jak duzo zarobię to mam długie przerwy żeby normalnie żyć i cieszyć się życiem
jak duzo zarobię to mam długie przerwy żeby normalnie żyć i cieszyć się życiem
jak duzo zarobię to mam długie przerwy żeby normalnie żyć i cieszyć się życiem
Trafiłas Gabrysiu dobrze,tzn z dobrymi i madrymi ludzmi wspólpracujesz.Jeden kraj, ale jak zrożnicowana mentalnośc obywateli.Mam skale porownawczą najgorsza jest północ DE, ale wydaje mi sie,że wiem dlaczego.Takie prezenty nie koniecznie muszą być w postaci wymiernej czasem wystarczy dobre słowo,sytuacja z ktorej jednoznacznie wynika ze nas szanuja i doceniaja i już czlowiekowi zyc sie chce.A rodzina bardzo fajnie postapiła z tym płaceniem za świeta.Wszystkie rodziny mogłyby tak robić tylko,że oni sa wygodni i myśleć im się nie chce, ida na łatwizne placa i maja świety spokoj.Pracowałam kiedyś w takiej fajnej rodzinie,gdy agencja podwyższyła stawke m-czną odstapili od umowy i to co płacili agencji podzielili na poł ja dostawałam jedna część a sobie zatrzymywali druga. Obie strony były zadowolone
I ja podziele się moimi 2 świętami na obczyźnie. To było wczoraj jak zeszłam rano do kuchni to patnerki podopiecznego już nie było, za to w kuchni po raz kolejny wszysko poprzestawiane i nie mogłam znależć moich muśli, jak się potem okazało znalazły się w śmietniku, za to jakieś stare kapcie na blacie kuchennym...
w każdej szafce czy szufladzie coś innego, ale ja spokojnie zrobiłam sobie kawusię
Spitex dziadka kąpie , kot chce jeść, po kocie trzeba posprzątać, worek ze śmieciami też na blacie kuchennym, zabieram się do zrobienia kakauka dla dziadka otwieram lodówkę a tuuuu leci coś na podłoge i na moje buty, coś mokrego i lepkiego, lodówka zapchana na maksa. Wyciągam z lodówki mokre cieknące zapasy, a tu dziadek już prosi o kakauko i inchalację, proszę go żeby z jadzeniem poczekał na swoją partnerkę która niebawem wróci, a ja w tym czasie ogarnę trochę tą lodówkę, ale on jedzie do jadalni i chce jeść, więc robię mu kanapki z marmoladą, a sobie coś innego i kiedy już skończyliśmy jeść przyjeżdza partnerka i zaczyna wrzaskiem wyrażać swoje niezadowolenie i do dziadka i do mnie ,że kiedyś raz jadłam sama musli bez niej , a zdażyło się to w kilka dni po moim przyjeżdzie. Dziadek spokojnie dotrzymał jej towarzystwa, ja ją przeprosiłam po raz kolejny za te muśli i był już uśmiech na jej twarzy. W tak doniosłym dniu nic mnie z równowagi nie wyprowadzi...
Wieczorem o 16.30 są już goście jej koleżanka z synkiem 26 lat kończy szkołę policyjną i bardzo brzydko mówi o obcokr...na początek pijemy szmpana i jemy czipsy i orzeszki, następnie idziemy do stołu gdzie jest ustawiony grill elektryczny dwupoziomowy . na górze smażymy mięska kurczak, wołowina i cielecina, na dole ser o rosti....do tego są 3 rodzaje sosów ogóreczki . papryczki.
Dziadek idzie spać na około godziny, a ja rozmawiam z rodzinką przez skype jest supeer.
20:30 wyciągam dziadka z łóżka i zaczynają rozdawać prezenty, są podziękowania, ale życzeń nie ma, aha wcześniej śpiewaliśmy Cichą noc...
Dostałam spodnie z weluru, okulary sportowe super sama je wybrałam kośztowały 67 F, 2 miseczki do musli z krówkami, skarpetki za 5 F i naszyjnik ze szkiełek i kartkę z życzeniami...jestem zadowolona...znowu krótka rozmowa z rodziną i 22,30 idziemy z dziadkiem spać ....
Dziś spokojnie, czekam na obiad godz 18...
Noc cóż co kraj to obyczaj.
Jeszcze coś co mnie zaskoczyło. dzwoniła tu wczoraj opiekunka która tu wcześniej pracowała , żeby złożyć im życzenia, inna też wcześniejsza opiekunka przysłała kartkę z życzeniami, jakoś domownicy przyjeli to obojetnie...o co tu chodzi , wiem na pewno, że partnerka podopiecznego do nikogo życzeń nie wysyłała.
I ja podziele się moimi 2 świętami na obczyźnie. To było wczoraj jak zeszłam rano do kuchni to patnerki podopiecznego już nie było, za to w kuchni po raz kolejny wszysko poprzestawiane i nie mogłam znależć moich muśli, jak się potem okazało znalazły się w śmietniku, za to jakieś stare kapcie na blacie kuchennym...
w każdej szafce czy szufladzie coś innego, ale ja spokojnie zrobiłam sobie kawusię
Spitex dziadka kąpie , kot chce jeść, po kocie trzeba posprzątać, worek ze śmieciami też na blacie kuchennym, zabieram się do zrobienia kakauka dla dziadka otwieram lodówkę a tuuuu leci coś na podłoge i na moje buty, coś mokrego i lepkiego, lodówka zapchana na maksa. Wyciągam z lodówki mokre cieknące zapasy, a tu dziadek już prosi o kakauko i inchalację, proszę go żeby z jadzeniem poczekał na swoją partnerkę która niebawem wróci, a ja w tym czasie ogarnę trochę tą lodówkę, ale on jedzie do jadalni i chce jeść, więc robię mu kanapki z marmoladą, a sobie coś innego i kiedy już skończyliśmy jeść przyjeżdza partnerka i zaczyna wrzaskiem wyrażać swoje niezadowolenie i do dziadka i do mnie ,że kiedyś raz jadłam sama musli bez niej , a zdażyło się to w kilka dni po moim przyjeżdzie. Dziadek spokojnie dotrzymał jej towarzystwa, ja ją przeprosiłam po raz kolejny za te muśli i był już uśmiech na jej twarzy. W tak doniosłym dniu nic mnie z równowagi nie wyprowadzi...
Wieczorem o 16.30 są już goście jej koleżanka z synkiem 26 lat kończy szkołę policyjną i bardzo brzydko mówi o obcokr...na początek pijemy szmpana i jemy czipsy i orzeszki, następnie idziemy do stołu gdzie jest ustawiony grill elektryczny dwupoziomowy . na górze smażymy mięska kurczak, wołowina i cielecina, na dole ser o rosti....do tego są 3 rodzaje sosów ogóreczki . papryczki.
Dziadek idzie spać na około godziny, a ja rozmawiam z rodzinką przez skype jest supeer.
20:30 wyciągam dziadka z łóżka i zaczynają rozdawać prezenty, są podziękowania, ale życzeń nie ma, aha wcześniej śpiewaliśmy Cichą noc...
Dostałam spodnie z weluru, okulary sportowe super sama je wybrałam kośztowały 67 F, 2 miseczki do musli z krówkami, skarpetki za 5 F i naszyjnik ze szkiełek i kartkę z życzeniami...jestem zadowolona...znowu krótka rozmowa z rodziną i 22,30 idziemy z dziadkiem spać ....
Dziś spokojnie, czekam na obiad godz 18...
Noc cóż co kraj to obyczaj.
Jeszcze coś co mnie zaskoczyło. dzwoniła tu wczoraj opiekunka która tu wcześniej pracowała , żeby złożyć im życzenia, inna też wcześniejsza opiekunka przysłała kartkę z życzeniami, jakoś domownicy przyjeli to obojetnie...o co tu chodzi , wiem na pewno, że partnerka podopiecznego do nikogo życzeń nie wysyłała.
Mleczko masz rację, dobre słowo i życzliwość w obie strony - działa cuda :)
Trafiłam na niezłą Stellę, chociaż na początku było ciężko, nawet bardzo ciężko (dziadek ma "charakterek", babcia przemiła kobieta chociaż mocno dementywna i całkowicie zależna od dziadka).
Luksusów tu nie ma, ale mam co mi niezbędne łącznie z internetem, osobnym klo i prysznicem.
Dziadek oszczędny (czytaj: skąpy) nieraz mocno przesadza, tym bardziej cieszą takie niespodzianki typu zamiana 50 na 100e :D :D
Widzisz, ja się staram i to mocno, ale bez "wazelinowania" żeby dziadkom (95 i 93 lata) żyło się możliwie lekko w te ostatnie lata - codziennie słyszę jakieś dobre słowo :) to działa na mnie tak jak słońce za oknem, chociaż dzisiaj szarzyzna (jestem chyba na baterie słoneczne).
Jestem przy tym realistką i zdaję sobie sprawę, że rodzina boi się, że w każdej chwili mogę znaleźć pracę w Szwajcarii - jestem na samej granicy, tu wielu sąsiadów pracuje w CH za niezłą kasę. Poza tym mocno "przejechali się" na innych opiekunkach i agencjach.
---------
To płacenie za Święta (mnie a nie agencji) - to pomysł ani tej rodziny ani mój .....kiedyś byłam w Monachium w rodzinie prawników - tam syn ciągle się dopytywał o A1 + EKUZ ....oczywiście przez 3 mce było "wyrabiane" i "w drodze"....potem poruszył sprawę Świąt bo dowiedział się od Basi pracującej u jego ciotki od 2 lat, że dostaje jakieś marne grosze w zł., chociaż on płaci 100% dodatku!!. Wkurzył się niesamowicie - dzwonił wielokrotnie po polskiej agencji ....a tam przez cały tydzień miłym głosikiem zapowiedź: przerwa urlopowo-świąteczna, zapraszamy po 6.01. !!!
Wściekł się niesamowicie i napisał maila (z kopia do mnie), że jeśli w ciągu tygodnia nie dostanę A1 i EKUZ - on ubezpiecza mnie w DE na koszt agencji, bo nie wywiązują się z warunków umowy .....a Święta - dodatek będzie płacony bezpośrednio opiekunkom, które cały czas pracują - a agencje się urlopują i zbierają kasę.
Nie muszę pisać, że wtedy rozpętała się nagle gorąca linia telef. - A1 otrzymałam w ciągu kilku dni, EKUZ był przysłany expresem bezpośrednio z centrali NFZ w Wwie, Ja i Baśka dostałyśmy (za pokwitowaniem) 5 x 100% dniówki ale tej pełnej, płaconej agencji - bo przy okazji okazało się, że 1.11. i 6.01. też był płacony podwójnie!
_______
W tej rodzinie jestem 2gi raz - poprzednio również nie można było się doprosić o A1 i EKUZ - ciągle były do mnie pretensje, że jestem nielegalnie i bez ubezpieczenia (rodzina przerażona, bo w pobliżu zmarła polska opiekunka), Moje monity w tamtej agencji nic nie wskórały, więc pokazałam maila z Monachium :D ....widocznie zapamiętali też sprawę świąteczną :)
Finish: kartę EKUZ +A1 dostałam 2 mce po porocie do PL !!!
Oczywiście nie pracuję już przez tamtą agencję (chociaż ciągle wydzwaniają) .
Mleczko masz rację, dobre słowo i życzliwość w obie strony - działa cuda :)
Trafiłam na niezłą Stellę, chociaż na początku było ciężko, nawet bardzo ciężko (dziadek ma "charakterek", babcia przemiła kobieta chociaż mocno dementywna i całkowicie zależna od dziadka).
Luksusów tu nie ma, ale mam co mi niezbędne łącznie z internetem, osobnym klo i prysznicem.
Dziadek oszczędny (czytaj: skąpy) nieraz mocno przesadza, tym bardziej cieszą takie niespodzianki typu zamiana 50 na 100e :D :D
Widzisz, ja się staram i to mocno, ale bez "wazelinowania" żeby dziadkom (95 i 93 lata) żyło się możliwie lekko w te ostatnie lata - codziennie słyszę jakieś dobre słowo :) to działa na mnie tak jak słońce za oknem, chociaż dzisiaj szarzyzna (jestem chyba na baterie słoneczne).
Jestem przy tym realistką i zdaję sobie sprawę, że rodzina boi się, że w każdej chwili mogę znaleźć pracę w Szwajcarii - jestem na samej granicy, tu wielu sąsiadów pracuje w CH za niezłą kasę. Poza tym mocno "przejechali się" na innych opiekunkach i agencjach.
---------
To płacenie za Święta (mnie a nie agencji) - to pomysł ani tej rodziny ani mój .....kiedyś byłam w Monachium w rodzinie prawników - tam syn ciągle się dopytywał o A1 + EKUZ ....oczywiście przez 3 mce było "wyrabiane" i "w drodze"....potem poruszył sprawę Świąt bo dowiedział się od Basi pracującej u jego ciotki od 2 lat, że dostaje jakieś marne grosze w zł., chociaż on płaci 100% dodatku!!. Wkurzył się niesamowicie - dzwonił wielokrotnie po polskiej agencji ....a tam przez cały tydzień miłym głosikiem zapowiedź: przerwa urlopowo-świąteczna, zapraszamy po 6.01. !!!
Wściekł się niesamowicie i napisał maila (z kopia do mnie), że jeśli w ciągu tygodnia nie dostanę A1 i EKUZ - on ubezpiecza mnie w DE na koszt agencji, bo nie wywiązują się z warunków umowy .....a Święta - dodatek będzie płacony bezpośrednio opiekunkom, które cały czas pracują - a agencje się urlopują i zbierają kasę.
Nie muszę pisać, że wtedy rozpętała się nagle gorąca linia telef. - A1 otrzymałam w ciągu kilku dni, EKUZ był przysłany expresem bezpośrednio z centrali NFZ w Wwie, Ja i Baśka dostałyśmy (za pokwitowaniem) 5 x 100% dniówki ale tej pełnej, płaconej agencji - bo przy okazji okazało się, że 1.11. i 6.01. też był płacony podwójnie!
_______
W tej rodzinie jestem 2gi raz - poprzednio również nie można było się doprosić o A1 i EKUZ - ciągle były do mnie pretensje, że jestem nielegalnie i bez ubezpieczenia (rodzina przerażona, bo w pobliżu zmarła polska opiekunka), Moje monity w tamtej agencji nic nie wskórały, więc pokazałam maila z Monachium :D ....widocznie zapamiętali też sprawę świąteczną :)
Finish: kartę EKUZ +A1 dostałam 2 mce po porocie do PL !!!
Oczywiście nie pracuję już przez tamtą agencję (chociaż ciągle wydzwaniają) .
W ciągu jednego wczorajszego dnia zatrzymano 179 pijanych kierowców!!!!Zabierałabym prawko i auto gdyby to ode mnie zalezało!!Powinny byc surowe kary-wysokie mandaty dla pasażerów takiego kierowcy-nie rozumiem jak może matka z dziecmi wsiadac do samochodu z pijanym mężem np.......
Gabrysiu,
a co z Twoim zdrówkiem? Jak leczenie?
Złapałaś byka za rogi?
Moja pdp smutna, bo wnuki miały być po południu, a do tej pory nikogo nie ma. Ja nie będę do nich dzwonić, skoro mają babcie gdzieś. Oby, tylko nie odbiło się to na mnie, bo w takich sytuacjach pdp lubi sobie polamentować.
No ...niby złapałam, ale czy ja pokonam byka czy on mnie?
Trzymajcie za mnie kciuki - 12.01. mam w końcu zafixowany termin na operację z szpitalu na Wawelskiej w Wwie (podobno superpilna operacja od wielu mcy - miała być na Banacha we wrześniu, nie wyszło ....ta nasza opieka zdrowotna i jej limity...).
Mam nadzieję, że w końcu zrobią ....pomimo coraz gorszych wyników.