Na wyjeździe #17

13 grudnia 2014 10:05 / 1 osobie podoba się ten post
O,Giunta przybiegła na forum...pozdrawiam
13 grudnia 2014 10:13
Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???
13 grudnia 2014 10:22 / 7 osobom podoba się ten post
jula

Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???

Jula!!!!!
Obudź się. To jakiś sen, koszmar chyba.
Przecież to ty masz być ważna dla siebie.
Nikt nie zadba o ciebie jak ty sama tego nie zrobisz.
Sami dorośli ludzie w rodzinie, zrobią sobie,
mają zdrowe ręce. Nie przejmuj się tak bardzo.
Małym dzieciom należy podać pod nosek. I chorym ludziom też. Tak uważam.
Ale dorosłym???? No nie, nie i jeszcze raz nie.
Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam
13 grudnia 2014 10:27
To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop
13 grudnia 2014 10:29 / 6 osobom podoba się ten post
jula

Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???

Jula, obudz sie,ta 17 normalne ok ,musisz pomóc uczy sie,ale 21  latka to niech sie rozejrzy za praca ,widocznie wyczuła ,że dasz ,pomożesz i sobie wygodnicko zyje ,kazdy by tak chcial ,niektóre dziewczyny juz dawno załozyły rodziny ,maja dziecko i jakos sobie radzą ,ja pracowałam zaraz po maturze (19 lat miałam) i nie czekałam az rodzic da.. a nie bylismy biedni wręcz odwrotnie ,poprostu miałam potrzeberobienia czegos..
13 grudnia 2014 10:31 / 4 osobom podoba się ten post
jula

To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop

Uczyłam się mówić "NIE"!!!!!!!!!!!! Raz drugi trzeci i poszło rodzinka też się nauczyła. Teraz już bez poczucia winy odmawiam jak mi nie pasuje. I rodzinka dalej mnie kocha i szanuje, nawet bardziej niż kiedyś.
13 grudnia 2014 10:42 / 3 osobom podoba się ten post
jula

To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop

Ależ ty jesteś wartościową kobieta!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To aksjomat, taki niepodważalny pewnik
i musisz w to ślepo uwierzyć.
Zrób ćwiczenia z afirmacjami, znajdziesz w necie.
Pomagają uwierzyć w siebie.
 
 
13 grudnia 2014 10:46 / 7 osobom podoba się ten post
jula

Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???

jula NIe, NIE i jeszcze raz NIE tak masz mówić i to kategorycznie
a co Ty masz z tych wyjazdów?
i Ty na tych wszystkich ludzi ślesz pieniądze?
na uczącą się rozumiem
moja córka (19 lat) wie, że się nie przlewa w te wakacje wyjechała do Holandii do pracy na 4 miesiące po to, żeby mnie odciążyć, bo studiuje i trzeba płacić za mieszkanie
postaw się bo Cię zaorzą!
wylicz pieniądze, które mają starczyć i po sprawie, a reszta niech się weźmie do roboty 
nic Ci nie zrobią jak zaczniesz mówić NIE
13 grudnia 2014 11:02 / 10 osobom podoba się ten post
To nie moja sprawa i nie mnie oceniać pstepowanie Twoje i Twojej rodziny, ale powiem Ci, że oni się cudownie w zyciu urządzili. Matka zasuwa na obczyźnie, sle pieniądze i jeszcze potrzebna im jako służąca. Nie widzisz tego, jak Cię wykorzystują? Gdy przerwałam studia, ojciec powiedział mi krótko: Albo do pracy albo do szkoły i nie było zmiłuj, a też pochodzę z dość zamoznej rodziny. Będąc w szkole średniej w każde wakacje pracowalam miesiąc, a miesiąc za własne pieniądze wylegiwałam się nad morzem. W ferie zimowe też pracowałam.
Mam syna, jedynaka i on od dziecka ma wpajane, ze jak się nie będzie uczył, to będzie musiał iść do pracy.
Dziś ma 20 lat i wszystko co do zycia potrzebne, włącznie z własnym mieszkaniem i samochodem, ale....mimo, że dziennie studiuje , to popołudniami i w weekendy dorabia sobie, z własnej nieprzymuszonej woli.
Gdzies popełniłas błąd, ale czas wielki go naprawić. JEsli Ty o sobie nie pomyslisz, to Twoja rodzina tym bardziej.
Słowo ,,Nie,, na prawdę nie boli. Musisz nauczyc sie odmawiać, dla własnego dobra i dobra Twojej rodziny również.
Nic tak nie motywuje jak zakręcenie kurka z gotówką.
13 grudnia 2014 11:03 / 9 osobom podoba się ten post
jula

To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop

Z poczucia własnej wartości.
Z poczucia,że ja też jestem człowiekiem a nie kombajnem wielozadaniowym.
Z poczucia,że należy mi się szacunek i zrozumienie.
I z odrobiny zdrowego egoizmu.
 
13 grudnia 2014 11:18 / 9 osobom podoba się ten post
jula

Witam wszystkie opiekunki i opiekunów w pracy jak i w domu .Mam chwile to się zaloguję,po rannej rozmowie z ślubnym zastanawiam się jaką jestem matką i zona .Która jak zła nie wróci na święta do domu jakież to dla nich ciężkie będą te święta kto im pogotuje posprząta.Zostaję na święta bo styczeń to same opłaty i zobowiązania a pieniądze są tylko jak pracujemy .Jak być silna i powiedzieć Nie koniec dodam ze dzieci 17 ucząca się .21nie pracująca trochę latem popracowala ,i uważa ze nie ma pracy no i 23 plus wnuczka i zięć ale w delegacjach ale moje damy plus maz z gosp.do które dokłada .Ja sle i kombinuje jak idzie a tu słyszysz jak to będzie bez mamy źle.Paka ze słodyczami i prezety itd z dodatkowej kasy juz od tygodnia u nich .Wiem co mi odp.że głupia że dawno powinnam to zakończyć ale ja nie potrafię powiedzieć Nie ,Dodam ze jeżdżę juz 8 lat i coraz mniej jestem w domu ,I teraz to poczucie winy ???

Droga Julko ! Może trzeba by usiąść z rodziną - całą - przy stole i o wszystkim porozmawiać. O Twojej pracy - jak bardzo jest wyczerpująca  , o gospodarowaniu pieniedzmi , o tym , ze każdy musi coś włozyć do wspólnego garnka . I że to nie żródełko pieniedzy które nigdy nie wysycha  - jak sie za dużo i za często  wybiera  - widac szybko dno.A Twojego poczucia winy nie rozumiem . Jakie ? Za co ? Bo wygląda na to że wszelkie oczekiwania byłyby spełnione , gdybyś się rozdwoiła.
Nikt Cie tu nie będzie buntował ani  namawiał do radykalnych rozwiązań - ale szczera i konkretna do bólu  rozmowa - spokojne nazywanie wszystkiego po imieniu - moze uzmysłowi szczególnie młodym że dałas im 8 lat - z dala od domu .I oczekujesz teraz , gdy sa poza najmłodszą dorośli - współodpowiedzialnosci za rodzinę .A jeśli sie nie podoba - ok , mozesz w końcu przestac jeździc . I co wtedy ?
13 grudnia 2014 12:02 / 8 osobom podoba się ten post
jula

To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop

Jula siła nie przychodzi "ot tak sobie". Powinnaś usiąść w jakiejś dziurze, gdzie nikt Ci nie bedzie przeszkadzał i zrewidować dotychczasowe zycie i postepowanie. To nie jest łatwe ani miłe, z reguły boli. Ale warto. To nie jest tylko siła, to rozsądek który zdobywamy z czasem. Ty po prostu nie "rewidujesz" niczego. Jesteś jak koń zaprzężony do wozu, który nie ogląda się za siebie ani na boki. Idzie ze spuszczoną głową noga za nogą do przodu.
Zostaw ten "wózek" i spójrz na siebie inaczej. Nie masz sobie niczego do zarzucenia. Pracujesz i utrzymujesz darmozjadów. Tak ich przyzwyczaiłaś. Chyba trzeba coś zmienić w życiu. Pomyśl prosze. Przeanalizuj to co piszą dziewczyny i wyciągnij z tego coś mądrego dla siebie. Może trzeba Cię mocno szturchnąć ???
13 grudnia 2014 12:14 / 8 osobom podoba się ten post
jula

To chyba dlatego nie potrafię tego bo nie umie się dowartościować ,a to ze zrobią to wiem ,bo dorośli ale skąd Wy macie sile powiedzieć Stop

Jula tyle juz dziewczyny napisalay ze mnie wypada tylko podzielic ich opinie,-zgadzam sie z nimi Wiem w jakiej jestes teraz sytuacji-uwierz przezylam to na sobie-chowajac dzieci samotnie tez popelnilam ten blad ze wszystko dawalam,bieglam z jednej pracy do drugiej ,aby zarobic zeby  moje dzieci nie czuly sie gorsze w srodowisku rowiesnikow,Potem zaczely sie wyjazdy do de,takze nie myslalam o sobie,syn wyprowadzil sie na swoje ale nadal ciagnal odemnie ,nie potrafilam odmowic,bedac w de zawsze obiecywalam sobie koniec,czas dla mnie a po powrocie zycie weryfikowalo moje postanowienie,az wkoncu nadszedl ten moment,kiedy to zrobilam,nie bylo to mile dla mojej rodziny a dla mnie tym bardziej,moj syn nawet obrazil sie na kilka miesiecy,co uslyszalam  nie powtorze,,,,,nie ma sensu,,,,,,,,morze lez wylalam,ale teraz po roku jest juz dobrze moze dorosli,moze zrozumieli nie wiem nie wnikam,ale slowa dotrzymalam -czas dla mnie,corce pomagam naturalnie,gdyz studiuje w warszawie,ale szalu nie ma na przyjemnosci musi zarobic sama,synowi tak prezencik z wyjazdu przywioze ale to wszystko,Pisze to dlatego gdyz musisz byc przygotowana na to ze Twoja-rodzina -dzieci moga rowniez delikatnie piszac byc niezadowolone z twojej decyzji,pozdrawiam cie
13 grudnia 2014 12:28 / 3 osobom podoba się ten post
Otóż to, otóż to. Ja opłacam synowi wszystkie świadczenia i dodatkowo dostaje 200 zł kieszonkowego. Na zycie daje mu jego ojciec. OC za samochód opłacamy solidarnie po połowie z byłym męzem. Na paliwo, na przyjemnosci musi sobie sam zarobić. Nie ma lekko! Na okazje typu urodziny, gwiazdka tez dostaje na ogół 200 zł. No, ostatnio zaszalałam i dołozyłam 3 stówki do opon zimowych. Nie rozpieszczam go jednak, niech wie, że zycie lekkie i tanie nie jest.
Dziś juz wiem, ze chłopak da sobie radę w życiu.
13 grudnia 2014 12:58 / 9 osobom podoba się ten post
scarlet

Renatko,
chyba rozumiem Cię jak nikt inny.
Też jestem teraz sama z Opą, wieczory i noce są straszne.
Ja jestem może w tej lepszej sytuacji, że mam z Opą cześć wspomnień wspólnych,
bylam z Irmelin 1,5 roku.
Siedzimy razem wieczorem i wspominamy, 
co by teraz powiedziała, co by o tej porze robiła,
historię rodziny von Go.....znam już do 4 pokoleń wstecz.
 
Ja spać nie mogę i też słyszę jak o 2-3 w nocy buszuje jeszcze w kuchni...,
/instalacja elektryczna jest wadliwa i buczy przy odpalaniu światła/
Rano zasypia, potem przemęczony noca śpi do 10.
 
Od tygodnia kaźdemu opowiada, ze jestem jego adoptowaną córką,
nie wyobrażam sobie mojego wyjazdu w niedzielę po pogrzebie, 
powitał mnie w październiku jak przyjechałam płaczem i słowami: jak dobrze, że jesteś!! /Oma była wtedy pierwszy raz w szpitalu/,
teraz też będzie płacz..
 
Cieszę się , że razem z córką udało mi się namówić Go na 2 tygodniową wycieczkę do Egiptu w połowie stycznia.
Już zaklepane, jedzie.
Nie był na urlopie o 7 lat, odkąd Irmelin zachorowała...
Uwielbia historię, zwiedzi wszystkie muzea i zabytki, oddychnie...
 
Ja też potrzebuję urlopu, dlatego cały styczeń siedzę w domu,
zresztą Opa mi go opłaca, jakbym normalnie była w pracy,
też uważa , ze muszę psychicznie dojść do siebie.
 
Renatko, rozumień Cię i przytulam , a jest do czego,  85 D haaa....ha....

Scarlet dziekuje Ci za cieple slowa, Ja zony Josefa nie znalam -przyjechalam tu po jej smierci,nikt mnie nie uprzedzil ze pdp jest w takim ciezkim stanie psychicznym, To nie bylo dobre miejsce dla mnie  z jego trauma-moj tata zmarl w tym samym czasie co Elizabet-zamiast jakos powoli wychodzic z dolka po smierci  taty czulam ze spadam ,spadam,spadam,,,,,,,,,,w pierwszym tygodniu chcialam z tad uciec -plakalam -ale ,,,,,,,,,,,nie zalilam sie,moze bylo mi wstyd przyznac sie ze nie daje rady psychicznie,wytrzymalam ten najgorszy okres,z kazdym dniem bylo lepiej,,,,,,wzielam sie za siebie i za Josefa ktory ciagle powtarzal ze on chce umrzec a z cmentarza nie chcial wycchodzic, Jestem dosc energiczna osoba nie pozwalalam mu ,,zapadac sie,,-wymyslalam przerozne czynnosci -zreszta z pomoca forum,aby nie mogl czuc sie samotny, Naturalnie jestem zmeczona psychicznie,a teraz juz ostatnie dni moje u Josefa,tez widze smutek w jego oczach -dzis placz przy obiedzie,,,,,,,,,,, znow ktos go opuszcza,oj ciezka ta nasza praca