Na wyjeździe #18

25 grudnia 2014 19:40 / 1 osobie podoba się ten post
ania52

poprzednie opiekunki pewno dziadka lubily i dlatego jartki wysylaja.mile to jest

Tak dziadek jest wporządku, tylko on nawet tej karki nie czytał ani nie odbierał telefonu, a i tak o wszystkim decyduje jego partnerka, ona w sumie nie zła kobieta ma tylko wybuchowy charakterek, na szczęście poprzednia opiekunka wszystko mi przekazała i po prostu przeczekam i za chwilę jest już dobrze.
Ogólnie jestem zadowolona bo pracy jako takiej nie ma, sprzątanie i transfer dziadka.
25 grudnia 2014 19:54 / 2 osobom podoba się ten post
anetta

Dzisiaj odwiedziły babcię wnuki z tatusiem i wiecie co skwituję ich słowami: buraki! sądzę że chłop z głębokiej wsi zachowałby się kulturalniej. Gdyby były to jakieś małe dzieciaczki to ok ale dorosłe osoby, chłopaki jeden ze 16 lat ,drugi 20 -22 i dziewczyna z 17-18 lat. Weszło to do domu jak do jakiegoś burdelu, zrzucili kurtki po krzesłach i sofach, zero dzień dobry czy przedstawienia się, życzenia chociażby wesołych świąt też zabrakło, tylko chodzą i kąty przeglądają. Zrobiłam kawę, do stołu zaszykowałam już szybciej i wyszłam z domu, wróciłam to już na szczęście tego buractwa nie było.

u mojego dziadostwa jest jedna wnuczka tez burak nad burakam.brzydka az strach patrzec i w dodatku niemila.mina wiecznie skwaszona,jak sie odezwie to z agresja ,zadnego dzien dobry..brrrr.mloda ma ok 30.srach pomyslec jaka bedzie na starosc jako pdp...klekajcie narody.do takiej jako opiekunka bym pojechala jezeli nie moglaby mowic i lezaca byla bez kontaktu....nie znam tak niesympatycznej osoby jak ona
25 grudnia 2014 20:00 / 1 osobie podoba się ten post
Gabrysia

No ...niby złapałam, ale czy ja pokonam byka czy on mnie?
 
Trzymajcie za mnie kciuki - 12.01. mam w końcu zafixowany termin na operację z szpitalu na Wawelskiej w Wwie (podobno superpilna operacja od wielu mcy - miała być na Banacha we wrześniu, nie wyszło ....ta nasza opieka zdrowotna i jej limity...).
Mam nadzieję, że w końcu zrobią ....pomimo coraz gorszych wyników.

200 % będzie dobrze i musi być dobrze, ja w swoim życiu przeszłam 4 operacje, jedną też w Warszawie na Płockiej ale żyję , a jedną miłam w ostatniej chwili myśleli że to wyrostek a tu jajnik pękł, pocharatali cały brzuch masakra, ale żyję, a przy mojej pierwszej byłam usypjana eterem, do tej pory pamiętam ten zapach i jak się dusiłam, a potem silny ból głowy ale to już przeszłość dziś to jest tylko błogi sen i dopiero po obydzeniu odczywamy , mniejszy lub większy ból i śmiać się nie można.
Będzie dobrze daj nam jeszcze znać to bedziemy Cię wspierać myślami...
25 grudnia 2014 20:25 / 2 osobom podoba się ten post
No i tak jakby dzień nam minął,prawda?
Ja tam już siedzę u siebie-dzisiaj dłużej potowarzyszyłam mojej pdp.Gazety pół dnia były u nas przeglądane.
Okazuje się,że jutro możemy na obiad do lokalu pojechać-ale pewności nie ma.Jutro się okaże.
I jeszcze coś-zapomniałam wcześniej o tym napisać-widziałam takiego małego Matiza w kolorze jasnozielonym z przymocowanymi po bokach rogami renifera.Takie współczesne sanie Mikołaja to były chyba-ale pomysł fajny.
Kawę wypiłam przed chwilą,coby nie zasnąć,ale nie działa.U mnie 19-20 to czas najwyższy coby spać iść.
25 grudnia 2014 20:30
Impala

No i tak jakby dzień nam minął,prawda?
Ja tam już siedzę u siebie-dzisiaj dłużej potowarzyszyłam mojej pdp.Gazety pół dnia były u nas przeglądane.
Okazuje się,że jutro możemy na obiad do lokalu pojechać-ale pewności nie ma.Jutro się okaże.
I jeszcze coś-zapomniałam wcześniej o tym napisać-widziałam takiego małego Matiza w kolorze jasnozielonym z przymocowanymi po bokach rogami renifera.Takie współczesne sanie Mikołaja to były chyba-ale pomysł fajny.
Kawę wypiłam przed chwilą,coby nie zasnąć,ale nie działa.U mnie 19-20 to czas najwyższy coby spać iść.

ja jeszcze godzine w robocie....dzien minal ale jutro zas to samo tyle ,ze obiad sama gotowac bede...i tak codziennie do zerzygania...jeszcze 18 razy babce dam kolace i jade do domu....
25 grudnia 2014 20:30 / 2 osobom podoba się ten post
scarlet

Aniu,
ja pojechałam w sobotę przed wyjazdem z Opą na spotkanie wigilijne u jego adwokata.
Opa w garniturze, krawacie, ja w ciemnej sukience z długim wisiorem,
reszta towarzystwa w dresach i polarach.
Daliśmy czadu z Opą, nawet właścicielka firmy chwalia moją sukienkę.
 
Tak samo na pogrzebie,
założyłam kurteczkę ze srebrnych lisów /ostatni prezent od Omy,
którą kazała mi uszyć na święta i chciałam Jej zrobić przyjemność, jeśli tam z góry zerkała,
a i pogoda była stosowna.../,  ładną czarnoszarą sukienkię pod spód, kozaczki na korku,
reszta w spodniach, normalnych jaczkach, kurteczkach..
Opa tylko był elegancki w czarnym płaszczu , ale on ma taki styl na co dzień.
Jak zostałam wymieniona przez prawie 3 min. w mowie pogrzebowej i wszyscy skierowali wzrok na mnie,
moje samopoczucie.. bezcenne....opiekunka wyglądała najlepiej z całego towarzystwa haaaa....haaa...

Jak to się ma ta kurteczka ze srebnych lisow do miłosniczki zwierazt?Czy z kotkow i pieskow to w gorszym gatunku? Boze jakim artystą trzeba być,a jakim czlowiekiem, ze z jednej stony kocha sie zwierzeta a z drugiej nosi sie okrycie z nich.A tak, mozna wygladac jak........ za krzaka.
25 grudnia 2014 20:37 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Jak to się ma ta kurteczka ze srebnych lisow do miłosniczki zwierazt?Czy z kotkow i pieskow to w gorszym gatunku? Boze jakim artystą trzeba być,a jakim czlowiekiem, ze z jednej stony kocha sie zwierzeta a z drugiej nosi sie okrycie z nich.A tak, mozna wygladac jak........ za krzaka.

Artystą? Mleczko, to zwyczajna hipokrytka ta pani S
25 grudnia 2014 20:43 / 2 osobom podoba się ten post
margolcia

Artystą? Mleczko, to zwyczajna hipokrytka ta pani S

Margolciu,artysci to z grubsza dewianci,to mialam na myśli.
25 grudnia 2014 20:46 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Margolciu,artysci to z grubsza dewianci,to mialam na myśli.

A ile lisków trzeba zamordowac na takie półfuterko?
25 grudnia 2014 20:48 / 2 osobom podoba się ten post
margolcia

A ile lisków trzeba zamordowac na takie półfuterko?

Dobrze,ze na poł, a nie na takie jak nosza te ,co pala długie cygaretkii i oprocz futra nic na sobie nie maja.Ale coz sie nie robi z miłosci do zwierzat.
25 grudnia 2014 20:51 / 3 osobom podoba się ten post
anerik

200 % będzie dobrze i musi być dobrze, ja w swoim życiu przeszłam 4 operacje, jedną też w Warszawie na Płockiej ale żyję , a jedną miłam w ostatniej chwili myśleli że to wyrostek a tu jajnik pękł, pocharatali cały brzuch masakra, ale żyję, a przy mojej pierwszej byłam usypjana eterem, do tej pory pamiętam ten zapach i jak się dusiłam, a potem silny ból głowy ale to już przeszłość dziś to jest tylko błogi sen i dopiero po obydzeniu odczywamy , mniejszy lub większy ból i śmiać się nie można.
Będzie dobrze daj nam jeszcze znać to bedziemy Cię wspierać myślami...

serdeczne dzięki dziewczyny - scarlet i anerik :)
 
staram się myśleć pozytywnie od wielu miesięcy...nie będę się wdawać w szczegóły, ale nie tylko choroba, również polska rzeczywistość wykańcza. Nieraz najchętniej bym zasnęła i się nie obudziła....
Też mam mieć operację na otwartym brzuchu (nie laparoskopię), bo już są komplikacje.
 
Mam nadzieję -pozytywne myślenie :))) że przeżyję i wrócę tu w lutym - mamy zaplanowany wielki wspólny Fest na urodziny :) -babcia ma urodziny tego samego dnia co ja, dziadek 3 dni wcześniej :))) 
 
25 grudnia 2014 20:53 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Dobrze,ze na poł, a nie na takie jak nosza te ,co pala długie cygaretkii i oprocz futra nic na sobie nie maja.Ale coz sie nie robi z miłosci do zwierzat.

                            http://vumag.pl/polecamy/ilustracje-marty-frej-ekskluzywnie-dla-vu-mag,64620.ht
 
Lubisz nosic futro, nie depiluj nóg!!!
25 grudnia 2014 20:58 / 1 osobie podoba się ten post
Gabrysia

serdeczne dzięki dziewczyny - scarlet i anerik :)
 
staram się myśleć pozytywnie od wielu miesięcy...nie będę się wdawać w szczegóły, ale nie tylko choroba, również polska rzeczywistość wykańcza. Nieraz najchętniej bym zasnęła i się nie obudziła....
Też mam mieć operację na otwartym brzuchu (nie laparoskopię), bo już są komplikacje.
 
Mam nadzieję -pozytywne myślenie :))) że przeżyję i wrócę tu w lutym - mamy zaplanowany wielki wspólny Fest na urodziny :) -babcia ma urodziny tego samego dnia co ja, dziadek 3 dni wcześniej :))) 
 

Gabrysiu, trzymam Cię za słowo, zjemy razem po kawałku wirtualnego torcika 15 marca.
 
.   :))))))))
25 grudnia 2014 20:59 / 3 osobom podoba się ten post
Gabrysia

serdeczne dzięki dziewczyny - scarlet i anerik :)
 
staram się myśleć pozytywnie od wielu miesięcy...nie będę się wdawać w szczegóły, ale nie tylko choroba, również polska rzeczywistość wykańcza. Nieraz najchętniej bym zasnęła i się nie obudziła....
Też mam mieć operację na otwartym brzuchu (nie laparoskopię), bo już są komplikacje.
 
Mam nadzieję -pozytywne myślenie :))) że przeżyję i wrócę tu w lutym - mamy zaplanowany wielki wspólny Fest na urodziny :) -babcia ma urodziny tego samego dnia co ja, dziadek 3 dni wcześniej :))) 
 

Gabrysiu, bądź dobrej myśli.
Obecnie stosowane są nowoczesne metody podczas zabiegów operacyjnych i na pewno dobrze wszystko się skończy.
Przetrwasz to wszystko i wrócisz do pracy, na forum i będziesz szczęśliwym człowiekiem. 
Przecież fest urodzinowy czeka... )
25 grudnia 2014 21:02 / 1 osobie podoba się ten post
Gabrysia wszystko bedzie dobrze :)) Trzymaj sie, ja za Ciebie trzymam kciuki i bede o Tobie myslec :)))