoizm to jest pierwsza rzecz jakiej najwyzsza pora sie nauczyc.....umieć powiedzieć NIE i nie mieć przy tym wyrzutów sumienia:)Pozdrawiam.
13 grudnia 2014 16:17 / 4 osobom podoba się ten post
jula

Bardzo dziekuje za slowa od Was naprawde daja do myslenia ,tak jak ktos napisal NIE NIE i to nie to ja musze sama krzyczec naprawde to macie wszyscy racje Mam jeszcze duzo do myslenia ,i mysle ze tak mnie wezbralo dlatego iz sztela wcale nie taka latwa ,i te swieta .Ale pewnie wielu z was je tu spedzi .Ja nawet niewiem czy tak naprawde to ja sama nie chcialam ich spedzic pracujac .Bo to jakos chyba zaczelam uciekac od domu To mnie przerasta ta cala sytuacja .Ale wasze rady naprawde do przemyslenia DZIEKUJE i milego popoludnia Wszystkim moja pezerwa dobiega konca ...czytam forum czesciej ale na pisanie nie mam tak czasu nie za bardzo mi to idzie ..

Jula, wchodź tu jak najczęściej, pisz - jak chcesz, to się wypłacz, wykrzycz, co chcesz.
Znajdziesz tu fajnych ludzi i zrozumienie, czasem klapsy, czasem przytulanki.
Nieważne,że ci nie idzie, pisz.
Nie duś wszystkiego w sobie - pozwól ludziom ci pomóc.
I to mówi mistrzyni" duszenia". :)
13 grudnia 2014 16:21 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

Jestem już w domu ale tak mi jakos cięzko bo zostawiłam tam ciężko chorego PDP i jego żonę ,też chora ale nie tak żle,czuje sie u nich dobrze byłam juz 4 razy i za każdym razem jak jechałam do domu dziadek bardzo słabł.że podczas pobytu mojej zmienniczki zawsze lądował w szpitalu,na tym pobycie jak zajechałam do nich w listopadzie dziadek był w szpitalu jeszcze ale po poludniu na wlasne żądanie wrócił do domu,bo stwierdził(naprawde sie nie chwalę to sa jego slowa) ze ja sie nim lepiej zaopiekuje,,,przez cały mój ten pobyt było z nim w miare dobrze,od 3 dni zaczał sie skarżyc na bóle brzucha ,wymiotował dostał rozwolnienia,wczoraj pojechałam do domu i wiecie, tak dziadek z babcią płakali,że mi serce pekało,dali mi prezent i pieknie napisane życzenia z podziękowaniami a dziś zmienniczka mi rano dzwoni,że dziadek poszedł do szpitala....tak mi smutno bo to taki dobry człowiek,czasami mysle ,że chyba nie dla mnie ta robota siedze teraz w domu i bardzo mi smutno....bo nie wiem czy jeszcze sie zobaczymy...tak chciałam to z siebie wyrzucić,bo zamiast sie cieszyc pobytem w domu myslami jestem tam...

Znam ten bol ja jestem tez u dziadka i choc poczatki mialam trudne to teraz sie do niego b przywiazalam  i on jak sobie przypomni ze ja jednak wkrotce wyjezdzam robi sie smutny,tez widze ze sie bardzo do mnie przyzwyczail juz planuje moj powrot idopytuje kiedy to bedzie.Moj pdp jest akurat demencyjny wiec i tak pewnie zapomni o mnie jak znikne za zakretem ale milo jest widziec i czuc ze sie do mnie przekonal i choc no moze tak naprawde pierwsze 2 tyg byly ciezkie i czasem myslalam zeby to rzucic tak teraz chetnie bym do niego wrocila po urlopie.
13 grudnia 2014 16:24 / 8 osobom podoba się ten post
Lawenda

Jula, wchodź tu jak najczęściej, pisz - jak chcesz, to się wypłacz, wykrzycz, co chcesz.
Znajdziesz tu fajnych ludzi i zrozumienie, czasem klapsy, czasem przytulanki.
Nieważne,że ci nie idzie, pisz.
Nie duś wszystkiego w sobie - pozwól ludziom ci pomóc.
I to mówi mistrzyni" duszenia". :)

Lawenda-dusicielka
A może kusicielka
Lawendowym zapachem
Prowansję  przywodzi
Skryta
I tajemnicza
W fioletowych
Łanach
Oto cała
Lawenda
Dziewczyna 
Kochana:)
13 grudnia 2014 16:25 / 3 osobom podoba się ten post
iwunia

Jestem już w domu ale tak mi jakos cięzko bo zostawiłam tam ciężko chorego PDP i jego żonę ,też chora ale nie tak żle,czuje sie u nich dobrze byłam juz 4 razy i za każdym razem jak jechałam do domu dziadek bardzo słabł.że podczas pobytu mojej zmienniczki zawsze lądował w szpitalu,na tym pobycie jak zajechałam do nich w listopadzie dziadek był w szpitalu jeszcze ale po poludniu na wlasne żądanie wrócił do domu,bo stwierdził(naprawde sie nie chwalę to sa jego slowa) ze ja sie nim lepiej zaopiekuje,,,przez cały mój ten pobyt było z nim w miare dobrze,od 3 dni zaczał sie skarżyc na bóle brzucha ,wymiotował dostał rozwolnienia,wczoraj pojechałam do domu i wiecie, tak dziadek z babcią płakali,że mi serce pekało,dali mi prezent i pieknie napisane życzenia z podziękowaniami a dziś zmienniczka mi rano dzwoni,że dziadek poszedł do szpitala....tak mi smutno bo to taki dobry człowiek,czasami mysle ,że chyba nie dla mnie ta robota siedze teraz w domu i bardzo mi smutno....bo nie wiem czy jeszcze sie zobaczymy...tak chciałam to z siebie wyrzucić,bo zamiast sie cieszyc pobytem w domu myslami jestem tam...

Bo chyba nie zawsze daje się być tak bardzo profesjonalnym,żeby nie przeżywać chorób czy trosk naszych pdp. Ja nie miałam jeszcze doskonałej szteli i wyjeżdżałam bez żalu,choć moi pdp przezywali mój wyjazd. 
Iwunia,pomyśl sobie że byłaś w pracy,teraz jesteś w domku i swoimi najbliższymi masz się martwić,Twoi pdp dadzą sobie rade bo muszą.