13 grudnia 2014 12:58 / 9 osobom podoba się ten post
scarletRenatko,
chyba rozumiem Cię jak nikt inny.
Też jestem teraz sama z Opą, wieczory i noce są straszne.
Ja jestem może w tej lepszej sytuacji, że mam z Opą cześć wspomnień wspólnych,
bylam z Irmelin 1,5 roku.
Siedzimy razem wieczorem i wspominamy,
co by teraz powiedziała, co by o tej porze robiła,
historię rodziny von Go.....znam już do 4 pokoleń wstecz.
Ja spać nie mogę i też słyszę jak o 2-3 w nocy buszuje jeszcze w kuchni...,
/instalacja elektryczna jest wadliwa i buczy przy odpalaniu światła/
Rano zasypia, potem przemęczony noca śpi do 10.
Od tygodnia kaźdemu opowiada, ze jestem jego adoptowaną córką,
nie wyobrażam sobie mojego wyjazdu w niedzielę po pogrzebie,
powitał mnie w październiku jak przyjechałam płaczem i słowami: jak dobrze, że jesteś!! /Oma była wtedy pierwszy raz w szpitalu/,
teraz też będzie płacz..
Cieszę się , że razem z córką udało mi się namówić Go na 2 tygodniową wycieczkę do Egiptu w połowie stycznia.
Już zaklepane, jedzie.
Nie był na urlopie o 7 lat, odkąd Irmelin zachorowała...
Uwielbia historię, zwiedzi wszystkie muzea i zabytki, oddychnie...
Ja też potrzebuję urlopu, dlatego cały styczeń siedzę w domu,
zresztą Opa mi go opłaca, jakbym normalnie była w pracy,
też uważa , ze muszę psychicznie dojść do siebie.
Renatko, rozumień Cię i przytulam , a jest do czego, 85 D haaa....ha....
Scarlet dziekuje Ci za cieple slowa, Ja zony Josefa nie znalam -przyjechalam tu po jej smierci,nikt mnie nie uprzedzil ze pdp jest w takim ciezkim stanie psychicznym, To nie bylo dobre miejsce dla mnie z jego trauma-moj tata zmarl w tym samym czasie co Elizabet-zamiast jakos powoli wychodzic z dolka po smierci taty czulam ze spadam ,spadam,spadam,,,,,,,,,,w pierwszym tygodniu chcialam z tad uciec -plakalam -ale ,,,,,,,,,,,nie zalilam sie,moze bylo mi wstyd przyznac sie ze nie daje rady psychicznie,wytrzymalam ten najgorszy okres,z kazdym dniem bylo lepiej,,,,,,wzielam sie za siebie i za Josefa ktory ciagle powtarzal ze on chce umrzec a z cmentarza nie chcial wycchodzic, Jestem dosc energiczna osoba nie pozwalalam mu ,,zapadac sie,,-wymyslalam przerozne czynnosci -zreszta z pomoca forum,aby nie mogl czuc sie samotny, Naturalnie jestem zmeczona psychicznie,a teraz juz ostatnie dni moje u Josefa,tez widze smutek w jego oczach -dzis placz przy obiedzie,,,,,,,,,,, znow ktos go opuszcza,oj ciezka ta nasza praca