poprzednie opiekunki pewno dziadka lubily i dlatego jartki wysylaja.mile to jest
poprzednie opiekunki pewno dziadka lubily i dlatego jartki wysylaja.mile to jest
Dzisiaj odwiedziły babcię wnuki z tatusiem i wiecie co skwituję ich słowami: buraki! sądzę że chłop z głębokiej wsi zachowałby się kulturalniej. Gdyby były to jakieś małe dzieciaczki to ok ale dorosłe osoby, chłopaki jeden ze 16 lat ,drugi 20 -22 i dziewczyna z 17-18 lat. Weszło to do domu jak do jakiegoś burdelu, zrzucili kurtki po krzesłach i sofach, zero dzień dobry czy przedstawienia się, życzenia chociażby wesołych świąt też zabrakło, tylko chodzą i kąty przeglądają. Zrobiłam kawę, do stołu zaszykowałam już szybciej i wyszłam z domu, wróciłam to już na szczęście tego buractwa nie było.
No ...niby złapałam, ale czy ja pokonam byka czy on mnie?
Trzymajcie za mnie kciuki - 12.01. mam w końcu zafixowany termin na operację z szpitalu na Wawelskiej w Wwie (podobno superpilna operacja od wielu mcy - miała być na Banacha we wrześniu, nie wyszło ....ta nasza opieka zdrowotna i jej limity...).
Mam nadzieję, że w końcu zrobią ....pomimo coraz gorszych wyników.
No i tak jakby dzień nam minął,prawda?
Ja tam już siedzę u siebie-dzisiaj dłużej potowarzyszyłam mojej pdp.Gazety pół dnia były u nas przeglądane.
Okazuje się,że jutro możemy na obiad do lokalu pojechać-ale pewności nie ma.Jutro się okaże.
I jeszcze coś-zapomniałam wcześniej o tym napisać-widziałam takiego małego Matiza w kolorze jasnozielonym z przymocowanymi po bokach rogami renifera.Takie współczesne sanie Mikołaja to były chyba-ale pomysł fajny.
Kawę wypiłam przed chwilą,coby nie zasnąć,ale nie działa.U mnie 19-20 to czas najwyższy coby spać iść.
Aniu,
ja pojechałam w sobotę przed wyjazdem z Opą na spotkanie wigilijne u jego adwokata.
Opa w garniturze, krawacie, ja w ciemnej sukience z długim wisiorem,
reszta towarzystwa w dresach i polarach.
Daliśmy czadu z Opą, nawet właścicielka firmy chwalia moją sukienkę.
Tak samo na pogrzebie,
założyłam kurteczkę ze srebrnych lisów /ostatni prezent od Omy,
którą kazała mi uszyć na święta i chciałam Jej zrobić przyjemność, jeśli tam z góry zerkała,
a i pogoda była stosowna.../, ładną czarnoszarą sukienkię pod spód, kozaczki na korku,
reszta w spodniach, normalnych jaczkach, kurteczkach..
Opa tylko był elegancki w czarnym płaszczu , ale on ma taki styl na co dzień.
Jak zostałam wymieniona przez prawie 3 min. w mowie pogrzebowej i wszyscy skierowali wzrok na mnie,
moje samopoczucie.. bezcenne....opiekunka wyglądała najlepiej z całego towarzystwa haaaa....haaa...
Jak to się ma ta kurteczka ze srebnych lisow do miłosniczki zwierazt?Czy z kotkow i pieskow to w gorszym gatunku? Boze jakim artystą trzeba być,a jakim czlowiekiem, ze z jednej stony kocha sie zwierzeta a z drugiej nosi sie okrycie z nich.A tak, mozna wygladac jak........ za krzaka.
Artystą? Mleczko, to zwyczajna hipokrytka ta pani S
Margolciu,artysci to z grubsza dewianci,to mialam na myśli.
A ile lisków trzeba zamordowac na takie półfuterko?
200 % będzie dobrze i musi być dobrze, ja w swoim życiu przeszłam 4 operacje, jedną też w Warszawie na Płockiej ale żyję , a jedną miłam w ostatniej chwili myśleli że to wyrostek a tu jajnik pękł, pocharatali cały brzuch masakra, ale żyję, a przy mojej pierwszej byłam usypjana eterem, do tej pory pamiętam ten zapach i jak się dusiłam, a potem silny ból głowy ale to już przeszłość dziś to jest tylko błogi sen i dopiero po obydzeniu odczywamy , mniejszy lub większy ból i śmiać się nie można.
Będzie dobrze daj nam jeszcze znać to bedziemy Cię wspierać myślami...
Dobrze,ze na poł, a nie na takie jak nosza te ,co pala długie cygaretkii i oprocz futra nic na sobie nie maja.Ale coz sie nie robi z miłosci do zwierzat.
serdeczne dzięki dziewczyny - scarlet i anerik :)
staram się myśleć pozytywnie od wielu miesięcy...nie będę się wdawać w szczegóły, ale nie tylko choroba, również polska rzeczywistość wykańcza. Nieraz najchętniej bym zasnęła i się nie obudziła....
Też mam mieć operację na otwartym brzuchu (nie laparoskopię), bo już są komplikacje.
Mam nadzieję -pozytywne myślenie :))) że przeżyję i wrócę tu w lutym - mamy zaplanowany wielki wspólny Fest na urodziny :) -babcia ma urodziny tego samego dnia co ja, dziadek 3 dni wcześniej :)))
serdeczne dzięki dziewczyny - scarlet i anerik :)
staram się myśleć pozytywnie od wielu miesięcy...nie będę się wdawać w szczegóły, ale nie tylko choroba, również polska rzeczywistość wykańcza. Nieraz najchętniej bym zasnęła i się nie obudziła....
Też mam mieć operację na otwartym brzuchu (nie laparoskopię), bo już są komplikacje.
Mam nadzieję -pozytywne myślenie :))) że przeżyję i wrócę tu w lutym - mamy zaplanowany wielki wspólny Fest na urodziny :) -babcia ma urodziny tego samego dnia co ja, dziadek 3 dni wcześniej :)))